Dodaj do ulubionych

Slowo na "a"

23.08.15, 15:35
Historia trudna i długa, daruje sobie szczegóły, bo niewiele wnoszą do sprawy.
Moja koleżanka, lat 40, bardzo wykształcona, zawodowo i finansowo stabilna, prywatnie serdeczna i ciepła, po prostu wspaniała osoba. Mezatka. Bezdzietna z wyboru. Widzimy się rzadko, bo mieszka w innym mieście, za to często dzwonimy do siebie ot tak, bez okazji. Dwa lat temu, podczas jej wizyty zauważyłam, że coś mi nie gra. Zachowywała się dziwnie. Nie rozpoznalam symptomów, bo nigdy wcześniej nie miałam styczności z tym problemem. W ogólnie nie dopuszczalam tego do myśli. Aż do kolejnego razu, kiedy praktycznie pokladala się po ścianach. Była tak pijana- w trakcie wizyty u mnie wychodziła co rusz do łazienki i tam oprozniala flaszke, która trzymała w torebce. Zdobyłam się na odwagę i zapytalam wprost. Przyznała się, że ma powazny problem z alkoholem. Byłam w szoku, ale powiedziałam, że jej pomogę (chociaż sama nie wiedziałam jak). Podeszłam do tego zadaniowo, znalazłam terapie odwykowa, byłam w kontakcie z jej mężem, który jak się okazało byl od kilku miesięcy świadomy całego problemu. Jej rodzina miała zająć się wszystkim, wiec doszlam do wniosku, że powinnam się trochę wycofać, zwłaszcza że cala sprawa była dość delikatna. W następnych miesiącach koleżanka kilkakrotnie do mnie dzwonila, gadalysmy o wszystkim, tylko nie o słowie na "a". Zresztą to nie temat na telefon. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Od jakiegoś czasu zaczęły się telefony, w których koleżanka stara się mówić normalnie, ale słyszę, że ma problem z opanowaniem bełkotu- powtarza się, brakuje jej prostych słów. Doluje mnie to strasznie, wręcz boje się odbierać telefony od niej. Nie wiem, co robić, udawać, że nie zauważam, co się dzieje, czy powiedzieć wprost, żeby zadzwoniła jak wytrzeźwieje? Mam interweniować u jej rodziny, która miała się nią zająć? Gdzie jest granica pomiędzy troską a wtracaniem się w nie swoje sprawy?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Slowo na "a" 23.08.15, 16:30
      > Mam interweniować u jej rodziny, która miała się nią zająć?
      Co rodzina może jeśli pani sama sobie nie chce pomóc?

      > czy powiedzieć wprost, żeby zadzwoniła jak wytrzeźwieje?
      Tak.
    • nangaparbat3 Re: Slowo na "a" 23.08.15, 22:14
      olga_jaga napisała:

      Nie wiem, co robić, udawać, że nie zauważam, co się dzieje, czy powiedzieć w
      > prost, żeby zadzwoniła jak wytrzeźwieje?

      Nie udawać, powiedziec wprost.

      Mam interweniować u jej rodziny, która
      > miała się nią zająć? Gdzie jest granica pomiędzy troską a wtracaniem się w nie
      > swoje sprawy?

      Bardzo dużo juz dla niej zrobilaś i rozumiem, ze nie zostało to ani przez nią, ani przez rodzinę uznane za wtrącanie się. Skoro tak, jakis pojedynczy i nienachalny kontakt z rodziną może miec sens.
      A jej mąż - nie pije? Ludzie często piją parami sad
      • triss_merigold6 Re: Slowo na "a" 23.08.15, 22:34
        Prędzej picie pani może być mężowi na rękę, tak jak żony pijących czerpią korzyści z funkcjonowania we współuzależnieniu.
        • olga_jaga Re: Slowo na "a" 23.08.15, 23:33
          Mąż nie pije, w stosunku do niej jest bardzo troskliwy i czuły (nawet mam wrażenie, że za bardzo). Widać, że przeżywa całą tę sytuację i się przejmuje, bo ją kocha. Natomiast jej rodzice zachowują się tak jakby bardziej zależało im na tym, by ludzie się nie dowiedzieli i według nich to przede wszystkim wstyd, który trzeba ukrywać. Żal mi dziewczyny, a z drugiej strony czuję niewytłumaczalną na nią wściekłość, że z premedytacją wybrała kierunek dno.
    • kota_marcowa Re: Slowo na "a" 23.08.15, 22:26
      powiedzieć w
      > prost, żeby zadzwoniła jak wytrzeźwieje?

      Dokładnie tak.
    • triss_merigold6 Re: Slowo na "a" 23.08.15, 22:31
      Powiedz żeby zadzwoniła jak wytrzeźwieje.

      Skoro mąż jest świadomy problemu i z jemu tylko znanych powodów toleruje uzależnienie żony, to znaczy że żyją w trwały, stabilnym układzie który wzmacnia nałóg.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka