Dodaj do ulubionych

uwagi w szkole

25.01.16, 11:05
Witam, syn ma 7 lat i jest w 1 klasie. Problemem jest to, ze od jakiegos miesiaca przynajmniej kilka razy w tygodniu (od 1 razu nawet do 4 ) przynosi uwagi ze szkoły. Uwagi sa za gadanie na lekcjach z kolegami, albo za bieganie na przerwie, albo za podbiegniecie( wyjscie z "szyku") jak ida na obiad z pania ze swietlicy, albo za gadanie w czasie obiadu.
Gadam i gadam do mego dziecka i nic to nie daje. Syn wie, ze nie moze sie tak zachowywac i wie ze to zle. Nie moze sie powstrzymac od gadania bo po 1 ma zaburzenia koncentracji i jednym uchem slucha a drugim gada i jak do tej pory wiekszosc rzeczy zapamietuje z lekcji, no ale GADA. po 2 to wogole jest gadula, w domu buzia mu sie nie zamyka i czasami gada tylko zeby gadac. po 3 jest nadpobudliwy i po 45 min w 1 miejscu musi sie poruszac (nie pamietram dnia w domu odkad nauczyl sie biegac, zeby stal choc chwile w miejscu). Uprzedze pytania-tak byl badany pod roznym kątem, wykluczone zaburzenia SI i adhd. psycholog stwierdzila nadpobudliwosc, i taki po prostu charakter. Tylko co zrobic jesli ciagle przynosi uwagi? Pani twierdzi, ze przeszkadza na lekcjach, nie potrafi sie skupic. I o ile lekcje rozumiem, to nie rozumiem jak mam mu wytlumaczyc, ze nawet na swietlicy, na obiedzie nie moze sie ruszac i pogadac z kolega? Dawac kary dodatkowe w domu? do tej pory dostawal kare na komputer, przewaznie do konca tygodnia szkolnego o ile nie bedzie kolejnej uwagi. Da sie wplynac na dziecko w takim temacie?
Obserwuj wątek
    • mama.nygusa Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:08
      Tak najlepiej zakleic usta, no ale to moze byc problem na obiedzie.
      Powiedziec pani, ze to nie oboz karny i moze rozmawiac na przerwach, w czsasie obiadu, ba moze nawet wyjsc z szyku i ze ma na to wszystko twoje przyzwolenie.
      • niektorymodbija Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:14
        Na przerwach to zdaje sie obrywa za bieganie,nie gadanie?
        Oboz karny nie,ale warto uswiadomic sobie i synowi,dlaczego sa takie a nie inne zasady (szacunek dla innych i bezpieczenstwo).
        Zamiast drastycznych kar proponowalabym wzmacnianie pozytywne -tablice motywacyjne,naklejki itp. za dobre zachowanie. Moze zaproponwanie takiego systemu tez wychowawcy? (np.zeszyt z plusami malymi i wiekszymi).
        • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:17
          No sorry, szkoła kara małe dziecko za to, że zachowuje się jak małe dziecko, co jest całkiem bez sensu. W tym przypadku rodzice powinni ustawić szkołę do pionu, a nie dodatkowo karać dziecko.
          • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:42
            W klasie mojej córki nie dyscyplinowane nijak dzieci (chłopcy) do tej pory zachowują się identycznie,a to już połówka klasy III. Wychowawczyni potrafi huknąć, kiedy przegną i robi się cisza - ale inni, bardziej delikatni nauczyciele, np. od języków, nie za bardzo prowadzą lekcje (bo zrobienie 1 ćwiczenia przez 45 min. to nie jest przeprowadzenie lekcji). Obiad jedzą bez końca, bo gadają - w końcu trzeba iść na lekcje, a obiad przeważnie nie zjedzony.
            Powiem więcej, dzieciaki ogromnie lekceważą tych, którzy ich nie dyscyplinują. A doszło już do tego, że jak nauczyciel nie wrzaśnie, to nie jest słuchany. Była o tym mowa na ostatnim zebraniu i na dzień dzisiejszy rodzice najbardziej nieznośnego chłopca wzięli się za utemperowanie jego bezustannych wygłupów (więc jednak można, bo po zebraniu inaczej się zachowuje).
            Ale do czego zmierzam - nauczycielka przesadza grubo karząc za byle co (i bardzo szybko to przestanie skutkować), powinna może robić przerwy śródlekcyjne czy różnicować ćwiczenia, żeby te nadruchliwe dzieci nie przebierały nogami (w końcu to I klasa) - ale i z drugiej strony rodzice muszą współpracować, dziecko musi rozumieć zasady bezpieczeństwa itp. Dzieciaki biegające na przerwach mogą sobie po prostu wzajemnie krzywdę zrobić.
            Szkoła to nie obóz karny, ale niestety reszta, nie nadruchliwa, ale też nie do końca się koncentrująca w warunkach bezustannego hałasu, też musi mieć warunki do spokojnej nauki.
            • landora Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:06
              >Dzieciaki biegające na przerwach mogą sobie po prostu wzajemnie krzywdę zrobić.

              Mój mąż nadal jest w szoku, że w polskich szkołach jest przyzwolenie na bieganie po korytarzach i że nikt nie upomina za wrzaski na przerwach. Widziałam dzieci podstawówkowe na lekcjach w muzeach w Londynie - trudno mi było uwierzyć, jakie były ciche i grzeczne. Czyli da się.

              Jeśli dziecko autorki przynosi uwagi, to bardzo wątpię, że są one za odezwanie się podczas obiadu i wyjście z szyku. Pewnie w czasie obiadu drze paszcze, a na przerwie nie "wychodzi z szyku", tylko lata jak opętany tongue_out
              • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:23
                landora napisała:

                > Widziałam dziec
                > i podstawówkowe na lekcjach w muzeach w Londynie - trudno mi było uwierzyć, jak
                > ie były ciche i grzeczne. Czyli da się.


                Też widziałam smile i też były bardzo grzeczne.
                • ichi51e Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:51
                  Chodze z 3.5 latkiem (zeby nie bylo) na lekcje muzealne w pl i tez dzieci sa cicho i umieja sie zachowac big_grinDD Dzieci puszczone w muzeum za to samopas z pania wychowawczynia przewaznie nie umieja
              • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 08:51
                sorry ale moje dziecko paszczy nie ma. i nie wydziera sie tylko mowi szeptem do kolegi a to tez jest zakazane. podczas wyjscia na obiad dzieci ustawiane sa w pary w rownym rzedzie. specjalnie kilka razy przyszlam ukradkiem wczesniej zeby zobaczyc o co tyle rabanu. dzieciaki (nie tylko moj) za zrobienie krok w bok dostaja uwagi, pani sie zatrzymuje musza wrocic do swojej pozycji i dopiero ida dalej. dziwne dla mnie jest to ze nieraz panie widzialy ze ja stoje a mimo to wydzieraja sie na cala szkole na te dzieciaki, szczerze mnie by bylo troche glupio przy rodzicach danego dziecka wrzeszczec na nie, mimo ze nie bije nikogo, nie drze sie, nie robi nikomu zadnej krzywdy. ot odszedl kawaleczek pod sciane
            • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:22

              lokitty napisał(a):

              > A doszło już do tego, że jak nauczyciel nie wrzaśnie, to nie jest słuchany.


              sad
              • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 15:27
                Też uważam to za smutne.
                Tym bardziej, że spokojniejsza część klasy nie ma ochoty słuchać niezasłużonych wrzasków.
                Och, jak mnie to wszystko wkurza...
                • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 15:49
                  >Tym bardziej, że spokojniejsza część klasy nie ma ochoty słuchać niezasłużonych wrzasków.

                  O to to, córka siedzi w pierwszej ławce i bynajmniej nie jest miłe dla niej, gdy nauczyciel trzaska w jej stolik książką, by uciszyć gadających. I nie, moje dziecko nie gada, specjalnie się tym interesuję, bo nie chcę oskarżać innych, gdyby moje dziecko było równie winne.
                  • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:16
                    No, moja z racji wzrostu na szczęście siedzi z tyłu wink. Kiedyś tam gadała z koleżanką, usłyszałam od niej, że pani zwróciła im uwagę - porozmawiałyśmy dodatkowo o przeszkadzaniu na lekcjach i wiem, że tego więcej nie robi. Specjalnie nawet kiedyś tam pytałam wychowawczynię.
                    • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:44
                      Nigdy na lekcji nie krzyczałam a uczę dłuuugo.
                      Na gadanie mam inne sposoby, ale uczę osoby o wiele starsze. Chyba na wrzeszczącego 7 latka te metody by nie działały. Ale krzyk nie jest metodą, naprawdę.
    • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:12
      Nie da się, bo ty możesz [i powinnaś] mu do urzygu nudzić, jak ma się zachowywać w szkole, ale ciebie fizycznie tam nie ma. Nie dasz rady na niego wpłynąć. Inna rzecz, że panie też powinny wziąć pod uwagę fakt, że mają do czynienia z małym dzieckiem, które się w szkole zwyczajnie nudzi. Więc może to nie w twoim dziecku jest problem, tylko ogólnie w szkole czy w paniach?

      >I o ile lekcje rozumiem, to nie rozumiem jak mam mu wytlumaczyc, ze nawet na swietlicy, na >obiedzie nie moze sie ruszac i pogadac z kolega?

      A po czymś takim przeszłabym się do szkoły i ustawiła panie do pionu. Coś jest nie tak ze szkołą, NIE z twoim dzieckiem. I przestałabym się w ogóle przejmować uwagami, bo są po prostu GŁUPIE.
      • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:25
        Ciekawe, że inne, równie małe, dzieci, jakoś dają radę zachowywać się inaczej. A kolega gadający na lekcji przeszkadza nie tylko nauczycielce, nawet nie przede wszystkim nauczycielce, a również im. Uwagi sa głupie, pani jest głupia, inne dzieci, które chciałby się uczyc w sprzyjających warunkach, tez są głupie. Mądry za to jest chłopczyk, który wszystkim przeszkadza. Tia...
        • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:34
          >Uwagi sa głupie, pani jest głupia, inne dzieci, które chciałby się uczyc w sprzyjających warunkach, tez >są głupie.

          Oczywiście, że są głupie - dzieciak dostaje uwagę za to, że rozmawia na stołówce przy jedzeniu. No nie idiotyzm?

          Co do uwag dotyczących gadania na lekcji i biegania po korytarzu - owszem, ja sobie zdaję sprawę z tego, że po coś te zasady zostały ustalone [bezpieczeństwo plus komfort nauczyciela i innych dzieci], ale jednak szkoła powinna zamiast uwag zaproponować coś innego a przede wszystkim zrozumieć, że małe dzieci czasem tak mają, że gadają. Albo biegają. I że trochę czasu im zajmie dostosowanie sie do reguł szkolnych.

          I tak np, można zaproponować gniecenie piłeczki czy inne sposoby zajęcia rąk, a nie walić uwagę za uwagą siedmiolatkowi. Przecież on się zniechęci do szkoły całkowicie. uncertain
          • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 08:55
            zapomnialam, ostatnio dostal uwage na religii za to, ze nie dokonczyl kolorowac rysunku....
        • kandyzowana3x Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:45
          tak uwagi są głupie. zachowanie dyscypliny w klasie to zadanie pani na lekcji.
          • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:54
            Jakieś pomysły, jak ma tę dyscyplinę zachować? Bo zauważ, tu nie chodzi chyba o przypadek, ze cała klasa gada, tylko jest taki jeden.

            Bo za moich szkolnych czasów, to się gadatliwego delikwenta brało do odpowiedzi przy tablicy, jak nie umiał dostawał 2 (to były czasy ocen 2-5), i bardzo szybko najbardziej tępi pojmowali, że gadanie na lekcji i inne rodzaje przeszkadzania w lekcji po prostu się nie opłaca. Teraz nauczyciele tej prostej metody nie stosują, a ja, szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, co im podpowiadać innego, a skutecznego.
            • kandyzowana3x Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:03
              6, 7 latków ? za moich czasów nauczycielka mówiła dzieci sza i dzieci milkły. miałam fantastyczna nauczycielkę i na lekcjach spiewalismy, graliśmy i mieliśmy zabawy ruchowe.
              naprawdę zdyscyplinowani dziecka 7 letniego to nie aż taką sztuka wystarcza na lekcji cuekawe aktywnosci. no chyba, że wymagamy żeby dziecko siedziało cicho i bez ruchu przez całą lekcje. może nauczycielki klas 1- 3 powinny mieć obowiązek praktyki w przedszkolach.
              • kandyzowana3x Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:13
                to raz a dwa za gadanie na lekcji i wyjście z szyku dyscyplinie się tu i teraz a nie wpisuje uwagę do rodziców. co ja mam z dzieckiem zrobić jak mnie tam nie ma.
                • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:01
                  Jak się dyscyplinuje? Bo ja mam wrażenie, że nauczyciele w tej kwestii są bezradni.
              • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:00
                Tez prawda, że w młodszych klasach raczej nie było tego problemu.

                >naprawdę zdyscyplinowani dziecka 7 letniego to nie aż taką sztuka wystarcza na lekcji cuekawe aktywnosci. no chyba, że wymagamy żeby dziecko siedziało cicho i bez ruchu przez całą lekcje.

                A mnie nieodmiennie zastanawia, że tylko niektóre dzieci sa takie wymagające i oczekują non-stop fajerwerków na lekcji, by "z nudów" nie rozrabiać. Inni nie potrzebują aż takiej atencji. Jak to jest?
                • slonko1335 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:15

                  > A mnie nieodmiennie zastanawia, że tylko niektóre dzieci sa takie wymagające i
                  > oczekują non-stop fajerwerków na lekcji, by "z nudów" nie rozrabiać. Inni nie p
                  > otrzebują aż takiej atencji. Jak to jest?

                  a mnie dziwi, ze się zastanawiasz w kontekście Twojego zdziwienia wpisem triss na temat książek-toż to dokładnie to samo-zwyczajnie są różne dzieci. mam jedno takie które w życiu uwagi nie dostało, siedzące bez ruchu, nie odzywające się i spokojne i drugie które rozpiera energia, i któremu gęba mu się nie zamyka..tak walczymy z tym ale to jego nauczycielka najczęsciej przed nami tłumaczy jego zachowania cobyśmy nie reagowali zbyt ostro..bo mimo tego gadulstwa i ciągłego ruchu młodego uwielbia.
                • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:18
                  >A mnie nieodmiennie zastanawia, że tylko niektóre dzieci sa takie wymagające i oczekują non-stop >fajerwerków na lekcji, by "z nudów" nie rozrabiać. Inni nie potrzebują aż takiej atencji. Jak to jest?

                  Tak to jest, że każdy jest inny, ma inne geny, wychowanie, przyzwyczajenia. I dziwi mnie, że ciebie to dziwi.
                  • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 15:52
                    Dziwi mnie tłumaczenie takiego zachowania wiekiem, bo przecież wszystkie dzieci w klasie są mniej więcej w tym samym wieku. Dziwi mnie tez tłumaczenie nudą, bo skoro cała klasa się nie nudzi, tylko jedna osoba tak, to może jednak to z ta osoba jest cos nie tak... Że często w grę wchodzi wychowanie i przyzwyczajenia, to się zgodzę, ale nad tym musi popracować rodzic, bo to on tak wychował i nauczył, czyż nie?
                    Czy się nam to podoba czy nie szkoła (przeciętna publiczna) wymaga pewnego dostosowania się ze strony uczniów.
                    • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:00
                      >Dziwi mnie tłumaczenie takiego zachowania wiekiem, bo przecież wszystkie dzieci w klasie są mniej >więcej w tym samym wieku

                      Ale przecież te dzieci to nie jest 20 klonów jednej osoby, tylko 20 różnych osobowości. Więc mogą się trafić i takie bardziej żywe. I nauczyciel nauczania początkowego jak dla mnie MUSI być przygotowany do radzenia sobie z takimi dziećmi. Jak chce spokoju, to niech zostanie wykładowcą akademickim.

                      >Dziwi mnie tez tłumaczenie nudą, bo skoro cała klasa się nie nudzi, tylko jedna osoba tak, to może >jednak to z ta osoba jest cos nie tak...

                      Autorka wątku pisała, że u jej dziecka nic nie zdiagnozowano. Poza tym z tego, co pisze autorka, nie wynika, że to dziecko jest niegrzeczne czy wulgarne czy specjalnie przeszkadza. Jak dla mnie zachowuje się jak najnormalniejsze dziecko, które po prostu nie wytrzymuje siedzenia cicho i grzecznie przez parę godzin - w klasie, na przerwie i w stołówce [!]. Nawet dorośli nie wysiedzą w pracy 8 godzin, muszą wstać i się przejść, to czego ty chcesz od dziecka?
                      • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:29
                        >Poza tym z tego, co pisze autorka, nie wynika, że to dziecko jest niegrzeczne czy >wulgarne czy specjalnie przeszkadza. Jak dla mnie zachowuje się jak najnormalniejsze >dziecko, które po prostu nie wytrzymuje siedzenia cicho i grzecznie przez parę godzin - >w klasie, na przerwie i w stołówce [!]. Nawet dorośli nie wysiedzą w pracy 8 godzin, >muszą wstać i się przejść, to czego ty chcesz od dziecka?

                        Uważam, że dzieci powinny mieć możliwość ruchu w świetlicy oraz oczywiście po lekcjach. Nie jestem tez przeciwniczką możliwości rozmawiania w stołówce, bez przesady. Jak ktoś do mnie gada, to nie znaczy, że ja w tym czasie nie mogę zjeść. Najwyżej gadający będzie głodny, jak nie zdąży.
                        Na lekcjach, no sorry, poza krótką przerwą w środku lekcji na rozprostowanie kości, poruszanie rękami, palcami, dziecko musi nauczyć się tego nieszczęsnego siedzenia w ławce i wypełniania poleceń nauczyciela. Oczywiście, w porozumieniu z rodzicem nauczyciel może wprowadzić dziecku mozliwośc poruszania się na lekcji (te piłeczki do ściskania, o których wspomniałaś), ale nie może całej klasy podporządkować potrzebom jednego dziecka. Częśc zajęć można przeprowadzać w formie ruchowej, np. nauczycielka jednej z moich córek ruchowo uczyła dzieci matematyki (tworzyli zbiory itp.). Nie wiem, czy nauczyciele uczą się takich metod na studiach, czy sami z siebie.
                    • slonko1335 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:33
                      No ale Ci własnie napisałam, że mam dwoje kompletnie rożnych dzieci i jedno w wieku 7 lat siedziało jak trusia i bało się buzię otworzyć także gdy powinno było to zrobić a drugie wręcz przeciwnie kłapie dziobem także gdy kłapać nie powinno, kłapie na okrągło i tak było zawsze odkąd nauczył się gadać a nauczył szybko, jak nie umiał to się darł, róznicę między dziećmi widziałam już będac w ciąży bo aktywnośc obojga na tym etapie to było niebo i ziemia...niewiele się zmieniło w tej kwestii. Jedno potrafiło siedzieć w spokoju zawsze a drugie nie, jedno zanim coś zrobi to przemyśli a drugie po prostu robi. Autorka wątku nigdzie nie napisała, że to tylko jej dziecko dostaje uwagi, ja wiem, że w klasie mojego rozgadanego dziecka akurat wcale w uwagach nie przoduje choć ma za uszami i wcale podporządkowującym isę grzecznie wszystkim zasadom dzieckiem nie ejst a wręcz przeciwnie z reguły ma własne zdanie na każdy temat i bardzo asertywnie go broni.....siedzi w pierwszej ławce od razu przed panią, jest angażowany w bieganie po kredę, ścieranie tablicy, rozdawanie książek, może manipulowac przedmiotami, ma wyłożoną kartkę po której może mazać, dostaje dodatkowe zadania z matematyki i pani twierdzi, że sobie z nim radzi a jak jest tak pobudzony, że nie daje rady to jako ostatecznosć wpisuje uwagę żebym wiedziała, że coś sie w skzole zadziało.
                      A nauczyciel w tej publicznej szkole niestety dostaje rożne dzieci i takie jak moja córka i takie jak mój syn i niestety ale nie ma tak, ze trafi mu isę 25 sztuk tych spokojnych i nieodzywających się i musi sie dostosować do wszystkich i z nimi sobie poradzić będąc na miejscu a nie wymagać tego od rodzica który jest w pracy, zwłascza jak są to wymagania z tyłka w wzięte w stylu, że małe dziecko ma się nie kręcić i nie odzywać kilka godizn.
                    • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 08:58
                      ale ja nie pisalam, ze tylko moje dziecko gada. ze soba ani ze sciana nie gada...takich dzieciakow jest wiecej i czesto dostaja uwagi zbiorowe albo w parach. tylko ze mnie nie interesuje inne dziecko tylko moje,
    • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:16
      Czy on jest jedynym dzieckiem, które ciągle gada czy jest takich więcej?
    • tontonik Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:17
      Ale czemu na obiedzie, czy świetlicy nie może rozmawiać? Dla mnie dziwne takie wymagania. Jeżeli nie drze kopary na cały regulator, to jakoś nie umiem sobie wyobrazić, w czym rozmowa z kolegą przeszkadza.... Spróbowałabym w szkole wyjaśnić, żeby dziecku trochę luzu dali, gdy nie jest na lekcjach.
      A z kolei dziecku tłumaczyć do upadłego, że na lekcjach powinien siedzieć i nie rozmawiać. Może jakiś system nagród i kar za zachowanie w klasie? Dobrze też, gdyby nauczycielka, poza wpisywaniem uwag, zaproponowała jakieś rozwiązanie, które pomogłoby jej w ogarnięciu syna.
      • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:24
        >Może jakiś system nagród i kar za zachowanie w klasie?

        Czemu chcesz karać to dziecko podwójnie za jedno przewinienie? Dostał jedną karę [uwagę], więc wystarczy. Czy jak ty dostajesz naganę w pracy albo mandat, to jeszcze w domu mąż ci wyznacza dodatkową karę? Chyba nie.

        Poza tym z tego, o czym pisze autorka wątku, wynika, że dzieci są karane za to, że są dziećmi, są ustalone jakieś bezsensowne zasady [w rodzaju zakazu rozmawiania przy posiłku] - co to ma być, koszary czy pierwsza klasa? To nauczyciele powinni się ogarnąć, a nie dzieci!
        • tontonik Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:29
          To też właśnie piszę wyżej, że dotyczyć to miało tylko zachowania na lekcji (w klasie), a nie w świetlicy,czy przy obiedzie wink

          W sumie nie potraktowałam uwagi, jako kary dla dziecka, więc nie pomyślałam o podwójnym karaniu za to samo. Może więc sam system nagród za spokojne zachowanie na lekcjach zdałby egzamin?
      • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:24
        Jakie na przykład to mogłoby być rozwiązanie?
        • tontonik Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:44
          Heh, ja nauczycielką nie jestem, ale sobie myślę, że taka nauczycielka nauczania początkowego powinna być przeszkolona, a z biegiem czasu i doświadczona, w postępowaniu z dzieckiem, które nie może usiedzieć w miejscu. Nie wierzę, że takie problemy z zachowaniem ma jedynie syn asiuli. Wszystko jest chyba kwestią współpracy rodzica z nauczycielem i wspólne zastanowienie się nad tym, jakie rozwiązanie dla dziecka będzie najlepsze, skoro dotychczasowy sposób postępowania nie przynosi rezultatu. Może jakieś plusy za dobre zachowanie, wykorzystywanie nadmiernej ruchliwości do np. stracia tablicy, usadzenie go blisko nauczyciela. No i trzebaby ustalić, czy to gadanie się nie bierze z tego, że zaczyna się nudzić, tracić koncentrację, bo wtedy możnaby próbować mu tą koncentrację przywracać.
          • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:28
            tontonik napisał(a):

            > Heh, ja nauczycielką nie jestem, ale sobie myślę, że taka nauczycielka nauczani
            > a początkowego powinna być przeszkolona, a z biegiem czasu i doświadczona, w po
            > stępowaniu z dzieckiem, które nie może usiedzieć w miejscu.


            Ja jestem nauczycielką ale w liceum. Więc mnie to nie dotyczy bo nikt nie biega jak opętany i nie zakłóca lekcji innym. Z tym że o takich szkoleniach nie słyszałam
            • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 15:58
              >Z tym że o takich szkoleniach nie słyszałam

              Inne kompetencje mają (a przynajmniej powinni mieć) nauczyciele nauczania początkowego. Przeciez ich specjalizacja to zdaje się nauczanie przedszkolne i wczesnoszkolne. Pisałam już kiedyś na "Duzym dziecku", że najlepiej uczyła klasę I-III (spośród moich dzieci) nauczycielka, która wcześniej te dzieci uczyła w przedszkolu i przeszła z nimi do szkoły.
      • vi_san Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:29
        A taki drobiazg: przykładowo: syn wątkodawczyni ma podzielną uwagę, potrafi równocześnie jeść i gadać [acz szkoła jest też [między innymi] od tego, żeby nauczyć, że z pełną buzią się nie gada - skoro w domu tego zaniedbano, ale już jego zagadywany kolega niekoniecznie, ewentualnie jest nauczony, że z pełną buzią się nie gada. I jaki efekt? Dzieciak z podzielną uwagą zarówno zje obiad jak i "się nagada" w czasie przerwy obiadowej, natomiast kolega, i owszem, pogada, ale nie zje. To siedmiolatki, a dzieci w tym wieku mają różnie. Co do biegania na korytarzu w czasie przerwy - to regulują kwestie bezpieczeństwa, nie wolno to nie wolno i już. I nawet siedmiolatek MUSI się dostosować. Gadanie na lekcji, sorry, ale zawsze skutkowało uwagami, bo zarówno przeszkadza nauczycielce w prowadzeniu zajęć, jak i przeszkadza w uczestnictwie innym dzieciom. Dobrze byłoby, faktycznie, gdyby szkoła zorganizowała jakieś możliwości na przerwach... Chociaż jak pamiętam - nam szkoła nie organizowała, a SAMI [znaczy w koleżeńskiej grupie] sobie organizowaliśmy: większość przerw spędzało się na podwórzu szkolnym, gdzie się ganiało, grało w piłkę, w gumy lub w sznura [to głównie dziewczynki], zimą ślizgało się na lodzie, albo mocno ubitym śniegu... Do klasy wracaliśmy zziajani jak szczenięta po długim spacerze, ale i tak bywało, że się gadało [i dostawało uwagi!]...
        • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:34
          Rozmawiania podczas jedzenia (przecież w domu tez się rozmawia podczas posiłków), czy w świetlicy nie czepiałabym się. Wiem, co prawda, że nawet przyciszona rozmowa tak wielu gardeł w świetlicy potrafi dac straszny hałas, ale z tym powinni sobie radzić wyprowadzając np. dzieci na dwór. Ja bym się skupiła, na miejscu nauczycielki, na wyegzekwowaniu ciszy na lekcji i niebiegania po szkolnym korytarzu, bo to najbardziej przeszkadza i stwarza niebezpieczne sytuacje.
          • landora Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:07
            Bardzo możliwe, że to nie jest uwaga za przyciszoną rozmowę, tylko za darcie się na całe gardło.
        • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:38
          >acz szkoła jest też [między innymi] od tego, żeby nauczyć, że z pełną buzią się nie gada - skoro w >domu tego zaniedbano,

          A niby czemu z pełną buzią? Może najpierw przełyka, a później mówi? Nie wiem, jak wyglądają posiłki u ciebie [może wszyscy przeżuwają w milczeniu albo gapią się w telewizor, albo każdy czyta], ale u mnie jak najbardziej się rozmawia. To jest jeden ze sposobów podtrzymywania więzi w rodzinie - rozmowa przy posiłku. I wyśmiałabym każdego, kto postuluje, żeby dzieci w szkole siedziały i przeżuwały te obiady w milczeniu, to jest paradne. Niby kiedy mają rozmawiać?

          >Co do biegania na korytarzu w czasie przerwy - to regulują kwestie bezpieczeństwa, nie wolno to >nie wolno i już. I nawet siedmiolatek MUSI się dostosować. Gadanie na lekcji, sorry, ale zawsze >skutkowało uwagami, bo zarówno przeszkadza nauczycielce w prowadzeniu zajęć, jak i przeszkadza >w uczestnictwie innym dzieciom.

          Jak pisałam wyżej:

          ale jednak szkoła powinna zamiast uwag zaproponować coś innego a przede wszystkim zrozumieć, że małe dzieci czasem tak mają, że gadają. Albo biegają. I że trochę czasu im zajmie dostosowanie sie do reguł szkolnych.

          >I tak np, można zaproponować gniecenie piłeczki czy inne sposoby zajęcia rąk, a nie walić uwagę za >uwagą siedmiolatkowi.

          • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:52
            Tylko, że wybacz, 20-minutowa przerwa obiadowa, kiedy trzeba wyjść z klasy, iść umyć ręce, dojść do stołówki, wziąć obiad, zająć miejsce itp., a w końcu go zjeść, to naprawdę nie czas i nie miejsce na "podtrzymywanie więzi" (jeśli nauczyciel przetrzyma dzieci albo klasa się ciągnie, to na samo jedzenie zostaje już tylko 10 minut, na zjedzenie obiadu, uwaga).
            Nie wierzę, że za kilka słów w czasie posiłku dziecko dostaje uwagi - mama sama pisze, że buzia mu się nie zamyka.
            I on paplając być może błyskawicznie uwinie się z posiłkiem, ale reszta, która zaczyna z nim dyskutować, już niekoniecznie.
            • turzyca Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:04
              lokitty 25.01.16, 11:52
              Tylko, że wybacz, 20-minutowa przerwa obiadowa, kiedy trzeba wyjść z klasy, iść umyć ręce, dojść do stołówki, wziąć obiad, zająć miejsce itp., a w końcu go zjeść, to naprawdę nie czas i nie miejsce na "podtrzymywanie więzi" (jeśli nauczyciel przetrzyma dzieci albo klasa się ciągnie, to na samo jedzenie zostaje już tylko 10 minut, na zjedzenie obiadu, uwaga).

              I on paplając być może błyskawicznie uwinie się z posiłkiem, ale reszta, która zaczyna z nim dyskutować, już niekoniecznie.


              Ja sie wlasnie w szkole nauczylam jesc w tempie blyskawicznym ale w sposob bardzo elegancki, malymi keskami. Zeby zawsze moc wziac udzial w konwersacji. Kto mial pelna buzie, ten nie mogl zripostowac na czas.
              • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:37
                Jedzenie w tempie błyskawicznym raczej nie jest zbyt zdrowe wink.
                Kiedy jesz w domu, to też cały czas mówisz, mówisz, mówisz i chwytasz te kęski?
                Czy jakoś to się jednak równoważy.
                • turzyca Re: uwagi w szkole 26.01.16, 14:20
                  Jedzenie w blyskawicznym tempie nie jest zdrowe, ale o to to juz trzeba miec pretensje do osob ukladajacych plan lekcji, ze przerwa obiadowa to zaledwie 20 minut. A przyzwyczajenie jadania bardzo malymi kaskami jest w sumie sensowne, dobrze rozdrobnione jedzenie lepiej sie trawi.
                  W domu tez gadamy podczas jedzenia, ale jednak i osob mniej i rozmowa spokojniejsza i nie trzeba zdazyc do dzwonka. Ale o ile rodzice uczyli mnie, ze nie nalezy sobie buzi napychac, bo to nieeleganckie, o tyle to szkola mnie wycwiczyla idealnie, nigdy mi sie nie zdarza, ze musze przelknac zanim odpowiem. To byla naprawde dobra szkola prawidlowego zachowania.
            • turzyca Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:04
              lokitty 25.01.16, 11:52
              Tylko, że wybacz, 20-minutowa przerwa obiadowa, kiedy trzeba wyjść z klasy, iść umyć ręce, dojść do stołówki, wziąć obiad, zająć miejsce itp., a w końcu go zjeść, to naprawdę nie czas i nie miejsce na "podtrzymywanie więzi" (jeśli nauczyciel przetrzyma dzieci albo klasa się ciągnie, to na samo jedzenie zostaje już tylko 10 minut, na zjedzenie obiadu, uwaga).

              I on paplając być może błyskawicznie uwinie się z posiłkiem, ale reszta, która zaczyna z nim dyskutować, już niekoniecznie.


              Ja sie wlasnie w szkole nauczylam jesc w tempie blyskawicznym ale w sposob bardzo elegancki, malymi keskami. Zeby zawsze moc wziac udzial w konwersacji. Kto mial pelna buzie, ten nie mogl zripostowac na czas.
          • vi_san Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:06
            Odpiórkaj się od mojego domu, bo u mnie wszyscy już, Bogu dzięki, edukację zakończyli. I, owszem, bywa, że ośmielamy się czytać przy posiłku! A bywa że rozmawiamy. Rozmawiamy tez poza posiłkami, co znacznie lepiej wpływa na kształtowanie więzi rodzinnych, niż rozmowa tylko między zupą a kotletem.
            Natomiast taki drobiazg, który pomijasz: w domu mamy na obiad dowolną ilość czasu - w szkole zazwyczaj jest to dłuższa przerwa, ale jednak tylko przerwa. Od tego czasu trzeba też "odliczyć" kilka chwil na dojście do stołówki, jakiś czas na powrót do klasy... I już z 20 minutowej przerwy robi się 15 minut na obiad. I tak, zmartwię cię - są dzieci, które jedzą wolno, a jeśli do tego obok siedzi taki nieujarzmiony "gadacz" to takie dziecko po prostu nie zje obiadu. A dla szkoły ważniejsze jest, by taki "nieumiejący" zjadł obiad, niż dziubdziuś wątkodawczyni wygadał swoje.
            Nigdzie nie napisałam, że walenie uwagi za uwagą jest słuszne. Bo nie jest. Nauczycielka po kolejnej przez matkę olanej [znaczy, podpisanej i kompletnie bez reakcji] powinna zrozumieć, że mamunia popiera swojego aniołeczka i że nauczycielka musi radzić sobie sama.
            "małe dzieci czasem tak mają, że gadają. Albo biegają" - toteż napisałam - szkołą mogłaby w ramach przeciwdziałania zorganizować np. zajęcia ruchowe w sali gimnastycznej [ale nie rytmikę, a coś, co pozwoliłoby dzieciakom spalić nadmiar energii. A skoro nie organizuje, to może po prostu zasadniczo nie ma takiej potrzeby, bo tylko jedno dziecko ma problem z dostosowaniem? Wątkodawczyni nie pisze, czy TYLKO jej syn jest tak "fetowany" uwagami, czy wszystkie dzieci w klasie. Jeśli wszystkie dzie4ci - bezwzględnie powinni rodzice [wszyscy!] interweniować u dyrekcji - bo to ewidentny znak, że nauczycielka sobie nie radzi z maluchami. Ale jeśli z innymi dziećmi nie ma problemów, to może jednak wątkodawczyni przestałaby odsądzać od czci i wiary nauczycielkę, a popatrzyła na swój ogródek? Bo to by znaczyło nie że nauczycielka ma problemy, a że z jej dzieckiem są problemy.
            • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:18
              >I już z 20 minutowej przerwy robi się 15 minut na obiad. I tak, zmartwię cię - są dzieci, które jedzą >wolno, a jeśli do tego obok siedzi taki nieujarzmiony "gadacz" to takie dziecko po prostu nie zje obiadu.

              O rany, to następnym razem powie gadaczowi "zamknij się bo jem". Albo w ogóle nie będzie go słuchać. I już ma problem z głowy. Czy naprawdę wszystko trzeba rozwiązywać odgórnie? Czy dzieci to teraz takie pierdoły, że nie umieją przerwać wnerwiającemu koledze?

              >nauczycielka musi radzić sobie sama.

              No bo musi. Matki fizycznie w szkole nie ma. Co ma zrobić matka, oprócz tłuczenia do głowy, jak się ma dzieciak zachowywać? Ale tak konkretnie? To nauczycielka ma możliwość zastosowania różnych narzędzi i sposobów pracy z dzieckiem, nie matka.
              • vi_san Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:27
                Zmartwię cię. Wśród siedmiolatków bywają osobniki "nieasertywne", zwłaszcza, jeśli ów "gadacz" jest typem "mocnego lidera". I, owszem, takie dziecko nie powie "Zamknij się". Tylko będzie słuchać i odpowiadać. I ma prawo dopiero uczyć się asertywności! Bo ma tylko siedem lat. Ma do tego takie samo prawo, jak [twoim zdaniem] synuś wątkodawczyni do rozpieprzania lekcji wiecznym gadaniem, ganiania i przeszkadzania wszystkim. Bo ma tylko siedem lat.
                No to podaj mi, proszę, takie SKUTECZNE metody, jakie rzeczona nauczycielka powinna zastosować? Skoro uwaga nie, ocena nie, odpytanie nie... Jakie ma narzędzia? Ba, nawet tego cholernego"zajęcia rąk" [co niektóre radziły] nauczycielka NIE MA JAK wyegzekwować! Bo jej taki dziubdziuś powie, że nie, nie będzie gniótł piłeczki. I co?
                • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:39
                  >I ma prawo dopiero uczyć się asertywności! Bo ma tylko siedem lat.

                  Na dokładnie tej samej zasadzie: dziecko autorki wątku ma prawo dopiero uczyć się, jak należy zachować się w szkole. Bo ma tylko siedem lat.

                  >No to podaj mi, proszę, takie SKUTECZNE metody, jakie rzeczona nauczycielka powinna zastosować? >Skoro uwaga nie, ocena nie, odpytanie nie... Jakie ma narzędzia? Ba, nawet tego cholernego"zajęcia >rąk" [co niektóre radziły] nauczycielka NIE MA JAK wyegzekwować! Bo jej taki dziubdziuś powie, że >nie, nie będzie gniótł piłeczki. I co?

                  Nie mam pojęcia, czemu jesteś taka agresywna w stosunku do tego dziecka i od razu go podejrzewasz o najgorsze. Że na pewno nie zrobi tego, o co go pani prosi, a poza tym na pewno już niedługo będzie palił, przeklinał i zejdzie na złą drogę. tongue_out

                  To nauczycielka powinna być przygotowana do pracy z takimi dziećmi, nie rodzic. To jej PRACA i jej obowiązek, żeby sobie z nimi poradzić. Możemy tutaj tylko dawać rady, ale to ona się powinna do nich zastosować. Może np. prowadzić lekcje ciekawiej [żeby zainteresować tych, co się nudzą]. Może pozwolić dzieciom rysować, gnieść piłeczkę, w jakiś sposób wyładować energię [na przykład kazać mu lecieć po kredę, zetrzeć tablicę, podlać kwiatki]. Może mu zadać ćwiczenia dodatkowe [skoro już zrobił to, co miał, i się nudzi].

                  Natomiast naprawdę nie powinna rzucać uwagami na prawo i lewo, bo spowoduje tylko tyle, że dzieciak w końcu je oleje, na zasadzie "i tak zawsze jestem najgorszy, to po co mam się starać]. I dopiero będzie kłopot. Szkoła w pierwszych klasach powinna być przyjazna i jednak zachęcająca dla dzieci, na zniechęcenie przyjdzie czas.

                  No ok, ja napisałam, co nauczycielka może zrobić. To teraz poproszę o sensowne rady dla rodzica, co może robić oprócz tłumaczenia, jak się dziecko powinno zachowywać. I co zadziała smile
                  • vi_san Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:52
                    Nie jestem agresywna. Stwierdzam fakt. Moja siostra, nauczycielka w klasach I-III usłyszała od dzieciątka w II klasie, na propozycję właśnie dodatkowych zadań [skończył swoje - inteligentny dzieciak- i przeszkadzał: gadał, szturchał ławkę] "Nie i co mi zrobisz?". Ze śmiechem. Bo dzieciak [inteligentny] doskonale wie, że nauczycielka nie ma możliwości go zmusić do wykonania dodatkowych zadań, o ile sam nie zechce.
                    Nie powinna pisać miliona uwag - tu pełna zgoda. Takie hurtowe uwagi niczemu nie służą.
                    Co rodzic może? Może zacząć wychowywać dziecko wcześniej, zanim pójdzie do szkoły? To trudna metoda, wiem, ale zwykle skuteczna. tongue_out A bardziej serio - każde dziecko jest inne i na każde podziała coś innego. Może syn autorki powinien zacząć chodzić na jakieś popołudniowe zajęcia sportowe, typu judo czy basen - tak, żeby spalił nadmiar energii. Wiadomo, że bodźce negatywne na niego nie działają [kary były nakładane, bez skutku]. Może zapowiedzieć [i koniecznie zrealizować!!!], że np. tydzień bez uwagi = jakaś super atrakcja? Atrakcję należy wymyślić zgodną z zainteresowaniami dziecka. Albo połączyć "w3ymęczenie" dziecka wysiłkowym sportem + bodźce pozytywne?
      • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 08:59
        tontonik 25.01.16, 11:17
        Ale czemu na obiedzie, czy świetlicy nie może rozmawiać? Dla mnie dziwne takie wymagania. Jeżeli nie drze kopary na cały regulator, to jakoś nie umiem sobie wyobrazić, w czym rozmowa z kolegą przeszkadza.... Spróbowałabym w szkole wyjaśnić, żeby dziecku trochę luzu dali, gdy nie jest na lekcjach.
        A z kolei dziecku tłumaczyć do upadłego, że na lekcjach powinien siedzieć i nie rozmawiać. Może jakiś system nagród i kar za zachowanie w klasie? Dobrze też, gdyby nauczycielka, poza wpisywaniem uwag, zaproponowała jakieś rozwiązanie, które pomogłoby jej w ogarnięciu syna.

        spytalam kiedys o to pania z obiadu. powiedzial, ze u nich stolowka jest w podziemiach (obok stal jej synek ) a T. ma takie wrazliwe uszka. a jak dzieci gadaja to sie echo robi i T. bola uszka
        • tontonik Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:09
          matko jedyna sad no ale skoro uszka T. takie wrażliwe, to nie ma rady, trzeba buzię zacisnąć big_grin
          • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:37
            podejrzewazm, ze nie jest to glowny powod wpisany w statut szkoly...no ale rozbawilo mnie to troche
    • edycja_kopiuj_wklej Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:27
      A zająć ręce? Na moją czasami to działa, plącze sznurki, gniecie piłeczkę, przekręca węża. Tylko czy pani sie zgodzi. No i na pocieszenie z tego się wyrasta
      • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:41
        nie zgodzila sie na dodatkowe rzeczy. efektem jest to, ze codziennie (naprawde codziennie!) przynosi polamane kredki i olowki, rozkrecony dlugopis na czesci tak ze tylko do kosza sie nadaje, powloka z olowkow np jak jest olowek z jakims rysunkiem-jest totalnie zdarta paluchami badz zebami. probowalam to zrobic kiedy w olowkiem nowym. ni ciula nie dalo rady. wiec rece zajete ma. ale u nas chodzi tez o to, ze poprzez takie zajmowanie rak nie slucha na lekcji za bardzo-ma zaburzenia koncentracji, niby wiekszosc pamieta, ale jak przyjda trudniejsze rzeczy to wpadanie jednym uchem juz nie wystarczy
    • slonko1335 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:53
      Mój tez gada, na okrągło. Buzia się nie zamyka...strzępię język, tłumaczę do urzygu i nic dalej gada...w domu reaguję jak przeszkadza, przerywa, zachowuje sie głośno, reaguje jak jestem obok-jak mnie nie ma nie mam jak reagować-musi radzić sobie nauczyciel i część jednak sobie radzi, druga część narzeka i wypisuje uwagi.
    • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:54
      BTW, dlaczego psycholog nie dała żadnych zaleceń, w jaki sposób szkoła może pracować z dzieckiem nadpobudliwym - tak, żeby to było z korzyścią dla dziecka i przy maksymalnym możliwym komforcie dla reszty klasy oraz nauczyciela?
      • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:02
        dała dała, 4 strony a4. w opinii jak byk napisane, ze dziecko ma zaburzenia koncentracji, jest nadpobudliwe (efekt problemow zdrowotnych, ciezkiej operacji jak byl noworodkiem) i ze w szkole moze byc uznawany mylnie za niegrzeczne dziecko bo nie zaczeka do przerwy zeby odpowiedziec koledze ani zeby zjesc 2 sniadanie.- to jest zawarte w opinii. akurat z jedzeniem nie ma problemu bo to niejadek ale z gadaniem ruszaniem sie na krzesle, machaniem nogami juz tak
    • saszanasza Re: uwagi w szkole 25.01.16, 11:56
      To ja się wyłamię. Dziecko 7 letnie powinno już potrafić zachować się w określony sposób w szkole. Ten "charakter", jak to nazywasz, to niesubordynacja. Stan w którym znajduje się twoje dziecko to zwyczajnie efekt twoich błędów wychowawczych. Twoje dziecko jest zwyczajnie źle wychowane. Jestem w stanie wytłumaczyc bieganie na przerwach, ale wybacz przeszkadzanie na lekcjach, rozmowy, to nie efekt "charakteru". I pytanie dodatkowe: Jak często dziecko musi korzystać z komputera, by dostać na niego szlaban?
      Trudno mi uwierzyć, że dziecko dostaje uwagi za gadanie w trakcie obiadu. No chyba, że o tym mówi, ale w tym przypadku, również wolałabym to skonfrontować.
      • edelstein Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:36
        Buhahaha nagle z grzecznego stal sie niegrzeczny,bo Problem jest od miesiaca,a szkola zaczelam sie we wrzesniu.
      • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:05
        zdrowemu dziecku wytlumaczysz i mozna oczekiwac efektu. chociaz syn ma samych "zdrowych" kolegow i z tego co wiem rodzice tez maja z nimi problem. jak juz napisalam nie moj jeden dostaje uwagi. czesto cala chmara dzieciakow. skoro zdrowego dziecka nie da sie az tak utemperowac, to jak to zrobic z moim?;/
    • asia_i_p Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:09
      Co to znaczy "gadanie w czasie obiadu"? Że cały czas gada i nic nie je - to OK, zrozumiałabym - czy że nie wolno im się w czasie obiadu odezwać? Bo to drugie to dosyć koszmarny pomysł.
    • solaris31 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:19
      czytam i oczom nie wierzę. pani jest zła, bo dziecko gada. to nie dziecko jest winne, tylko pani.

      a przyszło wam do głowy, że pani sobie z dzieckiem radzi i potrafi je zdyscyplinować, a uwagi daje po to, żeby rodzic wiedział, co się w szkole dzieje?

      dziecko 7 letnie powinno wiedzieć, jak się ma zachowywać i że trzeba zasad przestrzegać. wyszedł z szyku? jeśli wszyscy mają iść w szyku, to owszem, przewinił. dziecko jest pod opieką nauczyciela, a nauczyciel ma zwykle koło 25 dzieci do upilnowania, i jak najbardziej ma prawo wymagać, żeby dziecko szło tak, jak jest to ustalone - wtedy łatwiej jest upilnować. zapewne dzieci pod linijkę nie chodzą, ale podbieganie jest dla mnie przewinieniem, i to niezbyt bezpiecznym. ciekawe, co by matka mówiła, gdyby w czasie takiego podbiegnięcia coś się dziecku stało. dzisiaj podbiega w miarę bezpiecznym otoczeniu w szkole, jutro będzie biegał na wycieczce szkolnej, a to już naprawdę bezpieczne nie jest.

      gada w czasie obiadu? no jeśli gada tak mocno i dużo, że przeszkadza innym w zjedzeniu obiadu i dzieci się nie wyrabiają na przerwie obiadowej, i przez to spóźniają się na lekcje albo jedzą zimny obiad, to owszem, ma prawo dostać uwagę.

      wszystko jest bardzo względne, sama krótka uwaga niewiele mówi i trudno się jednoznacznie odnosić. uważam, że autorka powinna iść do szkoły i sprawę omówić z nauczycielem. i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. oraz wymagać od dziecka dostosowania się do zasad.
      • slonko1335 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 12:49

        > a przyszło wam do głowy, że pani sobie z dzieckiem radzi i potrafi je zdyscypli
        > nować, a uwagi daje po to, żeby rodzic wiedział, co się w szkole dzieje?
        a tu się zgadzam, ja zazwyczaj po kilku takich uwagach zwyczajnie pytam nauczyciela czego ode mnie oczekuje wpisując je i ewentualnie ustalamy jakiś wspólny front działania jeśli jest taka potrzeba.
    • julita165 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:32
      Ja bym się jednak bliżej przyjrzała sytuacji w szkole i podejściu nauczycielki. Ja rozumiem uwagę, że dziecko rozmawia podczas lekcji ale przy obiedzie ? Poza tym być może dziecko jest pobudzone ponieważ zbyt wiele czasu musi spędzać w ławce a ma zbyt mało zajęć ruchowych. Czytałam, że na przerwie też nie wolno biegać. Trudno oczekiwać od 7-latka ( a tak naprawdę i od starszego dziecka ) że x godzin przesiedzi w ławce jak trusia, skoro i na przerwach i na świetlicy i przy obiedzie ma być cicho i nie biegać. Ja mam znacznie młodszego syna ( 4,5 ) więc trudno porównywać ale wykazuje bardzo podobne cechy ( on też w miejscu usiedzieć nie może, nawet jak je to podskakuje i nogami macha, też nie pamiętam żeby stał choć w chwile w miejscu ) i na niego najlepszą metodą jest dać szansę się wyszaleć, w p-kolu też zwracają uwagę, że jeśli zajęcia stoliczkowe zaczynają po odpowiedniej dawce ruchu to młody posiedzi 15 minut i coś tam nabazgrze a jak mają coś takiego w planach np. od razu po śniadaniu to jest jedno wielkie kręcenie się, łażenie po sali, szukanie wczorajszego dnia, poskakiwanie na krześle itp.
      • solaris31 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:39
        a ja nie wiem, czego nie rozumiesz wink

        owszem, biegać nie wolno w szkole na przerwie - ze względów bezpieczeństwa, i to jest absolutnie zrozumiałe. gdyby coś się Twojemu dziecku stało z powodu biegania innych dzieci, patrzyłabyś na temat inaczej.

        dziecko autorki idąc na obiad oddaliło się od grupy. i tak, jak pisałam - dopóki grupa jest w szkole, to jeszcze pal licho. a co będzie, jak się nie dostosuje do reguł na wycieczce poza szkołą i tam zacznie sobie biegać?

        co do jedzenia - musisz zrozumieć, że dzieci są różne. i możliwe, że przez gadatliwość jednego dziecka np piątka innych nie może spokojnie zjeść obiadu. popatrz na to z drugiej strony - na przykład ze strony dziecka, które je zimny obiad, bo mu ktoś inny przeszkadza.

        dlatego wątkodajka powinna iść do szkoły,wyjaśnić sprawę, zdecydować, na ile uwagi są słuszne, no i zdyscyplinować swoje dziecko. szkoła to nie jest plac zabaw, nie ma tu miejsca na anarchię, bo zacznie jeden, a dwudziestka będzie kontynuować. nauczyciel jest zaś odpowiedzialny za wszystkie dzieci, a nie za jedno.
        • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 13:48
          Ciągle czekam na te genialne sposoby "zdyscyplinowania dziecka" w domu, przez matkę [której nie ma w szkole]. I jakoś doczekać się nie mogę. To rodzic ma jakoś dokonać cudu, a nauczyciel, który jest na miejscu, ma całkiem olać sprawę? Dla mnie powinno być odwrotnie [i oczywiście nie pisze tu, że rodzic może olać całkiem zachowanie dziecka ani nic takiego]. Ale CO konkretnie miałby zrobić?

          >owszem, biegać nie wolno w szkole na przerwie

          Zgadzam się, ale w takim razie dzieci powinny mieć prawo do wyjścia np. na boisko - żeby się wybiegać i wyszaleć.

          >musisz zrozumieć, że dzieci są różne. i możliwe, że przez gadatliwość jednego dziecka np piątka >innych nie może spokojnie zjeść obiadu.

          Nie rozumiem, jaki jest problem jeść i słuchać. Albo nie słuchać w ogóle. Albo kazać się zamknąć temu gadule. Argument o nieśmiałych dzieciach, które nie mogą zjeść obiadu, bo jedno gada, nie przekonuje mnie w ogóle. tongue_out
          • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:34
            nevada_r napisała:

            > Ciągle czekam na te genialne sposoby "zdyscyplinowania dziecka" w domu, przez m
            > atkę [której nie ma w szkole].


            Nie mam pojęcia ale tez nie mam pojęcia jak zdyscyplinowac ma nauczycieka. Serio
            • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 15:54
              >Nie mam pojęcia ale tez nie mam pojęcia jak zdyscyplinowac ma nauczycieka.

              No o kilku sposobach już tutaj było - pozwolenie na czytanie, ugniatanie coś palcami, ścieranie tablicy, latanie po kredę. Zapewnienie dzieciom możliwości ruchu - nie dziwne, że dzieci szaleją, skoro mają cicho i spokojnie zachowywać się na lekcjach, przerwach i na stołówce[!].

              Oczywiście rodzic też powinien wychowywać, zwracać uwagę, zapewnić ruch po szkole, żeby dziecko było wybiegane, konsultować się z nauczycielem itp., ale i tak większe pole manewru ma nauczyciel. A nie można dzieciaka zarzucić uwagami, bo to nie dość, że nie działa, to jeszcze demotywuje do czegokolwiek.
              • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:22
                >No o kilku sposobach już tutaj było - pozwolenie na czytanie, ugniatanie coś palcami, >ścieranie tablicy, latanie po kredę.

                A jeśli dziecko gada na lekcji, przeszkadza, ale wcale nie radzi sobie super z nauką? Przeszkadza nie z nudów, bo takie genialne, tylko z nudów, bo nie jest zainteresowane lekcją. Tu wysyłanie po kredę, dawanie dodatkowych zadań nie sprawdzi się, bo dziecko nie robi tego, co inni na lekcji.

                >Zapewnienie dzieciom możliwości ruchu - nie dziwne, że dzieci szaleją, skoro mają cicho i spokojnie zachowywać się na lekcjach, przerwach i na stołówce[!].

                Z tym się zgodzę, przerwy na odrobine ruchu na lekcji oraz zajęcia ruchowe w ramach świetlicy powinny być zapewnione.
                • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:29
                  >A jeśli dziecko gada na lekcji, przeszkadza, ale wcale nie radzi sobie super z nauką?

                  No w tym już nie pomogę. tongue_out Może chociaż to wybieganie na przerwach i po lekcjach by pomogło? Takie, żeby nie miał już siły gadać. tongue_out I może w takim razie trzeba po prostu się pogodzić, że dziecko jest słabsze i piątkowe nie będzie [ale i do takich dzieci nauczyciele powinni chyba trochę inaczej podchodzić - dłużej tłumaczyć itp.]?
                  • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:35
                    Ale nie zmienia to faktu, że bardzo często właśnie to "słabsze" będzie przeszkadzać i rozbijać lekcję, bo nie ma motywacji, zainteresowania, nie ogarnia. Tłumaczenie "dłużej" i wolniej dziecku rozlatanemu i nadpobudliwemu to z kolei krzyż pański.
                    • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:01
                      >Ale nie zmienia to faktu, że bardzo często właśnie to "słabsze" będzie przeszkadzać i rozbijać lekcję, bo >nie ma motywacji, zainteresowania, nie ogarnia.

                      Takie uroki publicznej edukacji, niestety. wink Zresztą właściwie żaden człowiek nie ma zagwarantowane, że zawsze będzie stykał się tylko z ludźmi na podobnym mu poziomie umysłowym, o podobnych cechach charakteru itp. A kiedyś trzeba się przyzwyczaić i do ludzi hałaśliwych, i męczących, i nie tak inteligentnych.

                      >Tłumaczenie "dłużej" i wolniej dziecku rozlatanemu i nadpobudliwemu to z kolei krzyż pański.

                      Więc jeśli ktoś ma z tym problem, to nie powinien zostawać nauczycielem. Nikt takiemu nauczycielowi nie zagwarantuje, że trafi na same spokojne aniołki. Poza tym powtarzam -nauczyciel [szczególnie wczesnoszkolny] powinien umieć sobie poradzić również z nadpobudliwymi dziećmi. Taka praca, takie ryzyko zawodowe. tongue_out
                      • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:11
                        > Zresztą właściwie żaden człowiek nie ma zagwarantowane, że zawsze będzie stykał się >tylko z ludźmi na podobnym mu poziomie umysłowym, o podobnych cechach >charakteru itp. A kiedyś trzeba się przyzwyczaić i do ludzi hałaśliwych, i męczących, i >nie tak inteligentnych.

                        Oczywiście, tylko dlaczego, to ci przystosowani mają być najbardziej poszkodowani?
                        Dlaczego oni maja się dostosować, a nie odwrotnie?
                        • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:20
                          >Oczywiście, tylko dlaczego, to ci przystosowani mają być najbardziej poszkodowani?
                          >Dlaczego oni maja się dostosować, a nie odwrotnie?

                          Bo druga strona nie będzie widziała potrzeby dostosowania się?

                          Bo to się może przydać w życiu? Dla mnie takie przystosowanie to dobra cecha. Trafiłam na szefa-buraka -był hałaśliwy, rzucał głupie żarty, a mimo to umiałam się z nim dogadać i umiałam uszanować to, że jest moim szefem. I tak samo było, jak musiałam pracować na ołpensjejsie, gdzie wrzało jak w ulu, potrafiłam się dostosować i hałas mi nie przeszkadzał.

                          Nigdy nie wiadomo, gdzie się trafi, można liczyć na uprzejmych, kulturalnych i cichych współpracowników, ale co, jeśli się na takich nie trafi.
                          • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:34
                            Byłaś dorosła.
                            Równie dobrze możemy wymagac od I-klasistów zmywania podłóg i zarabiania kasy, bo też im to będzie kiedyś w życiu potrzebne.Nie czarujmy się, dla większości dzieci zaczynających edukację spokój na lekcji i jej w miarę nie zakłócony rytm są bardzo ważne, dla własnego skupienia.
                            Tolerancja na rozpraszacze wzrasta z wiekiem, dojrzałością układu nerwowego i własną zdolnością skupienia. Widzę to po własnym dziecku, które w atmosferze rozbijania lekcji przez 2-3 klasowych klaunów nie nauczyłoby się niczego te 3 lata temu.
                            To są pierwszaki i mają prawo do dobrych początków edukacji.
                            • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:37
                              >To są pierwszaki i mają prawo do dobrych początków edukacji.

                              No to jak pisałam - trzeba wymagać od szkoły i od nauczycieli.
                              • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:39
                                Zgodzę się, w pełni.
                                Tylko ja akurat mam takie obserwacje, że dzieci radośnie rozhukane i nigdy nie krępowane w swojej ekspresji w środowisku rodzinnym, towarzyskim itp. takie same zachowania przenoszą do szkoły. Gdzieś to się zaczyna.
                  • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:05
                    >No w tym już nie pomogę. tongue_out

                    Dziwne, bo zazwyczaj na wszystko masz gotową receptę wink

                    Mnie właśnie denerwuje utożsamianie dzieci nie zainteresowanych lekcją, z ich rzekomym geniuszem i nudzeniem się na lekcji (bo już wszystko zrobiły, co mają zrobić). Nudzą się, bo nie robią tego, co reszta klasy, to i mają dużo czasu na gadanie na lekcji. Zazwyczaj, bo znałam też przypadek chłopca wybitnie uzdolnionego, a jednocześnie niepoprawnego gaduły. Ale to był jeden taki przypadek na kilkadziesiąt dzieci, a nie, że w każdej klasie jest po kilku takich geniuszy.

                    >Może chociaż to wybieganie na przerwach i po >lekcjach by pomogło? Takie, żeby nie miał już siły gadać. tongue_out

                    Może i pewnie w jakims stopniu pomaga, przynajmniej niektórym dzieciom. Jak pisałam niżej, część zajęć nawet z zakresu matematyki czy polskiego, jak również języków obcych, można przeprowadzac w formie ruchowej (dotyczy klas I-III).

                    > I może w takim >razie trzeba po prostu się pogodzić, że dziecko jest słabsze i piątkowe nie będzie

                    I pewnie rodzice się pogodzili, problem w tym, że takie dziecko nie zainteresowane lekcją przeszkadza innym, tym, które chcą w spokoju czegos się nauczyć, a nie słuchać przez 30 minut lekcji rozrabiającego kolegi i zwracającego mu uwagę nauczyciela.

                    >[ale i do takich dzieci nauczyciele powinni chyba trochę inaczej podchodzić - dłużej tłumaczyć itp.]?

                    Takie dzieci mają zajęcia wyrównawcze, ale te nie pomagają na zachowanie na lekcji.
                    • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:11
                      >Mnie właśnie denerwuje utożsamianie dzieci nie zainteresowanych lekcją, z ich rzekomym geniuszem i >nudzeniem się na lekcji (bo już wszystko zrobiły, co mają zrobić).

                      A nie, nie. Staram się nie utożsamiać automatycznie jednego z drugim, ale tutaj autorka wątku nic nie pisze o problemach w nauce. Więc to może [nie musi] być jedna z przyczyn nudy.

                      >problem w tym, że takie dziecko nie zainteresowane lekcją przeszkadza innym, tym, które chcą w >spokoju czegos się nauczyć, a nie słuchać przez 30 minut lekcji rozrabiającego kolegi i zwracającego >mu uwagę nauczyciela.

                      A tu się zgadzam, z tym, że ciągle wracamy do pytania: co ma zrobić rodzic, którego w szkole w tym czasie nie ma? Oprócz tego, że w domu prawi kazania, stara się dziecko wymęczyć itp.? Moim zdaniem jeżeli kto rozrabia przez 30 minut, to widać w tym niewydolność nauczyciela [często zresztą jest tak, że u jednego nauczyciela pewne dzieci zachowują się ok, a po drugim jeżdżą, bo wiedzą, że mogą sobie pozwolić]. I to nauczyciel ma "coś" z tym zrobić.

                      • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:15
                        >I to nauczyciel ma "coś" z tym zrobić.

                        A nauczyciel boi się reakcji rodziców i nie robi nic. Metody (w starszych klasach) jak proponowane przeze mnie odpytanie delikwenta przy tablicy z ostatniej lekcji, spotykają się z oporem nie tylko rodziców, ale i nauczycieli. Bo to zbytnie szykanowanie dziecka.
              • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:40
                Wpisywanie 15 uwag nic nie da. To jest pewne. Najwyraźniej na dziecku nie robi wrażenia to, że przeszkadza całej klasie a potem nauczyciel wpisuje uwagę, po czym mama w domu go upomina.
                Myślę, że nauczycielka powinna ustalić z mamą, że dziecko ma mieć czas na wygadanie się w świetlicy albo na stołówce oraz na przerwie po to aby już na lekcji nie krzyczało na cały głos. Ważniejsze jest to aby na lekcji nie gadał głośno. Dlatego gdzie indziej musi sobie pogadać.
          • solaris31 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 19:26
            zapewne nauczyciel dyscyplinuje jak może - bo nie może wszystkiego. są oszołomy, które uważają, że zwrócenie uwagi dziecku jest atakiem na jego godność. co może zrobić nauczycielka poza zwracaniem uwagi dziecku? no co?

            rodzic może zdecydowanie więcej, no i powinien wychowywać dziecko od małego, a nie w chwili kiedy jest już w szkole. od małego trzeba dzieciom wpajać pewne normy zachowania - mnie do szału doprowadzają moje osobiste dzieci, które się wtrącają do rozmowy dorosłych - i wciąż z tym walczę. upominam, karzę.

            >Zgadzam się, ale w takim razie dzieci powinny mieć prawo do wyjścia np. na boisko - żeby się >wybiegać i wyszaleć.

            a jak chcesz zapewnić dzieciom bezpieczeństwo podczas takiego biegania na boisku? i jak wypuścić dzieci w środku zimy?

            >Nie rozumiem, jaki jest problem jeść i słuchać. Albo nie słuchać w ogóle. Albo kazać się >zamknąć temu gadule. Argument o nieśmiałych dzieciach, które nie mogą zjeść obiadu, bo >jedno gada, nie przekonuje mnie w ogóle.

            nie rozumiesz, bo nie możesz pojąć, że dzieci są różne. tak, dla niektórych jest to problem, żeby jednocześnie jeść i słuchać ględzenia sąsiada.
        • julita165 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:00
          Mimo wszystko szkoła to nie karny obóz. Organizacja zajęć w szkole musi uwzględniać fakt, że małe dzieci mają naturalną potrzebę ruchu, jeśli bieganie po korytarzu jest niebezpieczne, to trzeba stworzyć warunki gdzie będzie bezpieczne a nie wymagać siedzenia x godzin na tyłku bez ruchu albo ruszania się w sposób charakterystyczny dla pensjonariuszy domu starców. Konwersacja przy jedzeniu to wręcz pożądana społeczna umiejętność
          • saszanasza Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:31
            Naturalną potrzebę ruchu to mają 6 latki a i one muszą potrafić się dostosować. Od 7 latków jednak powinno się wymagać nieco więcej a zwlaszcza pewnego stopnia "panowania" nad trgo typu potrzebami, zwłaszcza, ze w wieku lat 7 większość dzieci opanowało tą umiejętność (a przynajmniej rodzice tak twierdzą). Po to rodzic odracza, by dziecko miało czas na ogarnięcie się, albo by rodzic miał czas na ogarnięcie dziecka.
          • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:32
            Oczywiście że dzieci maja naturalną potrzebę ruchu ale z tego co rozumiem to jest JEDYNE DZIECKO W KLASIE KTÓRE DOSTAJE UWAGI ZA BIEGANIE I GADANIE.
    • asia06 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 14:51
      Nie gadaj do dziecka. Nieudolny nauczyciel syna to twój problem, a nie syn. Mam 18 lat stażu w pracy z dziećmi w podstawówce. Nie udało mi się w tym czasie wpisać ani jednej uwagi. Jakk jest problem, to kontaktuję się osobiście z rodzicami (jeśli oczywiście problem takiego kontaktu wymaga).
    • kropkacom Re: uwagi w szkole 25.01.16, 16:55
      Nie wiem jak to jest kiedy dziecko ciągle przynosi uwagi, ale zastanawiam się co takie ciągłe dawanie uwag ma spowodować? smile Zakładam, ze jeśli dziecko jest bardzo problematyczne to raczej robi się coś więcej niż wpisuje setną uwagę do dzienniczka. Tak? Szkoła uważa, że ilość uwag spowoduje, że rodzic naprostuje dziecko?
      • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:06
        >Nie wiem jak to jest kiedy dziecko ciągle przynosi uwagi

        Mama_kotula opisywała kiedyś, jak jej syn przynosił ze szkoły uwagi za wszystko, nawet za rzeczy kompletnie z tyłka wyciągnięte, poskutkowało to tym, że zniechęcił się do szkoły na amen. I nawet nie starał się dobrze zachowywać, bo wiedział, że i tak nauczyciel mu coś wyciągnie. Ale jak mu zmieniła szkołę i trafił na lepszego, rozumiejącego dzieci nauczyciela, który nie karał za pierdoły, to motywacja mu wróciła automatycznie.

        >Szkoła uważa, że ilość uwag spowoduje, że rodzic naprostuje dziecko?

        Niestety tutaj większość forumek tak uważa, i twierdzi, że to rodzic powinien "jakoś" dziecko ogarnąć, mimo, że rodzica w szkole nie ma. Ale jak pytam, w jaki sposób rodzic ma to magicznie osiągnąć, to żadnej sensownej odpowiedzi nie ma...
        • agni71 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:19
          Ależ proszę bardzo - w klasach młodszych: dodatkowa praca do wykonania na lekcji, dodatkowa praca do wykonania w domu (np. przygotowanie referatu na zadany temat, skoro tak lubi mówić), posadzenie samego w pierwszej ławce tuz przed nosem nauczyciela.
          W starszych klasach: wspomniane przeze mnie wcześniej odpytanie z ostatniej lekcji, z adekwatną oceną, posadzenie samego w pierwszej ławce, dodatkowe zadania do wykonania w domu i na lekcji, koniecznie oceniane.
          • nevada_r Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:22
            "Ależ proszę bardzo - w klasach młodszych: dodatkowa praca do wykonania na lekcji, dodatkowa praca do wykonania w domu (np. przygotowanie referatu na zadany temat, skoro tak lubi mówić), posadzenie samego w pierwszej ławce tuz przed nosem nauczyciela."

            Popieram wszystkie powyższe metody. smile
        • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 17:22
          Bo bardzo często zachowanie dzieci w placówce wynika z "nie ogarniania" ich przez rodziców w życiu codziennym, braku konsekwencji, przysłowiowego włażenia matce i ojcu na głowę (to i później dziecko myśli, że i w szkole tak można, no i się zaczyna).
          Jeżeli ktoś jest zachwycony tym, że ma dziecko głośne, grające wszędzie pierwsze skrzypce, wcinające się w rozmowy, robiące uwagi dorosłym, to niech potem nie dziwi się, dlaczego w szkole ono zachowuje się identycznie (taki przykład pierwszy z brzegu).
          • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:10
            Też tak myślę. Miałam ucznia, dużo starszego, który nie był nauczony ani w domu ani w szkole podstawowej, że nie przerywa się innemu uczniowi wypowiedzi albo nie wrzeszczy nagle w środku lekcji tak, że go słychać 2 piętra niżej. Klasa miała go dość. Mama była szczęśliwa, że syn jest przebojowy. Oczywiście udało się go uspokoić różnymi metodami, chociaż naprawdę długo nie rozumiał dlaczego nie można nagle głośno śpiewać na lekcji ani bardzo głośno zapytać o wczorajszy mecz w telewizji. Został odrzucony przez klasę jako ten nieprzystosowany do życia w grupie. No ale to był uczeń 14 letni. 7 latka już teraz należy uczyć normalnych, kulturalnych zachowań. Przy czym nie widzę niczego dziwnego w rozmawianiu na stołówce czy na przerwie. To chyba normalne, a gdzie ma gadać?
            • lokitty Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:42
              Na przerwie chodziło o bieganie, nie gadanie wink.
              BTW, zawsze zadziwia mnie, że w części szkół nie można np. na przerwach wygospodarować sali gimnastycznej z dyżurującym nauczycielem, żeby dzieci zużyły ten nadmiar energii. Tak samo, jak i w drugą stronę - niektóre szkoły robią "ciche kąciki" z planszówkami, puzzlami itp.
        • solaris31 Re: uwagi w szkole 25.01.16, 19:17
          jak to jak rodzic ma dziecko ogarnąć? normalnie. wychowywać, tłumaczyć, nagradzać i karać jeśli jest taka potrzeba. mam uwierzyć, że dziecko w domu jest aniołkiem i milczkiem a w szkole szaleje? no jakoś nie wierzę.

          to rodzice wychowują dziecko, a szkoła ma tylko to wychowanie wspomagać.
          • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:13
            ale moje dziecko nie jest jakims przerazajacym potworem terroryzujacym klase i pania. chodzi o szeptanie na ucho na lekcji, szeptanie na obiedzie, zrobienie kroku w bok jak ida na obiad. noi najgorzej to wychodzi to bieganie, jak grupka leca np do biblioteki biegiem. gadam i gadam, ze nie wolno ze to niebezpieczne, ze moga komus zrobic krzywde, ze sobie krzywde, itd o bieganie skumal. raz widzialam nawet jak kolegow upominal przed lekcja zeby nie biegli tylko szli. no ale czasu troche minelo i widze ze jak idzie na swietlice to jednak podbiegnie czasem. nie wyobrazajcie sobie ze to jest jakis rozpedzony dinozaur. truchcikiem sobie podleci zeby szybciej bylo a panie juz sie dra ze ma isc. moj syn szybciej robi wszystko niz mysli. i zanim dojdzie do niego co robi to juz dawno jest na swietlicy.
            • solaris31 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:21
              akurat moja odpowiedź była do innej forumki, nie bezpośrednio do Ciebie, więc nie bierz jej bezpośrednio do Twojej sytuacji wink

              natomiast niezmiennie twierdzę, że powinnaś iść do szkoły i sprawę wyjaśnić.
              • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:44
                ja wiem, ale tak po prostu odpowiedzialam, bo duzo osob tu twierdzi, ze skoro moj syn "drze paszcze" to sie nie ma co dziwic, ze jak rozszalaly dzik leci przez korytarz itd
            • chocolate_cake Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:45

              asiula1987 napisała:

              > ale moje dziecko nie jest jakims przerazajacym potworem terroryzujacym klase i
              > pania. chodzi o szeptanie na ucho na lekcji, szeptanie na obiedzie, zrobienie k
              > roku w bok jak ida na obiad.


              Jeśli faktycznie tylko szepcze a nie wrzeszczy to nauczycielka przesadza
            • vi_san Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:52
              No to już ci się na przestrzeni dyskusji sytuacje zmieniły... I to dość diametralnie!
              Pierwszy post: "buzia mu sie nie zamyka i czasami gada tylko zeby gadac", "gadanie w czasie obiadu" obecnie już "szeptanie na ucho na lekcji, szeptanie na obiedzie". W pierwszym poście mamy: "podbiegniecie( wyjscie z "szyku") jak ida na obiad", które to obecnie brzmi "zrobienie kroku w bok jak ida na obiad".
              To może się zdecyduj? Czy twój syn czasem szepnie kilka słów i za to ma już uwagę, czy też gada non stop i to w końcu zmusza nauczycielkę do sankcji? Czy biega, czy robi "krok w bok z szyku"? Bo to jednak nie to samo...
              Plus w pierwszym poście piszesz, że POMIMO tej nadpobudliwości nie ma problemów z przyswajaniem wiedzy, a teraz, że jednak mogą być z tym kłopoty.
              • asiula1987 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 10:43
                jest wielka roznica miedzy, jak tu niektore osoby pisaly " darciem paszczy" a mowieniem do kolegi. pewne mamy zarzucaja tu ze moj syn jako jedyny jest niewychowany i wydziera sie na cale gardlo wiec nie dziwne, ze dostaje uwagi. wiec odpowiadam, ze nie, nie wydziera sie. nie wiem co by sie musialo dziac zeby wogole jakiekolwiek dziecko zaczelo sie wydzierac na lekcji. wiec jest to w wiekszosci szeptanie do kolegi-ktore JA nazywam gadaniem-bo jak to inaczej nazwac?
                pisalam ze zdarza mu sie zarowno i podbiec i wyjsc z szyku jak ida na obiad, wiec nie wiem w czym widzisz problem.
                cos jeszcze? jesli nie proponujesz nic sensownego to moze odpusc szukanie dziury w calym
                • vi_san Re: uwagi w szkole 26.01.16, 11:31
                  Nigdzie nie pisałam o "darciu paszczy". Natomiast przyznaj, że JEST różnica między "buzia mu się nie zamyka" a "szeptanie od czasu do czasu do kolegi w ławce"? Jest też różnica między "bieganiem" a "wyjściem o krok z szyku".
                  Na twoim miejscu upewniłabym się najpierw, czy tylko i wyłącznie twój syn jest "honorowany" taką ilością uwag, czy tez wszystkie dzieci w klasie? Wbrew pozorom może to mieć kolosalne znaczenie - jeśli wszystkie dzieci codziennie przynoszą uwagi = nauczycielka sobie ewidentnie nie radzi i należy grupowo [w sensie - wszyscy rodzice] interweniować u dyrekcji. Jeśli tylko twoje dziecko jest obarczane taką ilością uwag - to może jednak część winy leży w nim i w jego nieprzystosowaniu do trybu szkolnego? Poza tym spróbuj się zorientować, co się stało miesiąc temu - wcześniej nie było problemów? Piszesz, że syn od miesiąca przynosi uwagi, a przecież rok szkolny zaczął się we wrześniu, czyli cztery miesiące temu! Być może tu leży problem? Znaczy w tym, co zaszło miesiąc temu i spowodowało lawinę "czepialskich" uwag? Jeśli TYLKO syn otrzymuje uwagi, a wcześniej nie było zastrzeżeń tego typu...
    • zofijkamyjka Re: uwagi w szkole 25.01.16, 18:23
      moja córka miała w klasie I-III panią, która nigdy nie podniosła głosu!Mówiła wręcz cicho. Dzieci na jej lekcjach zachowywały się cicho, były zdyscyplinowane. Jakaś chyba czarodziejka
    • mum2004 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:00
      Podpisuje i tyle. Śmieszą mnie uwagi że dziecko gada na stołówce, biega na świetlicy lub przerwie, wyglupia się z kolegami na przerwie, chodzi na inne piętra ... Mam zdrowego, ruchliwego siedmiolatka. Proponowałam szkole aby zainwestowali w stół do ping ponga albo piłkarzyki aby nie nudziło się na przerwie. Ale nic z tego.
      • mum2004 Re: uwagi w szkole 26.01.16, 09:01
        Dodam że na lekcjach bez zarzutu: skupiony, skoncentrowany. Ale kiedyś musi się wyszaleć.
    • ailia co sie musialoby zmienic w polskiej szkole 26.01.16, 10:16
      Jest jedno wyjscie z takiej sytuacji - ale na to sie nikt w Polsce nie zgodzi, bo rujnuje to dotychczasowy system "zawsze tak bylo i bylo dobrze"....

      Zniesc zmiane obuwia w trakcie lekcji (w swietlicy moga zmieniac)
      Zamontowac na scianie wieszaki
      Zgrupowac lekcje w bloki po dwie, likwidujac male przerwy pomiedzy
      Zarzadzic przerwe na sniadanie i przerwe na dworze - jesli dzieci zostaja w szkole dluzej niz do 12.30 - to jeszcze przerwa obiadowa.

      Dzieci MUSZA sie ruszac. To jest niezbedne dla ich prawidlowego rozwoju.
      Kiedy w tym kraju w koncu ktos zrozumie, ze szkola to nie wiezienie o podwyzszonym rygorze?

      Odpowiedz hurtem:
      - u was jest inny klimat i moze zima mozna wychodzic
      Gucio prawda, we wschodnich Niemczech pogoda jest tak samo paskudna jak w Polsce
      Dzieci nadal wychodza bawic sie na przerwach na dwor

      - przerwy sa za krotkie
      Patrz wyzej. Zlikwidowac pieciominutowki, wydluzyc do 20 min przerwe podworkowa. Nauczyciele zdaza przejsc miedzy klasami nawet bez przerw, a na siku mozna wyjsc bez problemu. Przerwa na dworze zlikwiduje mase bezsensownych wyjsc dzieciakow do toalety - wychodza z nudow lub z checi rozprostowania kosci

      - jak upilnowac?
      A lepiej pilnowac, zeby dzieciaki lby rozwalaly na korytarzu czy schodach?

      - i co one mialyby tam robic?
      W kazdej klasie jest pudlo z zabawkami na dwor - gabkowe pilki, paletki do tenisa, jakies uprzeze dla konikow, skakanki, "koszyczki" do lapania malych pilek, guma do skakania, kreda, banki mydlane. Gdy pada deszcz - nie gra sie w pilke i bawi sie kolo szkoly pod dachem.

      - a jak pada deszcz?
      Wokol szkoly jest daszek. Wtedy jest inaczej, ale swieze powietrze i chocby poskakanie wokol szkoly pomaga. Kurtki mozna odwiesic, do popoludnia wyschna.

      • solaris31 Re: co sie musialoby zmienic w polskiej szkole 26.01.16, 10:23
        Twoje postulaty są utopijne.

        powody:

        większość dzieci uczy się w Polsce na 2 zmiany - wydłużenie przerw spowoduje, że będą się uczyć do godziny 20.

        zmiana obuwia jest konieczna - chodzi o higienę - ja sama nienawidzę siedzieć w pracy w zimowych butach.

        zamontowanie wieszaków może być niebezpieczne - wystarczy, że dziecko popchnie drugie, ten wpadnie - i kłopot gotowy.

        piszesz, że dzieci potrzebują ruchu / to akurat prawda/, i jednocześnie chcesz zblokować lekcje w 2 bloku. bez sensu. żadne dziecko tyle nie usiedzi, nawet, jak nauczyciel będzie stał na głowie i uszami klaskał.

        mokre kurtki? no gratuluję pomysłu.
        • agni71 Re: co sie musialoby zmienic w polskiej szkole 26.01.16, 11:01
          No niestety, pomysły nie tak dobre, jak autorce się wydaje. Co można zrobić? Porządny WF, żeby dzieci się zmęczyły, koniecznie wychodzenie na dwór na świetlicy. Jak brzydko i mokro, to chociaż na spacer z mozliwością biegania. Jak nauczycielka widzi, że dzieci na lekcji zaczynają się wiercić - krótka przerwa na ćwiczenia śródlekcyjne. Umożliwienie wychodzenia na przerwie na dwór, gdy jest sucho, bez konieczności zmieniania obuwia. Piłkarzyki na korytarzu, stół do pingponga dla rozładowania energii. U nas nawet był pomysł xboxa z ćwiczeniami ruchowymi, tanecznymi, dostępnego na przerwie, ale chyba to upadło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka