pani_up
16.10.23, 17:37
Z serii „w dupie się poprzewracało”. Postanowiłam zadbać o siebie, zrobić badania, założyć aparat ortodontyczny, odwiedzić kosmetyczkę żeby zadbać o skórę itd. Wszystko to robię w prywatnych gabinetach, polecanych, dość drogich i… czekam. Dosłownie wszędzie czekam. Przychodzę na umówioną wizytę i jest opóźnienie pół godziny, godzinę przesiaduje w poczekalni. Zawala mi to plan dnia, meczy i czuje, ze na maksa marnuje czas. Dosłownie w tym momencie przyszłam na tomograf ale doktor nie zapisał jaki konkretnie i czekam aż odpisze pracownicy kliniki. Wcześniej byłam na konsultacji u kosmetyczki i czekałam 30 min… wiem, ze są większe problemy ale chwilowo (odpukać) nie mam takich. A jak u was? Bierzecie to na klatę i ogólnie ze spokojem czekacie czy tez was nosi? A może ematkowa zadyma?