Dodaj do ulubionych

I nic.....

05.03.16, 12:54
Dziękuję wszystkim, którzy udzielili mi cennych porad w poprzednim wątku. Pies nadal jest na wsi. Mieszkanie ogarnięte jak się dało. Wyrzucone i wymienione co się dało. Córka cały poprzedni tydzień (choć na lekach - Aerius, Pronasal) chodziła normalnie do szkoły. Bez kataru, bez kaszlu. Ja do pracy. Myślałam że wszystko wraca do normy. Wczoraj zaczęła się znów chrypka, kichanie, pokasływanie, typowe objawy "tego co zawsze". Leki zapisane od laryngologa podaję jej regularnie, o stałych porach dnia. Mówi że czuje się dobrze, nie gorączkuje. Jak smarknie to samą wodą, jak kaszlnie -też. Ale nie jest ok. Jutro mamy jechać do szpitala na tę tomografię zatok. To 200 km od nas. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy wracać bo nas nie przyjmą. Urlop już mam podpisany przez szefa i chciałabym załatwić te badania. Poza tym młoda ma od poniedziałku rekolekcje, nie traciłaby szkoły..... Podsumowując, nie ma żadnej poprawy.sad
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: I nic..... 05.03.16, 12:57
      Zbyt szybko spodziewasz się radykalnej poprawy, zwłaszcza że dziecko miało stały kontakt z alergenem latami.
      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:07
        Wiem, ale czuję że jesteśmy w punkcie wyjścia. Nie mogę tygodniami opuszczać pracy a ja szkoły. Jestem ciekawa, co oprócz psa również się przyczynia do takiego stanu rzeczy, bo z psem byłyśmy 3 lata a problemy z częstymi chorobami zaczęły się w klasie VI. Chciałam większe mieszkanie, żeby były większe pokoje i żeby było czym oddychać. Miałam wrażenie, że na poprzednim mieszkaniu się "gnieciemy". Przeprowadziliśmy w kwietniu a we wrześniu się zaczęło. Nie wiem, czy uruchomienie centralnego (gazowego) miałoby aż taki wpływ? Myślę i kombinuję co jeszcze. Ogrzewanie, pies, kurz, okres dojrzewania (córka miała tylko 4 razy miesiączkę, ale za to ciągnie się to od wakacji przed V klasą i nic nie zapowiada żeby się ustabilizowało)? Zauważyłam, że przed zbliżającą się miesiączką objawy jakby przybierają na sile.
        • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:08
          * A ONA - miało być
        • isa1001 Re: I nic..... 05.03.16, 13:21
          Organizm alergika jest osłabiony ciągłą walką z alergenami i bardziej podatny na wszelkie wirusy. Tym razem to nie musi być wcale alergie, tylko właśnie wirus. Córka potrzebuje czasu, żeby jej organizm się zregenerował i uodpornił.
    • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 12:58
      Myślę znowu nad przeprowadzką, z powrotem do bloku, może to rzeczywiście oprócz alergii zmiana mieszkania tak na nią wpłynęła. Na poprzednim mieszkaniu było gorąco i wilgotno, blok ocieplony, ale było bardzo wilgotno, rano woda spływała wewnątrz okien. Na tamtym mieszkaniu się te zapalenia zatok zaczęły. Na tym mieszkaniu jest sucho i chłodno. Zupełnie inny mikroklimat, nie wiem już....
      • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 13:10
        Chcesz wrocic do tego mieszkania gdzie woda lala się w oknach?
        • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:20
          Nie. Nie do tego. Poza tym tam było coś nie tak z termoizolacją, było ciepło ale bardzo wilgotno, taka sauna. Ale przynajmniej chodziliśmy wszyscy na krótkich rękawkach i w ogóle było jakoś cieplej, w łazience to już w ogóle było fajnie, ręczniki po kąpieli w 5 minut były suche. Mieszkaliśmy tam 3 lata. Teraz zmiana na inny klimat, może to to?
          • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 13:58
            Jezus!!!
            "Na mieszkaniu" jeszcze jakoś przełknęłam, ale "na krótkich rękawkach" już nie mogę https://pu.i.wp.pl/k,MzYyMjg0OTEsMzc4ODgw,f,rzyga.gif__.jpg
            Jak można tak kaleczyć język ojczysty? https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcR1CeqSj8-WpIk0-HkZtuV7CQZqK3mKGFKYnf9Vh89997io5s-CVokUh1UW

            W ocieplonym i uszczelnionym mieszkaniu MUSZĄ być kratki wentylacyjne, nie mówiąc o częstym otwieraniu i wietrzeniu. Jak to biedne dziecko ma nie mieć alergii, żyjąc w takich warunkach?
            Usunąć wszystkie dywany, nadmiar tkanin, odkurzać na mokro, sprzątać jak najczęściej, utrzymywać czystość, zmieniać pościel dziecku co parę dni, wietrzyć, wietrzyć, wietrzyć...
            • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 14:09
              Jak siebie pamiętam zawsze mówiłam "na krótkim rękawku". Skąd TY wiesz, w jakich warunkach dziecko żyje? Duże, przestrzenne mieszkanie. Czyste. Żadnego syfu, popiołu, węgla. Piec od centralnego jest w łazience. Dużej i wypłytkowanej w całości, do sufitu. Dywanów nie mam i nigdy nie miałam.
              • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 14:15
                I zawsze mówiłaś "jak sobie pamiętam" big_grin

                Po pierwsze, tydzień to za mało. Pewnie potrzeba paru miesięcy. Po drugie, ja na Twoim miejscu już bym te badania (tomografię itd. ) już dawno zrobiła, a nie patrzyła, jak dziecko się męczy. Po trzecie, teraz pora gryp i zaziębień, więc czas niemiarodajny.
                Trudno, mam dziecko, kocham je, to dotąd biegam po lekarzach i robię badania, dopóki nie znajdę przyczyny i nie wyleczę dziecka.
                • kamunyak Re: I nic..... 05.03.16, 19:00
                  powiedziała, właściwie napisała, "jak siebie pamiętam". Nie "sobie".
                  Co jest niewłaściwego w tej formie?
                  Powiem szczerze, ze purysta nie jest mniej wkurzajacy niz osoba robiąca błędy jezykowe, czesto zresztą wynikajace z regionalizmu więc nawet ciężko jest o błędzie mówic.
                  Tu, na forum, spotykaja się osoby z całej Polski i różnych jest stron, z róznymi regionalizmami. Polecam wyjęcie wiadomego kija.
                  • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 19:37
                    Ja czasem polecam wsadzenie, żeby nie ryć nosem w ziemi big_grin
                    Sorry, ale błąd językowy nie jest regionalizmem.
                    • kamunyak Re: I nic..... 05.03.16, 20:06
                      > Ja czasem polecam wsadzenie, żeby nie ryć nosem w ziemi big_grin
                      > Sorry, ale błąd językowy nie jest regionalizmem.
                      >

                      tyle, że odnosze wrażenie, iż ona napisała "jak siebie pamiętam" a nie"jak sobie pamietam", co ty sugerujesz.
                      Pokaż mi błąd?
                      Może wreszcie cos merytorycznego zamiast źdźbła w czyims oku?
                      A "na' to częsty rusycyzm (zależny od regionu, czyli zaborow).
                      Za wikipedią
                      "Rusycyzmy składniowe

                      Prace na budynku
                      na przedpokoju
                      na warsztatach i wszystkie łączenia z "na" które w języku polskim mogą mieć inne znaczenie niż się chce przekazać np. Prace na budynku w języku polskim określają prace na dachu budynku a nie prowadzone w środku."
                      • kamunyak Re: I nic..... 05.03.16, 20:10
                        ps. czasem mozna też walnąc sie tym kijaszkiem w łeb, celem otrzeźwienia.
                        • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 20:22
                          Polecam big_grin
                      • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 20:20
                        To jest błąd frazeologiczny, powinno być: "odkąd pamiętam".
                        Zaimek zwrotny "się" w jakiejkolwiek byłby formie, użyty jest niewłaściwie.

                        Możemy powiedzieć (w zupełnie innym znaczeniu): "Jak siebie pamiętam? Jako chudą dwunastolatkę, która pierwszy raz w życiu pojechała do wielkiego miasta i nie mogła wyjść z podziwu, jaki tam ruch."
                        W przypadku Ady chodziło jednak o to, że odkąd pamięta, zawsze używała tego niepoprawnego wyrażenia.
                      • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 20:26
                        Prace na budynku
                        na przedpokoju
                        na warsztatach i wszystkie łączenia z "na" które w języku polskim mogą mieć inne znaczenie niż się chce przekazać np. Prace na budynku w języku polskim określają prace na dachu budynku a nie prowadzone w środku."



                        No i właśnie w tym wypadku ten rusycyzm jest błędem! Jak sobie sama znalazłaś.
                        Chodzisz na rękawku? Jeśli tak, współczuję Twoim bluzkom smile
                      • lady-z-gaga Re: I nic..... 05.03.16, 21:10
                        >A "na' to częsty rusycyzm (zależny od regionu, czyli zaborow).
                        Za wikipedią
                        "Rusycyzmy składniowe

                        Prace na budynku
                        na przedpokoju
                        na warsztatach i wszystkie łączenia z "na" które w języku polskim mogą mieć inne znaczenie niż się chce przekazać np. Prace na budynku w języku polskim określają prace na dachu budynku a nie prowadzone w środku."

                        A jakie znaczenie wg tego opisu będzie miało chodzenie "na krótkim rękawku" ? big_grin
              • vivaluna Re: I nic..... 05.03.16, 14:17
                Zmień w takim razie przyzwyczajenia językowe. Robiłaś badania na pneumokoki w nosie? Dają takie objawy o jakich piszesz.
            • nutella_fan Re: I nic..... 05.03.16, 14:37
              Tak mawiają w rodzinie mojego meza: na krotki rekaw, na ogródek.. Jak usłyszałam to po raz pierwszy to myślałam, że to jakaś gwara lokalna. Niestety, teraz słysze to w calej Polsce sad
              • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 14:53
                "Na ogródek" to u mnie też się mówi w pewnych kręgach, ale NA krótki RĘKAW? Skąd? Jak? Dlaczego?
                "Na" jest przyimkiem używanym w wyrażaniu relacji przestrzennych, często w kontekście dużych powierzchni (na hali, na lotnisku, na łące), skąd u licha, ludzie używają go w wyrażeniu z rękawem? Pewnie takim samym sposobem, jak "na boso" uncertain
                • najma78 Re: I nic..... 05.03.16, 15:48
                  niennte napisała:

                  > "Na ogródek" to u mnie też się mówi w pewnych kręgach, ale NA krótki RĘKAW? Ską
                  > d? Jak? Dlaczego?
                  > "Na" jest przyimkiem używanym w wyrażaniu relacji przestrzennych, często w kont
                  > ekście dużych powierzchni (na hali, na lotnisku, na łące), skąd u licha, ludzie
                  > używają go w wyrażeniu z rękawem? Pewnie takim samym sposobem, jak "na boso" :
                  > /
                  >
                  A jakie to ma znaczenie w tej dyskusji? Niech sobie mowi jak chce, a jesli ciebie to irytuje to nie czytaj. Moze i wiesz jak powinno byc poprawnie ale masz braki w wychowaniu. Tego rodzaju uwagi w dyskusji, ktorej przedmiotem nie sa zasady poprawnej polszczyzny i autorka nie zadala pytania czy poprawnie jest na krotki rekaw sa niegrzeczne.
                  • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 16:10
                    Język jest systemem komunikacji między ludźmi, w przypadku internetu tym ważniejszym, że nie towarzyszy mu gestykulacja, kontakt osobisty. Jeżeli ktoś w rażący sposób zakłóca tę komunikację, powodując niezrozumienie prezentowanej myśli (ja pierwszy raz w swoim długim życiu spotkałam się z takim błędem i nie bardzo wiedziałam, co autor ma na myśli), to niech się nie dziwi, że jego lekceważąca odbiorcę wypowiedź została uznana za wybrakowaną i niezrozumiałą. Bo to jest lekceważenie czytelnika. To wypowiedź w dialogu z różnymi ludźmi, nie pamiętnik, nie rozmowa w rodzinie.
                    To tak, jakbyś sprzedała kanapę z dziurą na siedzisku i dziwiła się reklamacji, bo przecież można na niej siedzieć. Albo przepis na ciasto, gdzie dodasz soli zamiast cukru i wymagasz, żeby smakowało gościom.
                    Używanie języka reguluje zbiór zasad, tak samo, jak kodeks drogowy; nieznajomość znaku drogowego nie ustrzeże Cię przed mandatem.

                    I na koniec, zwracanie uwagi niezwiązanej z tematem dyskusji jest także niegrzeczne.
                    • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 16:15
                      Dobrze od dzisiaj obiecujemy każdy post pisać z tona slownikow.haha żeby cie nie razic.
                      • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 16:22
                        Taaak, tylko od czasu do czasu komuś się ulewa i zakłada wątek, jakie błędy rażą go w wypowiedziach forumowiczów. Nie jestem jedyna. Wielu widzi błędy, wielu na tym forum pisze poprawnie. Więc jednak się da.
                        Mnie się ulało akurat teraz, bo nigdy dotąd nie spotkałam takiego błędu i uznałam go za kuriozalny.

                        Chcesz walić byk za bykiem? Proszę, internet jest cierpliwy. Ale - trawestując przysłowie - jak piszesz, tak cię widzą.
                        • kura17 Re: I nic..... 06.03.16, 08:15
                          > Ale - trawestując przysłowie - jak piszesz, tak cię widzą.

                          haha, ale wiesz, ze to dotyczy rowniez Ciebie?...
                          ... i nie, nie chodzi mi o bledy jezykowe wink
                    • kamunyak Re: I nic..... 05.03.16, 19:27
                      >I na koniec, zwracanie uwagi niezwiązanej z tematem dyskusji jest także niegrzeczne.

                      a to to chyba do siebie kierujesz?
                      • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 19:33
                        Nie, do osoby, która zwróciła mi uwagę. Jak w przysłowiu: Przyganiał kocioł garnkowi" big_grin


                        No, ale ileż można międlić ten sam temat - przez kilkaset postów? Znudziło mi się, musiałam zrobić offtopa wink
                        • najma78 Re: I nic..... 06.03.16, 09:14
                          niennte napisała:

                          > Nie, do osoby, która zwróciła mi uwagę. Jak w przysłowiu: Przyganiał kocioł gar
                          > nkowi" big_grin
                          >
                          Zapoznaj sie z podstawowymi zasadami dobrego wychowania to moze zrozumiesz.
                          • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 09:36
                            Ależ ja je dobrze znam. Jeżeli przekraczam, to świadomie big_grin

                            Zasada mówi: nie zwracaj uwagi innym, bo to niegrzeczne. I co? Ja zwracam uwagę Adzie, Ty zwracasz uwagę mnie. Jesteśmy kwita.
                            Czyżbyś nie znała powiedzenia, zacytowanego wcześniej, o kotle i garnku? Bo myślałam, że zakończyłyśmy już naszą uprzejmą wymianę zdań. Pa!
                    • undoo Re: I nic..... 05.03.16, 20:49
                      <3 dzięki!
                    • najma78 Re: I nic..... 06.03.16, 09:12
                      niennte napisała:

                      > To tak, jakbyś sprzedała kanapę z dziurą na siedzisku i dziwiła się reklamacji,
                      > bo przecież można na niej siedzieć. Albo przepis na ciasto, gdzie dodasz soli I
                      > zamiast cukru i wymagasz, żeby smakowało gościom.

                      Masz problem z dobraniem odpowiednich porownan.

                      > Używanie języka reguluje zbiór zasad, tak samo, jak kodeks drogowy; nieznajomoś
                      > ć znaku drogowego nie ustrzeże Cię przed mandatem.

                      I znowu.


                  • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 16:14
                    10/10
                • nutella_fan Re: I nic..... 05.03.16, 16:18
                  Na sklepie, na magazynie, na szkole rodzenia.... Dla mnie to MASAKRA. Piszemy po to, bo moze niektorzy sobie sprawy nie zdaja, ze wyrazaja sie niepoprawnie.
                  • peonka Re: I nic..... 05.03.16, 16:28
                    Moje ulubione: na tygodniu smile
                    • isa1001 Re: I nic..... 05.03.16, 16:37
                      A wracając do tematu wątku... Taki system ogrzewania to jakiś koszmar. Jak już osiągnie się odpowiednią temperaturę, to piec się wyłącza i zaczyna się robić coraz zimniej. Ciekawe, do jakiej temperatury musi zjechać, żeby się włączyć? Jeśli faktycznie do 15, to nie dziwota, że dziecko choruje. Ogrzewanie powinno polegać na utrzymywaniu stałej temperatury, z minimalnymi wahaniami a nie na ciągłym grzaniu i wyziębianiu.
                    • nutella_fan Re: I nic..... 05.03.16, 16:52
                      Tego to nie slyszałam smile
                      • peonka Re: I nic..... 05.03.16, 19:35
                        Szczęściara smile chyba znaczy to "w dni powszednie".
                        • nutella_fan Re: I nic..... 05.03.16, 19:53
                          Nigdy bym się nie domyśliła smile
                  • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 16:34
                    A dla koszmarem jest używanie słowa masakra w stosunku do pierdół, a nie zgodnie z jego znaczeniem ;p
                    • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 16:41
                      A jakie jest znaczenie "koszmaru"?
                      • isa1001 Re: I nic..... 05.03.16, 16:43
                        Ale przynudzasz dzisiaj. I nie, nie napiszę ci, jakie jest znaczenie słowa "przynudzać".
                  • kura17 Re: I nic..... 06.03.16, 08:13
                    > Na sklepie, na magazynie, na szkole rodzenia.... Dla mnie to MASAKRA. Piszemy p
                    > o to, bo moze niektorzy sobie sprawy nie zdaja, ze wyrazaja sie niepoprawnie.

                    dla mnie tez masakra, ale mozna po prostu zwrocic uwage i juz, a nie wstawiac emotikony na pol ekranu i rozdzierac szaty na forum. no bez przesady.
                    ja jestem zawsze wdzieczna, jak ktos mi zwroci uwage na blad jezykowy, ale forma (wedlug mnie) tez jest wazna.

                    ja przez wiekszosc zycia nie zdawalam sobie sprawy, ze niektore rzeczy u mnie sa regionalizmami i jak bardzo moga draznic innych (chocby to forumowo-legendarne "ubieranie sukienki" - zawsze tak mowilam, jak i cala moja rodzina i cale moje otoczenie i dopiergo tak z 10 lat temu na forum dowiedzialam sie, ze to niepoprawne... albo ze "zagladnac" jest regionalizmem??? staram sie juz nie uzywac, ale to trudne po dziesiecioleciach nieswiadomosci...)
                    • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 10:05
                      Kuro, są regionalizmy i są po prostu błędy językowe. "Ubieranie sukienki" jest błędem, ktokolwiek i gdziekolwiek by tak powiedział.
                      Obecnie istnieje tendencja do nadużywania poprawności językowej ze względów społecznych. Mówimy "sprawny inaczej" zamiast niepełnosprawny itd. Tutaj zaś ewidentnie próbujemy zwyczajne błędy językowe tłumaczyć regionalizmami, rusycyzmami i czort wie, czym jeszcze.
                      Skutki takie, że ja - polonistka i egzaminatorka, muszę się bardzo mocno pilnować, poprawiając prace, bo zalew błędów w internecie powoduje stępienie mojej czujności i nadmierną tolerancję wink
                      Cóż, każdy reaguje na coś innego. Zięć mojej koleżanki, lekarz, poprawia ją, że miała usunięty nie "woreczek" tylko "pęcherzyk" żółciowy, Ty pewnie wychwytujesz niepoprawne "po najmniejszej linii oporu".
                      A emotki nie sprawdziłam, że taka duża się wklei smile
                      • kura17 Re: I nic..... 06.03.16, 10:24
                        > Kuro, są regionalizmy i są po prostu błędy językowe. "Ubieranie sukienki" jest
                        > błędem, ktokolwiek i gdziekolwiek by tak powiedział.

                        ja zawsze myslalam, ze "regionalizm" to moze tez byc wlasnie BLAD, charakterystyczny dla jakiegos regionu.
                        czasem tak czesty, ze nikt go juz nie zauwaza i nie poprawia.
                        czyli i "na pole" i "ubierac sukienke".
                        daje slowo, ze "u nas" wszyscy tak mowia (tzn ubieraja sukienki i, olaboga! buty wink ) i ja naprawde nie mialam pojecia, ze to jest blad jezykowy - nikt mi nigdy na to nie zwrocil uwagi. tak samo jak na "zagladnac". dopiero "z internetow" sie dowiedzialam i staram sie nie uzywac.

                        ja nie krytykuje zwracania uwagi, czasem tez mi sie zdarzy, ale sposob komunikacji. nie lubie napadania na ludzi, czesto bogu ducha winnych (jak ja przy pierwszym "ubieraniu sukienki").

                        swoje dzieci jezykowo poprawiam i bede porawiac, w necie na ogol sobie bledy jezykowe odpuszczam, te "w swojej dzialce" prostuje.

                        nie chodzi mi o nadmierna tolerancje, naprawde.

                        > Cóż, każdy reaguje na coś innego. Zięć mojej koleżanki, lekarz, poprawia ją, że
                        > miała usunięty nie "woreczek" tylko "pęcherzyk" żółciowy, Ty pewnie wychwytuje
                        > sz niepoprawne "po najmniejszej linii oporu".

                        tak, ale nie wrzeszcze na ludzi, jaki to skandal... czasem tlumacze.

                        > A emotki nie sprawdziłam, że taka duża się wklei smile

                        no wyszla monstrualna wink
                        ... moge Cie opieprzyc i doradzic klikniecie na "podglad" przez wyslaniem posta? smile
                        • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 10:58
                          "Na pole" to rzeczywiście regionalizm, u nas wychodzi się na dwór smile
                          Jest jeszcze taka sprawa: niektóre regionalizmy są błędami językowymi, inne nie. Ogólnie, wszelkie regionalizmy czy gwary wzbogacają zasób języka, zatem mają swoją wartość.
                          Rolą szkoły jest wyjaśnienie różnic między mową potoczną a polszczyzną literacką, nauczenie umiejętności dostosowania stylu do formy wypowiedzi, kontekstu, sytuacji itd. Maturzysta (lub choćby absolwent gimnazjum) powinien mieć wykształconą świadomość językową i wiedzieć, że w przestrzeni publicznej może używać tylko poprawnej polszczyzny, a regionalizmy i gwarę zostawić sobie na imieniny u cioci.
                          Aż dziwne, że przez tyle lat nauki nigdy nie pojawiła się kwestia niepoprawności zwrotu "ubrać buty, polar..." - przecież w programie nauczania są lekcje, poświęcone i popularnym błędom językowym, i regionalizmom ???


                          No ale, nasz off top rozrósł się nadmiernie, wystarczy. Wróćmy ad rem smile
                          • kura17 Re: I nic..... 06.03.16, 11:02
                            slowo daje, ze nikt nigdy o tym ubieraniu nie wspomnial, jak rowniez o zagladaniu...
                            o chodzeniu na pole wiedzielismy, przez kontrast z warszawa, ktora na dwor chodzi wink

                            ja staram sie mowic poprawna polszczyzna, nauczycieli mialam niezlych, a tego nigdy nie wylapalam...
                            moze chodzi o to, ze krakowianie zawsze musza miec racje, hehe...
                          • agni71 Re: I nic..... 06.03.16, 16:35
                            W szkole moich dzieci jest przynajmniej jedna nauczycielka, która mówi "ubierać kurtkę", tak, że wiesz... Przykazałam dzieciom nie poprawiać pani, bo już zaczynały mieć takie zapędy.
                            • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 16:40
                              Mam nadzieję, że nie polonistka?
                              • peonka Re: I nic..... 06.03.16, 16:45
                                Moja koleżanka polonistka upiera się, że nazwisk się nie odmienia. Na dyplomie potrafi napisać "dla Moniki Malinowska". Serio sad na szczescie w szkole nie uczy...
        • kalina_lin Re: I nic..... 05.03.16, 13:25
          Suche powietrze jest bardzo destrukcyjne dla śluzówek i może powodować problemy z górnymi drogami oddechowymi.
          Jak włączę na noc nawilżacz powietrza, też mi się woda po oknach "leje", a wilgotność jest prawidłowa.
      • lokitty Re: I nic..... 05.03.16, 20:58
        A badania alergologiczne były? Z testów tylko psia sierść wyszła?
    • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 13:30
      Ja mam kolezanke,ktora ma corke 9 lat uczulona chyba na wszystko,serio masakra ona nawet musi mieć własne sztucce itd. I podobno lekarz powiedział tej mojej kumpeli ze z alergia jak z bomba nigdy nie wiadomo kiedy zaatakuje bo nawet jak wyeliminujesz wszystkie potencjalne alergeny to i tak zawsze znajdzie się jakiś co zaatakuje. Latwiej jak to alergia pokarmowa bo nie jesz i już co podobno tez czasami jest zgubne bo bywa,ze niby nie ma w czyms tam alergrenu a jest. Dlatego tylko wspolczuc. Mi się wydaje,ze to za wcześnie na oceny daj corce z pol roku i zobaczysz efekty. Ale ja wiem o co chodzi,spokojnie pieska odwiedzaj ile się da wyprowadzaj na te spacery ale niech zostanie na razie tam gdzie jest.
      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:38
        Ja bym tylko chciała - tak jak dzieci, które widywałam u alergologa, kiedy miały robione testy skórne - żeby mojej też tak wyszło. "Wielka bania" na ręce na coś tam i koniec. Dostaje leki, eliminujemy alergen, jeśli się nie da- odczulamy. A u nas wyszło tylko z IGE. Ze skórnych nadal nic. Z ige na psa i na kurz, ale to też niewiele, napisałam w poprzednim wątku że "mega" a znam ludzi u których wyszło znacznie większe i nie chorują tak często. Ale to były testy robione tylko na te 2 alergeny. Tylko za te płaciłam. Skórne były "za jedną opłatą". Nie stać mnie żeby zrobić z krwi na każdy alergen z osobna. Błędne koło. Nie odwiedzam pieska bo nie mam kiedy. Młoda by się zapłakała że sama jeżdżę. Nie wiem już co robić. Trochę też czuję że to wina mieszkania. Tu jest sucho i zimno. Bardzo szybko się wychładza przez nieocieplone ściany. Nawet jak się dobrze nagrzeje, to i tak czuć takim zimnem, nie wiem jak to wytłumaczyć. Jest ogromna różnica w porównaniu z ocieplonym blokiem. I część problemu chyba tutaj leży.
        • albertynaa Re: I nic..... 05.03.16, 13:45
          Nie masz możliwości podniesienia w domu temperatury?
          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:50
            To ogrzewanie gazowe, przez te nieocieplone ściany jakbym w kosmos grzała. Mam możliwość, ale wtedy piec ciągle chodzi, nie mówiąc o tym że jest jeszcze bardziej sucho. Błędne koło.
            • triss_merigold6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:51
              Hm... czym się kierowałaś, kupując mieszkanie - skarbonkę?
              • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:57
                Pierwsze piętro, kamienica nie jest stara, tyle że nieocieplona, nie ma wilgoci, duży przedpokój, wszędzie szafy wnękowe, dużo miejsca na wszystko, fajna kuchnia z jadalnią, balkon, córka ma dużo większy pokój, miało jej się lepiej oddychać, a ja miałam mieć więcej miejsca na swoją działalność, jeden pokój przeznaczony na lekcje, stół z krzesłami, duża szafa z książkami, których wcześniej nie miałam gdzie trzymać. No i blisko wszędzie. Córka ma szkołę a ja pracę na tej samej ulicy. Wszyscy sąsiedzi mają dzieci. Od malutkich do gimnazjalnych. Żadne nie choruje częściej niż przeciętnie.
            • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:52
              Mam czujnik ustawiony na noc na 20 stopni, na dzień 21,5. Piec sobie dogrzeje do temperatury na czujniku, potem się wyłącza na 2-3 godziny i się ponownie włącza, ale jak już się wychłodzi i zakładamy swetry czy polary. Gdybym ustawiła na 23 stopnie to by ciągle chodził.
              • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 13:57
                No słuchaj ale takie skoki temperatur i spadki tez zdrowiu nie sluza powinna być stala w miare temperatura w domu. A co za tym idzie ten piec powinien chodzic caly czas np.20c
                • agni71 Re: I nic..... 05.03.16, 16:45
                  Ale jakie skoki i spadki, jeśli temp. nocna to 20 stopni (moim zdaniem trochę dużo ale niech będzie), a w dzień 21,5, to to nie jest duża różnica temperatur. Prawidłowo działający piec powinien się włączać, gdy temp spadnie poniżej ustawionych wartości, czyli w nocy poniżej 20, a w dzień 21,5 stopni.
                  • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 16:53
                    20 stopni gdy piec grzeje potem na trzy godziny się wylacza,co powoduje wychłodzenie pomieszczen do temperatury nie wiem jakiej ale autorka pisze,ze zakłada wtedy polary smile wiec chyba to nie jest zbyt dobry patent na ogrzewanie
                    • agni71 Re: I nic..... 05.03.16, 20:26
                      Nie 20 tylko prawie 22 stopnie, to jednak jest odczuwalna różnica. Piec się wyłącza, ale zapewne włącza ponownie, gdy temp spadnie poniżej temperatury zadanej, a nie do 15 stopni. Ja jestem zmarzluch i często siedzę w bluzie polarowej w domu, np. teraz. Przy problemach z oddychaniem (a miewam) zdecydowanie lepiej mi robi niższa temperatura i założenie czegoś cieplejszego na siebie. Przy zbyt wysokiej (22 stopnie to dla mnie zdecydowanie za dużo), wysycha mi śluzówka i zatyka się nos. Przy problemach z oddychaniem, z uczuciem zatkania nosa zdecydowanie lekarze zalecają obniżenie temp. w domu.
                      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:04
                        Agni71 - właśnie tak jest, piec nagrzeje do pół stopnia wyżej niż temperatura zadana, ale potem się wychłodzi do pół stopnia niżej od temperatury zadanej. Tyle, że czujnik jest jeden i to, kiedy się piec włączy lub wyłączy zależy od tego, gdzie go ustawię. I np, na środku pokoju będzie 22 stopnie i piec się wyłączy, a przy ścianie (nieocieplonej) będzie 20 lub mniej. Problem polega na tym, że mimo czujnika temperatura w całym mieszkaniu nie jest równa. A ja jestem zmarzluch, niestety.
                        • agni71 Re: I nic..... 05.03.16, 22:12
                          Rozumiem, najlepiej jest czujnik umieścić w najchłodniejszym pomieszczeniu, ale teraz już chyba nie przeniesiesz.....
                          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:17
                            Mogę przenieść, ale jak umieszczę w najchłodniejszym pomieszczeniu wówczas córka będzie miała gorąco. Jest kilka stopni różnicy między pokojami ze względu na położenie, nasłonecznienie. jej pokój jest najcieplejszy.
                        • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 22:16
                          A ja nie ogarniam (tzn. nie dowierzam) - masz nawilżacz (jeden?!) i za sucho w domu? Niby stałą temperaturę, ale zakładacie polary jak spadnie (co spada, jak jest stała temp.)? Nie do końca wiem co jest prawdziwym problemem. To, że przy zewn. ścianie jest chłodniej jest normą - ja też tak miałam, ale jednak nie trzeba było polarów.

                          Albo trolujesz, albo wymyślasz.
                          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:25
                            Co Wy z tym trolowaniem? Nie jestem przyzwyczajona do takich temperatur, nawilżacz mam jeden w pokoju córki. Mieszkanie ma 90m2. W kuchni nie ma grzejnika w ogóle. Nie wiem dlaczego. Wcześniej bardzo długo mieszkałyśmy w bloku, może musimy się przyzwyczaić? W tak dużym mieszkaniu w ogóle jest inny mikroklimat, szybko się wychładza, ściany nieocieplone nie trzymają ciepła. Ja jestem ciepłolubna, córka też. Nic na to nie poradzę. Byłyśmy dziś u mojej koleżanki, tak wszyscy krótkie rękawki i krótkie legginsy, zazdroszczę....
                            • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 22:37
                              A czemu masz jeden nawilżacz na 90m przy dziecku z alergią i problemami z drogami oddechowymi i zatokami? CAŁE mieszkanie ma być odpowiednio nawilżone. Chyba, że zamykasz ją w jednym pokoju.

                              Dlatego właśnie śmierdzi mi to twoje "wszystko poświęcam dla tej alergii". Bo g... wiesz.
                              • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 22:37
                                No albo wiesz, ale g... robisz.
                              • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:51
                                Nie rozumiem. W poprzednim mieszkaniu w ogóle nie miałam nawilżacza, bo było wystarczająco wilgotno. A poza tym ja tej alergii klasy II na roztocza w ogóle nie traktowałam serio. Lekarze też nie. Alergolog pokiwał głową i stwierdził że to się nie nadaje na odczulanie, za słaba klasa. Poza tym córka te badania na roztocza miała robione w IV klasie. Potem nigdzie z nią nie chodziłam bo był spokój. Wyszła II klasa na roztocza a pediatra powiedział żeby nic nie robić skoro nic się nie dzieje. Uważałam na kurz ale nie do przesady. Problem zaczął się teraz. W tym mieszkaniu. Wcześniej były infekcje, ale rzadsze. Co do tego nawilżacza - tak, był tylko w pokoju u córki, bo ona siedzi tam najczęściej. Właściwie to ja siedzę u niej w pokoju częściej niż ona u mnie. Nigdzie jej nie zamyka, w ogóle nie zamykamy drzwi.
                                • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 22:59
                                  No właśnie. G... wiesz.
                                  • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 23:06
                                    To dlaczego do tej pory lekarze to lekceważyli? Skoro poszłam do lekarza z konkretnym wynikiem to powinnam otrzymać też konkretne informacje, anie tylko wzruszenie ramionami? Dodam jeszcze, że jak idę do pediatry z tym samym wynikiem z uporczywymi objawami, to powinien skierować do szpitala na oddział alergologiczny celem wykonania konkretnych badań? A nie czekać aż sama doczytam w necie i wydam olbrzymią kasę na badania na wszystkie alergeny po kolei? O roztoczach też bym nie wiedziała, gdyby w testach skórnych plamka nie wyszła o milimetr większa niż inne, i alergolog mi zasugerował, że może by jednak prywatnie z iGe? To teraz rodzic ma dyktować lekarzom, na jakie badania powinni kierować?
                                    • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 23:09
                                      Czyli troll...
                                      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 23:12
                                        BO co? Czy TY rozumiesz, że te objawy są przez lekarzy lekceważone? Jedna pediatra nawet wmawiała córce nerwicę, kaszel nawykowy, podciąganie nosem nawykowe? Rozumiesz że jak chodzę do lekarzy to się niczego nowego nie dowiaduję? Chciałabym otrzymać konkretne badania, zalecenia i leki!
                                        • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 23:14
                                          Ja naprawdę nie wiem dokąd mam się udać z tym problemem, lekarze to lekceważą, a Ty mi tu z trollem wyjeżdżasz?
                                        • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 23:19
                                          To zacznij się dokształcać. Zorientowaną matkę trudniej spławić. Kretyńsko nastawioną histeryczkę zapewniającą, że wszystko temu poświęca i wszystko wie, można posłać na drzewko w ciągu minuty.
                                          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 23:22
                                            Nie rozumiem sensu spławienia. Lekarz powinien chyba kompleksowo poinformować o chorobie i możliwościach leczenia. Zwłaszcza jak dostaje 150 zł za wizytę. Nie mówię że wszystko wiem. Ale po to przyszłam żeby otrzymać informację, za to zresztą płacę.
                                          • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 23:23
                                            A poważnie - jestem alergiczką i matką alergiczki. 90% pracy w doprowadzeniu siebie i dziecka do normalnego stanu wykonałam ja. Bo: nie ma skutecznych testów/bo liczba alergenów znacznie przerasta możliwości medyczne/bo walka z alergią to głównie praca pacjenta lub rodzica pacjenta.

                                            Jeśli nie jesteś trollem, to zacznij być matką alergika, czyli: czytaj, szukaj, sprawdzaj, testuj, obserwuj. Niby skąd lekarz (nie mający odpowiedniego narzędzia - co byś wiedziała, gdybyś miała minimum wiedzy o diagnostyce w kwestii alergii) miałby wiedzieć więcej niż ty? Jak ty nie zawalczysz o dziecko, to nikt tego nie zrobi za ciebie. A nie zawalczysz, jak będziesz prezentować to, co prezentujesz na forum.
                                    • milka_milka Re: I nic..... 06.03.16, 09:06
                                      A mnie przyszło do głowy, że może to mieszkanie i budynek są zagrzybione. Tego czasem wcale nie widać na pierwszy rzut oka, a córka może źle reagować własnie na pleśń i grzyby. Sprawdzałaś?
              • albertynaa Re: I nic..... 05.03.16, 13:58
                Piec powinien stale chodzić- wyłączanie na 3 godz co moment to lodowiec w domu. Mieszkanie jest zwyczajnie niedogrzane i oszczędzanie w tym obszarze zwyczajnie się nie opłaca.
                • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 14:03
                  Albertyna - ale to centralne ma czujnik. Jaką temperaturę ustawię taką mam. Dogrzeje się np do 22 st i tak jest ze 3 godziny. Potem znów się włącza. Z tym centralnym nie trafiłam po prostu. Moi rodzice też mieli kiedyś gazowe i było troszkę na innych zasadach.
            • albertynaa Re: I nic..... 05.03.16, 13:54
              Gdybym żyła niskiej temperaturze byłabym stale chora- nic gorszego niż zimno w domu brrrr....
              • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 13:59
                Pediatra zalecił właśnie że ma być chłodniej - właśnie z powodu alergii na roztocza. Nie wiem już teraz czy ma być chłodniej czy cieplej.
                • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 14:33
                  Ma b yc chłodniej czyli nizsza temperatura ale stala a nie ze raz jest 22 a za trzy godziny 15.
                  • kk345 Re: I nic..... 05.03.16, 15:11
                    Przecież napisała, ze ma 20-21,5 stopnia, skąd wzięłaś 15?
                    • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 15:15
                      to tylko przykład smile napisala ze ma 20 a potem mieszkanie się wychładza.
                      • memphis90 Re: I nic..... 05.03.16, 16:44
                        Rany, ma czujnik i sterownik do pieca, jak temperatura zaczyna spadać poniżej ustalonej, to pieg dogrzewa; jak jest ciepło, to się wyłącza. To nie jest jakaś nowinka techniczna czy technologia z NASA.
                        • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 16:45
                          To chyba ma zle ustalona skoro jak spada musi ubierać polary smile
                          • niennte Re: I nic..... 05.03.16, 16:47
                            W co?
                        • isa1001 Re: I nic..... 05.03.16, 16:47
                          Ale i autorki wątku ten piec wyłącza się na 3 godziny. Przez te 3 godziny w zimie to mieszkanie w nieocieplonej kamienicy zamienia się w lodownię.
                          • oqoq74 Re: I nic..... 05.03.16, 19:06
                            Bosz, piec się wyłącza ale to nie jest tak, że automatycznie stygnie wszystko, tylko woda podgrzana do odpowiedniej temperatury chodzi w obiegu. Jak temperatura spadnie poniżej zadanej piec znowu grzeje.

                            Inna sprawa, że nie każdy jest przyzwyczajony do takiej temperatury. Jeśli wcześniej Ad. była przyzwyczajona do wyższych temperatur w mieszkaniu, to teraz jej zimno.

                            A poza tym przy alergii, szczególnie kurz, roztocza, pleśnie, grzyby, zalecana jest niższa temperatura, wtedy mniej alergenów krąży w powietrzu.
                            Syn zimą ma zakręcany kaloryfer i bywa, że temp. w nocy spada do 18 stopni. My u siebie w sypialni podobnie. A dzień tez nie mamy więcej niż 21,5.
                          • lokitty Re: I nic..... 05.03.16, 21:05
                            Bez przesady, przecież przy spadku temperatury on się włączy . Zresztą nawet w kamienicy temperaturą nie leci na łeb na szyję. Też mam mieszkanie w kamienicy, kiedyś w mieście zaliczyliśmy totalny blackout, od 3 nad ranem tak do 17, na dworze śnieg. Patrzyłam, jak mi spada temperatura na termometrze, przez caluteńki dzień zeszło o 3 stopnie. A przecież nic nie działało. Fakt, że uczucie chłodu, takie subiektywne, pojawia się szybko.
                            • jola-kotka Re: I nic..... 05.03.16, 22:35
                              Ok rozumiem,przepraszam zrozumiałam inaczej.
                            • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:56
                              Fakt, że uczucie chłodu, takie subiektywne, pojawia się szybko. - no właśnie o to mi chodzi. W ocieplonym bloku tego uczucia nie było. Teraz np mam na czujniku mam 21,5 st, kaloryfery już się zdążyły wychłodzić bo nocna jest ustawiona na 20st, czyli jeszcze spadnie. Dopiero jak zejdzie do 19,5 w nocy to zacznie dogrzewać. A raczej nie spadnie bo jak nie ma mrozu to nie spada, więc przez całą noc ani razu się nie włączy, a rano będzie mi po prostu zimno.
              • triss_merigold6 Re: I nic..... 05.03.16, 14:00
                Ja też.
        • karmelowa_bombonierka Re: I nic..... 05.03.16, 20:41
          Jaki stopień uczulenia wyszedł Twojej córce?

          Ona miała oceniany trzeci migdał?
          Miała endoskopie nosogardła?
          Ujścia zatok sa drożne?
          Miała cytologię nosa?
          Przyczyn przewlekłych problemów z zatokami jest wiele.
          Nie tylko alergie.

          Nie wiem czy już pisałam - mój syn w pewnym wieku miał robione testy skórne - wyszło mu uczulenie na wszystko badane (i to silne, natychmiastowe) poza kotem i kurzem. Wszystkie pleśnie, pyłki etc.
          A akurat kotów i kurzu to on ma pod dostatkiem na codzień smile

          Testy z krwi.
          Dwa różne, z jednej próbki krwi.
          Rzeczy które się pokrywały (to były dwa rózne panele, w szpitalu nam taki ful wypas fundnęli) - w jednym teście wszystkie 2-3 grupa, w drugim same zera.
          Zresztą w tym drugim zera wyszły na wszystko, tylko kilka jedynek było.

          Jakim cudem to moje dziecko żyje, wszystkie objawy mu minęły same w międzyczasie, infekcje załatwia w trzy dni - to ja normalnie nie wiem smile

          Długo męczyliśmy się z przewlekłym zatkaniem nosa.
          Syn ma mocno powiększony trzeci migdał i gdy czasem dostał kataru to się potem ślimaczyło tym bardziej że on ma tak iż każde podrażnienie latwo mu puchnie.
          Cudownym panaceum okazało się nie oddanie kotów, kurzu i wyprowadzka do sterylnego świata - ale olej z czarnuszki. Teraz katary trwają 3-4 dni.

          Poza tym - nawilżamy powietrze, wietrzymy często mieszkanie, dbamy o w miare zdrową dietę i inne takie rzeczy.

          Chore, zainfekowane przewlekle zatoki nie uleczą się szybko - nawet jeśli jakaś alergia się dokłada, to są one wypełnione ropną treścią, pewnie ponadkażaną, z obrzęknietymi ujściami, nienatlenione. Wymaga to konkretnego, specjalistycznego leczenia. Nie tylko zaleczania. Trzeba dokładnie zdiagnozować problem i działać - nie licząc na spektakularne sukcesy. Powolutku do celu smile


          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:13
            Jaki stopień uczulenia wyszedł Twojej córce?

            Ona miała oceniany trzeci migdał? - miała kilkakrotnie oceniany i dwa razy wycinany, w wieku 4 i 6 lat, teraz jedziemy na kolejne badania i się okaże czy to dziadostwo znów odrosło
            Miała endoskopie nosogardła? - miała, ale dawno, przed drugim wycięciem trzeciego migdałka
            Ujścia zatok sa drożne? - tak, z tym, że ma skrzywioną przegrodę nosową
            Miała cytologię nosa? - nie, tylko dlaczego żaden z laryngologów na to nie wpadł?
            • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:15
              Jaki stopień uczulenia wyszedł Twojej córce? - z IGE - II na kurz i III na psa, na inne robiłam tylko skórne kilka razy - nigdy nic nie wychodziło. Niestety nie stać mnie, żeby z IGE robić każdy alergen z osobna. Naprawdę chciałabym, żeby lekarz skierował córkę do szpitala, gdzie zostałyby wykonane kompleksowe badania.
    • marcelina4 Re: I nic..... 05.03.16, 13:56
      słuchaj ad.a poprawa nie nastąpi w ciągu tygodnia, ani miesiąca, za szybko chcesz widzieć jakieś spektakularne efekty, musisz dać czas organizmowi córki na regenerację, usunęłaś całkowicie i bardzo dokładnie alergen z domu w ciagu tego tygodnia? nie? no to masz odpowiedź
      organizm alergika bywa często mniej odporny na infekcje, łatwiej łapie wszystkie latające w powietrzu paskudztwa, do tego córka jak pisałaś często była na antybiotykach, nie sądzę aby antybiotyki wspierały odporność organizmu dziecka
      poza tym alergia to nie jest jedyny problem alergika, to jest jego największy problem zdrowotny, ale nie jedyny który może mu się przydarzyć, alergia nie chroni przed innymi chorobami, więc teraz w sezonie zachorowań i mnóstwa infekcji, córka ma prawo łapać choróbska, takie życie i tyle
      skoro udało się zidentyfikować problem zdrowotny córki, to czas zacząć pracę nad poprawą zdrowia dziecka, ale to jest proces powolny i nie nastąpi z ciągu tygodnia, a mam wrażenie że tego właśnie się spodziewałaś
      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 14:13
        Córka miała w listopadzie dwa antybiotyki pod rząd, i kolejny w zeszłym tygodniu. Przed listopadem było przeszło pół roku przerwy w antybiotykach. Wiem, że to nie mało, ale też nie jakoś rekordowo dużo. Jak sobie przypomnę to chorowałam wiecznie jako małe dziecko na parterze w kamienicy gdzie "ziębiło" od podłogi. Szukam teraz przyczyny w mieszkaniu. Nic mu nie brak, tylko żeby ściany były ocieplone...
        • marcelina4 Re: I nic..... 05.03.16, 14:23
          czyli Twoja córka od jesieni brała trzy antybiotyki ( do tego leki na alergię ), a przedtem też brała antybiotyk, tyle że pół roku temu? jakbyś tego nie tłumaczyła, to jest kilka kuracji antybiotykowych w ciagu roku, to dużo
          organizm średnio osiem miesięcy regeneruje się po antybiotyku, stąd lekarze czasem mówią o błędnym kole przy antybiotykach, bo osłabiony organizm po antybiotykoterapii łatwiej łapie nowe infekcje, zwłaszcza o okresie infekcyjnym jaki mamy teraz
          powinnaś zacząć od rozmowy z lekarzem córki, ustalenia planu leczenia i poszerzenia swojej wiedzy na temat problemu córki i nie histeryzuj dziewczyno
    • klamkas Re: I nic..... 05.03.16, 14:13
      O rety, czy ty w ogóle wiesz co to i jak działa alergia? Poczytałaś o tym? Pytałaś o wszystko lekarza? Bo robisz wrażenie histeryczki, która nic nie wie, ale histeryzuje dla histeryzowania.

      Psa wywiozłaś tydzień temu. Jakkolwiek dokładnie nie posprzątałaś mieszkania, to alergen nadal w nim jest (chyba, że wezwałaś profesjonalną ekipę, wymieniłaś wszystkie tapicerowane meble, materace, dywany, firany, zasłony, koce, narzuty, a najlepiej i wasze ciuchy). Nawet jakbyś wysprzątała wszystko i alergenu by już nie było, to a. zanim organizm córki zareaguje, zregeneruje się i odzyska normalną odporność, mogą minąć tygodnie, albo miesiące. Poza tym córka może mieć alergię nie tylko na psa, ale na coś jeszcze.

      Nie podejmuj żadnych drastycznych kroków, bo coś ci się wydaje. Zadbaj o zdrowe powietrze w domu (częste wietrzenie, średnia temperatura, nawilżanie). Może zainwestuj w oczyszczacz powietrza zanim zrealizujesz śmiały pomysł kolejnej przeprowadzki. Sprzątaj często i na mokro. Zadbaj o dietę i dużo ruchu dla córki. Może wymień też chemię, której używacie do kąpieli i sprzątania (intensywne zapachy mogą podrażniać wysuszoną i schorowaną śluzówkę).

      W ramach poszukiwania źródła alergii możesz zacząć prowadzić zeszyt - zapisujesz w nim codziennie co córka jadła, gdzie była (np. w szkole/u babci/u koleżanki/w parku), czy uprawiała jakiś sport itp. itd. Upierdliwe, ale po czasie pozwala zobaczyć pewne schematy i połączyć je z objawami.

      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 14:23
        Klamkas - dzięki. Wiesz, akurat niczemu innemu nie poświęciłam nigdy tyle czasu co tej cholernej alergii. Powiem Ci szczerze że to moja zmora, nie możemy żyć normalnie. Niczego nie mogę zaplanować, chyba że "akurat młoda będzie miała szczęście i będzie zdrowa". NIGDY wcześniej tak nie było. Były wcześniej symptomy, ale do wyleczenia lub przechodziły samoistnie. Teraz jest zupełnie inaczej. Mam nawilżacz i oczyszczacz powietrza. Odkurzam często, co drugi dzień. Wszystko myję na mokro, ale bez detergentów, samą wodą. Często zmieniam mopy. U córki nie używam w ogóle żadnych detergentów. O dietę dbamy, zawsze nawet jeśli nie miałam czasu to było dużo warzyw, kasz, ryżu, dużo owoców, pijemy samą wodę, albo wyciskam soki jak mam czas, w tygodniu dużo różnych herbat i kawę zbożową. Ograniczyłyśmy mleko i produkty mleczne. Na ten zeszyt też wpadłam już jakiś czas temu, jak do tej pory zauważyłam reakcję na kakao, czekoladę, nutellę. Temperaturę mam średnią - takie 21,5 -22 st. Pediatra kazał obniżać do spania.
    • anorektycznazdzira Re: I nic..... 05.03.16, 14:29
      Jak ma już rozwalone zatoki to będziesz ją leczyć ze 2 lata, zanim będzie całkiem OK.
      To właśnie dlatego zebrałaś po łbie za lekceważenie stanu córki, że powikłane zatoki to nie jest choroba w której "zjadła przepisane leki i przeszło".
      • agni71 Re: I nic..... 05.03.16, 16:49
        Ja jeszcze dodam, że jeśli córka czuje drapanie w gardle i ma cieknący, wodnisty katar, to może akurat być niezwiązana z alergią zwykła infekcja wirusowa. O tej porze roku nic dziwnego, dwójka moich akurat też to przechodzi. A że organizm skądinąd osłabiony, to może łatwiej łapać.
    • oqoq74 Re: I nic..... 05.03.16, 19:16
      Przede wszystkim alergeny krążą nadal w powietrzu. Nie da się tak wysprzątać, aby po tygodniu nie było żadnych alergenów. Objawy mogą ustąpić dopiero po jakimś czasie i tutaj u każdego jest inaczej.
      Inna sprawa, że skoro badane były tylko dwa alergeny, to nie wiesz, czy coś innego dodatkowo córki nie uczula. I mogą to być pyłki drzew - skoro jest uczulona na kurz i psa, Sezon zaczyna się w styczniu. Mogą też być pleśnie, grzyby. Ciepła i mokra zima to akurat dobra pora na to. Może też być coś pokarmowego. Pozostaje zrobić badania. Ale najpierw tomografia.

      I jeszcze jedno. To, że ktoś ma w badaniach gorsze wyniki niż córka i łatwiej wszystko znosi, o niczym nie świadczy. Każdy reaguje inaczej. Jeden kichaniem, drugi długotrwałym katarem, infekcją, trzeci się dusi. Więc tym nie ma się co kierować.
    • asia_i_p Re: I nic..... 05.03.16, 20:37
      Spokojnie, ta poprawa w końcu będzie. Wiosna nie jest dobrą porą dla alergików, może być tak, że już coś zaczyna pylić.
    • undoo Re: I nic..... 05.03.16, 20:54
      Po usunięciu alergenów z otoczenia/diety osoby uczulonej potrzeba przynajmniej 2 tygodnie na ustąpienie objawów. Głupie wysypki po zjedzeniu czegoś potrafią się utrzymać przez 2 tygodnie właśnie.
      Druga rzecz, która mi przychodzi do głowy, to to, że w nowym domu masz grzyb. Nie mieszkasz tam długo - wciąż jeszcze może być zamaskowany albo się dopiero pojawiać. Sprawdź, czy nigdzie wilgoci nie ma. Grzyb jest paskudny i podstępny, a alergia na niego daje właśnie takie objawy. Sprawdź materace, książki i zabawki córki powinny trafić do zamrażarki na 48godzin. Pościel do praia w wysokiej temperaturze.
      Walka z alergią to wojna na lata, niestety.
      Powodzenia!3
      • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 22:30
        Jak mama sprawdzić czy nie ma wilgoci? Higrometr mi pokazuje ze w każdym pomieszczeniu jest za sucho. Nie mam żadnych plam, zacieków, nic nie śmierdzi. Serio pytam, niby jak mam to sprawdzić inaczej niż dokładnie obejrzeć wszystko co się da? Meble kupowałam nowe jak się wprowadzaliśmy, materaców nie mamy, córka śpi na sofie a ja na łóżku w sypialni, to jest łóżko bez materaca. Pościel zawsze piorę w 60st.
        • aga_sama Re: I nic..... 05.03.16, 23:12
          Wygooglaj jeszcze alergeny krzyżowe z tym co ją uczula. Wyeliminuj je z diety. Jak będziesz miała kontakt z psem, to kurtka do foliowego worka i zostaje w aucie, reszta ciuchów do osobnego prania, ty pod prysznic. Sprawdź czy córeczka nie siedzi w szkole z dziećmi, które mają psy. Każde pranie z dwukrotnym plukaniem, odpuść cała chemię dzidziusiową, u nas sytuacja poprawiła się dopiero po przejściu na linię zero ecover. Dodatkowo nie oczekuj żadnych spektakularnych efektów do lata. Podrażniona śluzówka może mocno reagować na wszystko, zanim się nie zregeneruje
          • ad.a6 Re: I nic..... 05.03.16, 23:19
            Nie wiem, czy siedzi. Ma sporo koleżanek i znajomych. Nie wyobrażam sobie zabronić jej siedzieć z kimś bo ma psa. Kuriozum jakieś. Piorę w różnych żelach do prania, w żadnym konkretnym więc nawet nie wiem, który by to mógł być.
    • phantomka Re: I nic..... 06.03.16, 00:29
      Po pierwsze przy uczuleniu na roztocza nie wolno uzywac nawilzaczy. Roztocza uwielbiaja wilgotne towarzystwo. Musi byc chlodno (max18-19)
      A czemu lekarz nie dal skierowania na oddzial alergologiczny? Ja od mojej alergolog dostalam taka propozycje, kladziesz dziecko na kilka dni i leca z badaniami.
      A cora choruje caly rok? Nie wiazalas tego z pyleniem drzew?
      • ad.a6 Re: I nic..... 06.03.16, 06:18
        Właśnie tak usłyszałam od lekarza, ma być chłodno i sucho. A my marzniemy, bo jesteśmy przyzwyczajone do 24 st w bloku. Pisałam wyżej, że bardzo się dziwię, że lekarz nie dał takiego skierowania, tzn pediatra. Bo u alergologa byłyśmy w ciągu całego życia córki chyba ze 4 razy, w tym dwa żeby wykonać testy skórne, z których nic nie wychodziło, i za każdym razem prywatnie. Skoro wszyscy piszą, że testy skórne są do d*py, to po co się je robi, jeśli nic nie wychodzi prawie nikomu? Problem jest w tym, że ja oficjalnie żadnego skierowania od pediatry nie dostałam. Wszędzie chodzę prywatnie. Tzn dostałam ale do laryngologa i poddałam się w związku ze zbyt długimi terminami. Nie rozumiem też takiej polityki NFZ- dostaję termin do laryngologa na za 3 miesiące. Co mi po tym terminie, skoro dziecko do tej pory wyzdrowieje bo nie będę czekać i pójdę z nim prywatnie? Lekarza ma obejrzeć dziecko gdy jest chore a nie zdrowe. Nie wiem już jak mam działać skoro pediatrzy traktują temat doraźnie. Dzisiaj jedziemy do tego szpitala. Jak będzie tam wi-fi to będę pisać na bieżąco.
        • phantomka Re: I nic..... 06.03.16, 09:37
          Wydaje mi sie ze powinnas dosyc stanowczo zaczac dzialac. Tzn.spisac sobie liste spraw ktore trzeba wykonac i je realizowac. Laryngolog jest dostepny szybciej jezeli wyposze sie skierowanie na cito. Wpisuja odpowiedni kod i miejsce musi sie znalezc. Nie wierze ze w zadnej przychodni w okolicy nie ma takiej mozliwosci. Idziesz, smecisz, nawet troche podkrecasz objawy i ktos sie w koncu Wami zajmie.
        • lady-z-gaga Re: I nic..... 06.03.16, 09:43
          >A my marzniemy, bo jesteśmy przyzwyczajone do 24 st w bloku.

          Mieszkałam kiedyś w niedogrzanym bloku i maiałam nowych, młodych sąsiadow z dzieckiem. Po dwóch sezonach jesiennych-zimowych odkryli, że ich dziecko przestało ciągle chorować. Wcześniej mieli w mieszkaniu po dwadzieścia kilka stopni, tutaj - najwyżej 20-21, często bywało chłodniej. Nikt mi nie wmówi, że od chłodu Twoja córka choruje więcej, tym bardziej, że to nie jest noworodek.
          To raczej poprzednie wysokie temperatury, w jakich się wychowała, przyczyniły się do tego, że rozwinęły się u niej wszystkie dolegliwości. Lekarz wie, co mówi. Poza moją 80letnią, nieżyjącą już babcią, nie znam nikogo, kto uważałby, że upał w mieszkaniu jest zdrowy. Ja w 24stopniach zimą nie mogłabym funkcjonować i musiałabym chodzić w bieliźnie.
          • kura17 Re: I nic..... 06.03.16, 09:56
            no niestety, wielka czesc mojej rodziny tak wlasnie uwaza - im cieplej, tym lepiej i bron boze zadnego otwartego okna, bo "ciagnie"...

            nam nie chcieli wierzyc, ze przez caly rok spimy przy otwartym oknie i wylaczonym ogrzewaniu (dzieci tez, no przy -10 zamykamy u dzieci okna, gdy idziemy spac, nasze zostaja otwarte). jak byli u nas z wizyta, to na poczatku byli zszokowani chocby tym, ze wylaczamy ogrzewanie na noc (tzn mamy ustawiony program tak, aby grzalo miedzy 5:30 i 23:00, oczywiscie kaloryfery maja pokretla).

            jednak oni po domu lubia chodzic w krotkim rekawku, u nas - poza latem - raczej sie nie da, dla mnie 19-20 stopni to nie jest wystarczajaca temp. na krotki rekaw. kazdy ubier sie tak, by mu bylo cieplo i juz.
            dla niektorych ludzi to niezrozumiale, ja u rodziny chodze i otwieram okna, oni u nas zamykaja i pytaja, czy moge dogrzac... (pewnie uwazaja nas za totalne sknery uncertain )
            • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 10:17
              Mnie się wydaje, że to ma związek z ciśnieniem. Niedociśnieniowcy (jak ja) zawsze marzli tam, gdzie ludzie z normalnym lub podwyższonym ciśnieniem mieli krótki rękaw. Dawniej najlepiej funkcjonowałam w temperaturze ok. 24 stopni, teraz, kiedy ciśnienie mam nieco wyższe, wystarczy mi 21-22. Poniżej 20 zaczynam hibernować. Tak czy owak, temperatura w mieszkaniu zależy od upodobań osobniczych. Ważne, żeby nie było sauny i żeby często wietrzyć i nawilżać zbyt suche powietrze.
              • oqoq74 Re: I nic..... 06.03.16, 13:50
                Całe życie mam niskie ciśnienie, i w domu w temp. powyżej 23 stopni jest mi za gorąco. W nocy muszę mieć chłodno, zakręcony kaloryfer, bo inaczej rano wstaję zmęczona, niewyspana, boli mnie głowa i ogólnie fatalnie się czuję.
                Aczkolwiek latem ta tolerancja jest większa.
                • lady-z-gaga Re: I nic..... 06.03.16, 14:05
                  Ja też miałam zawsze bardzo niskie ciśnienie, a nie wyobrażam sobie w domu wyższej temperatury niż 22 stopnie. Oczywiście mowa o cieple z kaloryferów.
                  • niennte Re: I nic..... 06.03.16, 14:17
                    No to widocznie są to inne cechy osobnicze.
                    Ja poniżej 20 stopni lodowacieję i przestaję poprawnie funkcjonować.
                    Odkąd mam ocieplony blok, mam stale zakręcone kaloryfery, w sypialni mocno rozszczelnione w zimie okno, a kuchni również i dodatkowo dmuchającą chłodem kratkę wentylacyjną, w pokoju lekko odkręcam, zależnie od aury. Grzeją same rurki doprowadzające. Temperatura w granicach 21-22 stopnie i to jest dla mnie optymalne. Kiedy jestem u córki, duszę się z gorąca, bo oni zawsze marzną (lub tak twierdzą) i grzeją mocno. Fakt, że wnuczka z zięciem zawsze biegają boso, bo tak lubią.
        • 1matka-polka Re: I nic..... 06.03.16, 13:26
          >. Skoro wszyscy piszą, że testy skórne są do d*py, to po co się je robi, jeśli nic nie wychodzi prawie nikomu?<
          Może dlatego, że póki co, nic lepszego nie wymyślili?
        • oqoq74 Re: I nic..... 06.03.16, 13:53
          Najlepszym narzędziem dla stwierdzenia alergii jest obserwacja objawów u alergika. Bywa, że testy nic nie wykazują, jak u mojego syna, a alergia, czy nietolerancja jest.
    • kozica111 Re: I nic..... 06.03.16, 07:13
      Czy totalne, absolutne ustąpienie alergii jest w ogóle możliwe u alergika? Szczególnie teraz wiosną?
      Wszyscy znani mi alergicy biorą aktualnie leki i zamiast ciągłego łzawienia, duszenia się, zapuchniętych twarzy i nosów maja nadal to wszystko tylko zwyczajnie w mniejszym stopniu, czyli pokasłują, wydmuchują, klną wiosnę i tyle.Córka pewnie ma uczulenie na psa ale nie tylko.
    • aagnes Re: I nic..... 06.03.16, 10:11
      Poczytaj o alergiach krzyzowych i na milosc boska zamiast tutaj zakladac wielopostowe watki zajmij sie corką porzadnie, ona potrzebuje bardzo solidnej diagnostyki co w przypadku alergii to jest droga przez meke, ale nic na to nie poradzisz. musisz i koniec. na twoim miejscu - ja przeciwniczka homeopatii i tych wszystkich smiesznych pseudonauk poszlabym na tzw biorezonans, koszt 150 zl a znam pare osob, ktore sobie chwala.
      moja ciotka bylya tak koszmarnie uczulona na koty, ze jak do niej przychodzilismy (Wowczas mielismy koty) to mielismy kwadrans na to, zeby zalatwic co mielismy zalatwic, po prostu tak fatalnie reagowala na nas, nasze ubrania, zaczynala sie doslownie dusić na smierc.
    • wuika Re: I nic..... 06.03.16, 10:34
      Po tygodniu? Wiesz, ile mi schodziły zmiany skórne po alergii na gryzonie? 2 lata. Tyle trwało nie ogarnięcie, ale wymiana wszystkiego w domu, wiadomo, że nikt wszystkiego nie wyrzuca od razu, ale alergeny włażą we wszystko i trochę trwa, zanim mieszkanie się z nich oczyści. A Ty mówisz o tygodniu.
    • woman_in_love skoro nic to niech piesek wróci,on jest ważniejszy 06.03.16, 16:28

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka