przystanek_tramwajowy
19.12.15, 16:46
do końca demonstracji. I dopiero po powrocie do domu dowiedziałam się z netu, że był alarm bombowy. Po prostu w pewnym momencie ludzie z samego przodu zaczęli się wycofywać i cała reszta poszła za nimi. Powoli, spokojnie. A ten kto dzwonił pewnie liczył, że wybuchnie panika i tłum ruszy ostro w stronę Ujazdowskich, po drodze tratując dzieci i staruszki.
---
Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).