Tak na marginesie wątku Nisar o układach rodzinnych i innego wątku z f. savoir vivre, dotyczącego zrezygnowania z dużej usługi, która mogła być wyświadczona przez członka rodziny.
Zetknęłyście się z propozycją otrzymania prezentu (otrzymałyście prezent?) który byłby jednym wielkim obciążeniem, problemem?
Jako pierwsze przychodzą mi na myśl te spontaniczne i nieuzgadniane prezenty w postaci zwierzątek - kotków wyciagniętych ze śmietnika, piesków bo dziecko chciało i teściowa podarowała.
Z innych - właśnie kilka dni temu mówiłam ojcu, że pomysł podarowania kuzynce pełnoletniego i mocno kosztownego w utrzymaniu samochodu jest z gruntu zły. Tatus miał opory emocjonalne przed sprzedażą.

Ten sam samochód moja osobista siostra z rok temu proponowała mnie, żebym odkupiła albo wzięła, bo
sprzedać to trochę szkoda, a chciałaby żeby jeszcze ktoś nim pojeździł.
Teraz auto sprzedali na szczęście, ale idea podarowania była grana jakiś czas.