singut
03.11.15, 11:36
Jacy goście u was bywają? Tacy, których wy zapraszacie, czy tacy, którzy się do was wpraszają stawiając przed faktem dokonanym, że przyjeżdżają?
Wczujcie się i skomentujcie sytuację: brat mieszka godzinę drogi od rodziców, wy kilkanaśćie minut od rodziców,
brat i jego żona są dobrze sytuowani, na co dzień nie interesują się zbytnio życiem waszym ani starych rodziców, nie dzwonią, nie macie jakichś zażyłych kontaktów żeby dzwonić do siebie i poplotkować,
przyjeżdżają ze 4 razy do roku do waszych rodziców, na obiad i spacer po okolicy, niespecjalnie mając czas nawet z rodzicami posiedzieć i pogadać o ich problemach bo ważniejsze są okoliczne atrakcje, do siebie zapraszają góra raz na 7lat z okazji typu komunia dzieci, poza tym zero inicjatywy by samym was ugościć u nich.
To wy, mając własny dom i trudną pracę do ogarnięcia, bierzecie urlop żeby starego ojca zawieźć do lekarza, wy jeździcie z matką wybierać jej okulary, wy w weekendy gotujecie obiady by rodzice mieli na zapas, wy sprawdzacie czy w zimie mają wystarczająco ciepło, wy przywozicie cięższe zakupy, wy kupujecie kwiaty na rodzinne groby, itd. Ledwie wyrabiacie na zakrętach.
I otóż właśnie brat przyjechał na chwilę (dostał obiad który zrobiłyście, podałyście i po nim posprzątałyście) i oświadcza, że będą mieć urlop w okolicy andrzejek, niedaleko was jest restauracja organizująca niedrogą tańczoną imprezą a żona koniecznie chce iść na tańce, więc przyjadą do was na kilka dni i będą u was spać.
To nawet nie było pytanie.
I co wy na to?