olena.s
26.06.16, 10:30
Polecam tekst
W nim o gimnazjach, reformie i przedewszystkim analiza przyczn nieczytania polskich uczniów.
Autor pisze między innymi tak: "Z jednej strony zauważalne jest, że nieczytający łatwiej się poddają manipulacji socjotechnicznej (od polityki po konsumpcję), z drugiej - zachodzi dziwna koincydencja, że... PKB jest wyższe w krajach, w których odnotowuje się intensywniejsze czytelnictwo. No i zauważalna jest relacja między czytaniem a wynikami, również z innych przedmiotów, nie tylko z polskiego".
Oraz tak:"Nie może oczekiwać, że młody człowiek z ochotą będzie czytał wszystkie klasyczne pozycje, obecne w dydaktyce od dziesięcioleci, które są dla niego zupełnie obce, niekiedy wręcz nieczytelne (z uwagi na język, jakim on wcale się nie posługuje, a także z uwagi na opisywany świat). Nauczyciel musi być elastyczny i dostosowywać lekturę do zainteresowań, oczekiwań, potrzeb i gustów swoich uczniów. Zarazem powinien rozbudzać zainteresowania i kształtować gusty. Kwadratura koła? Poniekąd.
Szkoła, żeby młodego człowieka zachęcić (nie tylko przymusić) do czytania, powinna pracować nad wyrobieniem w nim motywacji wewnętrznej do podjęcia lektury. Przed nauczycielem stoi zatem ogromne wyzwanie. W szkole podstawowej i w dużej części w gimnazjum najważniejsze jest odwołanie do zainteresowań i wrażliwości uczniów. Dlatego dobrze jest lekturę indywidualizować: nie każdy uczeń i nie każda uczennica w klasie muszą czytać to samo. Jako ludzie się różnimy, czemu nie pozwalamy różnić się dzieciom, gdy wchodzą w role uczniów? To tylko jedna z możliwości, nie miejsce tu na przedstawianie rozmaitych pomysłów, jakie mają ci nauczyciele, którzy z sukcesem zachęcają do czytania.