Tak przy okazji tradycyjnego wątku Mady o przygotowaniach świątecznych

- zastanawiająco dużo osób pisze, że nie robią "przedświątecznych porządków" bo sprzątają na bieżąco.
Naprawdę? Mogłam tak napisać, póki nie miałam dzieci i mieszkałam w małym mieszkaniu. Wtedy faktycznie, przy okazji "zwykłego" sprzątania raz umyłam klosze, innym razem uprałam zasłonki i nie było potrzeby robienia gruntownych porządków.
Teraz jednak mam dużo więcej obowiązków i zwyczajnie się nie wyrabiam. Po prostu nie starcza mi czasu na nic więcej niż zupełnie podstawowe prace. Oczywiście, mogłabym zarezerwować którykolwiek weekend na "porządne sprzątanie", ale prawda jest taka, że przed świętami jestem najbardziej zmotywowana. Tak więc, chcąc nie chcąc, wpadłam w stare koleiny i powielam schematy mojej mamy

.
Jestem jedyna?