Dziękuję wszystkim, którzy udzielili mi cennych porad w poprzednim wątku. Pies nadal jest na wsi. Mieszkanie ogarnięte jak się dało. Wyrzucone i wymienione co się dało. Córka cały poprzedni tydzień (choć na lekach - Aerius, Pronasal) chodziła normalnie do szkoły. Bez kataru, bez kaszlu. Ja do pracy. Myślałam że wszystko wraca do normy. Wczoraj zaczęła się znów chrypka, kichanie, pokasływanie, typowe objawy "tego co zawsze". Leki zapisane od laryngologa podaję jej regularnie, o stałych porach dnia. Mówi że czuje się dobrze, nie gorączkuje. Jak smarknie to samą wodą, jak kaszlnie -też. Ale nie jest ok. Jutro mamy jechać do szpitala na tę tomografię zatok. To 200 km od nas. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy wracać bo nas nie przyjmą. Urlop już mam podpisany przez szefa i chciałabym załatwić te badania. Poza tym młoda ma od poniedziałku rekolekcje, nie traciłaby szkoły..... Podsumowując, nie ma żadnej poprawy.