Dodaj do ulubionych

Niewiarygodne...

11.09.15, 08:15
zaproponowałam dziś córce, że jej dam 5 zł do sklepiku szkolnego a ona.... nie chciała. Bo w sklepiku teraz "nic nie ma". Ostatecznie uznała, ze może kupi sobie banana. Problemu nie ma bo śniadanie w domu dostała, w szkole ma obiad. Przyznaję, że podoba mi się ta zmiana...
Obserwuj wątek
    • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:34
      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18746519,szkolne-stolowki-bez-soli-jedzenie-uczniom-nie-smakuje.html#BoxLokWawLink
      Z tego artykułu wynika, że co człowiek to opinia. Najbardziej dziwią mnie ludzie, którzy dają dzieciom sól i inne przyprawy.
      Z drugiej strony, są też głosy, że te zmiany nie wystraszyły tych, którzy już wcześniej starali się zdrowiej gotować.
      A, że w sklepiku nie ma chipsów i słodkich przekąsek. Moim zdaniem to tylko na plus.
      • mamma_2012 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:42
        A nie jest tak, że ci, którzy nie jedli chipsów nie będą ich jedli, a ci, którzy nie mogą się bez nich obejść i tak przyniosą z domu?
        Tzn. jak najbardziej jestem za niejedzeniem syfnego jedzenia, natomiast moim zdaniem zmiany są wprowadzane bez głowy.
        Najpierw edukacja, potem wycofajmy najgorsze rzeczy i w przyszłości, stopniowo można wprowadzać kolejne zmiany.
        • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:49
          Moim zdaniem, te zmiany, to krok w dobrą stronę. Tylko jak zwykle najsłabszy czynnik, to ludzie.
          Przecież edukacja jest. Dzieci w młodszych klasach mają o zdrowym odżywianiu, w czwartej w programie jest odżywianie, składniki pokarmowe, co i dlaczego należy jeść. I d...
          Bo teoria ok, ale z praktyką gorzej.
          Dziewczyny pisały jakie jedzenie jest w szkołach, przedszkolach. W wielu wypadkach teoria sobie, praktyka sobie.
        • jehanette Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:09
          Akurat sposób wprowadzania zmian jest właściwy. Nie da się najpierw edukować, a potem jak już nikt nie będzie korzystał z junkfoodu w szkolnych sklepikach, przestawić je na zdrową zywność. Edukacja i zmiany "w terenie" muszą iść w parze.
          Aczkolwiek z solą i pieprzem przesadzili. Między kostką rosołową a brakiem soli jest kilka stopni pośrednich...
          • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:15
            Jehanette, z tą solą to histeria nieumiejących czytać. Sól jest dozwolona w takiej ilości, by całodzienne jej spożycie nie przekraczało 5g na głowę. Czyli całkiem normalnie.
            Nie wolno dosalać, czyli np. stawiać solniczek na stole dla dzieciaków, co też uważam za zasadne i pozytywne.
            • jehanette Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:57
              Aaa, to sorry. Nie wczytywałam się. Kubki smakowe potrzebują trochę czasu na przyzwyczajenie się do nieprzesolonych potraw. Pamiętam jak przeczytałam o glutaminianie sodu i zdecydowaliśmy że wywalamy kostki rosołowe. Pierwsze zupy zrobione bez wzmacniacza byłoyokropnie mdłe. Jakiś czas później nie byłam już w stanie jeść zup na kostce rosołowej, bo były za słone...
        • falka_85 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:28
          "Najpierw edukacja, potem wycofajmy najgorsze rzeczy i w przyszłości, stopniowo można wprowadzać kolejne zmiany."

          Ale edukacja teoretyczna, bez edukacji poprzez praktykę, to żadna edukacja tylko hipokryzja. Jeżeli uczeń na lekcji słyszy jak ważne jest zdrowe odżywianie się i że kola, czipsy i batony to samo zło, a pod klasą ma automat z kolą, podczas przerwy korzysta ze szkolnego sklepiku, w którym można kupić jedynie kolę, czipsy i batony to dostaje jasną informację, że cały przekaz na lekcji to takie gadanie dla gadania i z realnym życiem nie ma to nic wspólnego, nie warto się przejmować.
        • mikams75 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:33
          ale to nie dziala tak, ze wyedukowane dziecko nie tknie niezdrowego jedzenia jak go beda kusic.
          Zazwyczaj jak dziecko widzi, to ma ochote, jak nie widzi to zapomina i mu tych czipsow nie brakuje.
        • mid.week Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 08:20
          mamma_2012 napisała:

          .
          > Najpierw edukacja, potem wycofajmy najgorsze rzeczy i w przyszłości, stopniowo
          > można wprowadzać kolejne zmiany.

          W mojej szkole edukacja trwa w najlepsze. Aktualnie prowadzone są 4 programy związane z odzywianiem i zdrowym trybem życia. Szkoła zatrudnia dietetyka, dzieci jedzą wspólnie śniadania z wychowawcą i rozmawiają o tym z czym mają kanapke i co dany produkt wnosi dobrego do organizmu. Organizowane są wyjścia na badania, pogadanki, wystawy związane z tematem. Wszystkie klasy mają dodatkowe zajęcia na basenie poza przepisowymi godzinami wf. Jest szereg dodatkowych zajęć sportowych, są szkolne dni sportu. Dużo tego.
    • mamma_2012 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:36
      Niestety to bardzo pozorne. Dzieci będą brały to 5 złotych i kupowały to, co dotychczas, tylko w sklepiku pod szkołą.
      Wczoraj czytałam jakiś artykuł, jak funkcjonują szkolne stołówki po zmianach. Starsze dzieci zwyczajnie nie chcą jeść albo przyprawiają po swojemu. Kolejna fikcja.
      • owianka Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:43
        Kocham nowe przepisy. Na początku jest dużo krzyku i fochów, ale z czasem wszyscy się przyzwyczają.
        • ywwy Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:50
          Najważniejsze, że utrudnia się dzieciom dostęp do śmieciowego jedzenia!
          To od razu nie zadziała,bo przez tyle lat normą było , że słodycze, cola były "pod ręką".
          Zauważyłyśmy z córką, że w szkolnych automatach pojawiły się batoniki z większą ilością owoców, bakalii, a mniejszą tłuszczu. Wszystko w cenie od 1-2 zł. Ktoś nawet sam produkuje takie batony z orzechami, rodzynkami, płatkami owsianymi i miodem, owija w szary papier . Dzieciaki dostają drobne od rodziców i zajadają się smile
          • esme83 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:12
            Ja bardzo lubię tego typu batoniki, ale zbyt zdrowe one nie są, bo zazwyczaj mają w składzie syrop glukozowo-fruktozowy, który jest jeszcze bardziej tuczący niż cukier.
            Tzn. te robione w domu pewnie nie, ludzie robią na miodzie albo innym lepiszczu, ale te "sklepowe" tak.
        • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:50
          Ale ja bez focha piszę. Nawet mi się to spodobało. Jestem z tych rodziców co nie dostają ścisku du...py gdy widzą własne dziecko z batonikiem pod warunkiem, że to samo dziecko zje normalny zdrowy posiłek (śniadanie, obiad). Na brak możliwości kupienia batonika w szkole też nie dostaję ścisku du...py - nie uważam tego za rzecz konieczną. Śmiac mi się chciało bo nie pamiętam już kiedy dziecko odmówiło przyjęcia gotówki w jakiejkolwiek kwocie gdy proponowałam.
          • owianka Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:53
            Ależ ten foch to nie o Tobie smile O fochach słyszy się wciąż ostatnio w mediach. Były protesty sklepikarzy, a teraz pań kucharek, intendentek, nauczycieli i dzieci. To wszystko minie, a zdrowe jedzenie zostanie.
            • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:56
              ok
        • mamma_2012 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:56
          Mnie one raczej nie dotyczą.
          Córka niedługo piwo legalnie będzie mogła kupować, dba o linię, więc sama się ogranicza (w ich sklepiku nigdy chipsów i coli i tak nie było), a syn młodszy przedszkolak.
          Właśnie chodzi o to, że jak znam typowe chipsowe dzieci (w pracy widywałam mnóstwo), nie przezwyczają się, a wyrobią nawyk wpadania do sklepiku przed szkołą.
          Do niedosolonych potraw natomiast przezwyczają się tylko te dzieci, których rodzice w domu też bardzo ograniczą sól. Inaczej się nie da.
          • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:02
            Nie wiem. Moim dzieciom smakuje i ...o dziwo.....zaczęły jesc ziemniaki, których wcześniej nie chciały tknąć. Tylko u mnie w domu zawsze był z tym problem bo ja w sumie mogłabym wcale nie używać soli/pieprzu a mój M używa przypraw w nadmiarze. Dzieciaki zawsze jadły potrawy z bardzo małą ilością przypraw. Chyba, ze przyprawiałam ziołami.
            • mamma_2012 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:20
              Ja solę normalnie, a moja mama praktycznie wcale. Jej jedzenie jest dla mnie w dużej części niezjadliwe, chociaż w drugą stronę rzeczywiście to nie działa, bo moje lubi, nie mowi, ze przesolone.
              Ja nie lubie słodkiego, zawsze w przepisach bardzo redukowałam cukier i tłuszcz. "Teściowa" podwajała chyba, jej dla mnie jest niejadalne i zapewne na odwrót.
        • lauren6 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:28
          > Na początku jest dużo krzyku i fochów, ale z czasem wszyscy się przyzwyczają.

          Masz rację. Zamiast sprzedawać syf w szkole będą sprzedawać ten sam syf pod szkołą, bo przecież zmianom w menu na stołówkach nie towarzyszy akcja informacyjna i propagowanie stylu zdrowego żywienia w szkołach. Dzieci szybko się przyzwyczają do nowych zmian.
          • pade Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:55
            Towarzyszy, towarzyszy. Nie wiem czy w całej Polsce, ale moja córka była edukowana od przedszkola. Raz, że wg programu nauczania, dwa podczas corocznych akcji. Piramidę zdrowego żywienia mogła by w nocy wyrecytować, ale świństwo sprzedawane w sklepiku i tak kusiło.
          • mikams75 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:46
            > Masz rację. Zamiast sprzedawać syf w szkole będą sprzedawać ten sam syf pod szkołą

            czy dzieci w dzisiejszych czasach sa juz tak uzaleznione, ze nie moga przezyc bez smieciowego jedzenia?
            • szarsz Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 07:45
              No i to jest naprawdę straszne. Pięć godzin bez batona? No nie da się sad
    • kawka74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 08:49
      Ciężka nerwica, w jaką wpadli właściciele sklepików, rodzice, dzieci i dyrekcja, pokazuje, jak bardzo potrzebne były te zmiany i jakim syfem karmi się dzieciaki - że nagle wszystko trzeba pozamykać i podnieść opłaty za obiady o 2000%.
      Jasne, że kto będzie chciał i mógł, kupi chipsy w sklepie po drodze do szkoły, ale chodzi też i o to, żeby instytucja wychowawczo-edukacyjna nie wspierała złych nawyków żywieniowych.
      • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:06
        > pokazuje, jak bardzo potrzebne były te zmiany i jakim syfem karmi się dzieciaki

        To prawda. Nagle ludzie, którzy przez 30 lat gotowali tak, a nie inaczej, mają nauczyć się czegoś nowego. Kataklizm normalnie, nie ma co.

        Mnie się też zmiany podobają i to bardzo. W końcu.
        • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:14
          Otóż to, bo przecież dzieci nie będą piły mleka, herbaty czy czegoś tam jak nie będzie posłodzone. Moje dziecko nauczyło się pić słodkie w przedszkolu. Wcześniej nigdy nie słodziłam ani mleka, ani herbatek. Jak matki prosiły o niesłodzenie, to pani dyrektor robiła okrągłe oczy i "ale my zawsze słodzimy, bo dzieci tak lubią".
          To samo z innymi rzeczami. A jednocześnie, że dzieci nie chcą jeść warzyw, surówek.
          • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:17
            > to pani dyrektor robiła okrągłe oczy i "ale my zawsze słodzimy, bo dzieci tak lubią".

            u mnie tak samo! Niedasię przeplatało się z "ależ dzieci tego nie zjezdzą". Po roku pracy dietetyczki okazało się, że jednak jedzą i to znacznie chętniej - choć oczywiście nie wszystko.
          • chocolate_cake Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:31
            Nawet nie wiedziałam że można mleko słodzić
            • mikams75 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:50
              moje dziecko nawet nie wie, ze mozna herbate/kawe slodzic.
              Jak gdzies u kogos zobaczyla to sie mocno zdziwila big_grin
      • pade Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:56
        Otóż to!
    • mw144 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:01
      U mnie podobnie. W poprzednim roku sklepik był prowadzony w formie cateringu, można było zjeść coś pysznego na ciepło i na zimno. W tym roku w sklepiku są dostępne: ryż prażony, popcorn bez soli i coś, co mój syn określił mianem "żarcie dla kotów". Po opisie sądzę, że to jakieś błonnikowe bobki.
      • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:04
        Z tego wynika tylko, że to co było rzekomo pyszne, było też mało wartościowe.
      • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:06
        Coś pysznego na ciepło? W większosci szkół wszystkie dzieci mogą chodzić na stołówkę na herbatę i zupę. Głodnemu powinno to wystarczyć. Ja bym chciała, żeby mogły też dostać np. ciepłe kakao gdy wracają z basenu (u nas to około 1,5 km w jedną stronę - wszystkie wracają do szkoły mokre) no ale Rada Rodziców uznała, że to nie jest potrzebne.
        • mw144 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:42
          Herbatą się nie naje, a zupy i główne dania na stołówce 5 dni w tygodniu są przyrządzane z użyciem zwłok, więc syn ich do pyska nie weźmie.
      • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:07
        > było zjeść coś pysznego na ciepło i na zimno.

        Co było takie pyszne, a teraz jest zakazane?
        • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:16
          Jeśli to sklepik to pewnie jakiś fastfood. Właściciel sklepiku jakby pomyślał, mógłby się przestawić. Ale łatwiej narzekać.
        • mw144 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:38
          Surówki i sałatki robione przez panią na bieżąco (teraz samo zło, bo sól,pieprz i in.przyprawy), zapiekanki, pizza - też robione na miejscu ze świeżych produktów.
          • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:47
            Czyli ani Ty, ani pani nie zna przepisów, tylko "nie da się". Paranoja.
          • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:47
            Może pani ze sklepiku nie czytata, bo tam zakazu używania soli, pieprzu i innych przypraw, tak samo jak świeżych produktów nie ma. Albo coś ściemniasz.
          • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:28
            > Surówki i sałatki robione przez panią na bieżąco (teraz samo zło, bo sól,pieprz i in.przyprawy),


            "GRUPY ŚRODKÓW SPOŻYWCZYCH PRZEZNACZONYCH DO SPRZEDAŻY DZIECIOM I MŁODZIEŻY
            W JEDNOSTKACH SYSTEMU OŚWIATY:
            (...)
            2. Sałatki i surówki w opakowaniach jednostkowych:
            1) na bazie warzyw lub owoców, o których mowa w ust. 7 i 8;
            (...)
            7. Warzywa:
            1) surowe lub przetworzone,
            (...)
            8. Owoce:
            1) surowe lub przetworzone..."

            "2. W żywieniu zbiorowym dzieci i młodzieży w jednostkach systemu oświaty stosuje się:
            9) inne produktysad...)
            a) sól:
            (...)
            ? przy czym w żywieniu zbiorowym należy uwzględnić, że dzienne spożycie soli powinno wynosić nie więcej niż 5 g,
            b) zioła lub przyprawy świeże lub suszone bez dodatku soli,"

            Jak żyć, panie, jak żyć, jak sałatki z owoców i warzyw każą robić?
    • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:16
      Wczoraj rozmawialam z nauczycielka.Dzieci zaopatruja sie przed i po lekcjach,a obiady zostawia ja czesto nie ruszone.Wcaale jej to nie dziwi,bo sama je na stolowce i mowie,ze te zarcie to bez smaku jest.Ja mam w doopie wszelkie nakazywac i zakazy.Dziecko ma ochote na biala bulke z Nutella to ja dostaje.Zdanie innych wali mnie w lewa nerke.Noech sami za wylacznie pelnoziarnisty i razowy chlebek.
      • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:20
        Pani zaglada im do sniadaniowek,dla mnie absurd.Ja jej do sniadaniowki nie zagladam,ani do torebki tez nie,wiec nich sie odwala od sniadaniowki dziecka.Synowi powiedzialqm,ze jakby pani miala Waty to ma sie skontaktowac ze mna.
        • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:27
          Edel - tu nie chodzi o śniadaniówki ale o to co dziecko moze kupić na terenie szkoły. Z domu może przynieść wielką paczkę chipsów i smarować je nutellą. Przepisy tego nie zabraniają.
          • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:39
            Czyli w efekcie kupia to samo tylko poza szkola.Zakazany owoc lepiej smakuje.
            • niktmadry Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:48
              Rodzice, którym zależy na zdrowym odżywianiu mają teraz szansę na to, ze ic dzieci w szkole nie będą kuszone syfem. Ot - tyle. Jeśli rodzic sam wciska dziecku nutellę to żadna szkoła nie będzie mu jej z pyszczka wyrywać.
              • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:25
                Widzisz,ja nie musze diiecku jedzenia wciskac,samo chce.Skoro ja sobie pozwalam na bulke z nutella gdy mam na to ochote to nie widze powodu by dziecku zabrania c.
            • aga_sama Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:54
              Mojego syna te zmiany nie dotyczą, bo ma celiakię i nosi śniadanie i obiad swoje.
              Muszę tylko sprawdzić, czy w nowych przepisach jest coś o odgrzewaniu jedzenia w mikrofali, bo to mi się nie podoba.
              Dziś mąż zabił mnie tekstem, że jak dalej będziemy dawać młodemu do szkoły naleśniki, mielone, rybę w panierce i makaron, to nas pogonią, ze niezdrowe nawyki wyrabiamy. A syn już dzielił się z kolegą obiadem, bo szkolny był niedobry....
      • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:48
        > Wczoraj rozmawialam z nauczycielka.

        A to Ty nie mieszkasz w Niemczech?
        • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:23
          A to juz nie mozna znac nauczycielek w Pl?polowa kobiet w mojej rodzinie to nauczycielki.I zgodnie sa,ze ta nowa ustawa to absurd.
          • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 10:30
            > I zgodnie sa,ze ta nowa ustawa to absurd.

            Gdzie konkretnie, w którym miejscu?
            • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 12:26
              W kazdym,poczawszy od likwidacji slodkiego w sklepikach po kiepskie przyprawianie obiadow.
              • szarsz Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 12:44
                O ile na temat pierwszego można ewentualnie podyskutować, to wyobraź sobie, że czytałam rozporządzenie i na ma tam "idźcie i kiepsko przyprawiajcie posiłki", zapewniam.
          • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 11:13
            To nie najlepiej o nich świadczy.
            • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 12:25
              Sorry wierze bardziej osobom z 30letnim stanem pracy niz ekosreko mamuskom.
              • oqoq74 Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 12:44
                30 lat stażu i nie wiedzą, że nie było zmiany ustawy, tylko jest nowe rozporządzenie, którego zapewne nawet nie przeczytały.
                • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 12:50
                  One wiedza, to ja napisalam ustawa.Nie bo sie,one przeczytaly te pierdoly.
                  • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:32
                    edelstein napisała:

                    > One wiedza, to ja napisalam ustawa.Nie bo sie,one przeczytaly te pierdoly.

                    Co z tego, że przeczytały "te pierdoły" skoro goowno z tego zrozumiały. Chyba, że ty tutaj ściemniasz.
                    • edelstein [...] 11.09.15, 13:52
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:59
                        Twoje wcześniejsze słowa przeczą temu, że zrozumiały. Zdecyduj się na jedną wersję, bo póki co sama z siebie robisz idiotkę.
                        • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 14:21
                          No tak nie zrozumialy,bo im jedzenie stolowkowe juz nie smakuje.Same tez zaopatrywaly sie w szkolnym sklepiku,teraz niestety sklepij zamknieto.
                          • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 14:29
                            edelstein napisała:

                            > No tak nie zrozumialy,bo im jedzenie stolowkowe juz nie smakuje.

                            Ty najwyraźniej też niewiele rozumiesz.
                        • semihora Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 08:57
                          Robi, robi, ale to już nie pierwszy raz wink
      • mid.week Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 08:42
        edelstein napisała:

        > Wczoraj rozmawialam z nauczycielka.Dzieci zaopatruja sie przed i po lekcjach,a
        > obiady zostawia ja czesto nie ruszone.Wcaale jej to nie dziwi,

        Dziwić jej nie musi, ale czy coś z tym robi? Rozmawia z dziecmi i rodzicami o zdrowym żarciu czy to nauczyciel typu - przyjdzie, wyłozy materiał, ponarzeka na każdą zmianę w status quo wymagającą jakiegoś nowego działania i przeszkadzającą w oczekiwaniu na wakacje?


        bo sama je na sto
        > lowce i mowie,ze te zarcie to bez smaku jest.

        Niesmaczne jedzenie w stołowce nie wynika z ustawy tylko nieumiejętności kucharek.
    • anorektycznazdzira Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 09:45
      Moje dziecko nie dostawało na sklepik nic. Czasem miał pieniądze skadinąd i wtedy coś tam wyjątkowo kupił. Generalnie chodzi do szkoły bez pieniędzy.
      A aklepik tez jest obecnie pusty i "nic tam nie ma", na prawdę (wiem z zebrania), bo już nie ma tego, czego nie wolno, a jeszcze nie zorganizowali tego, co dozwolone.
    • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:46
      U córki w szkole sklepik zamknęli. W sumie to mi to wisi, bo w sklepiku i tak były wyłącznie kolorowe sztuczności, a właścicielka jak beton. Nawet wodę ciężko było u niej kupić, bo same kolorowe gazowane napoje. Zamknęła od razu nawet nie próbując wprowadzić jakichkolwiek zmian. Córka nie żałuje sklepiku, bo i tak nic tam dla niej nie było, mimo, że młoda zje i czekoladę, batonika, loda albo chrupki od czasu do czasu. Dzieciaki jakoś nagminnie nie zaczęły przynosić słodyczy czy chipsów do szkoły, a do sklepu obok nie wyjdą bo jest zakaz opuszczania terenu szkoły w czasie lekcji.

      Obiady ruszyły wczoraj, po remoncie kuchni. We wrześniu kosztują jeszcze 3,50 , rozmawiałam z vice-dyr na temat jedzenia i zapowiedziała, że na pewno podrożeją ale nie wiadomo jeszcze o ile. Nie dziwię się podwyżce, bo wczoraj do klopsików cielęcych była dodana bułka razowa za 0,80/szt a wcześniej pszenna kajzerka za 0,25. Sól jest kupowana inna niż dotychczas (chyba niskosodowa?) i nie kosztuje 1,50 tylko 9zł. Na obiad była zupa pomidorowa z lanymi kluskami oraz ziemniaki z klopsikami cielęcymi w sosie z warzywami + buraczki z jabłkiem + kompot. Podobno wszystko ugotowane z nowymi zasadami (w tej kwestii zaufałam słowom vice-dyr), córce obiad bardzo smakował, pytałam czy nie za mdłe, nie za mało słone - powiedziała że nie, że bardzo smaczne. Więc chyba jednak da się.
      • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:55
        No i po co bylo zamykac?twoje dzieciatko i tak tam nie jadlo,a ktos zbankrutowal przez glupie przepisy.
        • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 13:57
          Nikt nie zbankrutował, nie dopowiadaj sobie.
          • edelstein Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 14:24
            Zamkniety sklepik to brak dochodow.No chyba,ze dla ciebie zamkniecie oznacza z wiekszenie zyskow.
            • aurinko Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 14:25
              Zamknięty sklepik to brak dochodów z tego konkretnego zamkniętego sklepiku. Nie jest to równoznaczne z tym, że właścicielka zbankrutowała.
              • fogito Re: Niewiarygodne... 11.09.15, 16:04
                Syn w szkole prywatnej, wiec u niego sklepik od zawsze ma tylko zdrowe jedzenie a obiady sa zdrowo komponowane. Ale mimo tego, ze mnie to nie dotyczy to cieszę sie, ze w końcu ktoś sie zajął tymi g..nami sprzedawanymi dzieciakom w szkołach, i tymi przesolonymi obiadami tez. Idzie ku dobremu miejmy nadzieje. Byle rodzice wykazali sie minimum zdrowego rozsądku.
                • eryk2601 Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 07:52
                  Wyjaśnijcie mi czy nie wolno używać soli ani cukru wcale?
            • mid.week Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 08:30
              Otworzy sobie nowy w pobliżu szkoły. Sama twierdziłaś, że dzieci i tak kupią więc nie widze problemu wink
    • kadfael Re: Niewiarygodne... 12.09.15, 11:16
      Póki nie zmieni się mentalność i sposób żywienia w domach. To wszystko pic na wodę.
      A tak w ogóle i śmieszno, i straszno - poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,18797286,sklepik-szkolny-w-viii-lo-w-poznaniu-cola-do-kupienia-od-18.html#BoxLokPozLink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka