Dodaj do ulubionych

Skarga na szpital zza granicy

07.08.15, 23:31
Zastanawiam się co byście zrobiły na moim miejscu. Może któraś z Was podpowie coś ze strony logistyczno-prawnej?
Prawie dwa lata temu w szpitalu w Polsce urodziłam syna. Pobyt był koszmarem. Najpierw przez błąd lekarski konieczność łyżeczkowania. Traumatyczny zabieg bez znieczulenia. Potem całkowity brak poszanowania intymności, brak szacunku, nierespektowanie zadan dotyczących opieki nad dzieckiem (m.in uparcie podawano małemu butelkę z glukoza mimo mojego wyraźnego sprzeciwu), metody leczenia sprzed 30 lat. Długo by opowiadać, mogłabym napisać elaborat. Przez 1.5 roku po porodzie meczyłam się sama. Potem wprowadziliśmy się za granicę, jesteśmy tu do teraz. Trafiłam do psychoterapeuty, dostałam diagnozę w kierunku ptsd, jestem w trakcie terapii (właściwie kończę).
Zaczęłam juz sobie z tym radzić, poukładalam pewne rzeczy w głowie. Ale ciągle mam uczucie niesprawiedliwości. I takie, że nic nie zrobiłam, żeby sytuacja się nie powtarzała... Chciałabym usłyszeć głupie przepraszam, chciałabym wiedzieć, że ktoś się sytuacja w tym szpitalu zainteresował... Chodzi mi po głowie złożenie skargi. Dostałam ze szpitala kopie dokumentacji - są w niej nieścisłości, właściwie jest dowód na błąd lekarski, oczywiście w kwestii standardów opieki nic nie ma, ale sama dokumentacja potwierdza moją wersje, mam też oczywiście zaświadczenie o diagnozie i terapii. Myślicie, że to ma sens? Biorąc pod uwagę, że siedzę za granicą? Szpital jest w danym miejscu mojego zamieszkania, nic nie tam już nie trzyma, nie będę jeździć w tamte okolice przy okazji wizyt w pl. Musiałabym załatwić sprawę korespondencyjnie. Jest sens? Do kogo pisać? Do dyrektora szpitala, do nfz, do rzecznika praw pacjenta? A może do prasy? big_grin wydaje mi się, że wygrałabym nawet w sądzie, ale to jest kasa, musiałabym mieć pełnomocnika, ciul wie co jeszcze... To chyba bez sensu. Ale może rzeczywiście taka skarga? Tylko co tam pisać? Emocjonalny elaborat czy suche fakty w podpunktach? Mam masowe dużo zastrzeżeń od wagi piórkowej po ciężki kaliber - jak juz mam się produkować to wolałabym wygarnąć im wszystko, to dobra strategia? Podpowiedzcie.
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: Skarga na szpital zza granicy 07.08.15, 23:55
      W moim odczuciu otwierajac ta sprawe nie tylko nie uslyszysz zadnego przepraszam ale dostaniesz obuchem po glowie do jakich dranstw posunie sie szpital podwazajac kazda wymieniona przez ciebie krzywde. De facto, przezyjesz kazda z tych traum jeszcze raz, a potem jeszcze raz I jeszcze. Czy masz sile na kilka lat takiej batalii? Czy zdajesz sobie sprawe ze to nie przyniesie ci, najprawdopodobniej, ulgi? Czy warto pozwalac szpitalowi niszczyc ci zycie przez kolejne kilka lat?
      Czy to sluzy twojej terapii?
      Nie wiem, ja mialabym watpliwosci. Ale to Ty podejmiesz decyzje czy masz na to sile.
      Jesli chcesz to napisz ten list, ale nie do szpitala ale do konkretnych lekarzy. Napisz do nich osobiscie, opisz swoje przezycia i... postaraj sie im przebaczyc i ppwiedz im o tym. Wydaje mi die ze mialoby to moc o wiele wieksza niz jakikolwiek pozew. Im byc moze dasz do myslrnia, moze sprawisz ze cos zrozumieja i zadnej innej kobiety tak nie potraltija, a ty zaspokoisz swoja potrzebe wykrzyczenia im tego wszystkiego.
      Ale moze to naiwna rada, nie wiem co sama bym zrobila.
    • bufo.bufo Re: Skarga na szpital zza granicy 08.08.15, 00:04
      Zastanów się, czy masz na to siłę. Wiesz, jak działają sądy.
      Naoglądałam się różnych rzeczy w szpitalu podczas swojego pobytu z dzieckiem, byłam świadkiem pastwienia się psychicznego nad matką bliźniaków leżącą koło mnie na sali. Proponowałam jej nawet, że gdyby chciała pisać skargę (naprawdę miała powody; straszyli ją opieką społeczną), mogę jej poświadczyć. Ale ona ledwo żyła i od razu mi powiedziała, że nie ma na to siły.
      Mam bardzo pesymistyczne podejście do takich spraw - kobieta po porodzie, z całym rozchwianiem hormonów to materiał delikatny, a szpitale często są fabrykami, które nad nikim się nie rozczulają. A niekiedy pracownicy bywają wręcz brutalni. Wiedzą, że raczej nikt im nie podskoczy - z ojcami dzieci z zasady się nie liczą, a matki same nie mają siły w tym stanie (i dużo później też) o cokolwiek walczyć. A potem następuje przedawnienie.
      • asmarabis Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 22:31
        > i. Wiedzą, że raczej nikt im nie podskoczy - z ojcami dzieci z zasady się nie l
        > iczą, a matki same nie mają siły w tym stanie (i dużo później też) o cokolwiek
        > walczyć. A potem następuje przedawnienie.

        Powinnas pisac horrory...
    • mruwa9 Re: Skarga na szpital zza granicy 08.08.15, 00:48
      Rozumiem,co czujesz,bo ja po pietnastu latach ciagle nie doszlam do ładu z moimi upiorami porodowymi. Ja nie miałam siły walczyć,z różnych powodów.m.in dlatego,że ważniejsze bylo skupienie się na leczeniu i rehabilitacji dziecka.z jednej strony chciałam walczyć,żeby uchronić przed rzeźnia inne kobiety i dzieci,z drugiej strony nie miałam siły na rozdrapywanie cholernie bolesnych ran. odpuscilam.
    • pulcino3 Re: Skarga na szpital zza granicy 08.08.15, 01:51
      Złóż skargę, może dzięki twojemu sprzeciwowi się coś zmieni, coś drgnie w tą pozytywną stronę. Może twoje działanie tobie samej przyniesie ukojenie. Pomyśl ze twoja postawa tak bolesna może być postrzegana w kategorii Nie reagujesz -akceptujesz, wiele kobiet w ten sposób właśnie odpuszcza, same doświadczając piekła. Może ta fundacja cię zainspiruje do działania www.rodzicpoludzku.pl/. Trzymam kciuki i uszy do góry.
    • mia_siochi Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 21:49
      Hmmm... Dla mnie zostawianie takich spraw= męczenie sie z nimi. Nigdy bym sie nie pozbierała, jeśli nie miałabym świadomości, ze starałam sie sku...***m zatruć życie.
      Ja bym walczyła bo dla mnie to rodzaj katharsis.
    • mika_p Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 22:08
      Spójrz tak:
      Załóżmy czarny scenariusz, stanie się coś naprawdę strasznego w tym szpitalu. Pierwsza odpowiedź będzie brzmiała: "nikt nigdy nie zgłaszał żadnych nieprawidlowości", a ty sobie będziesz w brodę pluć, że może gdybyś napisała, to ktoś by zwrócił uwagę i można by zapobiec.

      Więc napisz; choćbyś miała pisać w próżnię, to pisząc z kopią do nfz zostawisz ślad w papierach, że juz coś kiedyś było nie tak.

      A może ktoś inny już napisał, a twoja skarga będzie kamykiem poruszającym lawinę. To podobnie jak z oszustwami na drobne kwoty: jedną osobę można wyrolować i umorzą postępowanie ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu, ale kilka takich zgloszeń i robi się już przekręt, którymi organy ścigania się interesują mocno.
    • asmarabis Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 22:23
      Walcz o swoje, tym bardziej ze nie bedziesz juz miala z nimi do czynienia. Pewnie emigracja miala wplyw na twoja decyzje- zobaczylas jak powinna dzialac sluzba zdrowia- i tym bardziej masz poczucie krzywdy.
    • turzyca Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 22:26
      Pisz. Czy jest sens walczyc w sadzie o odszkodowanie - to Ty juz musisz wiedziec, czy masz czas i przede wszystkim sile na taka rozprawe. Ale koniecznie zloz skarge. Niech bedzie czarno na bialym, ze w danym miejscu dzieje sie zle. Dopoki nie zaczniemy korzystac z naszych praw, na pewno nie bedzie lepiej. Dopoki pacjentki nie beda skladac skarg, dopoty lekarze beda mieli idealna opinie. Dopiero kolejne skargi wymusza zmiane. I rozumiem strach, gdy to jeden jedyny szpital w okolicy i czlowiek jest skazany na opieke. Ale Ty jestes juz bezpieczna, nie zalezysz od tych lekarzy. Skladaj skargi, dzieki Tobie moze kolejnej osoby nie spotka taka trauma, moze uratujesz czyjes zdrowie, a nawet zycie.


      Pisalabym dosc sucho i merytorycznie, w formalnym stylu, w punktach, zaczynajac od najwazniejszych zarzutow, konczac na drobnych plus w podsumowaniu takze o atmosferze. Siegnij po prawa pacjenta, zeby wiedziec, ktore zostaly naruszone i moc sie konkretnie powolac. Skladalabym na pewno do dyrekcji szpitala, do nfz i do rzecznika praw pacjenta.
    • paloma_blauwinder Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 22:50
      Odniosę się tylko do pytania o sens.
      Jeśli chodzi o motywację typu "robię to dla siebie, bla bla, poczuję się lepiej, ktoś mnie przeprosi" - to nie ma to zupełnie sensu. Nie polepszy ci się nic a nic.
      Jeśli natomiast masz w sobie dużo siły i chcesz pomóc innym, żeby nikogo nie spotkało to, co ciebie - to tak, ma to sens, ale musisz się na takie poświęcenie swojego czasu/pieniędzy/spokoju ducha świadomie zdecydować.
    • blueluna Re: Skarga na szpital zza granicy 09.08.15, 23:10
      Myślę że powinnaś przede wszystkim się zastanowić co chcesz osiągnąć, co da Ci (przynajmniej w wyobrażeniach na chwilę obecną - bo w rzeczywistości różnie z tym bywa) poczucie satysfakcji i spokój. Wygranie sprawy sądowej - jest raczej mało realne. Delikatnie mówiąc. Chyba że stać Cię na jakiegoś doskonałego prawnika do takich spraw. A i wtedy nie będzie łatwo. Jakie są Twoje realne zarzuty wobec szpitala? I to w sytuacji porodu sprzed dwóch lat, gdy Ty mieszkasz za granicą? Bolesny zabieg bez znieczulenia? To ok, ale obawiam się że lekarze ładnie się z tego wyślizgają indywidualną reakcją na podany jednak środek, wskazania medyczne, Twoją nadwrażliwość etc.

      Nie chcę absolutnie powiedzieć że Twoje przeżycia nie są godne potępienia i że nie trzeba zrobić wszystkiego co się da by takie rzeczy się nie zdarzały.

      Myślę o Twojej konkretnej sprawie, o Twojej osobie.
      Czy przy Twoich problemach będzie korzystne wdanie się w przepychankę którą najprawdopodobniej przegrasz?
      Lekarze w tym szpitalu - jeśli nadal jest tam tak kiepsko, wiedzą co robią i robią to świadomie.
      Mają prawników. I to oni zajmą się całokształtem. O ile nie nagłośnisz sprawy medialnie, wszystko odbędzie się po cichu, będzie ciągnęło latami, a szanse na wygranie czegokolwiek - będą minimalne.
      Tak wygląda rzeczywistość w naszym kraju.

      Nie wydaje mi się by było to właśnie tym czego potrzebujesz w obecnym stanie ducha.

      Znacznie sensowniejszy wydaje mi się pomysł podrzucony przez kogoś powyżej - napisania imiennych listów do konkretnych osób którym coś zarzucasz.
      I przekazania w nich tego jakie konsekwencje dla Ciebie miało ich postępowanie i błędy.

      Ja akurat w temacie jestem bo wczoraj właśnie podobny list wysłałam. W sprawie znacznie mniejszej wagi i konsekwencji - ale jednak. A dzisiaj dostałam odpowiedź. Z przeprosinami.
      Powiem Ci, nawet gdybym napisała skargę na faceta, gdybym nawet wywalczyła dla niego jakieś konsekwencje - to nie miałabym takiej satysfakcji jak czytając odpowiedź na mojego maila.

      Myślę że Ty potrzebujesz jakiejś formy zakończenia tamtej sprawy, zresztą sama to czujesz. Powinnaś znaleźć coś co da Ci na to sporą szansę a nie będzie jedynie rozgrzebaniem starych ran bez realnej szansy na ich zagojenie.
    • ichi51e Re: Skarga na szpital zza granicy 10.08.15, 04:22
      Pisz. Znam babke co po porodzie skarg miala na 2 strony a4. Nie wiem jak sie skonczylo co prawda ale ona sama bylazadowolona ze opisala. Niescislisci i klamstwa w wypisie kazda znajoma mi babka miala ale wiekszosc macha reka. A nie powinna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka