w sumie niby nic dziwnego, zdarza się ze z przypadkowo poznana osoba, pozornie znacznie odkegla od orbity wlasnego zycia, odkrywa sie wspolnego znajomego. zycie.
mialam juz taki przypadek, ze z krzakow w wakacyjnych pampasach wyszedl ziomek z domowych pampasow.
no ale tym razem to mi jednak szczeka opadla. zadzwonila do mnie zjawa sprzed 25 lat. tzn. zadzwonil do malzonka personalny, ktory dostal namiary na niego od head huntera. orbita b. odlegla bo 400km, 25 lat i branza luzno skojarzona ze specjalizacja malzonka. a spedzlismy wtedy ze soba urocze lato, ktore tak jakos ...sie rozeszlo po kosciach. nazwisko mnie zaintrygowalo, a zdjecie wprawilo w oslupienie.
licytujcie. kogo globalna wioska bardziej zaskoczyla