Ostatni raz "na żywo" widziałam w dniu II tury wyborów prezydenckich. Przyjechał dziś do nas z moimi rodzicami i w lekkim szoku chodzę. Wyrośnięty, wychudzony, opalony na czarno, z włosami rozjaśnionymi słońcem do jasnego blondu. Przystojniak się robi. Ja wiem, że mogę nie być obiektywna, ale jak nasza ukochana sąsiadka nachwalić się urody młodego nie mogła, to mnie duma rozpierać zaczęła

Co prawda najpierw przez pięć minut nie mógł się od nas odkleić, ale już zebrał kolegów i grają w piłkę. Ależ te dzieciaki się w oczach zmieniają...