Dodaj do ulubionych

Dziecko malkontent...

11.02.16, 11:48
Kocham synka nad życie. Jest fajnym, inteligentnym 5-letnim chłopcem z poczuciem humoru. Niestety ma w sobie jakas taka marudność, często widzi tylko negatywne strony sytuacji, dużo mu przeszkadza etc..Zapytany jak bylo w przedszkolu- odpowiada, ze dzieci nie chciały sie z nim bawić, ze byl smutny etc. Choc wiem, ze bylo inaczej - bo zawsze podpytuje Panie, widzę, ze dzieci go lubią...Teraz jestesmy na nartach i po lekcji z instruktorem on już nie chce jeździć, noga go boli, ma "wode na twarzy" (potsmile i juz nie da sie. Próbuje w nim zarzewiac optymizm, mowie, żeby się nie martwił jak sa jakies sytuacje, jak się boi mowie, żeby sie do mnie przytulił i nie myślał o strachu etc. Jak idziemy na narty to mowie:" Na pewno będzie fajnie!" Etc. Niestety on ma właśnie takie cos w sobie, ze często woli marudzić, użalać sie, a do nowych rzeczy podchodzi bez entuzjazmu.zeby nie bylo - zazwyczaj jednak jest usmiechniety, lubi sie bawić, jest trochę takim małym wariatem i lubi sie śmiać, żartować,'przekomarzac. Martwi mnie jedynie to nastawienie do wielu rzeczy - takie bez entuzjazmu, marudne, z takim kręceniem nosem...i denerwuje mnie to tez, bo nie przepadam za ludźmi z takim podejściem do zycia, sama staram się widzieć szklanke pelna (choc jak każdego czasem dopada mnie na chwile dol). Jak go nie utwierdzać w tej marudnosci? Jak go uczyć jakiegoś takiego optymizmu i innego podejścia? Czy po prostu musze zaakceptować, ze to jest jego charakter i tyle? Staram się nie pokazywać tego, ze mi ta cecha przeszkadza, bo przeciez kocham go tak czy siak. Ale może można lekko go przekierunkowac?
Obserwuj wątek
    • julita165 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 11:52
      Podłączam się bo mój synek jest bardzo podobny
    • lady-z-gaga Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 12:12
      >Próbuje w nim zarzewiac optymizm, mowie, żeby się nie martwił jak sa jakies sytuacje, jak się boi mowie, żeby sie do mnie przytulił i nie myślał o strachu etc. Jak idziemy na narty to mowie:" Na pewno będzie fajnie!"

      Może dla odmiany spróbuj żartem i przekorą?
      Próbuj go przelicytowac w czarnowidztwie, ale tak, żeby wiedział, że żartujesz. Kiedy on na coś kręci nosem, też wymyślaj jakieś urojone przeszkody i nieszczęścia, żeby go rozśmieszyć i zmienić nastrój. Wprowadź element absurdu do rozmowy. Jesli dziecko jest inteligentne i ma poczucie humoru, to może zadziałać smile
      Zamiast "na nartach na pewno będzie fajnie" mów: na pewno odmrozimy sobie uszy, umrzemy ze zmęczenia, potwor wyjdzie z lasu i nas porwie, itp...
      • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 12:28
        Co Ty, jak kiedys zażartowałam z potworem to potem się bał..
      • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:47
        A może tak - "Wiem, że nie lubisz nart, w jaki sposób chciałbyś spędzi najbliższą sobotę Jaki sport?" Czy dzieciak naprawdę musi powielać Wasze chore hobby? To odrębny człowiek, a nie Wasza sklonowana druga istota. Wielu ludzi nie jeździ na nartach i jest szczęśliwych oraz odnosi sukcesy w życiu.
        • mikams75 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 17:18
          ale jak dziecko takie jest to kazda aktywnosc skonczy sie marudzeniem, nawet lezenie i nicnierobieie to bedzie marudzenie, bo jemu jest wszystko zle. Przy czym nakloniony do czegos ostatecznie fajnie sie bawi. Jakby sie tak kierowac tym co maruda marudzi, to by czlowiek oszalal a maruda by dalej marudzila a tak to przynajmniej ma rozrywke.
    • woman_in_love moja przyjaciółka ma takiego faceta, koszmar! 11.02.16, 12:18
      ostatnio w rozpaczy powiedziała, że jakby była jego matką, za każdy przejaw marudzenia tłukła by go w łeb.
      No i nie martw się. Znajdziesz mu fajną laskę i będziesz mieć spokój.
      • ofelia1982 Re: moja przyjaciółka ma takiego faceta, koszmar! 11.02.16, 12:27
        smile ale zanim znajdzie laske to ja jeszcze musze znieść z 13-15 lat marudzenia!smile
    • gama2003 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 12:30
      A ktoś z rodziny też taki jest ? Bo ja znam ojca i syna z podobnym marudzeniem. Fajni ludzie, ale zawsze znajdą negatywne strony wszystkiego. I lubią być przekonywani, tylko to trwa i trwa - bo absolutnie ich musi byc na wierzchu wink
    • rulsanka Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:25
      Od zawsze tak marudzi, czy od niedawna? Mój syn w wieku 5 lat też tak marudził, minęło.
    • mia_siochi Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:36
      Moj taki był.
      Już nie mogłam tego słuchać.
      Wiec miał przez długi czas zadanie-znaleźć 5 fajnych sytuacji/rzeczy, które mu sie tego dnia przytrafiły.
      Do tego wszelkie negatywny przekuwamy w pozytywy. Antek nie chciał sie bawić? No trudno, ale dziecko temu był czas na zabawę z Zosią.
      Chwilowo mamy spokój wink weszło mu to w krew.
      • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:44
        Złamałaś jego charakter. On dalej jest taki jaki był, tylko dzięki Twojej tresurze i nie liczeniu się z jego własnymi odczuciami udaje, że wszystko jest w porządku. A swoje i tak myśli. Osobowości nie zmienisz, możesz najwyżej nakryć ładną kołderką i udawać, że wszystko jest ok.
        • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:53
          Nie zlamala charakter, tylko pokazala, ze na te sama sytuacje można patrzeć na dwa sposoby.
    • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:42
      A dlaczego Twój syn koniecznie musi lubić co Ty? Warto oczywiście próbować różnych rzeczy, jak na przykład te narty, ale jak widzisz, że po drugim czy trzecim razie ten sport mu nie odpowiada i nie cieszy po co go zmuszać? Coś takiego może go całkiem nawet do wszelkich sportów profilaktycznie zniechęcić. I dlaczego go okłamujesz? Za pierwszym razem na nartach mógł faktycznie nie wiedzieć, czy jest fajnie czy nie, za kolejnym już wie, że ta forma aktywności mu nie pasuje, po co masz go zmuszać i okłamywać, że będzie fajnie? Jestem dorosły i żadna siła nie zmusiłaby mnie do tzw. sportów zimowych. Po co katujesz nimi dzieciaka, który ewidentnie tego nie chce? Dla mody? Bo dla zdrowia to nie bardzo, to jeden z najbardziej kontuzjogennych sportów.
      • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 15:52
        Kaznodzieja, wiem o czym mowisz, ale to nie tak. Sama nie kumam fenomenu nart, jeżdżę jako gejsza dla mężawink no kilka razy zjadę ale to max. Jesli synek nie polubi nart, to jezdzic nie musi. Nie zmuszam synka do nieszczerego entuzjazmu ale TAK, uważam, ze kilka rzeczy w zyciu możemy się nauczyć. Nastawienia do zycia na przykład. Nie chce go zmieniać ale uważam, ze malkontentom w zyciu jest gorzej, a i ich towarzystwo jest dość męczące dla otoczenia. Chodzi mi o to, ze nasze nastawienie wpływa na poziom odczuwania szczęścia, bo optymiści cieszą sie wieksza ilością rzeczy niż pesymiści. I łatwiej te rzeczy znajdują. Nie chce zmieniac charakteru synka, ale nauczyć go innego patrzenia na niektóre sprawy...
        • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 16:03
          Synek pewnie jest bardzo inteligentny, więc nie dziwię się że jest pesymistą. Widzi świat takim jaki on faktycznie jest, a nie takim jak widzą go naiwni optymiści. Można go najwyżej nauczyć żeby w towarzystwie powstrzymał się od marudzenia, bo faktycznie jest to zwykle źle widziane. Nastawienia mu nie zmienisz. Jak rozumiem jest zdrowy i żyje w normalnej rodzinie, bez większych traum czy kłopotów. Zatem skoro mimo tego jest jaki jest to znaczy, że to kwestia jego samego, a nie warunków, więc niestety nie zmienisz go. I nie nauczysz innego nastawienia. Nauczysz jedynie by chował przed innymi (także najbliższymi) swoje własne nastroje i przemyślenia. To przez Was - optymistów - my ponuraki mamy jeszcze ciężej. Nie chcecie nas zaakceptować mimo, że nie czynimy nikomu realnej krzywdy, bo nie pasuje Wam to do Waszej optymistycznej, ale niestety zakłamanej (najczęściej) wizji tego świata. Chcecie za wszelką cenę nas uciszyć i zepchnąć na margines. Teraz wyobraź sobie, że Ciebie ktoś ciągle (np. w pracy) strofuje, że ciągle jesteś taka wesoła (a nie powinnaś), pozytywna (a nie powinnaś) itd. Albo w dzieciństwie matka zakazuje Ci się otwarcie cieszyć bo np. jej zdaniem możesz kogoś urazić lub nie jest dobrze widziane. Każe Ci siedzieć cicho lub przypominać sobie różne przykrości. Fajnie? Nie, a tak samo chcesz zrobić z synkiem tylko w drugą stronę.
          • alakart Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 17:04
            Nie pocieszę cię - ja nie dałam rady zmienić mojego dziecka ... Mój maruda ma 20 lat.
          • pade Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:10
            Absolutnie nie masz racji.
            Można zmienić nastawienie, sposób myślenia, dostrzegać pozytywy i nie ma to nic wspólnego z tłumieniem emocji.
            Jesteś marudą bo chcesz nim być.
            • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 08:35
              Jak optymista mówi o swojej wizji świata - jest fajną wesołą osobą. Jak pesymista przedstawia swoją - jest marudą. A może akceptować jedno i drugie? Sam optymizm i sam pesymizm nikomu krzywdy nie robią. Są po prostu poglądami na życie. Na moje oko zwykle wychodzi, że mają rację pesymiści niestety, ale nadal oczywiście optymiści mają prawo do swoich poglądów i nie wymagam by się zmieniali ani czytali poradniki "Jak zostać realistą/pesymistą."
    • mikams75 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 17:25
      moje dziecko tez miewa takie fazy, moze nie jest to czarowidztwo i widzenie wszystkiego negatywnie, ale tez potrafi jeczec z byle powodu a jak nie ma powodu to sie doszuka, zeby tylko pomarudzic.
      Skuteczne jest to co ktos wyzej napisal - poprowadzenie rozmowy w strone absurdu.
      Np. nie chce mi sie jechac nad jezioro, woda bedzie zimna (upaly), cos tam bedzie nie tak itd. Wowczas gadam dalej - oj na pewno bedzie okropnie, a woda bedzie tak zimna, ze zamarznie. Wezmiemy lyzwy ze soba? Spakuj rekawiczki.
      Nie ma szans zeby dziecko w pewnym momencie nie zaczelo sie smiac a jak sie zacznie smiac i wyjdzie z fazy jeku to mozna wtedy sensowniej porozmawiac i przekierunkowac.
      Po powrocie znad jeziora, gdzie sie dziecko super bawilo zaczynam rozmowe, ze jednak dobrze ze pojechalysmy, woda byla przyjemnie chlodna a w domu taki upal itd. zeby dziecko zalapalo, ze warto sie zastanowic a nie na wszystko jeczec, ze nie.
    • b.bujak Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 20:54
      z mieszanymi uczuciami, ale zrobiłam parę razy pogadankę o tym, że marudzenie w jego życiowej sytuacji to skandal; mówiłam, żeby wyobraził sobie dzieci chore, biedne czy z innych powodów PRAWDZIWIE nieszczęśliwe... tłumaczę, żeby doceniał ogólny dobrostan, jaki ma;
      od jakiegoś czasu nie jest źle, czasem miewa napady pesymizmu - podśpiewuję mu wtedy "always look on the bright side of life" albo rozśmieszam mamrocząc wizje nieszczęść...
      • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 21:02
        Po czymś takim tym bardziej nie będzie miał pozytywnego stosunku do świata, bo jak mieć pozytywny stosunek do świata w którym niewinne dzieci cierpią i chorują? Tu akurat dałaś mu (jeśli jest inteligentny i empatyczny) kolejny dowód na to, że ma rację, a świat jest pełen podłości wszelakiej. Być w tym świecie optymistą to być skoncentrowanym wyłącznie na sobie i najbliższym otoczeniu egocentrykiem, którego nie ruszają tragedie i niegodziwości dotykające tych co mieli odrobinę mniej szczęścia od nas i naszej rodziny.
        • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:05
          Kaznodzieja, Ty nawet w próbach rozśmieszania dziecka widzisz robienie dziecku życiowej krzywdysmile właśnie tego chciałabym uniknąć w przypadku synka. I nie, nie chce zmuszać go do sztucznego uśmiechu ale chce, by czasem czegos spróbuje zanim powie, ze cos jest beznadziejne...ze na wieść o nowej aktywności sie ucieszy, a nie będzie miał skwaszonej miny..na szczęście nie jest tak zawsze ale coraz częściej. Uważam, ze ludzie mogą pracować nad swoim nastawieniem. Mniej lub bardziej - czytałeś książki D. Carnegie? Zwłaszcza "Jak przestać sie zamartwiać i zacząć zyc"?
          • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 08:32
            Dlaczego ktoś ma mnie zmieniać jeżeli to mi pasuje, a dodatkowo nikomu nie robię krzywdy swoją wizją widzenia świata? Niejednokrotnie tzw. optymiści (niestety po czasie, w tym jeden połączony z olbrzymią klapą) niestety po czasie przyznawali mi rację, a gdyby posłuchali mnie wcześniej uniknęli by wielu kłopotów lub przynajmniej byliby przygotowani. Typowi maruderzy są irytujący, ale nie groźni. Często też miewają rację, której nie chcą słyszeć tzw. optymiści bo wolą żyć w słodkim złudzeniu.
            • mikams75 Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 13:22
              ale wiele osob meczy sie wlasnie z tym wieczny niezadowoleniem, to jest tez frustrujace dla samego narzekajacego i taki pesymizm jest tez dolujacy dla otoczenia.
        • b.bujak Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:26
          kaz_nodzieja
          > Po czymś takim tym bardziej nie będzie miał pozytywnego stosunku do świata, bo jak mieć pozytywny stosunek do świata w którym niewinne dzieci cierpią i chorują?

          mój syn nie ma problemu z nastawieniem do świata; miewał problem ze swoim "nieszczęsliwym" losem, więc uznałam za słuszne nakreślenie mu innego punktu odniesienia

          > Tu akurat dałaś mu (jeśli jest inteligentny i empatyczny) kolejny dowód na to, że ma rację, a świat jest pełen podłości wszelakiej. Być w tym świecie optymistą to być skoncentrowanym wyłącznie na sobie i najbliższym otoczeniu egocentrykiem, którego nie ruszają tragedie i niegodziwości dotykające tych co mieli odrobinę mniej szczęścia od nas i naszej rodziny.

          bez przesady - jest wrażliwy na nieszczęścia innych i jednocześnie docenia swoje relatywnie niezłe okoliczności życiowe - i to będę w nim pielęgnować
          • rulsanka Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 10:38
            bez przesady - jest wrażliwy na nieszczęścia innych i jednocześnie docenia swoje relatywnie niezłe okoliczności życiowe - i to będę w nim pielęgnować

            Jeśli jest wrażliwy, to tym bardziej odradzam przedstawianie dziecku większej ilości nieszczęść. Jednorazowo pewnie nic się nie stało, ale jest ryzyko że we wrażliwym dziecku rozwinie się poczucie winy, że ma lepiej.
            Uważam, że pocieszanie się czyimś nieszczęściem jest bardzo nie w porządku.
            • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 11:40
              Też tak uważam, choć wstyd przyznać czasami praktykuję.
    • mandziola Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 21:08
      Powiedz tylko, że to zodiakalny wodnik.. I zacznę wierzyć w horoskopy..
      • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:06
        Nope. Baran
      • bleuet Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:16
        Zacznijsmile Ja mam takiego siedemnastolatka, właśnie Wodnikasmile
        • mandziola Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 22:28
          Bo ja mam takiego pierwszego Wodnika w rodzinie. I Jednego znajomego. Plus Ty chyba zacznę gromadzić fakty...
          • kitek_maly Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 10:08
            Tak, z pewnością na charakter nie ma wpływy mix genów, otoczenia i wychowania a to czy świeciły gwiazdy jak się człowiek rodził. big_grin
    • mynia_pynia Re: Dziecko malkontent... 11.02.16, 21:47
      Mój w wieku okolo 4 lat też zaczął mówić: nie to nie jest fajne, nie będę się bawił, to mi się nie podoba... na szczęście nie ciągle. Ja wówczas mówię z uśmiechem: a mi się podoba ,albo w żartach: masz racje to jest ohydne. Ja zwalam wszystko na wiek, na niedojrzałość - moge się zdziwić w przyszłości ;P
      • andaba Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 10:27
        Wypisz wymaluj moja mamusia. Mówicie, że wodniki tak mają? To chyba zacznę w horoskopy wierzyć.
    • alchemy_alice Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 10:38
      Ja taka byłam i jestem, charakter taki i niewiele zrobisz. Niemniej jednak warto proponować mu różne aktywności, może znajdzie coś dla siebie. Jako dziecko rodzice próbowali mnie zmuszać do mnóstwa rzeczy, które według nich były super ciekawe, a mnie nudziły i dla mnie były beznadziejne. Błogosławię moment, w którym mój starszy brat przekonał ich, żeby sobie odpuścili. Błyskawicznie znalazłam sobie hobby i pasje, których trzymam się do teraz. Marudna bywam nadal, neurotyczna też, ale z czasem nauczyłam się funkcjonować w społeczeństwie i problemów większych nie mam. Faktycznie nie jestem optymistką, raczej stosuje cyniczne czarnowidztwo, ale nie wchodzę z tym innym na głowę, więc nikomu to nie przeszkadza. Mężowi marudzę czasami, jak już zapyta, ale on wie kiedy nie pytać. Córkę mam z kolei zupełnie inną. Ona uwielbia wszystko, wszystkich i cały świat jest dla niej cudownym miejscem, a pod kloszem jej nikt nie wychowuje. Myślałam, że może przeze mnie też będzie taką neurotyczną marudą, ale okazuje się że charakter jej na to zupełnie nie pozwala smile
      • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 11:43
        A tak swoją drogą, skoro jest pesymistą i czarnowidzem czemu zdecydowałaś się na dziecko? Sama wiesz, że to nie najlepsze miejsce, prawda? Może liczyłaś, że dziecko odmieni Twoje podejście? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości.
        • alchemy_alice Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 12:12
          Nie liczyłam na nic, po prostu uznałam że chcę mieć dziecko, chyba instynkt zadziałał. No i mąż też zadziałał. Spojrzenie się nie odmieniło na świat, nadal jest taki jaki jest, ale teraz mam przynajmniej fantastyczną córkę. Chociaż nie, trochę się odmieniło, urodzenie dziecka pozwoliło mi na trochę większy dystans do życia i dało radość z samego przebywania z nią.

          Ale i tak jestem neurotyczną marudą wink i generalnie odczuwam wiecznie wiszącą nade mną i światem apokalipsę.
          • kaz_nodzieja Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 17:59
            Dobrze Cię rozumiem z tą apokalipsą. Z pogodnym charakterem trzeba po prostu się urodzić, żadne cuda tego nie zmienią ani nawet najlepsi rodzice.
            • ofelia1982 Re: Dziecko malkontent... 13.02.16, 14:45
              To się dobraliście w dwójkęsmile ja jednak z moim optymizmem wierze, ze człowiek moze zmieniać swoje nastawienie. Nie charakter. Nastawienie - czyli to, jak postanawia na cos spojrzeć. Nie chodzi mi o udawanie, ze jest super nawet wtedy, gdy nie jest. Tylko takie "ok, teraz jest do doopy, ale będzie dobrze". Na mnie Carnegie działa. Pytanie jak to przenieść na dziecko.
    • ta_karola Re: Dziecko malkontent... 12.02.16, 12:19
      Marudzi, gdyż możliwe,że dzięki temu zwracasz na niego uwagę.
      • mandre_polo Re: Dziecko malkontent... 13.02.16, 22:15
        Może jest przestymulowany? Syn może sam wybierać, decydować? Czeka na coś? Może odpuść czasowo to podkreślanie jasnych stron żeby sam mógł wyrobić zdanie. Bo to takie na przekór. Bądź cierpliwa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka