Dziewczyny, ciągnie mnie w sumie raczej do cięższych lektur - głównie reportaży i esejów. Jak już stoję przed półkami w bibliotece to nie potrafię pożyczyć nic lekkiego. Ale zbliża się urlop.. Zależy mi na lekkiej, szybko czytającej się książce, ale nie głupotce. Raczej nie powieści, z chęcią coś podróżniczego albo reportażowego. W zeszłym roku przeczytałam na wakacjach całego Cejrowskiego i trochę Beaty Pawlikowskiej. Ten pierwszy ok, druga średnio. Polećcie coś, proszę