kocianna
16.08.15, 13:19
Wyobraźcie sobie, że macie młodszą siostrę, której przez długi czas matkowałyście, pomagałyście finansowo i w ogóle wspierałyście. Siostra mieszka w mieszkaniu po rodzicach, które niegdyś było wasze wspólne i które razem urządzałyście. Siostra ma też inne podejście do sprzątania niż wy (co innego uważa za Bałagan Który Natychmiast Trzeba Uprzątnąć) i jest trochę łamaga i mimoza, z lekko roszczeniowym stosunkiem do świata.
Jedziecie na dwa tygodnie w delegację do rodzinnego miasta i zatrzymujecie się u siostry.
W domu są przepalone żarówki, przytkane odpływy, na balkonie stoją dziwne pudła, które "miała wynieść na śmietnik, ale się nie złożyło", gdzieś odkręciły się śrubki, w kątach koty z kurzu, na fotelu góra prasowania. Siostra na wieść o waszym przyjeździe ucieszyła się, że wreszcie ktoś jej to zlikwiduje. Wy macie swoją pracę, swoje spotkania i ostatnia rzecz, na którą macie ochotę, to sprzątanie w cudzym domu.
Ale ten cudzy dom jest po trosze wasz, poza tym nie lubicie przeglądać się w zapaćkanym pastą lustrze w ciemnawej łazience i myć filiżanek w zlewie, któremu należy się solidne szorowanie.
A na dodatek zgarnęłyście od siostry opieprz, że wasze świeżo przywiezione papierzyska zalegają na nieużywanym przez nią biurku.
Co robicie?