Dodaj do ulubionych

Błędy językowe za granicą

12.08.15, 15:35
Zainspirował mnie wątek o 500 złoty, ale już wcześniej się nad tym zastanawiałam. Pytanie do wieloletnich emigrantek lub takich dobrze znających jakiś kraj, jak tam się podchodzi do błędów językowych, w internecie lub "na żywo", czy ludzie się nawzajem poprawiają, czy też nikt nie zwraca na to uwagi? Czy jest dużo takich felernych zwrotów jak u nas, gdzie mnóstwo ludzi wymawia je, używa lub pisze źle (np. wziąść, bynajmniej)? Zawsze mnie to ciekawiło smile
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 15:40
      Znam sporo filologów i jest to ciekawe doświadczenie - Anglik, filolog romański, zauważa (i poprawia - dla mojego dobra big_grin) moje błędy kiedy coś mówię po francusku. Francuz, filolog angielski dla odmiany, tych błędów "nie widzi" .
      • iwoniaw Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:07
        Cytat moje błędy kiedy coś mówię po fran
        > cusku. Francuz, filolog angielski dla odmiany, tych błędów "nie widzi" .


        No i mniej więcej tego można się spodziewać po ludziach przynajmniej trochę kulturalnych i sympatycznych - jak widzą, że się starasz mówić w ich języku, który dla ciebie jest obcy, to albo nie poprawiają, albo robią to zapewniając co trzy zdania, że świetnie ci idzie i w ogóle to fantastyczne, że tak się przykładasz. Takie mam obserwacje.
        Poprawianie francuskiego przez kolegę romanistę nie-Francuza to co innego, on się dzieli swą wiedzą fachową, to tak jakby hydraulik podpowiadał, żeby śrubę kluczem odkręcać, a nie młotkiem walić wink
        • joa66 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:13
          Dokładnie.smile
    • lubie_miauczec Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 15:46
      Wydaje mi się, że dość częstym błędem jest "in regards to..." zamiast "in regard to..." Z poprawianiem się raczej nie spotkałam.
    • cauliflowerpl Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 15:56
      W Hiszpanii jest taka różnorodność językowa, że po takich błędach często można poznać, skąd kto pochodzi. Błędy regionalizmy - nieprawidłowe użycie zaimków wskazujących, czasu przeszłego itd...
      W szkole zwraca się na nie uwagę, w podręcznikach do nauki hiszpańskiego dla cudzoziemców, a niektórzy dalej je robią, bo tak się w danym regionie mówi i basta.

      Do tego zwykłe ortografy, głównie wynikające z tego, że "h" jest nieme a "b" i "v" czyta się tak samo, podobnie "y" y "ll". Mylenie "haber" z "a ver" jest chyba najpopularniejsze, jak dla mnie - mistrzostwo świata - trzy błędy w pięcioliterowym słowie zrobić, to trzeba być geniuszem.
      Tu jest lista najpopularniejszych:
      es.wikibooks.org/wiki/Espa%C3%B1ol/Ortograf%C3%ADa/Errores_comunes

      Na forach... jakieś tam pojedyncze zwykle się ignoruje, jak ktoś pisze jak kompletny analfabeta to się podnosi lekki raban, bo aż oczy bolą a czasem i sens się traci.

      Mnie dwóch kolegów z pracy poprawia zawsze, za co im jestem wdzięczna, zwłaszcza że obaj piszą i mówią bezbłędnie.
    • d.o.s.i.a Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:03
      Sporo tego.
      Najbardziej mnie irytujace jest "I should of..." zamiast "I should have".
      Ostatnio bylam swiadkiem jak w rozmowie trzy osoby sie przyznaly, ze zawsze myslaly, ze "to make ends meet" pisze sie "to make ends meat" I chodzi o to, ze jak ktos jest biedny to te resztki miesa probuje poskladac, choc do konca im to nie pasowalo...
      Notorycznie ludzie mowia "value add", zamiast "value added".
      Na razie tyle mi sie przypomina.
      • landora Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:23
        Notorycznie ludzie mylą your z you're.

        Ale mój ulubiony błąd to chester draws big_grin (chest of drawers).
      • katriel Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:26
        Z tego cyklu to jeszcze "suppose to" zamiast "supposed to".
        I mylenie "its" z "it's", ""your" z "you're" oraz "their" z "they're" i z "there".
        Te ostatnie - podobnie jak "should of" - to są typowe błędy ortograficzne native speakera, który pisze tak jak się mówi. Bardzo irytujące dla człowieka, który uczył się angielskiego z książki, jako języka obcego, bo się kompletnie zmienia sens i mu się nie parsuje. Jak pojechałam do Stanów jako doktorantka i mi kazali sprawdzać studenckie zadania domowe z matematyki, to mnie to "should of" trafiło: nie wiedziałam wcześniej że oni tak piszą, miałam spory problem żeby się domyslić o co chodzi, i byłam bardzo zaskoczona że to nie jest pojedynczy przypadek, tylko ćwierć grupy tak pisze.
        • d.o.s.i.a Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:38
          > Te ostatnie - podobnie jak "should of"

          pare lat temu pamietam w londynskim metrze byla reklama dezodorantu z jakims srebrem czy cos I slogan reklamowy mowil cos tam cos tam should of... I w paru miejscach widzialam to czasem popoprawiane, najwidoczniej przez jakiegos zirytowanego podroznego, ktory sie musial wgapiac w to podczas podrozy.
    • joa66 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:05
      Wkleję ciekawostkę, któa mnie ostatnio rozbawiła (ogłoszenie o pracy)

      Wymagania/oczekiwania dotyczące przyszłego pracownika:

      "About you:
      •When you see someone write "it's" for "its," or "loose" for "lose," you get angry, sad, or both."

      smile

    • ichi51e Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:06
      mnie ciekawi czy ktos ma znajomego cudzoziemca mowiacego po polsku i czy go poprawia jak robi bledy
      • cauliflowerpl Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:12
        Mam. Poprawiam, bo sama o to prosi. Dziewczyna mówi tak doskonale (z wymową włącznie), że te nieliczne poprawki i wyjaśnienia traktuje nie jako naukę polskiego, ale jako dążenie do perfekcji. Rozumiem ją, bo mam podobne podejście do hiszpańskiego.
      • joa66 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:15
        Mam. Nie poprawiam. Moim kolegom się zdarzało do czasu kiedy zainteresowany nie powiedział wprost, że mu przykro (oczywiście nie mówię tu o sytuacjach kiedy ktoś sam prosi o poprawki)
      • morgen_stern Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:17
        Tak, poprawiam znajomą Niemkę uczącą się polskiego.
      • nanuk24 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:19
        Ja mam meza cudzoziemca na codzien mowiacego po polsku. W wiekszosci nie poprawiam, a juz bledow ortograficznych (bardzo duzo ich robi) w ogole. On sam, natomiast, ma sklonnosci poprawiania Polakow, zwlaszcza kiedy uslyszy "przyszlem, poszlem"
      • landora Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:25
        Mam, własnego męża i paru znajomych. Znajomych nie poprawiam, męża czasem, jak mu coś śmiesznego wyjdzie.
    • nanuk24 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:13
      W internecie poprawiaja i tez krazy dosc popularna fraza: uwazaj, bo grammar police sie obudziwink Na zywo nikt mnie nie poprawia.
      • iwoniaw W internetach natomiast amerykańskich 12.08.15, 16:23
        nieraz widziałam w dyskusjach tragiczne błędy ortograficzne/językowe, widoczne z daleka - i bardzo ale to bardzo rzadko trafia się ktoś, kto zwraca na to uwagę wprost, natomiast często takie posty mają po prostu minimalny odzew, ludzie omijają (obok wątki bardzo żywe, nie odbiegające treścią).
    • malwa51 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:31
      nja...nie, w sumie nie poprawiaja. Ba. Nauczycielka mojego syna robi bledy (rodowita Szwedka). Na forach czasem moga wytknac komus podejrzenie bycia "naplywowym" jesli pisze w pewnym stylu. Albo lewakiem/sympatykiem partii prawicowej wink ale bledow pojedynczych sie raczej nie czepiaja.
      W mowie teaz nie poprawiaja, chyba ze nie rozumieja o co chodzi, wtedy dopytuja.
      Najczestszym bledem jest chyba särskrivning (pisanie rozdzielnie tam, gdzie pisze sie lacznie), np z "jätte-" =bardzo, zamiast jättebra, jättegärna, pisza "jätte bra", "jätte gärna" itp.
      • mruwa9 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 19:11
        "nja" ...
        wink
        • malwa51 Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 11:37
          "nja(e)" to piekne slowo wyrazajace niezdecydowanie, czyz nie? wink Nie wiem mianowicie, czy wytykanie komus np. bycia imigrantem na podstawie stylu czy charakterystycznych bledow mozna zaliczyc do "poprawiania", bo wiekszosci to "poprawianie" w tym kontekscie jest zlosliwe i ma na celu zdyskredytowanie dyskutanta...
      • aka10 Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 22:58
        malwa51 napisała:


        > Najczestszym bledem jest chyba särskrivning (pisanie rozdzielnie tam, gdzie pis
        > ze sie lacznie), np z "jätte-" =bardzo, zamiast jättebra, jättegärna, pisza "jä
        > tte bra", "jätte gärna" itp.

        Tak, to jest bardzo denerwujace i czesto oznacza dwie rozne rzeczy. Na mnie natomiast dziala jak "plachta na byka" nagminne uzywanie slowa vart (dokad) zamiast var (gdzie). Zauwazylas to moze?
        • malwa51 Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 11:30
          Zauwazylam, ale tendencje odwrotna - "var g?r du?" albo "kom här", grrr. By ludnosc tubylcza. Mowe potoczna pt. "jag sa till HAN" zostawie juz...wink
          Nauczycielka mojego syna uprawia podstawowy särskrivning. "jätte-..."Nie wiem, czy u nich olewaja pisownie na uniwerku zupelnie? Listy informacyjne pelne sa takich kwiatkow, chyba nie bylo ani jednego bezblednego. To, ze robi bledy nie byloby moze czyms wartym uwagi, ale w kontekscie zawodu....
          • aka10 Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 16:06
            malwa51 napisała:

            > Zauwazylam, ale tendencje odwrotna - "var g?r du?" albo "kom här", grrr. By lud
            > nosc tubylcza. Mowe potoczna pt. "jag sa till HAN" zostawie juz...wink
            > Nauczycielka mojego syna uprawia podstawowy särskrivning. "jätte-..."Nie wiem,
            > czy u nich olewaja pisownie na uniwerku zupelnie? Listy informacyjne pelne sa
            > takich kwiatkow, chyba nie bylo ani jednego bezblednego. To, ze robi bledy nie
            > byloby moze czyms wartym uwagi, ale w kontekscie zawodu....

            "U mnie" slowo "var" praktycznie przestalo istniec... Razem i osobno, to caly wielki rozdzial...
            Ostatnio widziane : Rök fritt (rökfritt), Full man hoppade över bord (överbord), kassa skåp till salu (kassaskåp). Mnozyc by mozna...
            • mruwa9 Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 20:04
              w sklepie: "frysta kyckling lever"
              albo: "betalning kurt"
              big_grin
              Ale dlaczego nas to dziwi?
              W Polsce nie lepiej, wystarczy wejsc na dowolne forum, a bledow w polszczyznie mozna znalezc na peczki
              Wlasnie: "jag sa till han" - klasyka
              ale inna sprawa, ze bledy jezykowe (grubo ciosana stylistyka tekstu czy bledy jezykowe) nie dyskwalfikuja aplikujacych o prace czy rozne stanowiska, co poprawia szanse imigrantow na rynku pracy. To na pocieche.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:40
      Francuzi robia kolosalne bledy jezykowe ale nikt nikogo nie poprawia no chyba ze mu za to placa, jak mnie wink
      Poprawiac kogos we Francji uchchodzi za brak oglady.
    • redheadfreaq Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 16:49
      Z moich internetowych obserwacji - mnóstwo osób myli odmienne znaczeniowo "your" i "you're", "there" i "their" oraz. Często widuję też kwiatki "grammer" (zamiast "grammar"), "definately" (zamiast "definitely"), czy zamiana "lose" z "loose". Za wytknięcie błędu można zostać określonym "gramatycznym nazistą" tongue_out
    • snakelilith Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 17:47
      W Niemczech nikt nikogo nie poprawia. Zw względu na to, że żyje tu masa obcokrajowców nikt nie wie, kto skąd dokładnie pochodzi, gdzie się urodził, gdzie chodził do szkoły i czy przyjechał tu już 20 lat temu, czy akurat przed miesiącem, więc mówi jak na ten krótki czas świetnie. Poza tym, Niemcy pielęgnują regionalizmy, więc można się spotkać z różną gramatyką, słownictwem i wymową. Język niemiecki też żyje, ludzie nie boją się zmian, uproszczeń, ułatwień i nie trzymają się kurczowo starych zasad, bo komuś mylą się one z inteligencją i obyciem. Coś co jest właściwie nieprawidłowe, ale powszechnie używane, staje się regułą i już. Na temat zmian językowych pisze się nawet książki np. "Der Dativ ist dem Genitiv sein Tod".
    • edelstein Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 19:20
      Nie.Tu bledy staja sie zasadamitongue_out jezyk jest gietki i nikomu nie przychodzi do glowy trzymac sie sztywny.Po zasad.Z drugiej strony niektore bledy sa masakryczne jak sie zna poprawna pisownie.Zamykam oczy i od razu mi lepiejwink
    • buuenos Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 19:43
      A i owszem, akademicy niemieccy, panstwowe media alarmuja : jezyk niemiecki,jezyk wielkich pisarzy i poetow schodzi na psysmile Mlodzi posluguja sie mieszanka multi-kulti, nie uwazaja na prawidlowe uzycie rodzajnikow itd.
      Z bledow na ,,wyzszym poziomie" zauwazylam mylne uzywanie ,, nichtdestotrotz".
      W internecie, wiadomo, jeden przemilczy,drugi poprawi,trzeci wyzwie od idiotowsmile Na zywo, w szkole popraiaja.
      • iwoniaw "Język schodzi na psy"? 12.08.15, 19:57
        Cytat A i owszem, akademicy niemieccy, panstwowe media alarmuja : jezyk niemiecki,jez
        > yk wielkich pisarzy i poetow schodzi na psysmile Mlodzi posluguja sie mieszanka m
        > ulti-kulti, nie uwazaja na prawidlowe uzycie rodzajnikow itd.


        Kocham takie argumenty big_grin Idąc tym tropem, język Szekspira, wielkiego poety, zszedł na psy dawno temu big_grin
        Na studiach językoznawczych zasadniczo uczyli, że główną funkcją języka jest komunikacja.
        • buuenos Re: "Język schodzi na psy"? 12.08.15, 23:26
          Jasne, funkcja jezyka jest komunikacja. Pozostaje pytanie na jakim poziomie.Mozesz sie porozumiwac na podstawowam poziomie, mozesz chciec pojsc w gore i komunikowac sie na bardziej abstrakcyjnej plaszczyznie.
          • iwoniaw Re: "Język schodzi na psy"? 13.08.15, 19:53
            No ale chyba nie sugerujesz, że zmiany w angielskim od czasów Szekspira spowodowały zanik możliwości "komunikowania się w tym języku na bardziej abstrakcyjnej płaszczyźnie"?
        • burina Re: "Język schodzi na psy"? 14.08.15, 01:02
          A co na studiach językoznawczych mówili o tym, że takiego Dantego, to nadal da się praktycznie bez przypisów zrozumieć.
          • iwoniaw Re: "Język schodzi na psy"? 14.08.15, 10:52
            No a jak myślisz? To, że jeden język zmienia się na przestrzeni x lat bardzo, a drugi prawie wcale, nie czyni żadnego z nich lepszym ani gorszym. Sugestia, że ten, który się zmienił bardzo, na 100% "zszedł na psy" jest po prostu śmieszna.
            • cauliflowerpl Re: "Język schodzi na psy"? 14.08.15, 11:03
              Problem w tym, że część tej ewolucji zawdzięczamy nieuctwu, nieumiejętności przyswojenia sobie zasad pisowni i politycznej poprawności czy tam dobremu wychowaniu (zwał jak zwał), które powstrzymują czytających od poprawiania cudzych błędów a tym samym - dbałości o język.
              A to już jest, według mnie, równanie w dół.
              • iwoniaw Re: "Język schodzi na psy"? 14.08.15, 11:18
                A moim zdaniem przesadzasz. Idąc tym tropem, równaniem w dół było zapoczątkowane na szerzą skalę w renesansie pisanie w lokalnych narzeczach, bo się nieukom do łaciny i greki nie chciało przykładać (a wcześniej bez żadnego szacunku degenerowano tę nieszczęsną łacinę, zamiast trzymać cycerońskie standardy i a to wymyślano jakieś nowomodne słowa na nowomodne wynalazki, a to ortografię lekceważono, zaś do lokalnych uszu dostosowywano wymowę etc.) Naprawdę nie każda zmiana jest "równaniem w dół", nawet jeśli polega na wprowadzaniu pewnych uproszczeń. A już zwłaszcza w języku, który jest przede wszystkim narzędziem.
    • kropkacom Re: Błędy językowe za granicą 12.08.15, 19:51
      "Na żywo" niekoniecznie. W internecie, w komentarzach zdarza się często, że poprawiają.
      > jak tam się podchodzi do błędów językowych, w internecie lub "na żywo", czy ludz
      > ie się nawzajem poprawiają, czy też nikt nie zwraca na to uwagi?
    • owmordke Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 16:24
      Na forum ktore czytam jest babka, ktora notorycznie pisze "no" zamiast "know". Strasznie mnie to wkurza. Nikt jej nie poprawia bo to lokalne forum na fejsie, wiec pisze sie pod nazwiskiem i ludzie staraja sie z soba nie zadzierac.
      • malwa51 Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 19:36
        i no... wink to slang chyba bardziej amerykanski, z tej samej bajki co "imma". Moj chlop siedzi na czatach zwiazanych z grami RPG, pelno tam takich skrotowcow.
        • t.tolka Re: Błędy językowe za granicą 13.08.15, 19:52
          Nie, nie poprawiaja.
          Mnie poprawiaja, bo o to prosze.



    • evee1 Re: Błędy językowe za granicą 14.08.15, 01:37
      Nie, nikt sie spcjalnie nie przejmuje. No chyba,z e chodzi o pisanie jakies dokumentacji czy oficjalnych papierow, ale i tam zdarzaja sie czasem bledy. Pobledach mozna nawet rozpoznac native speakera, jak po przytoczonym juz tutaj it's(its) czy their(there) smile.
      Ja poprawiam tylko polska wymowe cudzoziemcow - moich dzieci wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka