Dodaj do ulubionych

Smutno mi:(

20.06.16, 20:02
Smutno misad
Jestem w 35tc, wszystko mnie boli, córka 17 miesięcy wypisała się ze zbioru grzecznych dzieci i pokazuje różki, siedzę sama w mieszkanku, mąż nieobecny - dopiero dostał urlop i remontuje nasze docelowe mieszkanie, wychodzi z rana, wraca wieczorem.

A smutno mi, bo rodzinę mam liczną i wszyscy deklarowali pomoc, a kiedy spytałam, czy mi chociaż raz w tygodniu córę na spacer zabiorą, żebym mogła odetchnąć, to wszyscy się zgodzili, ale potem nastała cisza, a jak znowu się odezwałam, to nikomu niestety nie pasują nawet te 2godz w tygodniu. No bywasad Wiem, że to moja ciąża, moje dziecko i nie ich problem, ale przykro mi, że najpierw deklarowali, a potem - i to w chwili kiedy naprawdę nie mam siły biegać za moim żywym srebrem - odmówili. Przez telefon potrafią udzielić porad typu: powinnaś odpoczywać, a nie latać na zakupy albo: nie powinnaś podnosić dziecka (ograniczone do niezbędnego minimum, ale wiecie jak jest), albo: nie powinnas zamrażać obiadów dziecku, siedzisz w domu, ugotuj świeże (nie wiem z czego, skoro nie powinnam latac na zakupytongue_out).

A że termin tuż tuż, a roboty w mieszkaniu dużo - i nie mówię o dopieszczaniu mieszkania, tylko o naprawdę podstawowych niezbędnych działaniach, kosmetykę zostawiamy na później - to poprosiłam koleżanki o pomoc w porządkach, drobnym malowaniu i skręcaniu mebli. I żadna się nie zgodziła sad Przez najbliższe 2tyg ni w tygodniu ani w weekendy żadna z nich nie ma czasusad Na ekipę pieniędzy nie mamy, więc wszystko robi mąż. Uparta jestem i chcialam sama jakies drobiazgi chociaż ogarnąć, byle ktoś się dzieckiem mym zajął na weekend, ale cała rodzina jest albo bardzo zmęczona po tygodniu albo umówiona na obiad, albo zaproszona w gości i nie mogą. No i tak mi przykro, że zostaliśmy z tym wszystkim sami sad

A najbardziej teraz żałuję, że mąż zawsze był skory do pomocy innym, kiedy prosili, wszyscy się pourządzali, zawsze pomagaliśmy, koleżance w końcówce ciąży obiady ogarniałam, robiłam więcej i ze 2x w tygodniu jej zanosiłam, bo nie miała na nic siły, mąż zawsze użyczał swoich rąk do pracy i ci sami ludzie teraz wszyscy są tak bardzo zajęci i jest im przykro, ale nie mają jak pomóc (ale trzymają kciuki).

Tak się wyżaliłam, bo mam hormonalnego dołka i żal do świata wink
Obserwuj wątek
    • konwalka Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:04
      to poprosiłam koleżanki o pomoc w porządkach, drobnym malowaniu i skręcaniu mebli.

      Jezu, nie...
      • triss_merigold6 A ten fragment zauważyłaś? 20.06.16, 20:07
        A najbardziej teraz żałuję, że mąż zawsze był skory do pomocy innym, kiedy prosili, wszyscy się pourządzali, zawsze pomagaliśmy, koleżance w końcówce ciąży obiady ogarniałam, robiłam więcej i ze 2x w tygodniu jej zanosiłam, bo nie miała na nic siły, mąż zawsze użyczał swoich rąk do pracy i ci sami ludzie teraz wszyscy są tak bardzo zajęci i jest im przykro, ale nie mają jak pomóc (ale trzymają kciuki).
    • iwoniaw Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:11
      A najbardziej teraz żałuję, że mąż zawsze był skory do pomocy innym, kiedy pros
      > ili, wszyscy się pourządzali, zawsze pomagaliśmy, koleżance w końcówce ciąży ob
      > iady ogarniałam, robiłam więcej i ze 2x w tygodniu jej zanosiłam, bo nie miała
      > na nic siły, mąż zawsze użyczał swoich rąk do pracy i ci sami ludzie teraz wszy
      > scy są tak bardzo zajęci i jest im przykro, ale nie mają jak pomóc (ale trzymaj
      > ą kciuki).


      Potraktuj to jako zapłatę za lekcję. Kosztowna, ale co tam, zapłaciliście z gestem. Teraz dacie radę, a następnym razem nie zapomnijcie za tych wszystkich ludzi potrzymać kciuków, jak czegoś im będzie trzeba.

      Rozumiem Twoje uczucia i nie dziwi mnie rozgoryczenie. Ale powoli mąż zrobi, co jest do zrobienia, dziecko młodsze się urodzi, będziecie na spacery ze starszą i maluchem chodzić sami. Dajesz sobie radę sama - i niech się wszyscy cmokną, o.
      • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:17
        Dokładnie. Cenna lekcja, która w dodatku daje prawo do kibicowania innym i pouczania ich kiedy będą wykonywali swoje zadania czy zobowiązania.
        Teraz wszystkim, którzy odmówili pomocy udzielałabym mnóstwa dobrych i stanowczych rad. tongue_out
    • lady-z-gaga Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:14
      w głowie się nie mieści, serio
      współczuję takiej rodziny, koleżanki bym przebolała, ale od bliskich pomoc się należy jak psu buda
      wiem, że to Cię nie pocieszy, ale pies im mordy lizał, dacie radę sami, najwyżej nie wszystko będzie tak, jak planowałaś smile pomyslności w nowym domu i szczęśliwego rozwiązania smile
    • claara77 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:15
      Wspolczuje, faktycznie slaba sytuacja. Ale pociesz sie ze nie masz kota ktory sika i robi kupy gdzie popadnie vide moj watek dot kota... tez mam dzis dola strasznego... a gdzie mieszkasz moze jakas forumka pomoze ci...
    • mid.week Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:16
      No mocno niesympatycznie z ich strony to prawda.
      Ale mówi się trudno, a na przyszłość trzeba zweryfikować swoje znajomości, już wiesz ze na tych konkretnych ludzi liczyć nie możecie.
      • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:18
        Rodzinę też powinna zweryfikować?
        • kota_marcowa Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:36
          Oczywiście, że tak. Nie mówię, żeby od razu zaczynać otwartą wojnę, ale w podobnej sytuacji, można być bardzo zajętym, jednocześnie udzielając cennych rad wink
          Ze znajomymi, którzy ochoczo korzystali z pomocy i tak odpłacili, stosunki by zostały mocno ochłodzone.
          Aha i gdyby którakolwiek z tych osób nie ważne czy z rodziny, czy nie, kiedykolwiek by mnie o przysługę poprosiła (a prędzej czy później przylezą), to odmawiając wypomniałabym dlaczego.
        • martishia7 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:36
          Nie znaczy to, że ma zerwać kontakty, ale nawet w rodzinie trzeba czasami zweryfikować swoją skłonność do uczynności. Wiem coś o tym, mam brata, który jest trochę nieużytkiem rolnym big_grin Tylko jak przyszło co do czego i nie chciał mi kiedyś wyświadczyć naprawdę drobnej przysługi, to go zwyczajnie objechałam. Chociaż zezłościło mnie to, że w ogóle musiałam zagadnienie wymiany głasków podnosić. Nawet sobie ulewałam tu na forum. Co autorce też serdecznie polecam (opr, nie ulewanie na forum), bo nie ma sensu zostawiać smrodu i niewypowiedzianych pretensji.
      • karme-lowa Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:20
        mid.week
        > Ale mówi się trudno, a na przyszłość trzeba zweryfikować swoje znajomości, już
        > wiesz ze na tych konkretnych ludzi liczyć nie możecie.
        Wychodzi na to, że na nikogo liczyć nie mogą. Nawet na rodzinęuncertain
        Autorko, szczęśliwego rozwiązania życzę.
        • mid.week Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:28
          Zauważyłam, ale z rodziną to tak jest, że czy ona fajna czy nie to jest i już... Można być kiedyś w odwrotnej sytuacji bardzo zajętym i tyle.
      • mamusia1999 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 21:01
        głównie to zweryfikować, kto na prawdę potrzebuje pomocy ;P no bo skoro na tydzień przed terminem można biegać za małym dzieckiem, normalnie prowadzić dom i jeszcze mieszkanie wykańczać to innym się też pomaga dopiero jak na czworakach pod kran pełzają, żeby się napić.

        a autorkę mocno przytulam. taki zawód to nawet bardziej boli niż realne przeciążenie zadaniami do wykonania.
        jeśli na ekipę was nie stać, to może chociaż na kogoś, kto dziecko "wybiega"? albo na parę posiłków od jakiegoś dostawcy? sprzątaczkę? przez pierwsze tygodnie z niemowlęciem tez się przydadzą, skoro na nikogo nie możesz liczyć? no wiem, wiem ze to kolejne zadanie do wykonania, ale może warto?

        i nie waż się nikogo z tych " przyjaciół" zapraszać na chrzciny czy inne obchody narodzin. jakby się kto dopytywał, to macie inne plany i mnóstwo innych zadań do ogarnięcia.

        jeśli cię to cokolwiek pocieszy: ogarniesz to wszystko i poczujesz się olbrzymem.
    • kira02 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:24
      Będzie dobrze, mąż zrobi absolutny basic, a później powolutku się urządzicie, pokończycie wszystko. Zakupy zamów w necie dowozem do domu, a sama skup się na dzieciach i sobie. Głowa do góry, dacie radę.
      • mozambique Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:27
        nooo, wg e-matki tak mozna i półtora roku wykanczc mieskając u teściów na sępa
    • pulcino3 Re: Smutno mi:( 20.06.16, 20:56
      Z jakiej jesteś części Polski?
    • tereska.z.bombaju Re: Smutno mi:( 20.06.16, 21:03
      Wiele razy w życiu przekonałam się, że w potrzebie prędzej pomoże obcy niż rodzina.
      Mam nadzieję, że ci się wszystko poukłada.
    • bergamotka77 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 01:22
      Sorry ale naprawdę oczekujesz ze koleżanki ci pomaluja dom, zrobia porzadki i skręca meble? Sorry na taką propozycję zabiłabym śmiechem bo nic robie tego nawet u siebie w domu. Jeśli już to koledzy chyba? Mieliście chyba 9 m-cy aby wszystko przygotować...
      • angeka2 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:06
        Nie, tylko że pomogą, tak jak my pomagaliśmy.
        Wcześniej mieszkanie było wynajmowane, inaczej nie odłozylibyśmy wystarczająco pieniędzy na remont.
        Chodziło mi o pomoc, nie o wyręczenie.
        Zresztą koledzy, koleżanki, wszyscy odmówili, chociaż wcześniej chętnie prosili nas o pomoc w podobnych sprawach i ją otrzymywali.
        • gama2003 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:11
          Masz prawo być rozgoryczona. Niestety tak często bywa, że ludzie nie poczuwają się do wdzięczności. Teraz już wiesz, na kogo możecie liczyć w potrzebie. U Was się ułoży, innym pokażcie figę z makiem, kiedy przyjdą po pomoc. Bo przyjdą, ludzie nie znają obciachu.
          Trzymaj się, przed Wami wielka radość, ale i duże wyzwanie, szkoda tracić energii na ludzi, niewartych myslenia o nich.
        • tereska.z.bombaju Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:12
          Kurcze, chyba musicie przeprowadzić selekcję znajomych. Opisywane przez ciebie zachowanie nie mieści się w moim światopoglądzie..
        • arim28 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:36
          Bylam w podobnej sytuacji jak Twoja , lacznie z przeprowadzka sad Przykro mi bardzo. Nawet po porodzie, kiedy zachorowalam na angine, plakalam z bolu a obok plakalo niemowle sad
          Pomogli sasiedzi, nie rodzina, nie najblizsi znajomi sad

          Ja wiem, ze trudno ale moze zadzwon do kogos wybranego i popros konkretnie o pomoc. W dniu ustalonym przez obie strony. Nie miej oporow. Teraz wiem, ze trzeba prosic o pomoc a nie czekac az domysla sie i zrewanzuja sie za Wasze przyslugi.


      • millitta Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:52
        A to takie dziwne? Prawdziwi przyjaciele są od tego żeby sobie pomagać również w takich przyziemnych sprawach. Ja swoim przyjaciołom pomagałam meble skręcać, płyty gipsowe nosić, malowaliśmy pokoje nie mówiąc już o tym, że np. zawiezienie/przywiezienie kogoś czegoś, jest jak najbardziej naturalne.
    • arwena_11 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:23
      Współczujęsad. Mam różnicę pomiędzy dziećmi podobną. Końcówkę ciąży w czerwcu wspominam okropnie - upały, wyciąganie rzeczy po synu itd. Ale nie miałam przeprowadzki ( zaliczyłam w pierwszej ciąży ).

      Tyle, że pomagali mi rodzice ( zabierali syna a spacery ), a teściowa wzięła miesiąc urlopu - po terminie porodu ( córka się miesiąc pospieszyła, więc miałam miesiąc dwa maluchy na głowie, ale już kolejny miesiąc, teściowa zabierała syna o 9 rano i mąż go odbierał po pracy ).

      Qrcze, może koleżanki mają dzieci w szkole i są zajęte całym tym zakończeniem roku ( oceny,kwiaty itd? ), bo aż mi się nie chce wierzyć, że nikt nie może pomóc.
      Napisz skąd jesteś, bo może tutaj znajdzie się ktoś, kto chociaż dziecko weźmie na spacer? Już nie takie sytuacje bywały na różnych forachsmile
    • nowi-jka Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:31
      wiekszosc niestety robi najwieksza głupote bedac w ciazy, sama tez popełniłam ten błąd chociaz nei w 35 tyg a w okolicach 20tego, zaczyna remonty, wiem trzeba przygotowac mieszkanie na jeszcze jednego członka rodziny no ale trzeba sie liczyc ze remont to jednak jest trudny czas i bez 17miesiaeczniaka i bez ciazy a co dopiero z jednym i drugim...
      Skoro jednak ty nosiłas obiady itd to troche nie ładnie ze strony znajomej ze nie chce si ezrewanzować ale moze naprawde nie ma czasu
    • labianka Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:36
      "Ludzie są ludzcy" - jak mówi klasyksmile
      Współczuję, każdy uczynny się kiedyś przewiózł, ale dziewczyno, jak już sie wysmucisz, możesz trochę potrenować się w kontaktach z "ludzkimi". Proponuję tak do koleżanek: "No ja już potrzebuję, żeby codziennie ktoś z Małą na spacer wyszedł, bo ja wyrabiam. Nie możesz codziennie, ani nawet co drugi dzień? No trudno, przyjdź jutro o tejiotej, to chociaż raz mi pomożesz".
      A do rodzinki bym powiedziała, że lekarz kazał mi leżeć do końca ciąży - mieliście rację, że ja starszego dziecka nie mogę podnosić smile i teraz nie ma wyjścia, koniecznie MUSICIE zająć się Małą, więc "tu mam już długopis i sobie zapisuję, kiedy do mnie przychodzisz". Tylko pamiętaj, zwracaj się do konkretnej osoby i ją proś o przyjście, nie ma, że jeden się wykręca, a ty już się smucisz.
      Napisz skąd jesteś, naprawdę od obcych często więcej dostaniesz niż od swoich.
      • tereska.z.bombaju Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:38
        Przyłączam się do pytania skąd jesteś
      • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:13
        O toto.
        Konkret.
        Czy możesz w dzień X o godzinie Y? Nie? W takim razie dzień Z o godzinie C. Też nie? Inny termin.
    • kropkacom Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:47
      Deklaracje nic nie kosztują, a w ostateczności można być super asertywnym i odmówić. Masz nauczkę na przyszłość jak ludzie chcą a być traktowani. Przykra nauczka, bo dotyczy też twojej rodziny.

      Rozumiem nerwy i żal.
    • bei Re: Smutno mi:( 21.06.16, 08:52
      Przytulam...
    • kawa_o_poranku Re: Smutno mi:( 21.06.16, 09:14
      Bardzo Ci współczuję-sama mam termin na wrzesień, w domu dwulatka i trochę się końcówki ciąży obawiam...jedyne co mogę poradzić to zróbcie niezbędne minimum, a resztę na spokojnie.
      a dziewczyny mają rację-czasem obcy szybciej pomoże niż rodzina. Ja zawiodłam się tak na siostrze-mieszkałam sama i byłam unieruchomiona po licznych złamaniach, siostra mieszkała w tym samym bloku, piętro wyżej. Pomocy sama nie proponowała żadnej, gdy ja o coś prosiłam zawsze były jakieś przeszkody, czuło się, że prośba typu zakupy to wielki problem. Więc przestałam prosić. W tamtym czasie byłam ogólnie miękka faja i w całej tej sytuacji zdarzało się nawet, że zostawałam z jej, wówczas nieco ponad rocznym, dzieckiem (ja o dwóch kulach, ledwo ruszając sie)-jak sobie pomyślę jaka byłam pozbawiona asertywności kompletnie, a jednocześnie siostra moja bezczelna to...nawet nie jestem zła, tylko mi smutno. Na szczęście ja się zmieniłam (tamta choroba to był przełom w moim zyciu), siostra-nie wiem, bo jej o nic już nie prosze, a dodatkowo wśród znajomych jak się okazało mam dobrych ludzi, w tym takich, których nie podejrzewałem o tyle dobrej woli. O rodzicach nie wspominam, bo na nich zawsze mogę liczyć.
      Pozdrawiam i życzę dobrego rozwiązania.
    • makurokurosek Re: Smutno mi:( 21.06.16, 09:42
      Rozumiem i ciebie i twoich znajomych . Jesteś w końcówce ciąży więc jest ci ciężko, ale twoje oczekiwania są zbyt wygórowane. Oczekiwanie , że ktoś przyjdzie ci malować, czy skręcać meble no sory ale dla mnie przegięcie. Co do opieki nad córką, no wybacz ale decydując się na dwójkę dzieci z małą różnicą wieku, należało uwzględnić że na początku będzie wymagało to od siebie dużo siły, szybkiego powrotu do siebie i zapieprzu. Jeżeli ty mając obecnie jedno dziecko i będąc na końcówce ciąży nie jesteś w stanie ogarnąć opieki nad córką, to jak sobie to wyobrażasz zaraz po porodzie gdy będziesz miała dwójkę małych dzieci.
      Rozumiem, że oczekiwałaś większego zaangażowania rodziny, ale bądź co bądź to ty zdecydowałaś się na dwójkę dzieci z bardzo małą różnicą wieku. Może twoi znajomi i rodzina zwyczajnie boją się, że skoro teraz nie radzisz sobie z jednym dzieckiem to gdy będziesz miała dwójkę to zostaną stałą darmową opieką dla twojej córki . Mi przynajmniej przeszłoby to przez myśl, i tego bym się jednak obawiała.
      • kropkacom Re: Smutno mi:( 21.06.16, 09:45
        Chyba nie zdumiałaś co napisała autorka. Jeszcze raz: deklaracje nic nie kosztują. To jest nauka dla autorki wątku. Na przyszłość.
        • kropkacom Re: Smutno mi:( 21.06.16, 09:48
          Zrozumiałaś, miało być smile
      • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:12
        Nie rozumiesz, co mnie wcale nie dziwi.
        Autorka odnosiła się do wcześniejszych deklaracji i obietnic pomocy, ponadto liczyła na to, że rodzina + znajomi przestrzegają społecznej zasady wzajemności.
        • makurokurosek Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:23
          Rozumiem, ze ktoś obiecał pomoc co nie oznacza że liczył się z tym, że autorka oczekuje stałej pomocy przy opiece nad dzieckiem , jak również dość poważnej pomocy przy remoncie mieszkania. Może zwyczajnie ci ludzie obawiają się, że za chwilkę ta pomoc przerodzi się w pełną opiekę nad dzieckiem autorki
          • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:29
            Oczekuje pomocy TERAZ, a do porodu ma miesiąc.
            Obawiają się? Jakoś nie obawiali się przyjmowania pomocy ze strony autorki i jej męża.
            • makurokurosek Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:43
              Do porodu pozostał ponad miesiąc, nawet przy założeniu że autorka wcześniej pomocy nie oczekiwał tylko oczekuje jej od teraz, to jak najbardziej znajomi mogą sie spodziewać, że będzie jej oczekiwała również po porodzie i to w wymiarze minimum takim jak przed porodem. Jednym słowem, że ktoś pełnoetatowo pomoże w remoncie jak również zajmie się jej córką kilka godzin dziennie przez co najmniej 2-3 miesiące. Taki wymiar pomocy jest dużym obciążeniem dla bliskiej rodziny, a co tu mówić o znajomych. Znajomi wykazali się asertywnością. Trudno określić czy to źle czy dobrze i trudno określić ile już pomogli autorce
      • triss_merigold6 Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:19
        A, i taki drobiazg: nie chcesz lub nie potrafisz udzielić konkretnej pomocy? Nie udzielaj rad i nie mów co dana osoba powinna zrobić.
      • labianka Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:30
        nie obawiaj sie makurokurosku, że ktoś cie od obcych dzieci przywiąże. Nie tego powinnaś się obawiać.
        Ja wprawdzie kija bejzbolowego w domu nie mam, ale widziałam gdzieś ostatnio bat na konia u mnie w piwnicy. Jak ci w dooooopsko przyłożę tym batem, to zobaczysz. Tak po "ludzku" wiesz wink
        • makurokurosek Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:44
          Ciekawe fantazje ale musisz szukać innej osoby do swoich sado-masochistycznych fantazji
    • mozambique Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:25
      nie rób komuś dobrze - niebedzie ci źle - to już chyba wiesz smile

      o braku równowagi we wzajemnych uprzejmosciach i usługach to juz mozna książeke napisać
    • clk Re: Smutno mi:( 21.06.16, 10:35
      Ja przez kilka lat pomagalam znajomym: podwiezc, przywiezc, pomoc, etc.

      Kiedy nagle zostalam sama nie bylo nikogo do pomocy, 95% osob zajetych z wymowkami.

      Bylo mi zle ale nauczylam sie 100% samodzielnosci, polegam na sobie, dam sobie rade i jest mi dobrze ze soba.
      To dla mnie podstawa.

      Wielu znajomych odsialam, tak samo z rodzina.

      Trzymam kciuki za ciebie
    • pieskuba Re: Smutno mi:( 21.06.16, 12:14
      Angeka, Twoje żale są zupełnie nieuzasadnione! Spróbuj cokolwiek skręcić albo pomalować trzymając kciuki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka