Dodaj do ulubionych

Jak pomóc córce?

25.04.16, 17:00
Córka nigdy nie była w klasie lubiana. Nie, że była jakoś bardzo nielubiana i ktoś jej dokuczał, ale jakichś wielkich przyjaźni w tej klasie nie zawarła. Sama mówi o sobie, że jej na przyjaźniach nie zależy, że nie przyjaźni się z nikim jakoś szczególnie, raczej po trochu ze wszystkimi. Na lekcjach siedzi sama. Twierdzi, że tak lubi, ale widzę, że to nieprawda. Dołączyła do tej klasy od początku klasy IV. Przez IV klasę miałam wrażenie, że została zaakceptowana przez grupę. Było kilka wspólnych wyjazdów, wycieczek, na kilka z nich jechałam z klasą jako opiekun. W IV klasie scysji nie było, ale średnia też niższa niż teraz (4,9). W piątej klasie średnia wyższa ale też konfliktów przybyło. Koledzy z klasy bardzo często się do córki zwracali o pomoc w lekcjach, ale jak córki nie było- wówczas nie było komu pomóc. Na koniec V klasy średnia 5,2. W VI klasie nastąpiło apogeum - podobno nikt z nią nie rozmawia, nikt nie lubi. WIem, że średnia będzie 5,6 albo wyższa. Relacje z rówieśnikami zepsuły się po tym, jak wychowawca ogłosił, że młoda jest laureatką konkursu z polskiego. Ich wychowawca jest polonistą, wymagania wyśrubowane. Młoda będzie miała 6 z polskiego sama z całej szkoły. I samych wrogów. Nie jest kujonem. To zwykła nastolatka. Kupiła sobie plecak z rockmetal.pl i naszyła naszywki ulubionych zespołów. W zeszłym tygodniu przyszła z płaczem, że dziewczyny z klasy ją wyśmiały. Ma rację. W tej klasie nikt nie toleruje inności. Klasa pod względem nauki mizerna, mało ambitna. Była mała grupka tzw. prymusek, które moja córka "położyła na łopatki" gdy dołączyła do tej klasy. Zrobiła to zupełnie nieświadomie. Wychowawca nie łagodzi sprawy, wręcz przeciwnie, zaostrza i podburza jedno dziecko przeciwko drugiemu (byłam ukradkiem w szkole i przeprowadziłam małe dochodzenie). Jak pomóc dziecku? Widzę, że chciałaby mieć w tej klasie bratnią duszę....
Obserwuj wątek
    • ola766 Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 17:08
      Porozmawiaj z wychowawcą na ten temat. I tym "podburzaniu", na czym to w ogóle polega?
      Jesli wychowawca dobrze się nie wytłumaczy poszłabym do dyrekcji.
      Poza tym jest koniec kwietnia, córka zaraz zmieni szkołę.
    • lokitty Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 17:10
      Wątpię, żeby w klasie o takim zestawie grupy, jaki macie, znalazła teraz bratnią duszę, przed końcem szkoły w dodatku.
      Celujcie w ambitne gimnazjum.
      'Moja dość dobrze ucząca się i rozsądna młoda sąsiadka poszła do gimnazjum rejonowego i była po prostu tępiona - bo dziewczyny były z opcji ostry makijaż, fajki i imprezy z alkoholem, generalnie zresztą wokół jest słabe środowisko. Dziewuszka poza tym nie zadzierająca nosa, ze zwykłego domu, ale "za dobra" na tamtą grupę.
      W liceum odżyła, do tego stopnia, że dyrektor powiedział, że chętnie by jej nie dopuścili do matury, żeby tylko została wink - prowadzi szkolny wolontariat i generalnie realizuje się.
      Ja też miałam koszmarną klasę w podstawówce, 2/3 to byli chłopcy wybierający się do zawodówek, chamówa na lekcjach totalna - odetchnęłam idąc do dobrego liceum, gdzie na pierwsze półrocze prawie pół klasy miało średnią powyżej 4,7.
      • lokitty Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 17:13
        Jeśli chciałaś coś z tym robić, to trzeba było zacząć na początku roku, teraz szkoda nerwów i Twoich, i dziecka. To już tylko parę tygodni przecież.
        Ma inne koleżanki, jakieś grono znajomych?
        • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:33
          Wcześniej nic nie robiłam bo nie wydarzyło się nic drastycznego, córka też jakoś się nie skarżyła, że ktoś jej dokucza, były klasowe wyjścia, imprezy, wycieczki, na które jeździłam z nimi i nic nie wskazywało na to, że VI klasa będzie miała taki finał. Młoda ma koleżanki poza szkołą, chodzi na zajęcia ze szkicu, zajęcia teatralne, zajęcia komputerowe (zaczęła pisać programy w DHTML i C++), ale to przeważnie młodzież gimnazjalno-licealna, i na urodziny np nikt jej nie zaprasza. Oni się widują tylko na zajęciach poza szkołą.
      • 71tosia Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 23:02
        ze swojch starych i mojej corki czasow nie takich dawnych czasow- dzieciakom zwykle bylo wszystsko jedno jak sie kolega/kolezanka uczy a za sympatycznych uwazno te inicjalizujace fajna zabawe, z poczuciem humoru, energicznych i z ktorymi mozna bylo pogadac o ciekawych rzeczach, ktorzy sporo wiedzieli ale jednoczenie nie okazali innym pogardy z tego powodu ze wiedza mniej Dobrzy uczniowie byli lubiani bo czesto wlasnie te cechy mieli. Z pewnoscia samo dobre uczenie nie przeszkadza w kontaktach z innym dziecmi.
        • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 06:54
          Zależy od nastawienia klasy wink.
          Moja córka jest w kl. III i jest grono rodziców bardzo zainteresowanych radzeniem sobie/ocenami innych dzieci, np. potrafiących wypytywać cudze dziecko po sprawdzianie, co dostało (nie moje - więc jestem chyba obiektywna, że takie zachowania jednak są wkurzające).
          Dzieciaki zaglądają sobie w testy, sprawdziany, jedna panna łazi po klasie i każdego wypytuje, co dostał - dziwna atmosfera, a prawdziwe stopnie jeszcze się nie zaczęły wink.
          Z drugiej strony - zawsze bardziej lubiane są dzieci ekstrawertyczne, przyjazne, łatwo nawiązujące kontakty i tu masz rację.
          Jeśli córka autorki nie ma potrzeby otwierania się na szersze grono (co jest wspomniane od razu na początku), to może być jej trudno znaleźć przyjaciół i w innej szkole, bo po prostu z nikim nie nawiązuje wystarczającej interakcji.
          Ale... trudno jest przestać być introwertykiem wink.
    • mamma_2012 Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 17:11
      Nie ma znajomych na życzenie, zapomnij.
      Lubienie to jakiś kompromis między tym, co daje rówieśnikom, a tym co im oferuje.
      Znajomość polskiego to nie jest to, co imponuje młodzieży, nawet w świetnych szkołach.
      • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:43
        Bo akurat teraz problem się pogłębia. Atmosfera między dziewczętami w jej klasie jest tak gęsta, że nie idzie wytrzymać, to da się wyczuć. Wcześniej problem był, ale nie aż taki i córka sama mówiła, że koleguje się ze wszystkimi "po trochu". Widziałam po ilości dzieci przychodzących do naszego domu, że jest dobrze.
    • beataj1 Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 17:50
      Wzmocnić i pomóc włączyć funkcję "przeczekania". Bo robienie teraz afer jest bez sensu a może córkę dodatkowo kosztować jeszcze stres - nie wierze że wredne dzieciaki po pogadance odpuszczą.

      Wybrać jej fajne gimnazjum dla zdolnej młodzieży i szybko zapomnieć o tym co było.

      Kumpela tak zrobiła i ma teraz świetna zadowoloną córkę. Która nie musi sie wstydzić w środowisku że ma ambicje i lubi się uczyć i coś osiągać...
    • alpepe Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 18:04
      Zajęcia pozaszkolne i najlepsze gimnazjum w mieście. Moja córka nie miała takich przeżyć jak twoja, była lubiana przez większość, ale również brakowało jej bratniej duszy, poza tym już w piątej i szóstej klasie nie miała wspólnych tematów z większością koleżanek z klasy, bo rozmijały się z nią intelektualnie, że tak to nazwę. Ale jak poszła do gimnazjum, które w Niemczech prowadzi do matury, więc jest dla dzieci zdolniejszych, nagle poczuła się jak ryba w wodzie. Same zdolne bestie, dowcipne, na poziomie, żaden tam narybek galeriański czy blacharski.
      Musisz wzmocnić w córce poczucie własnej wartości, bo grupa wyśmieje u twojej córki nawet najnowsze najki i oryginalną torbę LV, dla zasady, u jednej z koleżanek będzie to powód do podziwu...
      Przyjaciele znajdą się zaś w lepszym gimnazjum.
        • alpepe Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 11:03
          o sobie mówisz? Masz pojęcie, jak to jest, kiedy dziecko czuje się wyobcowane, bo nie ma koleżanek do rozmów w podstawówce, a potem idziesz przypadkowo do szkoły i widzisz ją otoczoną wianuszkiem rówieśników płci obojga, roześmianą i rozgadaną?
          Jak napisałam, córka wątkodawczyni może nie ma aż tak źle w szkole, jak odbiera to ona i matka, a jak ty biedaczko masz jakieś kompleksy i próbujesz mi dogryźć, to ci jeszcze powiem, że zazdrość i zawiść to straszne uczucia, zmarszczki ci się od nich zrobią.
    • ginger.ale Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 18:05
      Zadbać, aby trafiła do gimnazjum/klasy w gimnazjum, gdzie obecna klasa nie przejdzie z automatu.

      Próby ułożenia poprawnych relacji na 2 miesiące przed zakończeniem SP uważam za bezcelowe.
        • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:51
          NIe TYLKO ale TEŻ przez średnią. Zanim młoda dołączyła do tej klasy były trzy osoby, które "brylowały". Ja nie znałam wcześniej tej klasy, młoda przeszła z innej szkoły i niechcący "zrzuciła" tę trójkę z piedestału. Do tego dochodzi to jej eksponowanie "inności", zmiana stylu ubierania się, napuszczający wychowawca, lubiący plotki między dziećmi i tolerujący tylko te dziewczyny, które chodziły do tej klasy wcześniej. Chciałabym poznać źródło problemu, żeby w gimnazjum pomóc jej ułożyć te relacje z rówieśnikami. Przykro mi że córka stoi na uboczu. Albo może inaczej, ona sama uważa się za outsiderkę, ale chciałaby być nią z wyboru, nie z konieczności.
          • morekac Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:12
            >Przykro mi że córka stoi na uboczu.

            Bardzo możliwe, że masz introwertyczne dziecko, które
            1. samo niezbyt garnie się do kontaktów z rówieśnikami
            2. nie ma łatwości nawiązywania kontaktów i uroku osobistego dużego na tyle , żeby zniwelować inne 'wady'.
            Wtedy nigdy nie zostanie klasową gwiazdą, duszą towarzystwa czy będzie miała szerokie grono przyjaciół.
            Być może w klasie czy większej grupie jest na tyle zestresowana, że blokuje się i jest odbietana jako 'wywyższający się kujon'.
            Wtedy zapewne w mniejszej grupie będzie funkcjonowała lepiej.
            W tym przypadku pozostaje ci ją kochać jak swoje i zapewnić zajęcia dodatkowe w kameralnej grupie.
            • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:31
              Morekac - masz rację. Z jednej strony stoi na uboczu a z drugiej chciałaby mieć przyjaciół, najlepiej takich o takich samych zainteresowaniach i poglądach, słuchających tej samej muzyki, czytających podobne książki..... Rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy, uświadamiam jej że skoro sama eksponuje swoją "inność" sama naraża się na tzw. hejt, bo ludzie są bardzo nietolerancyjni i niestety troszkę potrwa zanim odnajdzie "swoją" grupę. Z jednej strony jest bunt i "jestem inna, mam prawo wyrażać siebie, akceptujcie mnie taką jaką jestem bo ja się nie zmienię", z drugiej usilne pragnienie akceptacji.... nie wiem co mam zrobić.
              • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:20
                Też jestem introwertyczką, pocieszę się, że przyjaciół "na swoim poziomie" znalazłam w LO, do którego byłą selekcja. I nawet nie chodziło o zaprzyjaźnienie się na śmierć i życie (ogromnie zaprzyjaźniłam się z jedną dziewuszką dopiero w II klasie, wcześniej była nas zawsze grupka 4-6 do różnych pogaduszek, pójścia na lody itp.), ale właśnie o podobne zainteresowania, sposób spędzania czasu, muzykę, sposób ubierania się itp.
                Może więc córka znajdzie ludzi nadających na tych samych falach w dobrym gimnazjum smile.
                A bunt połączony z potrzebą grupowej akceptacji u nastolatków to chyba normalka?
                CO ja bym teraz robiła - zapewniała dzieciakowi jakieś miłe przeżycia pozaszkolne, tym bardziej, że miała niefajny epizod chorobowy i endoskopię zatok.
                Ja mojemu dziecku po podobnym epizodzie chorobowym (nieobecność od początku marca do 11 kwietnia, na miesiąc obstawiona antybiotykami, sterydami itp.) przykazałam stanowczo nie stresować się niczym ale to niczym w szkole, nie wysilać, nie przepracowywać itp., w każdy weekend staram się wymyślić jakieś przyjemne z jej punktu widzenia zajęcie. Ona wie, że zaraz koniec roku, koniec III klasy, zmiana wychowawcy - i wyluzowała się kompletnie. Przy okazji ja sama pożarłam się w końcu osobiście z nauczycielką o podkręcanie atmosfery z powodu trzecioteściku i mam przes... wink.
                Nie wiem, co sprawi przyjemność 6-klasistce, bo jeszcze do tego etapu nie doszłam.
              • morekac Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 21:56
                >bo ludzie są bardzo nietolerancyjni

                Bez przesady z tą nietolerancją. Świat nie jest taki straszny i jest na nim miejsce i dla fanek Bibera, i dla fanek Metalliki. Wiadomo, że każda niemal dziewczyna w wieku lat nastu chciałaby być uwielbianą przez wszystkich 6gwiazdkową pięknością (a uważa się za ostatnie brzydactwo, którego nikt nie kocha, nie rozumie i życie jest do dupy) - weź też trochę poprawkę na depresyjność wieku dorastania i że świat w oczach takiej panny wygląda nad wyraz ponuro. Ale wygląda niestety też na to, że młoda trochę sobie zapracowała na niechęć klasy. Na przyszłość mogłaby się nauczyć trzymać czasem język za zębami (bo sprawia przykrość innym, nie jest ważne, że niechcący) i pojąć różnice między asertywnym wyrażaniem swego zdania a agresywnym pyszczeniem.
      • lokitty Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 22:28
        A czemu, młode właśnie zdaje do gimnazjum - do gimnazjów pozarejonowych chyba czerwony pasek jest brany pod uwagę, to i średnią matka pamięta... Co za problem pamiętać, jakie świadectwo dzieciak miał rok temu i jaką średnią w dopiero co zakończonym semestrze? To naprawdę nie musi oznaczać fiksacji matki na ocenach wink.
        • morekac Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 00:36
          Cóż, usiłuję sobie przypomnieć średnią córki na koniec gimnazjum - istotna była przy rekrutacji - i za cholerę nie pamiętam. Być może wstrzeliłabym się w przedział co najwyżej. Niespełna rok temu to było.
          Tu mama pamięta kilka średnich i z lubością pisze o tym na forum, chociaż dla potrzeb wątku wystarczyłaby informacja, żd dziecko jest bdb uczniem i ma wyróżnienie. Co moim zdaniem oznacza, że te średnie są dla niej niesamowicie istotną sprawą. Jeśli dziecko podobne klasyfikacje stosuje przy doborze przyjaciół (w sensie: nie zagadam do tego czy tamtego, bo o czym można rozmawiać z kimś, kto ma tróję z matmy) albo co gorsza mama nie akceptuje mimowolnie znajomości <4,5, to kiepsko to widzę. Być może część dziewczyn z klasy jest wredna, ale nie wierzę, że wszystkie.
          • 71tosia Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 01:17
            "Klasa pod względem nauki mizerna, mało ambitna. Była mała grupka tzw. prymusek, które moja córka "położyła na łopatki" gdy dołączyła do tej klasy. Zrobiła to zupełnie nieświadomie. "
            nie ma co domniemywac, mama ocenia znajomych corki glownie po wynikach szkolnych. Az bije z tego tekstu niechec do innych dzieci.
          • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:00
            Nie muszą być wredne.
            Po prostu dziewczynka jest chyba raczej introwertyczna i nie dąży do nawiązywania przyjaźni, co jest opisane na początku. A zawsze łatwiej jest osobom, które same inicjują kontakty - w końcu znajdą swoją bratnią duszę.
            BTW, skupianie się na ocenach naprawdę nie musi oznaczać tego, że matka i dziewczynka mają klasę w pogardzie. Myślę, że jak dziecko będzie wybierać się do gimnazjum, to też będę tę średnią przeliczała. A to z przyczyny, że zlikwidowano nam rejon (słaby), a obecny jest po prostu całkowicie beznadziejny, w jeszcze słabszej dzielnicy, ze złym środowiskiem - i nawet pracująca tam znajoma nauczycielka nam to odradza. Tak więc nie ma mocnych, jakoś tam będę czuwała nad dobrymi ocenami w 5 i 6 klasie, bo inaczej dzieciak trafi naprawdę beznadziejnie i panny blachary zeżrą ją żywcem tongue_out.
            Też się cieszę ze szkolnych sukcesów dziecka, to chyba nie jest zakazane? Natomiast kategorycznie nie pozwalam wścibiać nosa w cudze stopnie i traktować kogoś lekceważąco, bo np. słabiej czyta czy coś tam.
        • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:53
          Nie jestem zafiksowana na ocenach. W tym roku tak po prostu wyszło. Zaczęło się od konkursów i tak poszło lawinowo. Jako nauczyciel również jestem wyczulona na zauważanie postępu lub jego brak.
          • azyl85 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:58
            powiem ci, ze dla takiej 12latki kontaktt i akceptacja przez rowiesnikow jest bardzo wazna, wyslalabym ja na te 2miesiace chociazby do sanatorium typu Rabka napewno jakies tam skrzywienie kregoslupa ma jak jest wysoka, niech odpocznie od małych tyranów i pozna inne dzieci, potem zupełna zmiana szkoły- gimnazjum aalbo conajmniej klasy, oby udało jej się trafić na dobrych i życzliwych ludzi, bo nawet słabi uczniowie- chodzi o oceny są wrażliwi i dużo lepsi w człowieczeństwie niż pozostali więc nie kierowałabym się, żeby posłać córkę do jak najlepszej szkoły i tam problem zniknie, może nie zniknąć jak ma cechy kozła ofiarnego i trafi na ludzi bez skrupułów to problem bedzie sie ciągnął
            • za_mszowe Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:35
              Woohooo, tez ze wzgledu na pewna lekka niepelnosprawnosc fiz jezdzilam w 5-6-7 kl (reforma z gimbazjum mnie ledwo ominela) do sanatorium. Akurat za pierwszym razem trafilam na grupke dziewczat o rok-dwa-trzy lata starszych hejtujacych "dla zasady"(wyjazd 8tyg, wakacyjny). Potem bylo oczywiscie duzo lepiej (we wczesniejszych latach - przed V klasa,ze wzgl na zaciecie religijne mojej chrzestnej oraz matki rodzonej jezdzilam na kolonie tzw katolickie gdzie odrzucania przez grupe rowiesnicza raczej nie bylo). Zalezy jak sie trafi. Moze teraz na wyslanie do sanatorium na wakacje stac raczej tylko lepiej sytuowane rodziny (w polowie lat 90 tego typu wyjazdy byly w 100%bezplatne-poza dowozem własnym czesto z drugiego konca kraju) ,gdzie dzieci czy nastolatki maja jakis system wartosci,ale nie idealizowalabym/generalizowalabym.
    • 71tosia Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 22:51
      naprawde ta srednia jest dla ciebie taka wazna? Sorry ale mam wrazenie ze u was w domu zbyt dominuje temat szkoly. Nie da sie poprawic relacji z rowiesnikami jezeli dziecko nie ma z nimi o czym rozmawiac, a zwykle nastolatki rozmawiaja o wielu rzeczach ale nie koniecznie zwiazanych z nauka. I czy jest cos co moze przeszakadzac rowiesnikom w kontaktach z twoim dzieckiem (zbyt niesmiala, zbyt glosna, zbyt arogancka, zbyt szkolotematyczna etc), moze warto ja troche poobserwowac w relacjach z innymi dziecmi? Bo wbrew obiegowej opini dobrzy uczniowie sa zwykle bardzo lubiani w klasie. Jak twoje dziecko funkcjonuje np w czasie wyjazdow wakacyjnych z rowiesnikami? Moze pomysl by wyslac ja na jakis oboz/kolonie gdzie nie wszystko bedzie sie krecic wokol szkoly, moze to jej pomoze nawiazac kontakty z rowiesnikami.
      • olewka100procent Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 23:13
        Pamiętam z podstawówki ze kujony (bo tak nazywane były dzieci dobrze uczące sie ) miały po prostu swój świat i inne problemy,tak jak napisałaś o braku bratniej duszy w klasie,po prostu ma pecha.wydaje mi się ze ona nie jest nielubiana tylko nie ma wspólnych tematów z uczniami tej klasy.zaraz koniec roku i pójdzie do gimnazjum ,bedzie dobrze
        • za_mszowe Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 23:55
          Gorzej jezeli w gim nie bedzie tych "kujonow" jak ich zwiesz,czyli osob koncentrujacych sie glownie na nauce.
          Jezeli matka sprowadza zainteresowanie co do funkcjonowania corki w spolecznosci szkolnej glownie do sredniej ocen,to znak ze tez coś nie halo z jej układem oglądu.
        • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:56
          Ale ona nie jest kujonem, właśnie tu też jest problem, że czasem w rozmowie słyszę: cooo? uczyłaś się tego 3 godziny? bo ja tylko raz zajrzałam.... tak spontanicznie to mówi, wiem, że nie ma w tym nic nieżyczliwego.
          • snakelilith Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:06
            ad.a6 napisał(a):

            > Ale ona nie jest kujonem, właśnie tu też jest problem, że czasem w rozmowie sły
            > szę: cooo? uczyłaś się tego 3 godziny? bo ja tylko raz zajrzałam.... tak sponta
            > nicznie to mówi, wiem, że nie ma w tym nic nieżyczliwego.

            Ona w ten sposób mówi do koleżanek? I ty naprawdę nie rozumiesz dlaczego nie jest lubiana? Być może ty odbierasz to jako sponatniczność i nie widzisz w tym nieżyczliwości, bo przyzwyczaiłaś się, że córka nie posiada społecznych kompetencji i nie wydaje ci się to dziwne, ale inni odbierają to jako arogancję, pokazanie swojej wyższości. I także dlatego nikt z tych starszych znajomych z zajęć pozaszkolnych jej nie zaprasza, bo ona jest odbierana jako osoba niesympatyczna. Już ktoś napisał, osoby zdolne, z dobrymi ocenami mają w szkole zwykle nawet łatwiej, bo są inteligentne i wiedzą jak postępować z ludźmi. Pod warunkiem, że nie mają deficytów w społecznych umiejętnościach. Na początek niech przestanie gadać, co jej ślina na język przyniesie i spróbuje z odrobiną empatii, czyli wejście na chwilę w osobę tej słabszej osoby, co musiała uczyć się 3 godziny i zastanowienie jak z tej perspektywy wygląda ta "spontaniczność". Być może ty też to powinnaś zrobić, bo do tej pory obwiniasz wszystkich, a nie widzisz, że córka mocno się do tej sytuacji przykłada.
            • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:27
              Widzę, że się do tego przykłada, ALE to TYLKO nastolatka. Ja bym tego nie powiedziała, bo jestem DOROSŁA a dzieci się dopiero uczą relacji społecznych na podstawie różnych zachowań. Ja ją znam na tyle, że wiem, że nie ma w tym nic nieżyczliwego, tyle było już rozmów, że ma przestać kłapać jadaczką co jej ślina na język przyniesie, i nadal jest to samo, albo lepiej bo teraz jest w imię "bycia sobą".sad Ile można tłumaczyć? Gadamy, gadamy i gadamy, ile tych rozmów było - trudno zliczyć, i z każdym dniem boję się, że "znowu będzie coś". Tyle, że podczas rozmowy ze mną jest spokojnie, nie ma płaczu buntu, awantur w domu, dziecko "do rany przyłóż", i ona sama mówi "mama, ale w tym momencie byłam tak zdenerwowana, że ....", "mama ale to mnie tak zabolało, że..." i wybuch płaczu z opisem, jak to nie mogła się opanować, żeby szczerze i w imię "sprawiedliwości" nie wygarnąć prawdy.
                • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:33
                  Dobra - uczę hipokryzji. smile Bo co mam mówić- że ma myśleć inaczej i mówić inaczej? Ja sama jestem płaczek z natury, i wrażliwiec. Wolę się wypłakać niż komuś nawrzucać. Ale często płaczę po prostu ze złości, w ukryciu. A czego uczę w rzeczywistości? - pomyśl sobie ale siedź cicho. Wygadaj się w domu, ze mną.
              • lady-z-gaga Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:33
                Jest bardzo młoda, to prawda, ale nie na tyle, aby nie rozumieć zależności między swoim zachowaniem, a tym, jak jest odbierana przez rówieśników. A Ty powinnas rozumieć tym bardziej, więc dziwię się, skąd pomysł, że to przez jej nadzwyczajne zdolności nie ma przyjaciół.
                • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:38
                  Bo tylko tym "odbiega" od klasowej normy. Ja byłam wychowana w bardzo szczerej rodzinie, to co się myśli, to się mówi. Problemy rozwiązuje się wspólnie, nic nie zamiata się pod dywan, a lizus i pseudo świętoszek to najgorszy rodzaj człowieka jaki tylko może się trafić po drodze. Nie, nie przyszło mi na myśl, że bycie normalnym i szczerym może przysparzać problemów.
                  • snakelilith Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:06
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Bo tylko tym "odbiega" od klasowej normy. Ja byłam wychowana w bardzo szczerej
                    > rodzinie, to co się myśli, to się mówi.

                    Ludzie złoci, to twoja córka ma szczególnie ciężko, bo ma fatalne wzory w domu. Skąd wy macie te bzdure reguły, że w życiu najważniejsza jest szczerość? I jaka szczerość? Bezpardonowe wyrażenie własnego zdania, to nie prawda objawiona. Nie ma jednej obiektywnej rzeczywistości, każdy człowiek ze względu na inną osobowość i inne doświadczenia życiowe odbiera sytuację nieco inaczej i waląc mu szczerze coś na głowę i uważając to jeszcze za normę, narzucasz mu tylko arogancko swój punkt widzenia. Co u osób niezwiązanych z nami emocjonalnie budzi tylko opór i niechęć. To dobre może na anonimowe forum, ale jeżeli zależy nam na dobrych kontaktach z innymi ludźmi, to potrzebna jest odrobina dyplomacji. I tego uczą się już nawet małe dzieci. Nie mówi się wszystkiego, co się myśli, bo uwzględnia się także wrażliwość i uczucia innych. Twoja córka jest w tym względzie upośledzona, jest egoistką, a nawet egomanką, sprawiedliwością jest dla niej to, co dla niej jest korzystne i jeżeli się nie poprawi, to będzie źle, bo dobre oceny i najlepsze dyplomy nie pomogą jej w życiu zawodowym i prywatnym, jeżeli będzie zrażać do siebie ludzi. Ale upieraj się dalej przy swojej racji, może córka będzie pierwszą, która przebije głową mur.
                    • lacitadelle Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:23
                      No ja oczyma wyobraźni widzę, jak do firmy przychodzi nowa osoba i zaczyna od wyklocania się z szefem, że stosuje złe wskaźniki wydajności oraz tekstow do koleżanek: jakim cudem tyle czasu wam zajmuje ten raport, ja bym go zrobiła w 5 minut.
                  • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:28
                    Sorry, ada, bez obrazy - ale moja mama jest właśnie z tej frakcji, co to "zawsze mówi prawdę w oczy". Tylko dziwnym trafem to jest ta niefajna część prawdy zazwyczaj wink.
                    A później się dziwi, że ktoś tam jej unika albo że jej relacje z różnymi osobami są napięte.
                    Czasem nie jest ważne, co się powie, ale jak się powie - to jak w tym powiedzonku o dyplomacie big_grin.
                  • lacitadelle Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 11:05
                    Po pierwsze: stosunki w rodzinie to co innego niż stosunki w innych grupach społecznych. W rodzinie wszyscy się kochają i znają od urodzenia, więc potrafią sobie wiele wybaczyć. Choć ja tam szczerze mówiąc nawet w rodzinie preferuję taki sposób komunikacji, jak najbardziej szczerej, który bierze pod uwagę uczucia innych i minimalizuje konieczność wybaczania.

                    Tutaj masz sytuację, gdzie córka przychodzi do grupy rówieśniczej, która w jakiś sposób już jest zgrana, ma swoje zasady funkcjonowania. Jeżeli komuś zależy na wejściu do tej grupy, to stara się na początku ją poznać, zrozumieć panujące w niej stosunki i zwyczaje, i nauczyć się poruszania w zastanym świecie. Nikt nie każe przy tym być nieszczerą czy hipokrytką. Wystarczy, że zauważy, że ludzie są różni, mają różne zdolności, różne priorytety. Każdy może się czasem pomylić, ona też, więc niech spróbuje sobie wyobrazić, jak by chciała mieć zwróconą wtedy uwagę. Czy chciałaby, żeby ktoś przy całej klasie wytykał jej błędy, czy żeby może po lekcjach podszedł spokojnie i powiedział: czy nie wydaje ci się, że w tej sytuacji trzeba jeszcze rozpatrzyć taki to a taki aspekt sprawy, które być może prowadzić będzie do innych wniosków? Pamiętam, że sama nieraz spierałam się z nauczycielami, ale robiłam to po godzinach i w cywilizowanej dyskusji, która czasem kończyła się tym, że obie strony zgodnie przyznawały, że żadna drugiej nie przekona.

                    Jeżeli jesteś w 100% pewna, że twoja racja jest najmojsza, a ludzie, którzy widzą świat inaczej, to cymbały, świętoszki czy lizusy, to nie nauczysz córki szacunku, ciekawości w stosunku do innych osób, poglądów czy sposobu bycia. Nie ma czegoś takiego, jak jedna słuszna normalność, a szczerym można być na wiele sposobów. Niektóre z tych sposób zaciekawią rozmówcę i zachęcą do poznania naszego zdania, inne ze zrozumiałych powodów wywołają zamknięcie na dyskusję i wrogość.
              • ichi51e Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:35
                Dziecko dysfunkcyjne w grupie bardzo czesto w domu jest innym dzieckiem. Ty sie po prostu do niej dostosowalas a ona do ciebie - do tego jestescie na siebie skazane a w grupie jak ludzi wkurza to po prostu jej unikaja. do tego ty jako matka chcesz ja zrozumiec i wszystko co powie tlumaczysz na jej korzysc.
                Ja bym poslala na jakies zajecia pozaszkolne - sportowe taneczne cos w czym inne dzieci beda lepsze albo beda mialy rowne szanse - moze to ja empatii nauczy...
                • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:47
                  Uważasz, że jak zacięcie broni kolegi to jest pozbawiona empatii? ona jest społecznikiem, udziela się wszędzie, gdzie się da, robi dla szkoły co się da, udziela się jako wolontariusz, pomaga robić zbiórki dla dzieci (szlachetna paczka, szlachetny zajączek), i zwierząt, była bardzo zaangażowana w zbiórki surowców wtórnych (w zeszłym roku miała 1 miejsce w szkole).... Tylko ta jej buzia, to co do zachowania nadrobi pracą dodatkową - to sobie spali jakimś "odpysknięciem" gdzieś w nieodpowiednim momencie, nie macie pojęcia ile rozmów już było, że nie można wszystko wszystkim i wszędzie, że ile razy jest tak, że trzeba "swoje myśleć a co innego robić", wówczas młoda mówi "jesteś hipokrytą?", i co ja mam wtedy powiedzieć? Mówię, że dla "dobra sprawy, czyli wizerunku, relacji z kimś" trzeba pewne rzeczy przemilczeć, że czasem słowa same się cisną, ale trzeba umieć je powstrzymać, na tym polega dorosłość, inteligencja, tym sobie zyskujemy większy szacunek niż kłapaniem japą naokoło, ale nie dociera.....
                  • oqoq74 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:57
                    Ty sama masz problem z odpowiednią reakcją i nie rozumiesz, że szczerość do bólu wcale nie jest dobrem najwyższym i zaletą, cnotą. Uczysz jej hipokryzji, bo sama nie umiesz reagować inaczej niż walić z grubej rury.
                  • snakelilith Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:15
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Uważasz, że jak zacięcie broni kolegi to jest pozbawiona empatii? ona jest społ
                    > ecznikiem, udziela się wszędzie, gdzie się da, robi dla szkoły co się da, udzie
                    > la się jako wolontariusz, pomaga robić zbiórki dla dzieci (szlachetna paczka, s
                    > zlachetny zajączek), i zwierząt, była bardzo zaangażowana w zbiórki surowców wt
                    > órnych (w zeszłym roku miała 1 miejsce w szkole)....

                    Tego się nie robi dla innych, to się robi dla siebie. Nie wiedziałaś? Większość ludzi udziela się społecznie, by potwierdzić w sobie swój własny obraz dobrego, zaangażowanego człowieka. Obdarowywanie daje przyjemność przede wszystkim darującym. Nie przeceniaj więc znaczenia tych działalności, bo możliwie, że córka podkręca nimi tylko własne ego. Szczególnie, gdy można się nimi publicznie wykazać i zdobyć tym jakieś miejsce, czy uznanie. Być może szuka w tym tego, czego nie dostaje w międzyludzkich kontaktach.
                  • lacitadelle Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:18
                    Mylisz pojęcia, empatia to umiejętność wspollodczuwania, postawienia się w sytuacji drugiej osoby. O reakcji na problem kolegi dobrze napisala Ichi. Z kolei jeżeli koleżanka mówi, że uczyla się 3 godziny, to osoba empatyczna myśli - pewnie ta klasowka była dla niej ważna, skoro wlozyla w nią tyle wysilku i mówi: "wow, nieźle! I jak Ci poszło?" Próbuje się dowiedzieć więcej: interesuje Cię bardzo ten temat? A może jest trudny do zrozumienia? Ten nauczyciel słabo tłumaczy, może następnym razem pouczymy się wspólnie?

                    W takiej reakcji nie ma nic nieszczerego, a jest zainteresowanie koleżanka. Czy w ogóle ona się innymi uczniami interesuje? Bo jeżeli uważa, że są od niej głupsi i maja nieciekawe hobby, to naprawdę swiety boże tu nie pomoże.
                  • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:41
                    Powinnyście sobie rękę z kocianną podać, jeśli czasem czytasz jej wątki wink.
                    Może Twoje podejście jest złe - bo w sumie dlaczego aż milczeć, kiedy coś jest nie w porządku. Ale - umieć to inaczej wyrazić, bez zacietrzewienia, kłótni, traktowania rozmówcy z góry (tak, trudne nieraz i dla dorosłych, wystarczy poczytać na forum wink).
                    Ale myślę, że zdajesz sobie sprawę tak naprawdę, że córka powinna mieć jednak jakiś trening umiejętności społecznych. Jeśli Ty nie potrafisz jej przekazać, jak komunikować się z ludźmi, to może są u Was jakieś fajne warsztaty dla młodzieży? Coś, co by ją zaciekawiło... i pomogło się rozwinąć w wymiarze psychologicznym, "wrażliwe" nastolatki chyba lubią takie rzeczy. Co mi jeszcze przychodzi do głowy - wyrażanie emocji, uczenie się kontrolowania ich poprzez zajęcia teatralne? Też takie młodzieżowe oczywiście? Moja zbuntowana kumpela w liceum chodziła na zajęcia z dramy w pałacu młodzieży - i to była dla niej rewelacja, też w sensie lepszego kontaktu z resztą klasy po jakimś czasie itp.
                    • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 11:08
                      Tak, czytam wątki Kocianny.... i wiesz, moje spostrzeżenia są takie, że chce być dobrą, fajną mamą, takie pozytywne emocje od niej biją. To o czym piszesz, jest niezwykle trudne nawet dla osoby dorosłej o czym świadczą często spotykane jatki nawet tu na forum, bo niektórzy myślą, że jak anonimowo to można komuś naubliżać. To jest tylko dziecko i rozmowy, rozmowy, jeszcze raz rozmowy. Wychowawca też powinien pozytywnie wpływać na atmosferę w klasie, zna te dzieci, bo jest ich wychowawcą już trzeci rok, a nie jeszcze podkręca, i tak już złą atmosferę. Myślę nad zajęciami typowo psychologicznymi, radzenie sobie z własnymi emocjami, jakieś warsztaty, ale indywidualne, nie grupowe...
                      • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 11:38
                        Myślę, że dostałaś tutaj trochę dobrych rad.
                        A Ty możesz zacząć od najprostszego - przekształcenia układu w rodzinie, czyli rozpoczęcia cennej lekcji, jaką będą obowiązki domowe.
                        Na razie dziecko wychowuje się w przeświadczeniu, że tylko ta nauka jest ważna, skoro mama tak nad tym się trzęsie i nic nie trzeba robić, tylko uczyć się, uczyć, uczyć...
                        Wypełniając nawet niewielkie obowiązki dziecko uczy się, że nie jest samotną wyspą, że powinniśmy robić też coś dla kogoś, a nie tylko dla siebie, to raz. Dwa - że nie tylko nauka jest ważna. Co będzie, jeśli w nowej, dobrej szkole córka nie okaże się wcale naj, najlepsza? Ona musi być w stanie budować swoje poczucie wartości na różnych czynnikach - czyli np. nie tylko jestem dobrą uczennicą, ale jestem samodzielna, odpowiedzialna, mama może na mnie polegać, troszczę się o koleżanki, umiem załatwić sprawy w szkole, żeby mieć wymierne efekty, a nie tylko spór z nauczycielem... Bo życie wymaga od nas różnych umiejętności, różnych strategii zależnie od sytuacji i same dobre wyniki szkolne nie załatwią wszystkiego.
                        BTW, w klasie u córki dziewczynka, która się wywyższa i jest nielubiana zwłaszcza przez chłopców (bo też i mama nauczycielka bardzo lekceważąco komentuje "nieuków" przy dziecku), to zarazem dziecko niesamodzielne, które ma tylko uczyć się i tym przynosić chlubę mamusi. Najfajniejsze i najbardziej kompatybilne z grupą zaś są dzieci, którym rodzice pozwalają na rozwijanie się i doskonalenie w różnych dziedzinach, choćby to było np. zmywanie talerzy, przyszywanie guzików, opieka nad domowym zwierzakiem czy rajdy zuchowe.
                      • pade Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 13:56
                        To jest tylko dziecko, prawda, ale Ty jako matka uczysz ją jak NIE NALEŻY radzić sobie z emocjami, w trudnych sytuacjach, etc.
                        Może sama się podszkol w tym temacie, a potem rozmawiaj z dzieckiem? Bo póki co mieszasz jej w głowie.
                        • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 14:08
                          Dlaczego? Akurat ten nauczyciel jest nieco ekstremalny. Inni nie mają zastrzeżeń co do zachowania córki. Zauważyłam, że od pewnego czasu wychowawca czepia się wszystkiego. Córka ma już wystawioną ocenę celującą z polskiego, mimo wszystko podchodzi do przedmiotu jak do tej pory, pracuje na bieżąco, ale wszystko robi i kończy szybciej, potem wyjmuje brudnopis i szkicuje, słuchając jednocześnie co mówi nauczyciel, nie przeszkadzając. Uczepił się nawet tego szkicowania. Nauczyciel napisał do mnie maila z zapytaniem co powinien zrobić, ja odpowiedziałam, że powinien zadać jej coś do czytania z zakresu gimnazjum, że jej się przyda, on na to, że nie bedzie jej karał dodatkową pracą....
          • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:24
            Hm, u nas jedna dziewczynka, fakt, że bardzo przypilnowana przez mamę nauczycielkę i zawsze dobrze ucząca się, też rzuca podobnymi tekstami... I ostatnio na lekcji z wychowawczynią wszyscy chłopcy na nią naskoczyli, że jest niemiła i zadziera nosa. Dziecko się popłakało, wyszło z klasy i ogólnie ponoć nieprzyjemnie było. Nie ma siły, musisz podpowiedzieć córce, żeby nie okazywała swojej wyższości - dzieciaki i tak świetnie wiedzą, kto jest dobry, nie trzeba im tym oczu wykłuwać wink.
          • peonka Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 14:47
            Ale co z tego, że spontanicznie? Jak Ci spontanicznie kolezanka powie, że grubo wyglądasz albo fryzurę masz beznadziejną, to ja za to polubisz? Nie tylko Twoja córka szuka akceptacji, inni też mają uczucia.
            Zobacz, wcześniej w klasie było kilka osób dobrych, a teraz córka je wszystkie zdetronizowala. Wygląda na to, że wcześniej na podium mieściło się kilka osób, a teraz wszyscy są przeciwko niej.
            Uważam, że na 2 miesiące przed końcem roku nie ma sensu nic zmieniać, ale zastanowilabym się, co jest przyczyną problemów córki, żeby nie zakładać takiego samego wątku za kilka miesięcy, tym razem już z nowej szkoły.
            • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 14:54
              Peonka - ale córka nikomu nie ubliża sama z siebie tylko pod wpływem ataku. Jeśli ktoś mi powie, że jestem gruba to jest jeszcze coś takiego jak żart czy cięta riposta, tego uczę córkę. Wiesz ostatnio zadałam jej pytanie, dlaczego się zgodzi z ludźmi z zajęć pozaszkolnych? Ona na to, że tam są wszyscy na poziomie, mają jakieś zainteresowania i traktują ją z szacunkiem. Czyli jednak coś jest na rzeczy. Wiem po sobie: jak ją potraktuję poważnie, ładnie poproszę, potraktuję na równi - polecenie zostanie wykonane ze śmiechem. Ale wystarczy że mam gorszy dzień i podniosę głos i wydam polecenie zamiast prośby, już mam bunt i kłótnię gotową.
              • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 15:30
                Tyle, że nie tylko Twoja córka jest taka, takich rozemocjonowanych i przewrażliwionych nastolatków jest i będzie cała klasa wink.
                Zawsze jestem zdania, że naprawianie relacji najlepiej zacząć od siebie, nawet jeżeli nie tylko jedna strona jest winna. Ucz ją dawać coś od siebie, a nie tylko imponować wiedzą - ludzie fajni i wartościowi docenią.
              • morekac Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 18:16
                Wygląda na to, że jest równie sfochowana, co te inne królewny z klasy. Dlaczego zakładasz, że panny w wieku ogólnego przewrażliwienia na swym punkcie będą się wczuwały w odczucia koleżanki, skoro od córki tego nie wymagasz i nie oczekujesz? Z pewnością tekstem typu "Aż 3 godziny się uczyłaś? Bo ja to tylko zajrzałam" niejedną pannę zraniła i ich życzliwości czy sympatii sobie nie zaskarbiła. No to wzięły odwet na plecaku przy okazji. I na pewno nie wszystkie są wredne, ale te, które nie są wredne i nie słuchają Biebera pewnie nie są w kręgu zainteresowań twojej córki jako posiadaczki rozlicznych wad, w tym średniej poniżej czerwonego paska...
              • peonka Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 18:50
                Ale sama napisałaś, że ktoś mówi, że uczył się 3 godziny, a ona mu dość brutalnie mówi "no co Ty, a ja tylko zajrzałam". I pewnie jeszcze potem lepsza ocenę dostała?
                Gdzie tu atak na Twoja córkę, w tym stwierdzeniu, że ktoś 3 godziny się uczył?

                Znam wiele dzieci, które uczą się dobrze, żadne nie jest z tego powodu dyskryminowane. Może być oczywiscie, że twoja córka trafiła nie za dobrze z klasa i nauczycielami, ale twierdzenie, że nie lubią jej, bo jest za dobra, niestety się nie broni.
    • hermenegilda_zenia Re: Jak pomóc córce? 25.04.16, 23:13
      No niestety, ale upatrywanie powodów nielubienia w wynikach i osiągnięciach szkolnych to naiwność i zbytnie uproszczenie. Zawsze miałam najwyższą średnią w szkole, moje zdjęcia wisiały na tablicach honorowych itp, włącznie z klasą maturalną, ale zawsze osobą lubianą i akceptowaną przez klasę. Nie pamiętam też, żeby ktokolwiek z dobrze uczących się kolegów/koleżanek był poddawany klasowemu ostracyzmowi z powodu dobrych ocen. To bzdrura. Może córka ma taki sposób bycia, że odrzuca wszelkie próby zbliżenia się, jest wyniosła, wywyższa się i separuje od innych w klasie.
      • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:04
        Trochę racji w tym jest. Nie wykluczam jej wyniosłości, czasem w domu też słyszę słowa, które bolą, ale zwalam to na karb dojrzewania i przeczekuję.... Młoda ma specyficzny charakter, wymagający cierpliwości, dużo rozmów, jest idealistką, walczy w obronie sprawiedliwości, często nadstawia się za innych i traci, bo jest wyszczekana, często też i w negatywnym znaczeniu, jak się na coś uprze to nie ustąpi. W dyskusji nie uznaje autorytetów, czyli z wychowawcą dyskutuje jak równy z równym (i często za to obrywa cięgi i uwagi), jest z tych co "sobie nie dadzą". Ale niestety często też ją widać i słychać nie tylko w pozytywnym znaczeniu. A wychowawca autorytarny, z takich co tylko on ma rację, a dzieci i ryby głosu nie mają. Moja po prostu nie potrafi "nie mieć głosu" i już.
        • pade Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 14:02
          "Nie wykluczam jej wyniosłości, czasem w domu też słyszę słowa, które bolą, ale zwalam to na karb dojrzewania i przeczekuję...."

          Po co przeczekujesz? Co czas ma zmienić w córki charakterze?
          Dlaczego nie powiesz jej wprost: słuchaj, boli mnie to, co mówisz, byłoby lepiej gdybyś powiedziała to w ten sposób??
          Ja mam wrażenie, ze tak naprawdę Ty nie chciałaś rad jak pomóc córce. Ty oczekiwałaś pochwał pod adresem córki i krytycznych ocen nauczyciela. Widać jak na dłoni, ze jesteś dumna z wyszczekanej, aroganckiej, pozbawionej empatii córki, bo sądzisz, ze ona sobie lepiej w życiu poradzi od Ciebie.
          Może i sobie poradzi...ale ile razy po łbie za charakter dostanie to jej będzie.
      • basiastel Re: Jak pomóc córce? 05.05.16, 18:11
        hermenegilda_zenia napisała:

        , ale zawsze osobą lubianą i akceptowaną przez klasę.
        --------------
        obawiam się, że to Twoje pobożne życzenie, bo na forum nie brzmisz dobrze. Jakoś trudno mi uwierzyć, że z fajnej dziewczynki wyrosła niesympatyczna kobieta.
        • bergamotka77 Re: Jak pomóc córce? 05.05.16, 19:54
          Uważam ze kujon może być lubiany -miałam taką w liceum kujonke - urocza istota była świetna ze wszystkiego ale lubiana. Ja tez cala podstawowke miałam średnia 5,0 przy 5 stopniowej skali a na brak sympatii nie narzekałam, byłam wrecz dusza towarzystwa wiec to nieprawda ze świetne wyniki w nauce owocują brakiem popularności w szkole. Decyduje charakterek córki Ady która wygląda na kopie matki ' czyli jedt "najpiękniejsza, najmundrzejsza, ponad wszystkimi" tylko dlaczego nie ma koleżanek? Zastanówmy się. ..wink
    • jola-kotka Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 03:14
      Slyszalas,zeby gdzies wielka miloscia kochano kujony?,a tak twoj corka wyglada w oczach kolegow. Czyli co za tym idzie jest ok do odpisywania lekcji ale do przyjazni nie, Stary schemat jak swiat. Przykre.
    • albertynaa Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 05:36
      Hmm
      Pisałaś, że za córkę WSZYSTKO robicie, dziadkowie i Ty- ona sama nawet nie czuje potrzeby mycia się (!!), przebierania w czyste ubrania itp.
      Uważasz, że to normalne zachowanie u nastolatki?
      Bardziej byłaś skupiona na psie niż wychowaniu dziecka, sorry.
      Przeanalizuj SWOJE błędy i sama sobie odpowiedz.
      • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:08
        Tak, ja wszystko robię i podstawiam jej pod nos, żeby miała jak najmniej obowiązków, żeby się uczyła. Nie byłam skupiona na psie, tylko tamten wątek był o psie, ten jet o dziecku, tyle. I nie tyle, że ona nie widzi potrzeby mycia się, tylko nie liczy czasu, że coś trzeba zrobić oprócz nauki. Ostatnio spaliła mi garnek z ziemniakami zanim przyszłam z pracy, ona siedziała w kuchni a wokół niej pełno dymu, bo "wkręciła się" w książkę..... Taki typ.....
          • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:49
            Wiem że niezdrowe. Generalnie to fajny dzieciak, jak się ją zna i.....potrafi z nią postępować. Wadą jest impulsywność - np jak widzi, że ktoś źle traktuje kogoś, dorosły źle traktuje dziecko czy zwierzę, potrafi naprawdę pocisnąć w obronie. Pocisnąć tzn puścić tzw "wiązankę". Nie ma dla niej wówczas granic.... Co do wychowawcy jeszcze... Córka ma w klasie chłopca, którego mama zmarła kilka lat temu. Na języku polskim przy omawianiu lektury była mowa o śmierci i wychowawca zaczął wypytywać tego chłopca o szczegóły, emocje, padły pytania typu "jak się wtedy czułeś, jak się czujesz teraz, przecież coś pamiętasz, to nie było tak dawno, itp". Moje dziecko się zdenerwowało i wystąpiło w obronie tego chłopca. Emocje były tak silne, że poszło w mocne słowa w stosunku do wychowawcy "jak pan może, jak pan śmie, to są intymne uczucia tego chłopaka, jest pan bezczelny!". Wychowawca po raz kolejny udowodnił że się z nim nie dyskutuje i wpadła uwaga na pół strony. Do mnie od razu info na e-dzienniku, że dziecko wulgarne, że kwestionuje słowa nauczyciela itp. Chodzi o to, że w obronie słabszych młoda jest tak zawzięta, emocjonalna, jest oddana sprawie do końca, nie potrafi milczeć w imieniu dobrych relacji. A wychowawca ją jeszcze prowokuje, widzę, że ma z tego ubaw. Młoda dostała łatkę bezczelnej. I nic tego nie zmieni.
            • oqoq74 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:57
              Z tego co piszesz wynika, że ona nie potrafi panować nad emocjami i nie umie w kulturalny sposób zaprotestować. To samo można w różny sposób przekazać, Twoja córka wybrała atak słowny na nauczyciela.
              Z tego co piszesz wynika, że imponuje Ci takie zachowanie, a to na pewno nie ułatwi córce znalezienia właściwego sposobu komunikacji z innymi.
              Wcale się nie dziwię, że dzieci się odsuwają, skoro wobec dorosłego, wychowawcy zachowuje się w ten sposób, to jak wobec kolegów, koleżanek?
              • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:20
                Broniła kolegi z klasy. Szczerze, prawdziwie, ze łzami. Uważacie, że słowa nauczyciela były na miejscu? Jak mi to córka opowiedziała, poczułam się zniesmaczona, nie wiem, czy będąc nastolatką w fazie buntu nie zareagowałabym tak samo.....
                • oqoq74 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:27
                  Są dwie rzeczy, jedna to słowa nauczyciela, druga, to reakcja córki na nie.
                  Nie wiemy jak dokładnie brzmiało pytanie. Może faktycznie nauczyciel przekroczył granice i protest czy ujęcie się za kolegą był uzasadniony.
                  Ale forma wypowiedzi pokazuje, że Twoja córka nie ma żadnych hamulców, nie potrafi dostosować wypowiedzi do tego z kim rozmawia, od razu "strzela z armaty" do wróbla.
                  I stąd moje pytanie. Jak zareagowałaś na tę uwagę?
                  • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:34
                    Nie miałam dużo, miałam kilku, ale za to dobrych przyjaciół. Ale ja z tych, co nie potrzebują wielu ludzi do szczęścia. Mam dwie przyjaciółki (też dzieciate), z którymi spotykamy się dość regularnie.
                • ichi51e Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:53
                  Bronila jednoczesnie robiac z niego ciape co sama sie obronic nie umie do tego w sposob niestosowny do rangi - czy ty tego nie widzisz? Osoba o wysokich spolecznie kompetencjach by w tym momencie podniosla lape i powiedziala ze przeprasza ze przerywa ale ma takie przemyslenia w temacie smierci "ostatnio odszedl mi pies... I tak by ponawijala chwile nauczyciel by dzieciakow odpuscil inne dzieci by zaczely mowic o smierci w innym kontekscie itd w grupie czasem robisz z siebie blazna zeby kogos uratowac A rycerze w lsniacych zbrojach maja sklonnosc do tratowania i ratowanych nie mowiac juz o tym ze czesto z konia spadaja uncertain
                  Jeszcz wmam jedno pytanie w sumie - tu kolege ratuje tam z kolega sie smieje kolegom dawala lekcje - jak myslisz dlaczego nie ma kolezanek? Dlaczego kolezanki ja wysmiewaja?
                  • lokitty Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:49
                    Chłopcy są mniej skomplikowani emocjonalnie i może mniej ich urażają różne takie zagrania z pozycji wyższości intelektualnej wink.
                    Pamiętam, jak moja córka jako najmłodsza poszła do szkoły - i dla niej, 5-letniej, chłopcy, też ci starsi, byli na jej poziomie, miała z nimi bardzo fajne relacje, przez całe przerwy biegali po podwórzu, a dziewczynki zbierały się w grupki i obgadywały albo wymieniały sekreciki wink. I trzeba było jej jeszcze tego choćby 1 roku albo i więcej, żeby odczuć potrzebę takich zabaw w kółeczkach wzajemnej adoracji - chłopcy poszli w odstawkę.
            • 71tosia Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:35
              Sorry ale twojej corce kompletnie brakuje kindersztuby, bo nawet majac racje mozna bylo zwrocic nauczycielowi uwage inaczej. Nic sie nie zmieni jezeli ty sie nie zmienisz. Na razie tym zafixowaniem na szkole, ocenach i wspieraniu zachowania ktore opisalas jako 'oddania sprawie' a ja jako brak hamulcow spolecznych robisz dziecku duza krzywde. Z tego co opisalas calkiem zrozumiale staje sie dlaczego corka jest odbierana jako osoba niesympatyczna i tak sie dzieje wcale nie z powodu ocen.
            • joaaa83 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:59
              A nie mogła tego skomentować np.: "Jak u psychologa", czy coś w tym stylu? Po co takie emocjonalne ataki robić? Wiesz, że one powodują u rówieśników tylko uśmiech pod nosem i nie czynią w ich oczach bohaterki z córki?
        • oqoq74 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:47
          A zdajesz sobie sprawę, że w ten sposób robisz dziecku krzywdę? Dziecko powinno też w domu pomagać, mieć obowiązki. Inaczej nie nauczy się, że samemu też coś trzeba zrobić. Szkoła i oceny to nie wszystko. A już 12 latka powinna sporo rzeczy umieć sama zrobić i nie czekać, aż matka pod nos podsunie.
          • seniorita_24 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 10:18
            Dokładnie., Jak będzie miała swoje obowiązki na które będzie mogła narzekać i mówić jakich ma wymagających rodziców to zyska wspólny temat z rówieśnikami wink Wyręczanie dziecka nie pomaga mu w nauce tylko przeszkadza w byciu zorganizowanym i samodzielnym.
        • lacitadelle Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:48
          Zdecyduj się - albo córka nie jest kujonem i tylko na chwilę zerka do książek, albo całe jej życie jest skupione na nauce do tego stopnia, że zapomina się umyć.

          Jeżeli kierujesz jej życiem tak, żeby się tylko uczyła, no to sytuacja rozwija się zgodnie z twoimi oczekiwaniami. Jeżeli chcesz, żeby córka miała znajomych/przyjaciół, to ucz ją, że nauka to tylko element życia, szczególnie w tym wieku, że mówiąc rzeczy typu "serio tak długo musiałaś się uczyć?" - wywyższa się i sprawia innym przykrość (sorry, takich rzeczy uczyłam dzieci w przedszkolu), że nie zawsze musi udowadniać swoją rację i wyższość, gdydby nawet ją miała, to czasem może to zachować dla siebie, nie przemilczaj tego, że wobec ciebie, dziadków, nauczycieli źle się zachowuje - tylko pokaż, że jest ci przykro, wytłumacz, dlaczego, powiedz, że tak nie można. To są podstawy życia społecznego, empatii, mam nadzieję, że na tego typu naukę, dużo ważniejszą w życiu moim zdaniem, nie jest już za późno. Jeżeli córka słucha innej muzyki, to niech zaprosi koleżanki do domu i niech zapyta, jakiej muzyki słuchają one - niech spróbują nawzajem poznać swoje zainteresowania, z części się pośmiać, a część może się spodoba.

          Byłam najlepszą uczennicą w klasie, miałam dwie przyjaciółki i dobre stosunki z pozostałymi uczniami. Mój syn uczy sie bardzo dobrze, startuje w konkursach, a towarzysko w klasie naprawdę bryluje. Wyszłam z założenia, że materiał szkolny ma opanować w szkole, po szkole odrobić lekcje i biegać po podwórku z kolegami, ja mam go nauczyć empatii, różnych ról społecznych - że w domu ma też obowiazki, że nie powinien być niemiły dla innych, jeżeli nie chce, żeby inni byli niemili dla niego, że tak się czasem zdarza, że nauczyciel nie ma racji, ale nie zawsze się opłaca z nim o to walczyć. Ocenami się za bardzo nie interesuję, do dziennika elektronicznego nie zaglądam, za to zawsze wypytuję, w co się bawili na świetlicy, co słychac u kolegów i koleżanek, o czym gadają, co robią na urodzinach, kto się w kim podkochuje.
          • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:55
            Lacitadelle - uczę ją tego wszystkiego, rozmawiamy często i o wszystkim. każda przeczytana książka czy obejrzany film są pretekstem do rozmowy. Ona nie jest kujonem. Ten incydent z książką to tylko przykład, jedno pojedyncze zdarzenie, ona się tak potrafi wkręcić w muzykę (zasłuchałam się i nie zdążyłam na autobus), w grę, w film, w piosenkę, którą nagrywa czy w szkic, który robi. Ona jak coś robi, robi konkretnie, wówczas otoczenie nie istnieje. Mówisz, że uczyłaś dzieci takich zachowań w przedszkolu - u nas etap przedszkola był prawie bezbolesny, nie było żadnych przykrych zdarzeń. Młoda w domu ma obowiązki, natomiast wywiązuje się z nich różnie, często się w coś wkręci, nie liczy czasu - mimo miliona zegarów i zegarków w domu.
            • lacitadelle Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 09:16
              Nie chodzi o książki, tylko o życie. Cytaty z twoich wypowiedzi:

              "właśnie tu też jest problem, że czasem w rozmowie słyszę: cooo? uczyłaś się tego 3 godziny? bo ja tylko raz zajrzałam.... tak spontanicznie to mówi, wiem, że nie ma w tym nic nieżyczliwego. "

              "Nie wykluczam jej wyniosłości, czasem w domu też słyszę słowa, które bolą, ale zwalam to na karb dojrzewania i przeczekuję"

              Sama piszesz, że zamiast korygować tego typu zachowania, cierpliwie przeczekujesz.

              Naprawdę oczekujesz, że inni ludzie, szczególnie rówieśnicy i nauczyciele, też będą zachwycać tym, że twoja córka programuje w C++ i w z tego zachwytu będą ignorować jej chamskie zachowania wobec nich? Naprawdę nie czujesz, że tylko dla najbliższej rodziny dziecko jest centrum wszechświata, a dla pozostałych ludzi jej średnia, zajęcia dodatkowe czy nieświadomość nie mają żadnego znaczenia, w przeciwieństwie do faktu, że traktuje innych z góry i sprawia im przykrość swoim zachowaniem.
    • azyl85 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 07:45
      porozmawiałabym z córką, zapisała na zajęcia pozalekcyjne które lubi jak taniec, czy język angielski zeby tam poznawała inne dzieci z podobnymi zainteresowaniami i tam byc moze zawrze glebsze przyjaznie, nastawiałabym się na całkowitą zmiane gimnazjum żeby z tymi dzieci ktorzy jej dokuczaja czy izoluja nie miala wiecej kontaktu- niekoniecznie gimnazjum dla zdolnych mlodych ludzi, bo wszedzie sa kanalie i tam tez moze na takich trafic, niech sie obraca w towarzystwie wrazliwych ludzi tam jej krzywdy nie zrobia czyli zapisac na wolontariat dla zwierzat gdzie pomagaja dzieci- zazwyczaj te dzieci sa wrazliwe, na taniec tam tez mnostwo wrazliwcow czy jakis inny artstyczny kierunek, mam wrazenie, ze w takich miejscach jest wiecej po prostu dobrych ludzi
      • ad.a6 Re: Jak pomóc córce? 26.04.16, 08:13
        Na różne zajęcia chodzi - pisałam gdzieś wyżej - tylko na tych zajęciach jest młodzież w większości starsza od niej. I to wygląda tak, że widzą się na zajęciach, potem dzwonią do siebie, piszą na whats Appie, widzę, że ci znajomi są - ale co z tego jak żadne głębsze przyjaźnie z tego nie wynikają.... Obawiam się, że ona nie może znaleźć wspólnego języka z młodzieżą w swoim wieku, a dla tych z zajęć jest za młoda i oni traktują ją z góry, trochę jak dziecko, chociaż ona tego nie czuje i uwielbia te zajęcia (szczególnie programowanie).