Moja kolezanka nagle dostala ataku padaczki ( w przychodni)
wrocila z pracy autem, bolala ja glowa ( bol wystepowal dosc czesto od kilku juz lat)
W jednech chwili poczula, ze ma problem z mowa, nie mogla wydusic z siebie slowa.
Mieszka obok przychodni, wiec znalazla sie tam w piec minut.
W przychodni film sie jej urwal, zaczela zachowywac sie agresywnie, dostala ataku, stracila przytomnosc.
Karetka i szpital. W szpitalu dostala drugiego ataku. Odzyskala przytomnosc po kilku godzinach.
Nic nie pamieta.
Wyniki piekne. TK nic nie znalazl.
Wyszla ze szpitala i drazyla, bardzo jej zalezalo na diagnozie.
Wyprosila skierowanie na rezonans magnetyczny.
Po badaniu po kilku minutach dzwońili po nia, by wrocila po wynik ( wczesniej byla poinformowana ze poczeka na opis dwa tygodnie)
Guz, oponiak, 2 cm, szczesciem w miejscu, gdzie latwo go bylo wyciac.
Jest juz po operacji, czuje sie tak, jak to po operacji, wraca do zdrowia, niedlugo ja wypisza.
Dziewczyny- co z tym TK? Dlaczego wynik byl idealny.
Ja mam teorie spiskowa, ze......ze badanie bylo tylko na papierze

Po operacji miala robiona tomografie ( infekcja ucha po stronie operowanej, wyszla w wyńiku peknieta blona bebenkowa i rane pooperacyjna tomograf zauwazyl)
To juz drugi taki przypadek- gdy opowiadalam o koleżance znajomej lekarce to ona nawiazala do przypadku jej pacjentki- miala ataki padaczki, neurolodzy leczyli ja na padaczke, ale ona nie mogla pogodzic sie z diagnoza, gdy byla nieprzytomna to tez zrobiono jej tomografie, ktora nic zlego nie znalazla.
Robila rezonans prywatnie i wyszedl glejak! Jest ju po operacji.
Czy mozliwe jest, by w szpitalu oszukiwano, ze byla zrobiona tomografia ?