Oto, co mnie dziś spotkało w drodze do pracy. czasem jeżdżę samochodem. Dziś akurat jechałam. Stoję sobie na światłach. Z prawej zbliża się rowerzystka. Jej zdaniem zostawiłam jej do przejechania (jest czerwone!) za mało miejsca. I ci pani robi? Uderza kilkakrotnie w szybę auta pięścią i kopie mój samochód. Na szczęście nie wgniotła blachy. I jak tu lubić rowerzystów i miejskich aktywistów ( kto z Warszawy, wie o kogo chodzi

)) ???
A czy Wy miałyście jakieś tego typu przygody? i - najważniejsze - co robić w takiej sytuacji, bo mnie zamurowało i zero reakcji, a to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie.