Dodaj do ulubionych

Romans biurowy

22.10.15, 13:38
Z ludźmi z pracy siedzimy w jednym pokoju i gapimy się na siebie przez 8 godzin dziennie. Nie działamy sobie na nerwy. Ą, ę, bułkę przez bibułkę, czasem piwo po pracy. Garnitury i obcasy.

Z rodziną widzimy się mniej niż 8 godzin dziennie (te osiem nocnych zwykle się chyba nie liczy big_grin). Rodzina budzi silne emocje, również nieprzyjemne. Rodzinę rzadko się widzi pod krawatem czy w pełnym makijażu. W pracy jestem zgodna i potulna, w domu jestem apodyktyczna i zrzędząca. I nie tylko ja...

Jakim cudem te rodziny jednak wciąż istnieją?
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Romans biurowy 22.10.15, 13:40
      I z tego gapienia się na siebie, bułkę przez bibułkę ma być od razu romans?
    • isa_bella1 Re: Romans biurowy 22.10.15, 13:59
      Ale to nic nie znaczy, ja siedzę z koleżanką i jakoś za soba nie przepadamy, raczej denerwuja nas nasze cechy , dużo by opowiadać. W ogóle u nas sa ciekawi ludzie w negatywnym tego słowa znaczeniu.CHoć oczywiscie można i w pracy spotkac swoją drugą połowkę smile
    • anel_ma Re: Romans biurowy 22.10.15, 14:07
      moze przez weekendy i wakacje
      i rodzine sie jadnak wybiera (w sensie męża/zonę) a współpracowników rzadziej, chyba ze sie rekrutuje dla siebie smile
    • triss_merigold6 Re: Romans biurowy 22.10.15, 14:07
      W ludzi z pracy nie angażujesz się emocjonalnie.
    • spanish_fly Re: Romans biurowy 22.10.15, 14:12
      Mnie jest w domu znacznie przyjemniej niż w pracy i jestem znacznie milsza dla domowników niż dla współpracowników. Nie mam potrzeby oglądać męża pod krawatem, a miłe wspólne wieczory zdarzają mi się znacznie częściej niż ze znajomymi w pracy. Owszem nieprzyjemne sytuacje zdarzają się nam także w domu, ale bardzo rzadko. Dbamy o siebie nawzajem i o dobrą atmosferę.
      • pole_koniczyny Re: Romans biurowy 22.10.15, 14:50
        No nie wiem... ja nie miałam aż takich ciepłych uczuć do ludzi ze swoich prac wink Gapimy się na siebie więcej niż 8 godzin więc mamy czasem już siebie dość. Siedzimy w open-space więc działają nam na nerwy ludzie nie umiejący się zachować cicho. Niekoniecznie dzielimy jakiekolwiek zainteresowania oprócz zawodowych. Działamy pod presją więc jesteśmy zestresowani. Współpracownicy to nie przyjaciele więc nie powiemy przy nich wszystkiego. Nawet na wspólnym wyjściu na piwo. Czasem trafiają się idioci z którymi i tak musimy współpracować.

        Z mężem spędzam mniej czasu więc zdążę się za nim stęsknić. Mamy wspólne zainteresowania, poglądy i tematy do rozmów. Mieszkanie mam urządzone przytulnie, lubię do niego wracać. To, że nie jestem w garsonce i na obcasach nie oznacza, że wyglądam brzydko.
        • conena Re: Romans biurowy 22.10.15, 15:46
          mam podobnie jak pole_koniczyny, tylko my siedzimy wszyscy od niedawna w swoich gabinetach.
    • jola-kotka Re: Romans biurowy 22.10.15, 14:58
      Raczej w domu jest się milym a w pracy nie zawsze się da. Cos odwrotnie to u ciebie wygląda.
      • nihiru Re: Romans biurowy 22.10.15, 15:08
        No niezupełnie.
        W pracy wystarczy że raz poproszę o raport (sporadycznie muszę przypominać) i dostaję.
        a w domu? Od roku męża proszę o naprawienie oświetlenia w kuchni.
        W pracy wystarczy (zwykle) raz pokazać, jak zrobić zamówienie.
        W domu? Od trzech lat przypominam synowi żeby ręce mył po wyjściu z łazienki i jakoś nie może załapać.
        W pracy, jak ludzie widzą że rozmawiam przez telefon, to grzecznie czekają aż skończę.
        W domu? Traktują to jako okazję do głośniejszego krzyczenia.

        big_grin
    • mynia_pynia Re: Romans biurowy 22.10.15, 15:20
      Może brak chemii?
      Ja mam często tak że w pracy po południu boli mnie głowa a jak tylko wejdę do domu to przestaje wink.
      Kocham swój dom mimo, że jego mieszkańcy często mnie wykańczają ;P
    • iuscogens Re: Romans biurowy 22.10.15, 15:31
      Wybacz kocianna, ale mam wrażenie, że znowu prowokujesz.
      Wiemy, że masz spore problemy na linii ty-mąż, ty-córka, córka-mąż.
      Podejrzewam, że większość ludzi jednak lubi swoich małżonków, z przyjemnością spędza z nimi czas i z przyjemnością wraca do domu (nawet jak ma fajną pracę).
      • kocianna Re: Romans biurowy 22.10.15, 16:06
        Moje problemy zostały w mniejszym czy większym stopniu zażegnane, rozwiązane, przepracowane. Lubię swoją rodzinę i swój dom. Naprawdę big_grin Ale mam wrażenie, że od najbliższych wymagamy nieporównywalnie więcej, niż od współpracowników, w zamian dając im - może nie tyle mniej, bo zaangażowanie emocjonalne jest ogromne - co mniej starannie.
        • natalie_rushman Re: Romans biurowy 22.10.15, 20:37
          Może masz taką osobowość, że wymagasz wiele od innych (bliskich) w sensie emocjonalnym, a sama nie potrafisz już tak dużo dać, jak chciałabyś otrzymać?
          • asia_i_p Re: Romans biurowy 22.10.15, 21:32
            A może ma taką, że pewne rzeczy widzi?

            Wyobraź sobie, że córka przez nieuwagę wylewa ci wodę na laptop. A potem wyobraź sobie, że robi to współpracowniczka/ klient. W którym wypadku twoja reakcja jest bardziej powściągliwa?
            • iuscogens Re: Romans biurowy 23.10.15, 09:09
              No jeśli zrobiła to przez nieuwagę to chyba nie ma o co mieć pretensji. Ja sama jestem niezdara i czasem zdarzają mi się przez nieuwagę takie akcje. Wiadomo, że nie robi się takich rzeczy celowo. Na czym polega ta mniej powściągliwa reakcja w stosunku do członka rodziny?
        • iuscogens Re: Romans biurowy 23.10.15, 09:21
          kocianna napisała:

          > Moje problemy zostały w mniejszym czy większym stopniu zażegnane, rozwiązane, p
          > rzepracowane. Lubię swoją rodzinę i swój dom. Naprawdę big_grin

          W takim razie gratuluję smile

          Ale mam wrażenie, że
          > od najbliższych wymagamy nieporównywalnie więcej, niż od współpracowników, w za
          > mian dając im - może nie tyle mniej, bo zaangażowanie emocjonalne jest ogromne
          > - co mniej starannie.

          Wiadomo, że czegoś innego oczekujemy od Pani Zosi z kadr a czegoś innego od własnego męża smile Ja rzeczywiście wymagam więcej, ale mam jednak wrażenie, że od siebie też daję jednak więcej niż w relacji pracowej.
          Przede wszystkim w relacji rodzinnej mam taki luz, że mogę być w 100% sobą, mogę zachowywać i czuć się całkowicie swobodnie. To daje bardzo duży komfort. W pracy (choć mam fajną atmosferę) takiej swobody jednak nie mam.
      • asia_i_p Re: Romans biurowy 22.10.15, 17:51
        Fajnie wyszło w zestawieniu z sygnaturką. wink
        • iuscogens Re: Romans biurowy 23.10.15, 09:10
          Efekt niezamierzony, ale rzeczywiście humorystyczny smile
    • mikams75 Re: Romans biurowy 22.10.15, 15:56
      dlatego, za kazdy zdaje sobie sprawe, ze w pracy to maska a prawdziwy charakter wychodzi w domu.
    • kobieta_z_polnocy Re: Romans biurowy 22.10.15, 16:04
      Bo w pracy z reguly zasady sa jasne: zakres obowiazkow, formalne zaleznosci, hierarchia. Ludzie nie pokazuja

      No i - niezwykle wazne - poczucie, ze to jednak nie jest 'caly' swiat i ze po 8 godzinach, wychodzi sie gdzie indziej.

      W domu zas - emocje, uczucia, frustracje, ludzie, ktorzy nie musza juz byc 'pod krawatem' i ktorzy -czasem - uwazaja, ze nie musza sie starac, bo dla nich takie staranie sie jest jak inwestycja - oplaca sie tylko w pracy, gdzie nam za to placa. No i swiadomosc, ze nie ma gdzie uciekac, ze to jest prawdziwe zycie z prawdziwymi ludzmi wink
      • pole_koniczyny Re: Romans biurowy 22.10.15, 20:10
        >No i - niezwykle wazne - poczucie, ze to jednak nie jest 'caly' swiat i ze po 8 godzinach, wychodzi sie gdzie >indziej.

        Ja czułam czasem - bo zazwyczaj nie było to 8 godzin tylko więcej - że praca staje się moim całym światem. I że nie ma gdzie uciekać bo wszyscy, którzy coś chcą osiągnąć pracują ciężko. Bardzo kiepskie uczucie.

        >W domu zas - emocje, uczucia, frustracje, ludzie, ktorzy nie musza juz byc 'pod krawatem' i ktorzy -czasem - >uwazaja, ze nie musza sie starac, bo dla nich takie staranie sie jest jak inwestycja - oplaca sie tylko w pracy, >gdzie nam za to placa.

        W pracy też są emocje i frustracja. Pod powierzchnią i płaszczykiem akuratnego zachowania, ale są. Kolega będzie pasywno-agresywny, opieprzy cię przełożony, koleżanka popłacze się w toalecie. Ludzie w pracy rzeczywiście starają się pilnować, ale ukrywane emocje są dla mnie jeszcze gorsze, może się przez to stworzyć bardzo zła atmosfera. Ludzie nie są przecież cyborgami.

        >W domu zas - emocje, uczucia, frustracje, ludzie, ktorzy nie musza juz byc 'pod krawatem' i ktorzy -czasem - >uwazaja, ze nie musza sie starac, bo dla nich takie staranie sie jest jak inwestycja - oplaca sie tylko w pracy, >gdzie nam za to placa.

        Każdemu puszczają czasem nerwy, każdy musi wylać czasem frustracje. Jeżeli ktoś uważa, że w domu nie musi się już starać bo to nieopłacalna inwestycja to ma poważny problem z rozumieniem czym jest rodzina i wspólny dom. Nie jest to norma.

        Generalnie uważam, że jeśli ktoś wracając do domu regularnie się frustruje i wylewa z siebie morze złych emocji to coś może być nie tak z jego pracą. Ja przez to przechodziłam i w końcu postanowiłam odejść z pracy. W firmie wszyscy byli w szoku - taka dobra pracownica, zawsze wydawała się zadowolona. Co działo się ze mną w środku wiedziała tylko rodzina, która uświadomiła mi, że nie zniesie dłużej patrzenia na moją szarpaninę i oferuje mi finansowo-psychologiczne wsparcie bylebym z tym skończyła. To jest rodzina.
    • peonka Re: Romans biurowy 22.10.15, 16:44
      Ale dlaczego piszesz "te rodziny", skoro piszesz o sobie?
      Ja miałam w różnych miejscach pracy, czasem super fajne, czasem wręcz przeciwnie. Nawet jeśli w pracy było miło, z radością wracałam do domu, żeby poczytać książkę, pooglądać tv, poleżeć na kanapie... Jeśli w pracy miałam szefa psychola, patrzyłam na zegarek i leciała do domu jak na skrzydłach. Mojego męża wole od szefowej, nawet w dresach i flanelowej koszuli.

      Nigdy nie trafiłaś na niemiłe towarzystwo w pracy, zawsze tak sobie miodek z dziobkow spijacie?

      Być może więcej osób ma tak jak ty, ale jednak to nie jest standard.
    • anorektycznazdzira Re: Romans biurowy 22.10.15, 16:51
      Rodziny istnieją, ponieważ spędzają nie tylko oklapnięte wieczory po pracy, ale również weekedny, święta i urlopowe szaleństwa. Rodziny się wspierają na prawdę- jak zachorujesz i wylądujesz w szpitalu, to marne szanse że biurowe ą ę Ci kupi podkłady higieniczne albo środek na przeczyszczenie, a rodzina kupi i jeszcze Cię pożałuje. Rodzina mnie zna i ja znam rodzinę, na prawde i na wylot a nie z garnituru. Dla mnie istotnesmile.
      • anorektycznazdzira Re: Romans biurowy 22.10.15, 16:53
        PS. Z nikim z biura nie siedziałam w wannie z pianą ani nie piłam piwska o 2 w nocy "bo nam się nie chce spać", a z rodziną i owszem.
    • lauren6 Re: Romans biurowy 22.10.15, 17:05
      Zmień pracę na taką gdzie ludzie w pokoju są skonfliktowani - problem zniknie. Osobiście polecam korpo z open space: konflikty murowane.
      • rosapulchra-0 Re: Romans biurowy 22.10.15, 20:17
        Jak ktoś jest konfliktowy z charakteru, to bez względu na miejsce zawsze będzie mieć problemy ze współpracownikami.
    • cosmetic.wipes Re: Romans biurowy 22.10.15, 20:30
      Z ludźmi z pracy nie siedzimy w jednym pokoju, widujemy się przelotem na budowach i wymieniamy komunikaty przez telefon. Nie działamy sobie na nerwy. Czasem se bluzgniemy wulgarnymi słowy, czasem piwo po pracy. Kaski i robocze buty. Z rodziną jesteśmy ciut więcej niż 8 godzin dziennie (te osiem nocnych spędzamy z jednym członkiem rodziny dość intensywnie big_grin). Rodzina budzi silne emocje, również wyjątkowe i niepowtarzalne. Rodzinę rzadko się widzi w sztywnym mundurku pracowym. W pracy jestem oschła, zwięzła i precyzyjna, w domu pozwalam sobie na luz i wygłupy. I nie tylko ja..., mam nadzieję.
      Takie rzeczy powodują, że te rodziny jednak wciąż istnieją.

      Jak ci w rodzinie ciepło i bezpiecznie, to i romanse biurowe nie zaprzątają myśli tongue_out
      • dabea Re: Romans biurowy 22.10.15, 20:50
        Dla mnie praca to praca. Forma zarobku na chleb.Nie integruję się, nie zaprzyjaźniam, choć jestem miła.Nie wchodzę w żadne układy. Moje życie to dom i rodzina.
    • froshka66 Re: Romans biurowy 22.10.15, 21:58
      bo mamy takiego stajla narodowego :
      -rodzina wszystko musi znieść
      -dla rodziny starać się nie trzeba
      -rodzina jak wiadro na emocje – wszystko pomieści i ma być przedłużeniem nas samych i dokładnie taka jak oczekujemy

      no więc: NIE JEST i dlatego czasami z tego powodu rodzina / lub jej częsc / zawija ogonek i udaje się w nieznane…
    • kita.szek Re: Romans biurowy 22.10.15, 23:04
      Pracuję z 2 osobami dzień w dzień w jednym pomieszczeniu, a z około 20stką każdego dnia w międzyczasie. Z racji wykształcenia mam wyższe stanowisko, ale po prostu lubię pracować z innymi w "zakładzie". Są to osoby starsze ode mnie, bardziej doświadczone, niejeden chleb jadły z pieca. Szanuję ich i lubię się z nimi spotykać - na stopie zawodowej.
      Mam znajomego, właściciela firmy, i jak w domu jest problemowy, czy trudny we współżyciu, tak i w pracy (jako szef) bardzo często zdarzają się mu konfliktowe sytuacje i ciężko mu dobrać zespół pracowników, bo ludzie się u niego zwalniają.
      W domu jestem wyluzowana, staram się nie przenosić spraw zawodowych na czas rodzinny. Na szczęście mój partner też jest spokojny w pracy i w domu.
      Ze znajomymi z pracy spotykamy się dosłownie kilka razy w roku, albo jako para, albo osobno - tylko w gronie pracowniczym.
      Mam nadzieję, że zarówno partner, jak i współpracownicy uważają mnie za zgodną osobę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka