Dodaj do ulubionych

Numery dzieci

04.05.16, 21:22
Na wesoło, mam nadzieję.

Córka mi wycięła dziś taaaaki numer:
Chcę rano jechać do sklepu, a tu nic - brak kluczyków. Nie ma nigdzie. Cały dom i okolicę przeszukałam kilka razy. Samochód. Śmietniki, wszystkie (to szczególnie miłe), alarm zrobiłam mężowi, czy aby przypadkiem nie wziął (i nie do końca wierzyłam, jak mówił, że nie wink bo bywa roztargniony...).
Szukałam od 8 do 14. Potem się poddałam i zaczęłam zastanawiać, ile mnie będzie kosztować dorobienie kluczyka. Jak dziecię wróciło do domu, to poinformowało mnie, że włożyło kluczyki do "takiej małej szufladki przy kierownicy". Matko jedyna - ja tego małego schowka nie używam, w ogóle zapomniałam, że istnieje.
A... zapasowego kluczyka też akurat w domu nie miałam.
Przy okazji poszukiwań znalazłam za to kilka innych dawno zaginionych rzeczy big_grin

Miałyście podobne przypadki? Co "fajnego" potrafią dzieci wykombinować? smile
Obserwuj wątek
    • ola766 Re: Numery dzieci 05.05.16, 20:50
      W sensie dosłownym syn mi wyciął zdjęcia z gazety (10 lat temu, kiedy jeszcze czytałam gazety papierowe). Biorę gazetę, i dialog:
      J: Co to jest?!
      S: Przez przypadek to zrobiłem.
      J: Ale przez jaki przypadek?!?!
      S (ze smiertelną powagą czterolatka): Nooo, nieczęsto się takie zdarzają...

      Z kolei mój brat (wtedy lat 3) wyciął dziurę w mojej piżamie (obrazek żółwia, b. precyzyjnie), kiedy ją miałam na sobie - a ja tego nie zarejestrowałam, dopiero mama się zorientowałasmile
    • mamma_2012 Re: Numery dzieci 06.05.16, 07:56
      Byliśmy kiedyś w hotelu i zginęły klucze od pokoju. Szukamy, szukamy i szukamy, ale się zdematerializowały. W akcie desperacji pytam się córki, która była naprawdę malutka czy ich nie widziała.
      A ta od razu poczłapała w odpowiednie miejsce, gdzie je schowała i przyniosłasmile
    • heca7 Re: Numery dzieci 06.05.16, 08:21
      Dzieci? suspicious Mój mąż dwa dni temu dzwoni spod pracy. Zdenerwowany, że nie działają mu kluczyki do samochodu. Nie da się go otworzyć , klika, klika i nic ... Zdenerwowany bo nie zdąży załatwić paru spraw po drodze itd...Oczywiście prośba do mnie żebym mu przywiozła na drugą stronę Wawy w godzinach szczytu zapasowe z domu. On zaczeka w budynku. Po chwili drugi telefon. Nasz wspólnik posiadający taki sam samochód podmienił piloty na breloczkach. Przyznał się kiedy mąż wrócił do budynku. Faaajnie , zabawnie i w ogóle. Dwa stare konie uncertain
      • butch_cassidy Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:24
        Faktycznie, poczucie humoru niezłe... Dobrze że nie powiedział Wam dopiero, jak dojechałaś na drugą stronę miasta...
      • arwena_11 Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:35
        Dobrze, że nie otwierał innego samochodu.

        Ja lata temu, jeździłam z synem na rehabilitację do Konstancina. Jeździłam Micrą, zieloną. Z tyłu fotelik dla syna. Wszystko super. Zaparkowałam pierwszym miejscu od wejścia.
        Po rehabilitacji niosę zmęczone, dziecko do samochodu, otwieram kluczykiem drzwi, zapinam w foteliku, siadam na fotelu kierowcy, kluczyk w stacyjkę i olśnienie, zaraz, zaraz to nie mój samochód. Zorientowałam się, bo skrzynia manualna a nie automat. W środku wszystko identyczne, tapicerka - fotelik.
        Rozglądam się - mój stoi obok, zasłonięty tym ( zresztą zaparkowanym już poza parkingiem ).
        Pewnie gdybym nie otworzyła kluczykiem drzwi, zorientowałabym się wcześniej, ale otworzyłam.

        Do dziś nie wiem jakim cudem. A i gdyby to był automat, to odjechałabym cudzym samochodem.
        • alpepe Re: Numery dzieci 06.05.16, 19:00
          A kolor fotelika też się zgadzał, czy fotelik był dla niemowlaka?
          • arwena_11 Re: Numery dzieci 06.05.16, 20:44
            Fotelik identyczny, taki do 36 kg, bo syn miał jakieś 3 lata
        • rosapulchra-0 Re: Numery dzieci 06.05.16, 19:02
          Ja dokładnie tak samo zrobiłam, ale z maluchem. Stały w niewielkiej odległości od siebie, przedzielone innymi zaparkowanymi samochodami. Otworzyłam drzwi, zapaliłam silnik i jakoś tak nieswojo się poczułam.. Coś tu nie gra.. Tylko co? Na kierownicy była osłona, a ja takich rzeczy nie używam. Wypadłam z tego malucha jak oparzona, nawet nie pamiętam, czy zamknęłam drzwi na klucz.
          • arwena_11 Re: Numery dzieci 06.05.16, 20:46
            Wiesz przy maluchu to bym mogła się spodziewać. Ale jednak od Nissana można oczekiwać więcej. Przecież właściciel tego samochodu mógł otworzyć też mój. Aż się wtedy z nerwów spociłam. Dobrze że syn prawie mi juz spał na rękach, bo nie zarejestrował zamianysmile
    • jdylag75 Re: Numery dzieci 06.05.16, 10:09
      Osobiście, jako maluch, zasypałam w foremce z piaseczkiem i równiutko przyklepałam kluczyki do motocykla mamusi. Pytali mnie czy nie widziałam te kluczyki ale chyba nie do końca rozumiałam o co chodzi natomiast do dziś pamiętam jak wyglądała foremka i w którym miejscu stała. Zorientowałam się o co chodzi i oddałam klucze, kiedy mama odpaliła maszynę przy pomocy gwoździa.
      • yoma Re: Numery dzieci 06.05.16, 19:15
        Lubię twoją mamę smile
    • alpepe Re: Numery dzieci 06.05.16, 11:36
      Kiedyś zaginęły dokumenty auta. Akurat mąż był zawsze roztargniony, więc oczywiście wina była niby jego, gdzie zgubił, nie wiadomo. Wyrobiono nam nowe papiery, bo nadzieja na znalezienie była równa zeru, a on bardzo daleko, głównie za granicę jeździł, więc bez papierów wozu ani rusz.
      Po jakichś trzech miesiącach córka starsza miała chyba jakąś wycieczkę klasowoą, wpadłam na pomysł, by dać jej mały plecaczek, którym bawiła się zwykle młodsza. W plecaczku był popisany długopisem dowód rejestracyjny... Młodsza córka musiała była go wyjąć z porfela, popisać, schować do plecaczka, miała wtedy coś ze trzy lata.
      • cersei8 Re: Numery dzieci 06.05.16, 11:44
        Moja kiedys kluczki wyrzucila, jako niepotrzebne, bo breloczek sie spodobal. Innym razem torebke do pralni schowala, bo ja wychodze z torebka, wiec jak nie bedzie torebki to...., przeszukalam cale mieszkanie, z obledem w oczach zastanawiaja sie czy i gdzie ja zgubilam.
        Ja w swoich dzieciecych czasach zawiazalam mamie na glowie ogromna kokarde kiedy drzemala, z taka ozdoba przyjela listonosza i sasiadke. Do dzis mi to czasem wypomina smile
        • jdylag75 Re: Numery dzieci 06.05.16, 13:48
          Moja, 3,5 letnia wówczas, córka wpięła we włosy swojemu ojcu brokatowe spineczki w kształcie motylków. On o tym wiedział, ale zapomniał i poszedł do sklepu i na pocztę przez pół wsi.
          • morgen_stern Re: Numery dzieci 06.05.16, 13:57
            big_grin
          • cersei8 Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:05
            Slodkie nie dostal zadnego nr telefonu od wielbiciela? smile
          • butch_cassidy Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:26
            big_grin big_grin big_grin Jeszcze piękniejsze smile
          • rosapulchra-0 Re: Numery dzieci 06.05.16, 19:03
            jdylag75 napisała:

            > Moja, 3,5 letnia wówczas, córka wpięła we włosy swojemu ojcu brokatowe spineczk
            > i w kształcie motylków. On o tym wiedział, ale zapomniał i poszedł do sklepu i
            > na pocztę przez pół wsi.

            Popłakałam się ze śmiechu big_grin big_grin big_grin
        • butch_cassidy Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:26
          cersei8 napisał(a):

          > Moja kiedys kluczki wyrzucila, jako niepotrzebne, bo breloczek sie spodobal.
          big_grin


          > Ja w swoich dzieciecych czasach zawiazalam mamie na glowie ogromna kokarde kied
          > y drzemala, z taka ozdoba przyjela listonosza i sasiadke. Do dzis mi to czasem
          > wypomina smile
          Piękne big_grin

    • kkalipso Re: Numery dzieci 06.05.16, 11:39
      Moja kiedyś u siostry w BN schowała klucze od samochodu do takiego małego lampionu pod choinkę. Co my się naszukaliśmy. Po godzinie się przyznała, miała chyba 2 latka.

      W tym tygodniu inaczej mnie załatwiła; grała głośno na playstation, mówię przycisz (coś ważnego robiłam przy kompie) a ona że nie. Mówię to idę stąd;- Ona że nie mogę bo dzieci się nie zostawia. To ja do niej i co mi zrobisz,- A zadzwonię na policję, a znasz numer pytam? Pewnie, po czy wyrecytowała wszystko łącznie z adresem. Strach się odezwaćtongue_out
    • julita165 Re: Numery dzieci 06.05.16, 14:28
      Synek w wieku ok 1,5 roku spuścił telefon w toalecie. Wrzucił i spuścił wodę a telefon odpłynął smile
    • eliszka25 Re: Numery dzieci 06.05.16, 16:46
      z takich "grubszych" numerow, to gdy starszy mial jakies 5 lat, a mlodszy 2 zaprosilismy pierwszy raz mikolaja do domu (w szwajcarii mikolaj chodzi z calym orszakiem po domach przez tydzien od konca listopada do 6 grudnia). w dniu przyjscia mikolaja ogarnialam troche mieszkanie. na koniec zostawilam sobie kuchnie, ktora jest otwarta na salon, wiec ewentualny balagan widac. chlopaki mieli pobawic sie w salonie no i sie bawili wesolo. kiedy skonczylam sprzatac kuchnie, co trwalo moze ze 20 minut, okazalo sie, ze 2 sciany nad kanapa narozna sa w piekne wzory we wszystkich kolorach teczy, narysowane kredkami swiecowymi. starszak twierdzil, ze to mlodszy sam, ale zdradzil go jego autograf napisany polmetrowymi bukwami na pol sciany big_grin

      w nastepnym roku tak bardzo nie mogli doczekac sie mikolaja, ze postanowili poczekac na niego na dworze. kiedy uslyszeli, ze idzie, wrocili do domu - cali w blocie. doslownie, od czubka glowy po koniuszki palcow. zdazylam tylko rozebrac ich do naga w lazience, wrzucic ciuchy do wanny, przetrzec z grubsza twarze i biegiem ich z mezem ubieralismy. zdazylismy rowno z dzwonkiem do drzwi.

      starszak jako 2-latek popodlewal babci kwiatki w mieszkaniu. problem w tym, ze kwiatki byly na dywanie, a dywan lezal na drewnianym parkiecie. zuzyl cala 2-litrowa konewke wody, ktora babcia zawsze miala napelniona na parapecie.

      mlodszego, tez mniej wiecej 2-latka, kiedys bardzo owocnie pilnowal dziadek. mlodszak poszedl do spizarni, rozlal na polce zielony pigment do farb, ktory zostal dziadkom po malowaniu, pojezdzil przez zielona kaluze swoja ciezarowka, a potem objechal nia cale mieszkanie dookola, wlacznie z szafami, kanapa, dywanem. okrazyl nawet dziadka siedzacego na potelu, a ten niczego nie zauwazyl. dopiero gdy przyjechal do drugiego pokoju, gdzie bylam z mama, zauwazylysmy, ze mlody jest dziwnie zielony i potem zobaczylysmy zielone slady kolek. coz, trzeba bylo kupic nowy pignemt i nowa farbe big_grin
    • karolaa93 Re: Numery dzieci 06.05.16, 17:05
      Syn w swoje 6 urodziny zrobił ognisko na środku salonu. Wyszłam na moment od dzieci pałaszujących tort do kuchni zrobić coś do picia. Syn wziął leżącą na stole zapalniczkę od świeczek na torcie i zapalił stojące pudło z gazetami. Jak wróciłam do salonu, to paliła się już zasłona na ścianie i całe pudło stało w ogniu. Dzieci stały zachwycone... :\
      Do dziś podziwiam swoją jasność umysłu w tej chwili:
      udało mi się zatachać palące się pudło ze słupem ognia do wanny i zalać wodą, zasłona spłonęła, ale na szczęście nic się więcej od niej nie zapaliło.
      Czarna ściana nie dała się przez pewien czas w ogóle zamalować a zapach spalenizny długo unosił się w salonie.
      • butch_cassidy Re: Numery dzieci 06.05.16, 17:09
        karolaa93 napisał(a):

        > Syn w swoje 6 urodziny zrobił ognisko na środku salonu.
        To to jest horror. Podziwiam, że zachowałaś zimną krew.
        • karolaa93 Re: Numery dzieci 06.05.16, 17:26
          Rzeczywiście, ale jednak w takich sytuacjach człowiek chyba działa instynktownie, bo nie wiem jak dałam radę w rękach to pudło zanieść do łazienki...
          Później też byłam w szoku, że 6-letnie wydawałoby się duże już dziecko może wyciąć taki numer.

          • alpepe Re: Numery dzieci 06.05.16, 18:57
            Adrenalina.
            • 3fanta Re: Numery dzieci 06.05.16, 19:20
              Miałam 4 lata i byliśmy z rodzicami na Węgrzech to popisałam całą książeczkę walutową długopisem.Bazgroły na każdej stronie oprócz okładek.Rodzice się zorientowali na granicy jak celnik ją sprawdzał.Byla jakaś awantura.Potem wybuch śmiechu i celnik do mnie podszedł z tą książeczką i próbował w ichnim języku mi coś tłumaczyć jednocześnie usiłując się nie roześmiać.Na czesko polskiej granicy to samo.Już nigdy nie tknęłam dokumentów.Mój syn mając 2 lata zjadł pół prawka mojego męża.Wtedy papierowe były i dobrze,że nie tę połówkę ze zdjęciem
    • a-bara Re: Numery dzieci 06.05.16, 20:42
      Pięciolatka otworzyła drzwi w samochodzie. W trakcie jazdy na autostradzie prędkością ponad 130km/h. Zawału o mało nie dostałam. A takie duże i rozsądne dziecko!
      Od tej pory ma zablokowane drzwi co mnie niezmiernie denerwuje bo muszę codziennie kilka, kilkanaście razy obchodzić samochód aby ją wypuścić.
    • gama2003 Re: Numery dzieci 06.05.16, 20:52
      Dzieci kuzynki pomalowały swojemu basetowi pazurki na księżniczkowy róż, ozdobiły policzki, zrobiły cienie na powiekach. Ojciec dzieci wyszedł z psem wieczorem na spacer, było ciemno i niczego nie zauważył. Zorientował się w windzie, jechał z jakimiś sąsiadami, którzy dziwnie pochrząkiwali.
      Kuzynka płakała ze śmiechu, że wrócił obrażony i oznajmił, że nigdy już z domu nie wyjdzie. Z psem w szczególności.
      • butch_cassidy Re: Numery dzieci 06.05.16, 21:44
        big_grin
        • 3-mamuska Re: Numery dzieci 07.05.16, 00:00
          Lata temu moja mama poszła do kościoła w świeta.
          Nie pamietam czemu ja i brat zostaliśmy.
          Brat zapalił sztuczne ognie i powiesił na choince w mgnieniu oka choinka stanęła w płomieniach i gruzach syn ze sztucznej choinki zadymę mieszkanie.
          Mama wrocil przeszła przez salon i dopiero w kuchi zorientował sie ze cos jest nie tak.
          Wróciła i pyta gdzie choinka i zasłony hehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka