Dodaj do ulubionych

granice matczynego zaślepienia - watek plotkarski

19.01.16, 17:25
znacie takie przypadki z tak zwanego otoczenia?
ja oczywiscie rozumiem, ze dla kazdej mamy dziecko wlasne jest naj i tak jest dobrze
ale mnie chodzi o sytuacje, kiedy np w oczach zakochanej mamy dziecko jest wrażliwcem kochającym książki i pieczenie mufinek z mamusią, całkiem z boku patrząc to nieprzystosowany mlodociany nerd, uzalezniony od nieodpowiednych dla wieku gier
i temu podobne - uswiadamiacie, czy po prostu przygladacie sie ze zdziwieniem
Obserwuj wątek
    • julita165 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:33
      Sama widzę po sobie że potrafię zachować się jak sfiksowana mamuśka ( choć staram się nad tym panować ) ale co wyrabia matka, a właściwie rodzice, jednego z przedszkolnych kolegów mojego syna to nawet mnie się w głowie nie mieści. Rozczula i roztkliwia się nad swoim syneczkiem z wdziękiem głównej bohaterki łzawej opery mydlanej w każdej, najbardziej błahej życiowej sytuacji, dodatkowo mówiąc okropnym piskliwym głosikiem i strasznie spieszczając większość słów w wypowiadanym zdaniu.
      • mia_siochi Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 19:37
        Nasi synowie chodzą do tego samego przedszkola? smile
    • iwoniaw Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:35
      Ale przypadki, o których piszesz, to raczej nie dają się tak łatwo uświadamiać, prawda? Zasugerujesz, że Idealne Dziecię nie do końca idealnie coś tam, to od razu taka mama wie, że to z zazdrości, bo chciałabyś, żeby twoje takie było wink Dlatego ja nie uświadamiam. Nie wierzę, że zdrowy na umyśle rodzic może nie widzieć pewnych rzeczy - chyba że świadomie i z dużym zaangażowaniem zamyka oczy na konkretne aspekty zachowań swojego dziecka.
    • ricemice Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:35
      Znam: ukochana najmłodsza córeczka-gwiazda, przyszła modelka co najmniej lub aktorka. W co mama i córka szczerze wierzy i utwierdza w marzeniu. Z boku patrząc ot przeciętna nastolatka z nawet ładną buzią ale niestety bez warunków na modelkę (za niska i niestety nie rokuje że urośnie), do tego lekka wada wymowy (na aktorkę to chyba dyskwalifikacja).
      • ricemice Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:37
        ...a i na rade by poszła z córką do logopedy odpowiedź, a po co? przecież modelki nie muszą zbyt dużo mówić. Nigdy więcej już tego tematu nie poruszałam i nie uświadamiałam smile
        • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:39
          z nastolatka do logopedy, to juz chyba o conajmniej 10 lat za pozno
          • ricemice Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:46
            Pewnie tak, ale skoro próbuje kierować córkę w tym kierunku to powinni przynajmniej spróbować coś z tym zrobić.
          • kochamruskieileniwe Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:52
            eeee....można i później, tylko więcej pracy to wymaga
            Vide Zamachowski
    • misterni Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:38
      Cóż, ja mam nerda książkowo - rysunkowego w domu i jestem nim zachwycona smile. Młoda jest typem niezależnym, najlepiej czuje się w swoim własnym towarzystwie, nie stroni od kontaktów z rówieśnikami, ale też nie są jej one potrzebne do szczęścia. wink
      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:41
        nerd to w slangu internetowo mlodziezowym nie jest milosnik literatury i rysunku
        chyba nie do konca zrozumialas moj post jednak smile
        • migona Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:58
          właściwie teraz nerd jest używane zamiennie z geek. I może być fascynatem/tką literatury, gier, kodowania,komiksów, rysunku etc. oraz nie wiązać się z nieprzystosowaniem społecznym.

          Ale rozumiem, że chciałaś powiedzieć, iż wspomniany osobnik odznacza się jakąś patologią w zakresie kontaktów społecznych i uzależnienia od gier, a jego mama tego nie widzi.
        • misterni Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:04
          Ależ zrozumiałam, tyle że nie założyłam, że używasz nerd w slangu młodzieżowym wink
          • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:09
            mam nadzieje ze w dalszych postach rozjasnilam
      • aneta-skarpeta Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:45
        Mój nerd miał kilka lat totalnego zdziczenia. Totalnie nie towarzyski jeśli chodzi o cioci wujkiem i kuzynów. Ale mu przeszło, bratowa się śmieje ze jak niedawno z nią normalnie pogadal a nie burkal pod nosem to z szoku wyjść nie mogła. Pewnie trochę go idealuzuje ale nam świadomość tego jaki jest
    • mynia_pynia Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:41
      Przyglądamy się z boku, bo sami byliśmy nastolatkami i mieliśmy wiele dziwnych zachowań. Mając lat 16 nigdy nie mówiłam całej prawdy, świetnie się bawiłam w weekendy u koleżanek a tak naprawdę objeździłam pół polski, spałam w różnych miejscach często z różnymi facetami - z których żaden mnie nie zgwałcił, nie przerżnął czy tez nie zrobił krzywdy. Piłam dużo alkoholu, podrabiałam dokumenty żeby być pełnoletnią. Na studiach wpadłam w cug grania w the sims - grałam całymi nocami i weekendami, tak gdzieś przez rok.
      Jak byłam na 3 roku to jeden semestr spędziłam w kręgielni gdzie pracował moja koleżanka ;P - na szczęście ja z tych co maja poczucie obowiązku i na koła i zaliczenia chodziłam oraz projekty oddawałam w terminie - po nocach robiłam, bo w dzień czasu nie miałam. Kolejnym wielkim szczęściem był fakt, zę moi rodzice uważali że wszystko jest w porządku póki mam dobre oceny i się melduje gdzie jestem, toteż wprawiałam w zdziwienie wielu znajomych gdy o 22h dzwoniłam do mamuni mówiąc że jestem tu i tu i pije wódeczkę więc nie wrócę - a miałam wówczas lat 22-25? = czułam się w obowiązku skoro rodzice mnie utrzymywali i dawali wikt i opierunek - tak mamusia mnie kochała ;P
      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:43
        myniu, watek nie dotyczy nastolatkow bynajniej smile
    • kota_marcowa Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:41
      Pewnie, że znamy, ale nie uświadamiamy, nie nasz problem smile
    • anorektycznazdzira Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:42
      Mój mąż taka mamusię uświadomił, ponieważ mamusia była jego rodzoną siostrą a delikwent siostrzeńcem. I gdyby to ów siostrzeniec był młodocianym nerdem, pewnie nikt by się nie zaniepokoił. Był on jednak kłótliwym, zaczepnym, złośliwym dzieciakiem, nieszanującym innych dzieci i w dupie mającym zwracających mu uwagę dorosłych (z mamą na czele). Niestety mama interpretowała to sobie jako asertywność i wróżyła mu wielką karierę życiową w przyszłości dzięki tym cechom...
      Co optymistyczne, ta rozmowa dała skutek, dużo się zmieniło na lepsze.
      • anty_nick Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:58
        anorektycznazdzira napisała:

        > Mój mąż taka mamusię uświadomił, ponieważ mamusia była jego rodzoną siostrą a d
        > elikwent siostrzeńcem. I gdyby to ów siostrzeniec był młodocianym nerdem, pewni
        > e nikt by się nie zaniepokoił. Był on jednak kłótliwym, zaczepnym, złośliwym dz
        > ieciakiem, nieszanującym innych dzieci i w dupie mającym zwracających mu uwagę
        > dorosłych (z mamą na czele). Niestety mama interpretowała to sobie jako asertyw


        o to to. Tylko ja chciałam uświadomić szwagierkę,że jej córka właśnie taka jest jak opisałaś.
        Najpierw zwracałam dziecku uwagę,że tego sie nie robi czy tamtego. Ona doskonale wiedziała co robić. Wpadała w taki ryk, że chatą trzęsło, a jak jeszcze babunia przy tym była to już była w niebie.Raz mój teść, dziadek małej wyszedł ze szwagra urodzin, bo zwróciłam młodej uwagę,żeby pazurami nie zrywała tapety ze ściany, co robiła celowo bo drapała i patrzyła czy ktoś patrzy.
        No więc obraził sie bidulek, zę zwróciłam wnuczce uwagę i wyszedł. Sam natomiast(mieszkają na parterze) wystawił matce dziecko przez okno. Czas 2 min, jak matka dziecka wyszła powiesić .
        pranie.
        I tak wszyscy dookoła wiedzą,że młoda to kawał cholery(że tak delikatnie to ujmę) a do tego je na potęgę.> Ale już nikt nic nie mówi. Łącznie ze mną.
        Moja teściowa każde spotkanie zaczyna od .."ale Dżesika zrobiła sie grzeczna i jak schudła" big_grin big_grin big_grin
        Dżesika użyta celowo, bo dzieć ma imię w ten deseń.
        >
    • vre-sna Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:43
      Znam matke, ktora przekonana o wspanialosci syna uwaza, ze jego adhd-ewskie zachownia sa slodkie. A ze akurat mlody glupi nie jest to w.urwia otoczenie w zaleznosci od potrzeb ( czyt. wie doskonale, w ktora strune uderzyc, zeby ten konkretny dorosly sie sie wk.rwil).
      Ale wg matki to wrazliwy, moze troche odstajacy od rowiesnikow chlopiec.
    • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:46
      Ubóstwiam nerdów smile Nic bym nie powiedziała. Był w rodzinie młodzian tongue_out, który grał w nieodpowiednie wiekowo gry. Wydaje się być obecnie normalnym dorosłym smile
      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:51
        Ubóstwiam nerdów smile Nic bym nie powiedziała.
        _____________
        w opisanym przypadku nerdostwo chlopca osiaga takie rozmiary, ze kiedy mama planuje dla niego fajne wyjscie (muzeum kino basen, wycieczka cokolwiek) on stwierdza ze ma w nosie i nigdzie nie idzie
        mama z zalem zostaje w domu stwierdzajac ze synek ma silny charakter
        uwielbiasz?
        • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:04
          Znaczy ja jako matka? Mam silniejszy charakter. Jednak tak, nastolatki tak mają często. Wtedy nadal mam silniejszy charakter. big_grin

          PS. Nie, mój syn nigdy nie grał w "takie" gry.
          • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:08
            Dla takich nerdów, tak poza tym, polecam Geocaching. Podziękujesz jak już będziesz mieć nastolatka na staniu.
            • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:08
              Znaczy: na stanie tongue_out
            • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:13
              ja akurat mam nastolatka, a opisany przypadek dotyczy kilkulatka smile
              • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:15
                Wobec tego nie wyraziłaś się jasno.
        • misterni Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:13
          big_grin Matka planuje nastolatkowi rozrywki?
          Nastolatkowi można zaproponować to, czy owo, ale nie planować za niego wink
          Tak, jeśli nastolatek sprzeciwi się czemuś, co mu nie odpowiada, uznaje to za objaw silnego charakteru smile
          • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:17
            No koleżanka już wyjaśniła, ze nie chodzi o nastolatka. Z drugiej strony, my nadal robimy wspólne wyprawy... Mimo iż młodzież to już młodzież.
          • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:19
            dokladnie - osmiolatek
            mama umawia sie z innymi mamami i dziecmi na spotkanie w letni dzien - z atrakcjami odpowiednimi dla dzieci
            inne dzieci skacza na mysl o czekajacym je fajnym dniu, ten stwierdza, ze woli pograc
            i zostaje grac, po wczesniejszej awanturze z histeriami
            mama przez reszte dnia patrzy na plecy synka i oglada facebook na telefonie
            dla mnie zgroza
            dla ciebie ok?
            • cosmetic.wipes Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 08:27
              Mama nie ogarnia ośmiolatka?

              To z mamą coś nie teges, a dziecko tylko to wykorzystuje.
            • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:24
              No ale co z tego, że dziecku nie podobała się taka forma rozrywki? A może chłopak nie lubi tego towarzystwa i gdyby miał iść z kimś innym to by poszedł? A matka nie chce słuchać jęków chłopca i pytań "kiedy wracamy?"", więc dlatego woli zostać w domu.

              Tutaj nie chodzi o wizytę u dentysty, czy szkołę, kiedy matka musi przymknąć oko na histerie dziecka, tylko o fakt, że jej plany miały służyć dziecku, a spotkały się z jego niechęcią. Nie wiem, jaki sens w takim przypadku na siłę dziecko ciągnąć? No jaki?

              A poza tym dziecko pewnie nie wolało gier, tylko nie chciało tam iść. Może matka wie nawet dlaczego, tylko Tobie nie powiedziała.
              • anty_nick Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:02
                joaaa83 napisała:

                > No ale co z tego, że dziecku nie podobała się taka forma rozrywki? A może chłop
                > ak nie lubi tego towarzystwa i gdyby miał iść z kimś innym to by poszedł? A mat
                > ka nie chce słuchać jęków chłopca i pytań "kiedy wracamy?"", więc dlatego woli
                > zostać w domu.
                >
                > Tutaj nie chodzi o wizytę u dentysty, czy szkołę, kiedy matka musi przymknąć ok
                > o na histerie dziecka, tylko o fakt, że jej plany miały służyć dziecku, a spotk
                > ały się z jego niechęcią. Nie wiem, jaki sens w takim przypadku na siłę dziecko
                > ciągnąć? No jaki?
                >
                > A poza tym dziecko pewnie nie wolało gier, tylko nie chciało tam iść. Może matk
                > a wie nawet dlaczego, tylko Tobie nie powiedziała.


                mam ośmiolatka na stanie i raczej jest komunikatywny, więc dowiedzxiałabym sie,że nie chce tam iść, bo nie lubi X czy Y i pewnie zapytałby czy nie możemy iśc z kimś innym.
                Na pewno nie zostałabym w dmu, bo on nie chce iść i jeszcze pozwoliła mu siedzieć i grać.
                • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:14
                  mam ośmiolatka na stanie i raczej jest komunikatywny, więc dowiedzxiałabym sie,że nie chce tam iść, bo nie lubi X czy Y i pewnie zapytałby czy nie możemy iśc z kimś innym.
                  Na pewno nie zostałabym w dmu, bo on nie chce iść i jeszcze pozwoliła mu siedzieć i grać.
                  _____________
                  no ja przerabiam juz drugiego osmiolatka i raz ze z komunikacja problemu nie ma
                  dwa, ze sa to dzieci tak otwarte, ze nie przypominam sobie, zeby na czyjekolwiek towarzystwo krecily nosem, a kazda propozycja wyjscia z domu i spedzenia fajnie czasu z rodzicammi czy i w innym towarzystwie byla witana z radoscia
                  trzynastolatek obecnie miewa proby posmecenia czy aby musi
                  co zreszta jest dosc szybko pacyfikowane jesli wyjscie jest planowane jako wspolne i rodzinne
                  btw przypomnialo mi to wpis na jednym z portali, kiedy to znajomy tata wkleil taki dialog z kilkuletnim synem
                  syneczku moze pojdziemy do muzeum (chyba chodzilo jakies kulturalne miejsce)
                  na co synio odpowiada 'chyba cie tato Bog opuscil' czy cos w podobej stylistyce
                  co rozbawiony tato wkleil jako przedni dowcip ze takie ma zblazowane dzieciatko
                  no nie wiem uncertain
                  • triss_merigold6 Pozwolisz, że się podpiszę? 20.01.16, 11:44
                    Pozwolisz, że się podpiszę?
                    Jeśli planujemy wyjście rodzinne, to na ogół ze wskazaniem na miejsca atrakcyjne dla dzieci. Oboje miewają smęty ale czy muszę, ale coś tam, będę się nudzić, a potem okazuje się, że wcale się nie nudzą i chcą zostać dłużej.
                    Zresztą, zakładam, że od sporadycznej nudy jeszcze nikt nie umarł i jeśli np. jedziemy na cmentarz, to dzieci mają to znieść bez stękania.
                    • joaaa83 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 20.01.16, 11:56
                      Mi nie chodziło o nudzenie się dziecka, tylko o sytuację jak opisałam niżej
                • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:54
                  Przecież moofka nie jest matką tego chłopca, a matka chłopca nie musi jej mówić wszystkiego.
                  Skąd wiesz, że chłopiec nie powiedział "Nie pójdę, bo będzie tam zarozumiałe 'dziecko moofki'. Jakby szły 'dzieci Jolki' to bym poszedł"

                  Ja bym została z dzieckiem w domu, nawet młodszym, gdybym wiedziała że to nie jest jej "widzimisię", a wymyślona atrakcja jest dla niej nieprzyjemna. Nawet czasami tak robię. Pytam córkę o kino, oglądamy zwiastun i jak mówi, że nie chce tego zobaczyć, to zostajemy w domu, jeśli w kinie nie ma nic innego. Po co mam jej na siłę umilać czas. Jakbym poszła z nią na wesołe miasteczko i okazało się, że karuzela ją przeraża, to też nie kazałabym jej tam wchodzić.
                  • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:58
                    ja proponuje, zaloz sobie swoj watek i tam sobie gdybaj i opisuj problemy
                    ten jest o czyms zupelnie innym smile
                    • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 12:09
                      Nie zamierzam zakładać wątku na ten temat. Widzę, że mój punkt widzenia odbierasz bardzo osobiście, a ja nie atakuję Ciebie, tylko chcę Ci uzmysłowić, że nie wszystkie dzieci są takie towarzyskie.

                      Pozostałe przykłady zapatrzonych w dzieci mamusiek rozumiem, ale Twój jest nieco z d.py wzięty.
                      Chłopak pewnie nieśmiały, wycofany, zamknięty w sobie, ale z pewnością ma wiele innych zalet. Matka je podkreśla, aby dodać chłopcu pewności siebie, a przyjdzie taka moofka i stwierdzi że dziecko i tak jest do bani, bo nie chciało się bawić z innymi dziećmi. Pytałam niżej, czy uzależnienie do gier wyklucza się czytaniem książek i pieczeniem muffinek? Czemu nie odpowiadasz?

                      Jeśli nie lubisz tego dziecka, to po prostu nie spotykaj się z nim i jego matką, bo widać że Ty dziecku nie chcesz pomóc, a dowalić im obojgu.
          • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:20
            no wlasnie tez nie wiem, za chwile wychodze z nastoletnim rowniez synem na basen i mocno bym sie zdziwila,, gdyby powiedzial ze nie idzie bo bedzie gral w gtaV
    • butch_cassidy Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:52
      Masa jest takich matek (i ojców też nota bene). Poczynając na rodzicach np. koleżanek/kolegów córki z przedszkola, kończąc na matkach znajomych - obecnych 50-latków wink
    • aankaa Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 17:58
      zamykamy dziób na kłódkę i nie komentujemy/dajemy "dobrych" rad
      tym bardziej, że w 4 oczy (z mamą) może owe mufinki wypiekać odrywając się w wolnej chwili do książki

      uwierz, dużo dzieci "na zewnątrz" dostaje tzw. małpiego rozumu i zachowuje się zupełnie inaczej niż w domu
      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:03
        uwierz, dużo dzieci "na zewnątrz" dostaje tzw. małpiego rozumu i zachowuje się zupełnie inaczej niż w domu
        ___________
        klasyka - w domu inaczej smile
        czesto slysza to nauczycielki
        w szkole nie czyta, bo nie umie - w domu super
        w przedszkolu ani slowa nie wydusi i nie zna kolorow - w domu swietnie sobie radzi
        w przedszkolu nie potrafi posluzyc sie nozyczkami - wg rodzica wycina lowickie wycinanki smile

        to wlasnie o tym pisze
        i prostuje
        • aankaa Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:21
          klasyka - w domu inaczej smile
          czesto slysza to nauczycielki
          ===
          ależ ja nie tłumaczę lenia/obiboka/matołka
          raczej chodziło mi o zachowanie w grupie rówieśniczej
          • little_fish Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 20:13
            a czasami NAPRAWDĘ dziecko w domu zachowuje się inaczej big_grin Ja co prawda mam nietypowe doświadczenie, bo pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi, ale do dziś pamiętam pewnego Piotrusia, z którego na zajęciach nie szło "wydusić " odpowiedzi na pytanie (nawet tak / nie), ani żadnego słowa. Mama przy każdym spotkaniu opowiadała, co Piotruś w domu mówi. I pewnie uznałabym ją za wariatkę gdyby nie dwie rzeczy - mama faktycznie miała informacje na temat tego, co się dzieje w szkole, a ja pierwszego dnia słyszałam jak dzieciak się do rodziców zwrócił mówiąc całym zdaniem big_grin
        • massinga Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:23
          No akurat moze sie tak zdarzyc. Jak bylam nauczycielka, to mama dwoch chlopcow (kazdy w innej klasie i kazdy dobry uczen) opowiedziala mi kiedys o ich zachowaniach w domu, ktore byly zupelna odwrotnoscia tego, jak sie zachowywali w szkole. Spokojny i uczynny w szkole, w domu nie byl sklonny do wspolpracy, a drugi, szkolny rozrabiaka i pozujacy na luzackiego cwaniaka, w domu byl uczynny, opiekunczy i chetny do pomocy.
    • przystanek_tramwajowy Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:06
      Ze zdumieniem czytałam wątek, w którym matka była oburzona, że jej syn nie został doceniony za genialne odkrycie w dziedzinie robienia kanapek w szkole. Pani okazało się głąbem i betonem, bo nie potrafiła zrozumieć, jak ważne dla dalszego rozwoju naszej cywilizacji jest nie przykrywanie kanapeczki górą od przeciętej bułeczki.
      • kropkacom Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:09
        Trolle wszystko pamiętają big_grin
        • rosapulchra-0 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 08:14
          kropkacom napisała:

          > Trolle wszystko pamiętają big_grin
          >

          100/100 big_grin
      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:12
        kula w plot - nie bylam oburzona, co najwyzej rozbawiona - wroc do watku i poczytaj, skoro takie to na tobie wrazenie zrobilo smile
    • aquella Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 18:26
      granice matematycznego zaślepienia- ki czort myślę i to czytam bo to mam, śleczę ze swoim nieukiem już od godziny
      • 3-mamuska Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 19:50
        Znam taka u meza w rodzinie.
        Chłopak jedynk,mamuśka tak kochała głupia miłością. Żadnych zasad żadnych reguł i konsekwencji zachowania.
        Chłopak spędził wiele lat w więzieniu, z którego słał ckliwe opowieści biednego chłopca.
        Matka wydała fortunę na adwokatów.
        Pracowała jak wół po kilkanaście godzin na dobę.
        Po czym synuś wyszedł, nic nie dała pomoc adwokatów , i zamiast przyjechać do matki? Poszedł do kumpli.

        Po latach poznał kobietę nie pracowal dalej , byl na jej utrzymaniu, a mamusi zapierdzielala zeby zarobic synusiowi na wypasione wesele.
        Jak ona umrze to facet wyładuje na bruku bo nigdy za nic odpowiedzialny nie był.
        Dom pojdzie w ruinę a on na ulice albo znow do ciupy.

        I to wina matki, całe zycie pchała w dupe i chroniła przed konsekewncjami.
    • la_mujer75 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 20:58
      Ja mam taki przypadek w bliskim otoczeniu - dzieciak jest złośliwy, okrutny, manipulant i do tego tchórz - krzywdzi innych, jak myśli, że nikt z dorosłych go nie widzi. Dla mnie - przyszły socjopata. To nie tylko moje zdanie.
      Dla mamusi jest wrażliwcem, lojalnym przyjacielem, oddanym i kochającym bratem dla swojego rodzeństwa. Nie mówiąc o tym, jaki jest uroczy, słodki i w ogóle "naj". Przestałam już próbować uświadamiać, że ma problem z nim. Poczekamy....
      P.S. gdy już na jej oczach np., strzeli bez najmniejszego powodu inne dziecko, to mamusia tłumaczy ten fakt alergią, bo ponoć alergia wzmaga agresję....
      • kota_marcowa Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:32
        No w przypadku takich małych, wrednych gnojków, akurat reaguję i mówię co myślę, choć akurat w przypadku takich bachorów rodzice nie lepsi.
    • saszanasza Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 21:38
      Tak. Ostatnio matka dziecka z klasy mojej córki zrobiła awanturę, że ta nie wytypowała jej córki do "Kangurka". Nauczycielka nie wytypowała żadnego dziecka, chociaż przygotowywała dzieci pod tym kątem na zajęciach dodatkowych. Najwyraźniej miała powody by podjąć taką decyzję, niestety jeden rodziców był innego zdania. Myślałam, że padnę, jak na dzisiejszym zebraniu, kiedy poruszony został ten temat, ojciec jednego z dzieci stwierdził, że to chore ambicje i nadgorliwość na siłę wypychać dziecko do tego konkursu w przypadku, kiedy nauczyciel twierdzi, że dziecko się nie nadaje.
      Matka tej dziewczynki siedziała obokbig_grin
      I nie, nie przemawia przeze mnie zawiść, bo mam dziecko (jeszcze, albo na razie) zaliczane do tych "wyróżnianych".Rzeczywiście nie wysłałabym swojej na ten konkurs bo zwyczajnie wiem, ze nie ma zdolności matematycznych na poziom tego konkursu, ba...pomimo szóstek z matematyki, w perspektywie "wróżę" jej czwórki.
      • daisy Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 21:55
        A to z Kangurem niefajne i myślę, że nauczycielka nie miała racji. U nas brały udział te dzieci, które chciały, i dobrze. Jak chcą, to niech się sprawdzają. Dlaczego niby nauczycielka miałaby decydować? Uważasz, że jest nieomylna? To nierozsądne.
        • iwoniaw Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 22:01
          A tu się zgodzę z daisy: dlaczego niby nie pozwolić dzieciom się sprawdzić w konkursie, skoro chcą? Nie będą miały odpowiedniej ilości punktów, to nie przejdą do dalszego etapu i finito. Ale żeby je demotywować i odwodzić od samej próby?
          • saszanasza Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 23:26
            Sęk w tym, że dzieci nie chciały. Z poprzedniej edycji w ubiegłym roku wróciły zapłakane (sic!), zdołowane i zdemotywowane. Nauczycielka zwyczajnie chciała im tego oszczędzić. Również jestem zdania, że dzieci należy wspierać, ale kangur jest naprawdę specyficznym konkursem i tu szanse mają naprawdę nieliczni. Wypychanie dziecka na siłę uważam za bezsens. Dzieci w klasie córki są ambitne i naprawdę się starają. W tym przypadku ponowna "porażka" zdecydowanie bardziej zadziała demotywująco, niż odpuszczenie sobie. Uważam, że nauczycielka naprawdę wie, na jakim poziomie są te dzieci, bo ćwiczyła z nimi zadania. Poza tym mowa o 7 latkach w 2 klasie, więc są to dzieci o rok młodsze od "rówieśników". Wspomniana dziewczynka jest w stanie płakać z powodu czwórki.....ja nie wyobrażam sobie reakcji takiej matki, jeżeli nie daj boże okaże sie, że dziecko nie spełniło pokładanych w niej nadziei......
            • paszczakowna1 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 00:07
              >Sęk w tym, że dzieci nie chciały. Z poprzedniej edycji w ubiegłym roku wróciły zapłakane (sic!), zdołowane i zdemotywowane.

              Cos nie tak jest z podejściem nauczycielki. To nie powinno tak wyglądać.
              • saszanasza Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:22
                Podejście nauczycielki było właśnie normalne. Wytypowała dzieci do konkursu.
            • burina Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 00:23
              A gdzie się dzieci mają nauczyć radzenia sobie ze stresem, tremą i ewentualnie porażką, jeśli nie podczas Kangurków i im podobnym konkursom?
            • czar_bajry Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 01:50
              nie mam nic przeciwko kangurowi , mój bierze udział już drugi raz
              • saszanasza Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:24
                Bierze bo chce, czy bierze bo nauczycielka go typuje, czy bierze bo ty chcesz?
                W przypadku dzieci z klasy córki: dziecko nie chce, nauczyciel nie chce, tylko jeden rodzic chce.
            • ichi51e Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 08:24
              No ale wiadomo w konkursie moze wygrac jeden a reszta przegrywa. Nie moga brac udzialu dla treningu? Az strach napisac przyjemnosci...?
              • saszanasza Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:19
                Do kangura typowała pani na podstawie umiejętności matematycznych pod ten konkurs. Dla mnie to bez sensu typowanie dziecka które nie radzi sobie z matematyką na miarę tego konkursu. Idąc takim tokiem rozumowania powinno się wysyłać dzieci na każdy konkurs: dziecko które nie potrafi śpiewać powinno brać udział w konkursie muzycznym, dziecko które nie potrafi malować, w konkursie plastycznym i wszystko dla treningu? Nawet jeśli dziecko nie ma ku temu predyspozycji? Trening ma na lekcji. Ja uważam, że dzieci naprawdę mają czas by "zabłysnąć" i sprawdzić się w konkursach ale w dziedzinach które lubią, z których są dobre. Z porażkami te dzieci radzą sobie bardzo dobrze, bo biorą udział w innych konkursach.
                • daisy Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 15:25
                  Nieścisłe są twoje informacje. W Kangurze biorą udział dzieci dopiero od II klasy, więc nie mogły tego robić już w zeszłym roku. Do tego konkursu nikt nie powinien "typować", powinni przystępować chętni, którym nauczyciel z kolei powinien zapewnić wcześniej jakieś pozalekcyjne przygotowanie. "Powrót z Kangura" dzieci zalanych łzami to w ogóle jakaś bajka. To się pisze w szkole jak zwykły test i nie ma powodu zalewać się łzami, zanim do szkoły nie przyjdą wyniki, gdzieś w czerwcu, a wtedy i tak ogłasza się tylko wyróżnionych i ewentualnych laureatów, nie ma żadnej listy wyników łącznie z tymi, którym gorzej poszło.
                  Żadna trauma i wola dziecka powinna być decydująca.
    • kkalipso Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 21:42
      Jeśli to bliska rodzina to tak, szczerze ze sobą rozmawiamy.
      Jeśli ktoś z otoczenia to co mi do tego.
    • beata7305 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 22:27
      Niestety znam. Z racji, że pracuję z dziećmi, to takich mamuś spotykam dość sporo.
      Nie uświadamiam, nie komentuję.
    • madi138 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 19.01.16, 23:44
      Znam! big_grin Kobieta z luboscia pastwi sie nad dziecmi z naszeg otoczenia ,ze zle sie rozwiajaja, ze jeszcze nie chodza/mowia albo wciaz robia w peluchy. Jednoczesnie jej osobisty syn (prawie juz 4-latek), wciaz zywi sie glownie mlekiem z butelki ze smoczkiem i nuzywa tylko, kilku podstawowych slow... Pancia, jest oczywiscie sepo w synku zakochana i na wszelkie delikatne sugestie, ze warto by bylo sie tym zainteresowac, rzuca sie do gardla! Klasyczne wyparcie. Ale dziecka szkoda!
    • czar_bajry Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 01:48
      znam jedną, odsunęłam się na bok i staram się nie widzieć i nie słyszeć chyba że dotyczy to mojego dziecka.
    • slonko1335 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 08:34
      U nas odwrotniewink Ludzi zawsze są w ciężkim szoku jak narzekam i opowiadam co potrafi zmajstrować moje dziecię...przecież to taki uroczy i grzeczny chłopczyk....taaaa....
      • anty_nick Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:06
        slonko1335 napisała:

        > U nas odwrotniewink Ludzi zawsze są w ciężkim szoku jak narzekam i opowiadam co
        > potrafi zmajstrować moje dziecię...przecież to taki uroczy i grzeczny chłopczyk
        > ....taaaa....

        piszesz chyba o moim młodszym? big_grin
        przeciez on taki słodziutki... niemożliwe-słyszę. big_grin
    • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 09:53
      Nie przyszłoby mi do głowy uświadamiać. Co innego poinformować (donieść), że dziecko zrobiło coś, o czym matka nie ma pojęcia. Ale tutaj rozumiem, matka doskonale wie, że chłopak ma zamiłowanie do gier.

      Poza tym, ja jednak wierzę że matki znają bardzo dobrze swoje dzieci, co nie oznacza że będą szeroko komentowały ich wady. A Ty jednak nie przebywasz z tym dzieckiem 24 dobę, więc nie wiem dlaczego zamiłowanie do gier wyklucza Ci się z zamiłowaniem do książek i pieczenia muffinek.

      • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 09:57
        Ustalmy, ze wiem na pewno, inaczej bym nie insynuowala, to raz
        Dwa, ze byl to jedynie przyklad na potrzeby watku
        A chodzi ogolnie o sytuacje, kiedy w oczach zakochanej mamusi rzeczywistosc jest zgola inna niz rzeczywiscie jest
        Mialam nadzieje, ze jest to jasne smile
        • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:07
          Dla mnie jest jasne, ale dla Ciebie chyba nie, to co napisałam. Ja nie wierzę, że znasz to dziecko na tyle dobrze, żeby widzieć jego wszystkie oblicza. A ludzie starsi i młodsi tacy są. Nie zachowują się ciągle tak samo, tylko w zależności od humoru, miejsca, ludzi otaczających i ja wierzę, że ten chłopiec uwielbia to pieczenie muffinek. A jego matka może zdaje sobie sprawę, że jest również "nieprzystosowanym nerdem", ale nie widzi powodu dla którego miałaby to wszystkim oznajmiać. Mówi o dziecku pozytywnie i to dobrze.

          Nie ma nic gorszego niż inni, którzy o czyimś dziecku wiedzą lepiej niż jego rodzice. Oczywiście zdarzają się takie przypadki, ale zazwyczaj ludzie wiedzą, że ich dziecko nie jest doskonałe i pracują nad nim, jednocześnie nie rozprawiając o tym ze wszystkimi.
          • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:16
            Tak, ale nie zaklinaja rzeczywistosci - jesli wiem, ze moje dziecko przeczytalo ostatnio jedynie gazetke minecraft, to nie szczebiocze radosnie, ze najlepszym dla niego prezentem sa ksiazeczki, jak jest nierobiga, z ktora musze walczyc o kazdy kubel wyniesionych smieci, to nie rozpowiadam wszem i wobec, jaki to pomocnik mamusi, jezeli tlucze dzieci po placowkach, to nie mowie, ze to maly wrazliwczyk, tylko ewentualnie jako matka biore na klate i pracuje, o czym i ty piszesz wlasnie itd itp, czy to nie jest dosc jasne? Jednak ematki - w wiekszosci swojej zrozumialy i jak widac, dosc popularne zjawisko. Patrzec na dziecko przez pryzmat swoich poboznych zyczen
            • ichi51e Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:25
              Dlaczego nie? Podobno etykietowanie dziala big_grin
              • moofka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:27
                smile no to trzeba obiektowi, po co innych sciemniac. Przeciez efektu terapeutycznego nie bedzie
            • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 10:31
              Ale "nieprzystosowany nerd uzależniony od gier ", nie wyklucza się w wrażliwcem, który lubi czytać książki i piec muffinki. Ty podałaś teraz przykłady wykluczające się ze sobą, a to co napisałaś we wstępie się nie wyklucza. Czy Tobie może chodzi o to, że jak gra w gry, to książek nie czyta?
    • anty_nick Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 11:08
      od gier nie wiem, ale szwagier ma syna z którym ewidentnie powinien udać sie do logopedy. Młody bedzie w marcu miał 6 lat,a sepleni strasznie.Ma jeszcze nne przypadłości mniejsze lub większe, ale ...nie odzywam sie sad
      tutaj sie nie odzywam.
    • itka-julitka Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 12:31
      Ja znam taki przypadek, moze chłopiec nie jest nerdem w slangowym znaczeniu tego słowa, ale sądzę, ze jego matka ma, delikatnie mówiąc, nieprawdziwy obraz swojego synalka.
      Jakiś czas temu moja córka pokazała mi filmik wrzucony na fb przez jednego z jej znajomych, syna mojej koleżanki. Film przedstawiał, obiektywnie rzecz biorąc, jak grupa złożona chyba z 3 lub 4 chłopaków (w tym ów syn mojej koleżanki) zneca sie psychicznie (i w pewnym stopniu też fizycznie) nad innym chłopcem, doprowadzając go do płaczu, przez co został wyśmiany jeszcze bardziej. Zadzwoniłam do tej kolezanki i powiadomiłam ją o tym filmie. Powiedziała, że sprawdzi i zainterweniuje. Po chwili oddzwoniła i powiedziała, że syn stwierdził, ze to była zabawa i ten płaczący chłopiec też sie wygłupiał. Tymczasem film był naprawde na tyle jasny, ze nie dawał pola na inne interpretacje (np. chłopcy na filmie przeklinają, wyśmiewają i przezywają ofiarę niewybrednymi wyrazeniami, chociażby z tonu wypowiedzi wyraźnie było słychac, że to nie żarty). Koleżanka stwierdziła, ze nie ma powodu aby nie wierzyć synowi, bo go zna i na pewno takie akcje nie są w jego stylu, bo jest koleżeńskim, empatycznym i miłym dzieckiem. Uwierzyła synowi mimo twardych dowodów w postaci nagrania ! Kazała synowi usunąć film tylko dlatego, ze przez osoby nie znajace kontekstu (takie jak ja) moze byc źle zrozumiany.
    • ga-ti Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 15:52
      Taaak, koleżanka ma taaakiego wrażliwca, no powiedzieć mu nic nie można, podnieść głosu nie można, uwagi zwrócić nie można, bo on tak wszystko przeżywa, zamyka się w sobie, uraz jakiś ma z wczesnego dzieciństwa, kiedy to matka za mało wiedzy o wychowaniu miała, ale teraz się kala.
      Na oko normalny chłopak, całkiem fajny nawet, trochę rozrabiaka, trochę łobuziak, trochę już zaczyna odzywki i gadkę mieć młodzieżową, bardzo uparty i zażarty w swoim sporcie, nieustępliwy względem młodszych, ale i grzeczny do dorosłych nie mogę narzekać.
      Raz jeden jedyny mój m. próbował uświadomić matce, że ma normalne dziecko - znacznie rozluźniły się nasze relacje koleżeński uncertain

      No i ze swego życia mam kilka przykładów, jak to pokończyli tacy synusiowie mamuś swoich i jak się poukładało tym, z którymi mieli zakaz się kolegować, żeby broń Boże złych nawyków nie nabrać uncertain
      • rhysmeyers22 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 16:47
        powiem tak,jestem matka kwoka z jednej strony ale z drugiej potrafie obiektywnie ocenic swoje dziecko dlatego nic mnie tak nie bawi jak np. mamuśki wychwalające urode lub inteligencje swoich dzieci ,kiedy oględnie mowiac sa te dzieci z gatunku co najwyzej przeciętnych.
        mój corka nie ma jeszcze 3 lat ,a jest już w dobrej polskiej agencji modelek ,za nami również pierwszy casting na który wybral ja klient na podstawie zdjęć.zreszta zdjęcia własnoręcznie przezemnie robione,nie żadne plastikowe ustawki u fotografa za 500 zl xd .odzew był w sumie natychmiastowy z każdej ,zaraz po wysłaniu zdjęć .nas interesuje na chwile obecna hiszpania ,z roznych wzgledow.brzmie jak popierzona mamusia ,wiem ale do czego zmierzam.otoz wyslalam te zdjęcia aby sprawdzić siebie sama i w razie w sprowadzić również siebie na ziemie,to ze ludzie na ulicy czy ja oceniają moje dziecko na sliczne ,nie swiadczy wszak specjalnie o niczym,wiec moja szeroko pojeta pokora nie pozwolilaby mi pchac dziecka na sile aby lechtac swoje ego .podobnie nie glosze wszem i wobec jaka jest madra ach i och,dziele się raczej małymi sukcesami typu nowe umiejetnosci itp.mam dystans do wielu rzeczy i chce żeby mala tez miała.a rodzicow zaslepionych zlewam jeśli nie wchodzą mi w droge.jak wejda ,sprowadzę na ziemie i tyle.
        • joaaa83 Re: granice matczynego zaślepienia - watek plotka 20.01.16, 17:03
          "mój corka nie ma jeszcze 3 lat ,a jest już w dobrej polskiej agencji modelek"

          Przebiłaś chyba wszystkie wymienione mamuśki.
          No ale próbujcie, jeśli obie to lubicie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka