alfa36
29.02.16, 10:17
Pięć tygodni temu upadłam na kolano. Trochę pobolewało w wewnętrznej częsci, smarowałam, czasem założyłam opaskę (wtedy nie bolało), generalnie mniej chodziłam. Nie było/nie jest opuchnięte, zgina się i prostuje. W międzyczasie obejrzał mnie ortopeda i rehabilitant (ten kazał ćwiczyć, żeby wzmacniac mięśnie). Obydwaj stwierdzili, ze to naciągnięte przyczepy mięśni (nie miałam badań obrazowych). I już miałam dwa razy takie dni, kiedy prawie nic nie czułam (jedynie, przy celowym ucisku), przestawałam chodzić w opasce, więcej chodziłam, sporo pływałam (nie żabką, bo boli przy "wyrzucie"). No i bach, wtedy ból wraca. Niby nie duży, ale psuje mi komfort chodzenia (a lubię), poza tym zwyczajnie mam obawy, żeby czegoś nie zawalić. Czy tak długo regenerują się przyczepy mięśni? Tak myślę, czy jednak nie byłoby wskazane zrobienie badań obrazowych. Jeśli tak, to USG wystarczy?