Dodaj do ulubionych

Kobiety 50 plus

17.01.16, 01:22
Patrzę po znajomych i rodzinie i podziwiam. To tak trochę a propos wątku, gdzie te kobiety pracują. W moim otoczeniu wszystkie pracują i jeszcze używają życia - jeżdżą na nartach, podróżują, chodzą na jogę,a przy tym świetnie prowadzą domy, są zadbane.
Natomiast zastanawiam się w wielu wypadkach, co będzie z ich córkami. Młode zostały tak wychowane czasami, że nawet 30-latkom trzeba pomagać - obiadek dowieźć, bo biedaczka nie ma czasu, dziećmi córeczki się zająć, bo nie ma czasu, na święta zaprosić, bo pierogów ulepić nie umie. Byłam ostatnio na chrzcinach wnuczki kuzynki (takiej kuzynki tuż po pięćdziesątce) - nie dość, że wszystko ugotowała, to jeszcze cały czas biegała wokół gości. A córeczka, młoda mama, uważała, że to naturalne. W kwestii przygotowań do chrzcin udała się poprzedniego dna do fryzjera i kosmetyczki. Nawet jej do głowy nie przyszło choćby herbatki gościom zrobić.
Obserwuj wątek
    • kamunyak Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 02:30
      przesadzasz, moim zdaniem. Kiedy ja wychodziłam za mąz to w ogóle gotowac nie potrafiłam bo akurat wcześniej to kartki w Polsce były i kuchnie "trzymała" w ręku moja mama. Nie mogła mi powiedzieć "lec do sklepu i kup pół kilo łopatki". W zwiazku z tym to ja w ogóle o kuchni średnie pojęcie miałam. I też jakos mnie to specjalnie nie interesowało bo w domu jadlam byle co, na obiad mogł być kalafior i też było ok.
      Później musiałam to sie nauczyłam. Jeszcze meza to moze wysłałabym do stołówki ale dzieci wykarmic musiałam.
      Mój brat wyemigrował z Polski mając lat niewiele ponad 20. Ponieważ tam, gdzie zamieszkał, nic mu nie smakowało to nauczył sie gotować po polsku i przez następne lata to on gotował w domu, także po tym, kiedy sie ozenil. W Polsce do garów sie nie dotykał.
      Moi synowie takze nie garną się do gotowania. Ale w pewnym okresie ograniczylam swoja działalnosc w kuchni tylko do obiadów wiec kiedy znudziły im się kanapki to zaczęli podpytywać, jak zrobic jajecznicę, jak hot-dogi, jak odsmażyc ziemniaki żeby były chrupiące.Takze jak uprac sweterek, który sobie właśnie kupił którys itd itp.
      To znaczy, chciałam powiedzieć, że jak przyciśnie to młodzi wszystko zrobią i wszystkiego się nauczą.
      Ale jak mamusia lata z garami do córki to ona na pewno to wykorzysta, dopóki sie da.
      Natomiast jesli chodzi o 50-latki to nawet nie wiesz, jak szybko to sie moze zmienic. Wystarczy, że za kilka lat firma uzna, ze tnie koszty i te 50 parolatki pierwsze pójda na odstrzal. Tak zawsze działo się u mnie w pracy, 'a bo emerytura pomostowa, wcześniejsza lub w ogóle emerytura a młodzi wiadomo, dzieci, rodzina". I wtedy bay bay narty, joga i podróże.
    • princesswhitewolf Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 05:01
      > i jeszcze używają życia

      no wlasnie jak to mozliwe? Nic tylko podziwiac.Przeciez juz od 40tki powinny powolnie sie czolgac do trumny ... przez kolejne 43 lata skoro statystyczna dlugosc zycia kobiet to jakies 83 lata....

      lol

      >Młode zostały tak wychowane czasami, że nawet 30-latkom trzeba pomagać

      hmm 30 latka mloda, a juz 50 stara. Zapewne 70 latek nie ma juzsmile))


      a tak w ogole to nie znam 30 latek jakim trzeba pomagac poza jakimis wyjatkami jakie sa tak obslugiwane. Moja mama nigdy nic nie gotowala. Ja gotuje ona nie. Nigdy nie lubila. A juz w ogole nie wyobrazam sobie aby jakas impreze organizowala....lol
      • anty_nick Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 08:51
        princesswhitewolf napisała:

        >
        > a tak w ogole to nie znam 30 latek jakim trzeba pomagac poza jakimis wyjatkami
        > jakie sa tak obslugiwane. Moja mama nigdy nic nie gotowala. Ja gotuje ona nie.
        > Nigdy nie lubila. A juz w ogole nie wyobrazam sobie aby jakas impreze organizow
        > ala....lol
        >


        moja też w kuchni była może nie "za karę", ale to nie było to. Ja mam tak samo. Zrobię co trzeba w kuchni, a nawet więcej.I mam po niej też robienie imprez. Niby nie ma nic, a stół nagle zastawiony różnościami.
        Tak miałam 2 stycznia.Zapowiedziało mi się 6 znajomych plus dzieci. Najpierw pomarudziłam mężowi,że się nie wyrobimy, a potem wszyscy chwalili mój "stół" i zaprosiłam kolejną dwójkę.
        A co do 30tek. Znam jedną taką, co mieszka obok mamusi, mamusia sama z siebie przynosi obiadek, dla córki, zięcie i wnuka. Ale ta 30tka to ma wszystko. Zawsze sie zastanawiam kiedy ona to robi. Zamrożone swoje truskawki, kompoty wszelakiej maści, marynowane papryczki, grzybki, ryby w occie, w oleju.Skubana przerasta mnie ,I dała radę.smile
        Każdy kiedyś sie uczy. Mój brat też wyemigrował i jak zaliczył pierwszą wpadkę z nierozmrożonym kurczakiem, to sie nauczył wink
        drugi też zamierza sie wynieść z domu i mama już ubolewa, jak sobie da radę.Tłumaczę,że jak jeden, drugi dał radę to i trzeci sobie poradzi.
        Moja teściowa też podawał dzieciom obiadek pod "twarz" :p a dzisiaj mój mąż jak odwali obiad, to nie ma wuja we wsi smile takie pyszne.Czyli można.
    • chocolate_cake Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 08:22
      Też widzę mnóstwo kobiet 50 plus pracujących, aktywnych, uprawiających sporty. Ich córki są podobne ??. To zależy jak się wychowa dzieci. Mi jeszcze trochę do 50 brakuje, ale kurczę coraz mniej ??. Mój prawie 19 latek świetnie gotuje, potrafi sobie wyprać i wyprasować ubrania. Z młodszą córką trochę gorzej.
      • chocolate_cake Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 08:24
        Nie miało być znaków zapytania tylko smile
      • anty_nick Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 08:53
        moja 60lat i ojciec też... motor to ich pasja. Ja mam jeszcze małe dzieci, ale cholernie zazdraszczam im tej pasji. Tym bardziej,że i jeden i drugi mój brat też na motorach jeżdżą.Byłam autem na kilku takich motocyklowych zjazdach.No kufa...wypas.
    • ruda.anka2 Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 09:00
      W moim otoczeniu wszystkie pracują i jeszcze używają życia
      > - jeżdżą na nartach, podróżują, chodzą na jogę,a przy tym świetnie prowadzą do
      > my, są zadbane.
      A powinny usychać w fotelu przed tv?big_grin
      Nie mam 50, ale znam ich sporo i powiem Ci, że w XXI wieku 50 is the new 20wink
    • princy-mincy Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 09:10
      Ale obecnie większość kobiet po 50 rż do kobiety wciaz aktywne zawodowo (przynajmniej w okolicy, w której ja mieszkam), pracują, maja zainteresowania, podróżują itp. Ich corki sa takie same.
      • princesswhitewolf Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 14:02
        nie tylko obecnie. Kobiety po 50tce zawsze byly aktywne zawodowo. Malo kto ma tak wczesna emeryture.
        W dzisiejszych czasach kobiety po 60tce tez sa aktywne zawodowo
    • lauren6 Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 09:25
      Na podstawie grupy znajomych stosujesz uogólnienia. Nie jest tak jak piszesz, ludzie są różni, a lenie trafiają się w każdym wieku. Znam i takie przypadki, gdzie to córka jest pracowita, a matka (nie teściowa ) lubi przyjść na gotowe.
    • fomica Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 10:04
      Moje obserwacje są takie, że panie 50+ są o wiele bardziej "gospodarne" niż córki ok 30. Wiele rzeczy potrafią - i ciasta piec, i pierogi lepić, i kurczaka nafaszerować, sałatki, obiadki - potrafią. A młode często dużo pracują i wolą kupić gotowca albo zrobić coś prostego. Albo wyjśc i spotkać sie na mieście, bez tej domowej krzątaniny wokół gości. Zmienił się między pokoleniami tryb i styl zycia, moim zdaniem wzrósł komfort, bo wiele spraw można zlecić i kupic a nie wszystko własnymi rękami.
      Myslę że to tez kwestia doświadczenia życiowego, byc może za 20 lat te mlode sie nauczą i będą umieć.
      • agni71 Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 23:38
        >Moje obserwacje są takie, że panie 50+ są o wiele bardziej "gospodarne" niż córki ok 30. Wiele rzeczy potrafią - i ciasta piec, i pierogi lepić, i kurczaka nafaszerować, sałatki, obiadki - potrafią. A młode często dużo pracują i wolą kupić gotowca albo zrobić coś prostego. Albo wyjśc i spotkać sie na mieście, bez tej domowej krzątaniny wokół gości.

        ale to tez kwestia wieku i zdobytego doświadczenia, a także zmiany priorytetów czy wręcz zainteresowań

        Kiedys gotowanie mnie specjalnie nie interesowało, a już robienie przetworów, pieczenie ciast? wink

        A teraz kręci mnie robienie domowych dżemów (dzisiaj pomarańczowy), robienie jakichś wypieków, planuję zakup jogurtownicy, czy suszarki do owoców. Takie rzeczy dawniej nie były w kręgu moich zainteresowań. Jeszcze nie jestem 50+, ale zbliżam się powoli...
      • kochamruskieileniwe Re: Kobiety 50 plus 18.01.16, 08:47
        Nie chcę generalizować- ale te panie w okolicach 50tki cęesto umieją szyć i dziergać - bo....
        ich młode lata przypadały na czas kryzysu (lata 80-te). To lata sprzyjały kreatywności w tworzeniu ubioirów.
        Zwłaszcza, jeżeli nie miało się "cioci za granicą".
        Sytuacja wymusiła naukę pewnych czynności.
        smile

        Oczywiście - sporo młodych dzisiaj robi/szyje cuda smile Tyle, że bardziej wynika to z chęci, a nie z konieczności.
        I absolutnie nie piszę, że obecne "młode" nic nie umieją. Nie,nie, nie! - zwracam tylko uwagę na pewien aspekt...
    • aandzia43 Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 22:58
      Ja jestem 50+ i nie stwierdzam w moim pokoleniu samych szczególnie robotnych i sprytnych niewiast, a w pokoleniu 30+ samych leniwych lelij. Żadnych takich prawidłwości nie zarejestrowałam. Dziewczyny są jakie są, młode czy stare.
    • snakelilith Re: Kobiety 50 plus 17.01.16, 23:19
      Ja bym powiedziała, że od 30-tki do 50-tki to ma się 20 lat by się wielu rzeczy nauczyć, w wielu sprawach uzyskać wprawę, a nawet mistrzostwo i móc lecieć w wielu sytuacjach na autopilocie oszczędzając w ten sposób sporo energii i czasu. Więc może być, że 50-latki są statystycznie bardziej ekonomiczne i wydajniejsze, biorąc pod uwagę, że nie mają jeszcze handicapu pogarszającego się zdrowia. Ale statystycznie nie oznacza, że dotyczy to każdej kobiety, ja znam też fantastyczne 30-latki i dupowate 50-latki.
    • panidemonka Re: Kobiety 50 plus 18.01.16, 08:56
      Dużo znasz takich kobiet 50+ ? Bo chyba nie wszystkie. Moje już dorosłe dzieci potrafią gotować. Córka rocznik 88 gotuje lepiej niż ja, bo mnie się już nie bardzo chce. Syn rocznik 77 ma dyplom technika kucharza, jeśli jest w dobrej formie i jest akurat w domu to gotuje. Pracował jako kucharz, niestety zachorował na białaczkę musi się leczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka