Dodaj do ulubionych

Zainspirowana wątkiem obok

17.06.16, 19:26
mam pytanie.

Jeśli jestem w obcym miejscu, które mi się nie podoba, mam pieniądze i jestem w stanie się dogadać, to nie problem wrócić.

Ale co zrobiłybyście w sytuacji, kiedy:

a) nie macie pieniędzy (nie, nie, karty też nie macie, a jeśli macie, to bankomat jest sto kilometrów od was, a bank jeszcze dalej),

b) nie znacie języka,

c) a i b naraz?

Tak teoretycznie.

Każdemu wolno teoretyzować, a jeśli ktoś uważa, że wątek jest bez sensu - w lewym górnym rogu monitora jest taka strzałka, z wątku można wyjść. tongue_out
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:32
      Telefon/internet mam? To próbuję wezwać pomoc (z przesłaniem pieniędzy włącznie).
      Nie mam? No to pozostało:
      a) próbować się dogadać na migi/w innych, znanych mi językach
      b) łapać stopa
      c) iść na piechotę do cywilizacji
      Tak na szybko nic innego mi nie przychodzi do głowy. Ale w praktyce nie bardzo sobie wyobrażam, że kosmici teleportowali mnie w warunki tak niesprzyjające, że nagle nie mam nawet na autobus do konsulatu, gdzie pożyczam forsę na powrót.
    • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:37
      probuje sie przebijac komunikacja na gape
      • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:39
        ale jak daleko jestem? jestem np niekumatym Mongolem w Warszawie ktorego ktos wywiozl na Tarchomin czy niekumata polka ktora sie obudzila gdzies w Chinach?
        • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:39
          Polka oczywiscie
          • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:39
            jesli Polka to szuka policjanta jesli Mongolem to autobusu
            • iwoniaw Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 19:45
              Jednak co oswojone, to oswojone - zakładasz, że warszawski autobus dla Mongoła nie jest niebezpieczny, a chiński autobus dla Polki to już nie za bardzo?
              • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:38
                W Chinach bym nie umiala przeczytac dokad autobus jedzie - zreszta balabym sie ze by mnie miejscowi nie wpuscili (akurat autobusy Chinskie zle wspominam) za to w kraju komunistycznym milicjant nie dalby zginac zamorskiej diablicy :p
                • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:42
                  A i mowie z doswiadczenia mialam taka przygode z 15 lat temu w Chinach wlasnie. Za ostatnia kase dojechalismy do jakiejs dziury w ktorej rzekomo byl bankomat tylko ze nie obslugiwal kart zagranicznych. Poszlismy chyba na policje (nie do pomocy turystycznej!) i tam facet z pomocy pozyczyl mojemu bratu kase - ten pojechal do wiekszego miasta wyplacic gotowke a ja z przyjaciolka zostalysmy jako zakladnicy. Ugoszczono nas zreszta maksymalnie big_grin
                • czar_bajry Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 00:32
                  W Chinach bym nie umiala przeczytac dokad autobus jedzie

                  A mongoł w Warszawie będzie wiedział dokąd ten autobus jedziebig_grin
                  • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 14:01
                    Na Tarchominie by nie mial wyboru gdzie jechac bo tam juz petla :p
        • viridiana73 Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:47
          Hi hi, jesteś moskwiczaninem i obudziłaś się w Jałciesmile
          • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:51
            To chyba szukam monopolowego a potem torow...
            • viridiana73 Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:55
              Jeśli tory tramwajowe, to polecam wcześniej w ramach instruktażu obejrzeć "Nie lubię poniedziałku"smile
              • ola766 Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 21:42
                Lepiej to, niż żeby Annuszka kupiła i już rozlała olej słonecznikowy...
                • viridiana73 Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 08:02
                  O, to, to! Trochę makabry w wątku jeszcze nikomu ie zaszkodziłosmile
            • annajustyna Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 08:39
              A gdzie lezy ten Moskwicz? Po polsku to byloby moskwianin...
              • viridiana73 Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 08:49
                Słowniki dopuszczają również formę "moskwiczanin", choć opatrują ją kwalifikatorem "potocznie".
          • maadzik3 Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 14:04
            To znaczy że Berlioz wrócił smile
            • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 14:12
              Ale w tych klimatach to nie wodke a napoj morelowy big_grin
    • leanne_paul_piper Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:06
      Uznałabym, że dobrze zrobiłam kiedyś, kupując absurdalnie drogi zegarek, właśnie na takie sytuacje jak ta, i zamieniłabym go na gotówkę, oczywiście licząc się ze sporą utratą jego faktycznej wartości, uznając, że to tylko przedmiot materialny i jeszcze się odkuję.
      A tak całkiem serio, to bywałam w różnych miejscach, widziałam różne sytuacje i jeszcze się nie zdarzyło, aby nie trafił się ktoś, kto nie chciałby bezinteresownie służyć pomocą. A dogadywać się można na migi, ewentualnie rysować na piaskuwink.
    • cauliflowerpl Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:13
      Z emigranckich opowieści wiem, że ludzie mają zwyczaj udawać się wtedy do parafii, w której jest polski ksiądz.
      I u mnie w mieście akurat, zbiegiem okoliczności, jest.
      Ale gdyby nie było, to... sama nie wiem, co mogłabym takiej osobie polecić. Może poszukać grupy na FB (zakładając, że mamy dostęp do neta) i prosić o pomoc.
      Tylko wszystko cacy - znów - zakładając, że w danym miejscu są Polacy. Albo że są chociaż kawałek dalej i są chętni do pomocy (przyznam się szczerze, obcej osoby do domu bym nie wzięła na przenocowanie, większych pieniędzy też bym nie pożyczyła; mogłabym podwieźć do banku, pomóc kupić bilet, zawieźć na dworzec czy lotnisko). Jadnak o dziwo - są na tym świecie miejsca, w których Polaków jest mało albo nie ma wcale.
      • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:40
        ale malo. Znajomy kiedys byl w takiej sytuacji i stanal na srodku ulicy i zaczal sie drzec"czy ktos tu mowi po polsku?!" Bardzo szybko sie taki znalazl ku zaskoczeniu samego wrzeszczacego.
      • czar_bajry Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 00:42
        Polacy są wszędziesmile
    • kota_marcowa Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:34
      Dla mnie sytuacja kompletnie abstrakcyjna, bo ja z tych przezornych, zawsze zabezpieczonych, więc żeby być zagubioną, w obcym miejscu bez pieniędzy, musiałby mnie ktoś napaść, pobić i okraść, a wtedy idę na policję, no nawet bez "pobić" wink Zakładam, że predzej czy później na posterunku znajdzie się ktoś znający angielski, czy skontaktują się z ambasadą.
      Opcja bez pieniędzy jest dla mnie zupełną abstrakcją, bo nawet gdyby mnie okradli, to w obcym kraju, a zwłaszcza takim, którego języka nie znam, zawsze mam ukitraszone ze 100 euro, czy dolarów, w zależności, która waluta jest lepiej chodliwa w danym kraju, w gaciach, staniku, czy innej skarpecie na czarną godzinę tongue_out

      Opcja b, czyli zgubię się, a nie znam języka, jest najbanalniejsza, bo zawsze mam przy sobie wizytówkę hotelu, albo zapisuję sobie karteczkę z adresem, wtedy po prostu pokazuję taksówkarzowi i wcale nie muszę gadać smile

      Jak mam dostęp do telefonu, to tez lajtowo, bo dzwonię do Polski i rodzinka mnie ściągnie, kupią bilet, opłacą nocleg w hotelu, prześlą kasę.

      Na pewno nie szlajam się na własną rękę, nie kombinuję z autobusami na gapę, nie szlajam się z obcymi chłopami, podstawy BHP tongue_out

      I dodam jeszcze, że ja jeżdżę tylko w celach turystycznych rozrywkowo i uważam, że osobie pracującej tam jest dużo łatwiej w takiej sytuacji, bo jednak jakoś słabo bo słabo nawet, ale jednak jest w stanie się dogadać z lokalsami, zna codzienne realia danego kraju, wie czego się spodziewać.

      • ichi51e Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 20:44
        Z obcymi ludzmi te bym sie bala - moim zdaniem najlepsi sa uzednicy panstwowi jednak w takich sytuacjach
    • kadfael Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 21:36
      Pamiętam z dzieciństwa historie jakiegoś wuja czy ciotki, który się zgubił w Japonii. Wokół wszystko tylko po japońsku, zaczepiani też tylko po japońsku gadali. Na szczęście owa osoba znalazła budkę telefoniczną i miała przy sobie nr do polskiej ambasady. Na szczęście dogadała się co do jakichś charakterystycznych punków w topografii miasta - to było Tokio i pracownik ambasady potrafił ją pokierować chyba własnie do owej ambasady czy hotelu. Szczegółów nie pamiętam.
      • nathasha Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 09:08
        w Japonii sa ludzie dosc pomocni tylko duzym problemem jest rzeczywiscie to ze w ogole nie mowia po angielsku - co szczerze mowiac bylo dla mnie sporym zaskoczeniem, ach ta zachodnia propaganda wink w kazdym razie pamietam jak bezradnie stalam na srodku skrzyzowania probujac wywnioskowac z mapy i topografii czy powinnam isc w prawo czy lewo - taka jestem zdolna - i jakas pani podeszla i naprawde probowala mi pomoc i z tej wdziecznosci dla jej wysilkow poszlam w kierunku ktory mi wskazala no i zrobilam wieeeeelkie kolo zeby dojsc do punktu docelowego.
    • jola-kotka Re: Zainspirowana wątkiem obok 17.06.16, 23:31
      Hm no coz licze na to co zawsze dziala urok osobisty wiem nieskromnie hihi ale tak jakos jest ze dziala i prosze o pomoc koniecznie mezczyzne i probuje sie z nim jakos dogadac. Ewentualnie zawsze mam na sobie bizuterie ktora przedstawia wartosc wiec nia sie ratuje ale to juz ostatecznosc bo ja nie lubie sie rozstawac z takimi rzeczami.
    • nathasha Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 09:10
      tez bym sie probowala na migi dogadac. zreszta, gdybym na kogos trafila, jest wielka szansa ze bedzie mial komorke, moze nawet internet, to wtedy juz jest latwiej. gdyby nikogo nie bylo - no coz, pozostaje wrocic na piechote. ewentualnie bym poszukala posterunku policji/poczty/jakiegos urzedu.
    • rosapulchra-0 Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 13:14
      Byłam w takiej sytuacji. Zgubiłam portfel, telefonu nie miałam i nie znałam języka. Miałam być na lotnisku o konkretnej godzinie i nie wiedziałam jak dojechać. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak człowiek potrafi być kreatywny w takim momencie. Ręce i nogi mnie bolały od gadania. Dwie kobiety poszły ze mną na przystanek, wsiadły do ze mną do autobusu, zapłaciły za mój bilet, odwiozły na lotnisko, pokazały bramkę. I na koniec pomachały na pożegnanie.
      A w Warszawie czekała na mnie rodzina z kwiatami.
    • aguar Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 13:36
      Kilkanaście lat temu byłam w takiej sytuacji we Francji. Ja tam miałam jeszcze pracować przez 3 tygodnie (ale tylko za utrzymanie, bo to był taki staż), a nie byłam w stanie ze względu na stan zdrowia. Miałam bilet na samolot za 3 tyg., ale jakbym chciała lecieć wcześniej to dopłaty były takie, że nie miałam tyle pieniędzy. Starczyło mi na pociąg do Paryża. Zamieszkałam w jakimś tanim motelu na Saint Denis obok stadionu, pełnym kolorowych imigrantów, z resztą dostałam się tam w ten sposób, że zawiozło mnie tam dwóch Arabów (tak, wsiadłam z nimi do samochodu) chcących mi pomóc...Jakimś cudem nikt mnie nie zabił, ani nie zgwałcił, ja nawet to towarzystwo wspominam jako bardzo sympatyczne w porównaniu z rodowitymi Francuzami. Ale to jednak dawno było...Teraz jak pokazują przed meczem widok stadionu z lotu ptaka, to mam sentyment, bo to "moje" okolice.
    • mamameg Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 19:15
      Bylam w takiej sytuacji jako 19latka, tyle, ze mialysmy z przyjaciolka szczescie, bo slowacki jest podobny do polskiego i nam tubylcy wytlumaczyli jak dotrzec z powrotem do hotelu smile
    • lusitania2 Re: Zainspirowana wątkiem obok 18.06.16, 21:57
      taki-sobie-nick napisała:

      > Ale co zrobiłybyście w sytuacji, kiedy:
      >
      > a) nie macie pieniędzy

      przesiadam sięwink na stopa

      >
      > b) nie znacie języka,

      doświadczenia z podróżami po Węgrzech uczą, że można przeżyćsmile, mimo braku znajomości języka podobnego do niczegowink

      > c) a i b naraz?

      jak wyżej.

      > Tak teoretycznie.

      czemu teoretycznie?smile. To były piękne dni, gdy człowiek był młody i - jak to Witkiewicz ujął "bardzo niezamożny".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka