Miałam się dopisać do wątku o ksenofobach, ale liczy tyle wpisów, że pewnie bym zniknęła, a jestem bardzo ciekawa, co byście zrobiły.
Autentyczna sytuacja. Grupa znajomych, przyjaciół to zbyt mocno powiedziane, ale znajomych z kilkuletnim dorobkiem

i pogaduchy wieczorne w knajpie. Tematy polityczne. Towarzystwo mocno zróżnicowane w opiniach, jednak argumenty rzeczowe, żadnych kłótni, słuchamy się wzajemnie. Temat zahacza o miliony dla Rydzyka i nagle jeden ze znajomych podaje argument, że Muzeum Żydów dostało aż 300 mln i to jest dopiero oburzające. Od słowa, do słowa wychodzi z faceta rasizm w czystej postaci, zresztą on sam przyznaje, że jest antysemitą. Przyznaje to wyraźnie, można powiedzieć z dumą.
Jak zareagujecie?
Facet wyraźnie mówił do mnie, czułam się wręcz prowokowana. Pamiętajcie, że to znajomy, którego widujecie często, nie ma zależności jakiejkolwiek, ale kontakty siłą rzeczy będą nadal.
Powiem szczerze, mam sporo wątpliwości co do swojej reakcji, stąd ten wątek.