triss_merigold6
09.10.15, 10:49
Z cyklu: A nie wyglądał...
Pod koniec sierpnia eks - ojciec dziecka w wieku mocno szkolnym, miał kupić synowi kapcie/obuwie do chodzenia po szkole. Ponieważ twierdził, że nigdzie nie ma, a życzliwe podpowiedzi żeby kupił najprostsze trampki w pierwszym lepszym sportowym ignorował, to olałam kwestię. Oczywiście dziecko boso na lekcje nie poszło.
Wczoraj byli w dużym ch. Sklepów sportowych kilka, sklep z obuwiem dziecięcym i młodzieżowym, ccc z działem dziecięcym i młodzieżowym. Kupił. Tadam. Buty do chodzenia w wodzie. Wiecie jak wyglądają, prawda? Miękka podeszwa z małymi wypustkami i siateczka. Nadają się wyłącznie do chodzenia w wodzie po kamienistym dnie.
Wyjaśnienie: tylko takie były.
Najpierw mnie zatkało, potem powiedziałam w krótkich żołnierskich słowach jak bardzo to coś nie nadaje się do chodzenia po szkole i w ogóle do niczego się nie nadaje.
Dziecku też wytłumaczyłam. Poza tym qrde, koledzy z klasy by wyli ze śmiechu.
Syn stwierdził, że weźmie je do taty w charakterze kapci.
Debil. Nie, nie wiem, co nim kierowało. Podejrzewam, że cena, bo akcesoria letnie są wyprzedawane.