Zastanawiam się co byście zrobiły na moim miejscu. Może któraś z Was podpowie coś ze strony logistyczno-prawnej?
Prawie dwa lata temu w szpitalu w Polsce urodziłam syna. Pobyt był koszmarem. Najpierw przez błąd lekarski konieczność łyżeczkowania. Traumatyczny zabieg bez znieczulenia. Potem całkowity brak poszanowania intymności, brak szacunku, nierespektowanie zadan dotyczących opieki nad dzieckiem (m.in uparcie podawano małemu butelkę z glukoza mimo mojego wyraźnego sprzeciwu), metody leczenia sprzed 30 lat. Długo by opowiadać, mogłabym napisać elaborat. Przez 1.5 roku po porodzie meczyłam się sama. Potem wprowadziliśmy się za granicę, jesteśmy tu do teraz. Trafiłam do psychoterapeuty, dostałam diagnozę w kierunku ptsd, jestem w trakcie terapii (właściwie kończę).
Zaczęłam juz sobie z tym radzić, poukładalam pewne rzeczy w głowie. Ale ciągle mam uczucie niesprawiedliwości. I takie, że nic nie zrobiłam, żeby sytuacja się nie powtarzała... Chciałabym usłyszeć głupie przepraszam, chciałabym wiedzieć, że ktoś się sytuacja w tym szpitalu zainteresował... Chodzi mi po głowie złożenie skargi. Dostałam ze szpitala kopie dokumentacji - są w niej nieścisłości, właściwie jest dowód na błąd lekarski, oczywiście w kwestii standardów opieki nic nie ma, ale sama dokumentacja potwierdza moją wersje, mam też oczywiście zaświadczenie o diagnozie i terapii. Myślicie, że to ma sens? Biorąc pod uwagę, że siedzę za granicą? Szpital jest w danym miejscu mojego zamieszkania, nic nie tam już nie trzyma, nie będę jeździć w tamte okolice przy okazji wizyt w pl. Musiałabym załatwić sprawę korespondencyjnie. Jest sens? Do kogo pisać? Do dyrektora szpitala, do nfz, do rzecznika praw pacjenta? A może do prasy?

wydaje mi się, że wygrałabym nawet w sądzie, ale to jest kasa, musiałabym mieć pełnomocnika, ciul wie co jeszcze... To chyba bez sensu. Ale może rzeczywiście taka skarga? Tylko co tam pisać? Emocjonalny elaborat czy suche fakty w podpunktach? Mam masowe dużo zastrzeżeń od wagi piórkowej po ciężki kaliber - jak juz mam się produkować to wolałabym wygarnąć im wszystko, to dobra strategia? Podpowiedzcie.