01.07.16, 18:07
Mieszkam sama z dwojka dzieciakow.
Byly maz nie mieszka z nami. Przychodzi - przejmuje co drugi week end i jedna noc w tygodniu.
Byly i czasy, ze przychodzil do dzieci czesto - do momentu, kiedy spotkal swoja partnerke.
Nowa partnerka ma dobre usposobienie, jest niekonfliktowa - zaakceptowalam ja.
Co mi jest trudno zaakceptowac to zamiana jaka zaszla w sposobie zachowania mojego bylego.
Wczesniej o wiele bardziej zaangazowany w zycie dzieci, nagle, aby nie stracic nowej partnerki, dostosowuje wszystkie swoje plany do niej...a jak swoje to i dzieci oczywiscie. No i jak dzieci to i moje. Teraz chce zsynchronizowac swoje wolne weekendy z jej weekendami (ona ma uklad w podobnym systemie z exem) na koszt moich planow. Nagle wystep choru syna opuscil, bo nie ma czasu - jest z nexia i jej dziecmi.
Manipuluje mom urlopem aby dostosowac sie do urlopu nowej.
Jak sie zachowac? Jak postawic granice? Stawiac jakies?
Jestem zakrecona. Mam zal, ze sie oddalil od dzieci i spedza czas z innymi dziecmi.

Wie, ze sa tu mamy z exami i doswiadczeniem. Bede wdzieczna za porady.

Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: granice? 01.07.16, 19:16
      Jak nexia wydaje Ci sie sensowna i ogarnieta to moze z nia sie ustawiaj?
      • biotonne Re: granice? 01.07.16, 23:01
        One nie znaja sie dlugo. nie dziekuje.
    • biotonne Re: granice? 02.07.16, 05:58
      Podbijam. Srki, moze to nudny temat dla was ale ja mam z tym probem. Wezcie mi napiszcie cos sensownego!
    • burina Re: granice? 02.07.16, 06:13
      Potraktuj dzieci nexi nie jako konkurencję dla Twoich dzieci, tylko jako szansę: po co budować Twoim obraz ojca, który ich już nie lubi, rozniecać w nich zazdrość, skoro mogą (no przynajmniej z Twojego opisu) mieć w miarę sensowną rodzinę patchworkową.
    • afro.ninja Re: granice? 02.07.16, 06:27
      Skoro nie znają się długo, to pan raczej głową nie myśli. Dać mu do zrozumienia, że jest problem, może nic nie zrozumieć, iść do sądu i rozwiązać to prawnie, czekać aż panu lub pani przejdzie pierwsze zauroczenie.
    • anorektycznazdzira Re: granice? 02.07.16, 06:32
      Jeśli ona ma też dzieci, to te dzieci też mają jakieś życie i jakieś plany i nie dziwi mnie, że są brane pod uwagę w planach, które tamta para robi. Bo są parą, małżeństwem rozumiem, że nie, ale trudno, żeby nie planowali wspólnego czasu i zajęć.
      Oczywiście zdrowy rozsądek obowiązuje, ale Ty niestety nie możesz oczekiwać, że facet jest tak fajnie dyspozycyjny, jak kiedy był "singlem" (z odzysku tongue_out ). On powinien się z Tobą dogadywać i wielokrotnie iść na kompromis, ale ma nagle nowe zobowiązania i będzie je brał pod uwagę. Nie wiem jak to w konkretach wygląda, ale to co napisałaś nie pokazuje jakiejś nagłej olewki i lekceważenia, tylko problemy z rozdwojeniem się czy rozciągnięciem doby jak gumy. No tego się nie da, on musi teraz mieścić w kalendarzu więcej niż kiedyś i już.
      • biotonne Re: granice? 02.07.16, 07:11
        Dzieki.
        On a ma tez dzieci - nie znam ale podobno fajne dwie dziewczynki.
        Problem w gym, ze mnie trudno znieniac plany bo mieszkam sama z dzieciakami i pracuje na pelen etat. Mysle, ze ex-maz tej kobity tez moglyby wspoldzialac a nie tylko ja. Nie wiem jak w Polsce ale tu to nie tylko praca zabiera czas ale rowniez bogate zycie szkolne (upiecz ciasto/zrob salatke naszkolny piknik w week end - sic! ) + koledzy moich dzieciakow.
        Mam straszny zal do partnera, ze sie wycofal i nie chce widziec dzieci tak czesto jak kiedys.
        Ach, chcialam tylko pobiadolic...
        • burina Re: granice? 02.07.16, 10:37
          Ale co z biadolenia wyniknie dobrego?
          Dajesz się wepchnąć w rolę "zazdrosnej ex" i jeszcze ciągniesz za sobą na ten emocjonalny roller coaster dzieci. Po co Ci to, skoro punkt wyjścia nie jest jakiś bardzo bolesny i pogmatwany. Chcesz, zeby dzieci miały dobre relacje z ojcem, a wydajsz się być na równi pochyłej, żeby te relacje storpedować - nie rozmawiasz o problemach, a hodujesz w sobie żale, zasiewasz dzieciom myś, że "nowe dzieci" są ważniejsze, chcesz zagmatwać sobie poprawne relacje z nex.

          Czy nie lepiej by było, żeby dzieciaki (i Ty!) miały może trochę mniej taty niż do tej pory, ale za to fajne relacje z next i dwie fajne przyszywane siostry?
          • biotonne Re: granice? 02.07.16, 10:58
            Nie jestem zazrdrosna. Jest mi bardzo ciezko. Pracuje na pelen etat. Nie jestem s wstanie robic za mame i tate. Syn potrzebuje ojca a ojciec zajety inna rodzina, no.
            Syn podrapal cale przedramiona. Zadzwonilam do ich ojca wczoraj, napisalam wiadomosc, zeby pogadal chociaz z synem. Nie odebral - a wiem, ze wiadomosc przeczytal.
            Kurde, nie jestem robotem - tak mam zal. Syn potrzebuje ojca. Ja nim nie jestem.
            • burina Re: granice? 02.07.16, 11:06
              Nie napisałam, że jesteś zazdrosna, tylko że Twoje reakcje na zmianę układu z eks mogą zostać tak odczytane. Jeśli nie będziesz się komunikować.
              Co więcej, oni (albo tylko ona lub tylko on) mogą mniej lub bardziej świadomie dążyć do takiego rozwoju relacji z Tobą, żeby czuć się zwolnionymi z obowiązków wobec dzieci, konieczności ustalania z Tobą czegokolwiek. Masz prawo do żalu, emocji, ale nie pozwól na to, żeby chwilowa satysfakcja przysłoniła Ci cały obraz.
              • biotonne Re: granice? 02.07.16, 11:17
                Dziekuje...wiem to wszystko...jestem, kurcze w jakims kanale zaplatana i nie moge wyjsc. Coraz gorzej. Czytam wasze odpowiedzi w ta i z powrotem.
                • konwalka Re: granice? 02.07.16, 11:25
                  tyle, ze to jest tak, ze to on ma dzieci z autorką watku, a tamta pani ma dzieci z kims innym. nie maja wspolnych dzieci, tylko kazde ma swoje. i poki nie unormuja relacji miedzydzieciecych, musza skupic sie na wlasnych dzieciakach. koniec kropka. pan ma zobowiązania wobec wlasnych, splodzonych niegdys i generujacych obowiazek alimentacyjny i opikunczy wobec swoich dzieci, a ojciec tamtych sensownych dziewczynek- wobec swoich. Dopiero po zaspokojeniu potrzeb wlasnego potomstwa mozna myslec o kolejnych stopniach. pan moze oddawac sie swoim radosnym uniesieniom milosnym w nocy, nie musi stac sie od razu pelnoetatowym Zupenie Nowym Tatą.
                  On tatą juz jest. Dobrze mu jest o tym wpominac...
                  • biotonne Re: granice? 02.07.16, 11:32
                    No tak to sobie wlasnie wyobrazalam, ze jego dzieci beda na pierwszym miejscu. Dla niego partnerka jest wazniejsza.
                    • konwalka Re: granice? 02.07.16, 11:41
                      to jest przede wszytskim cholernie smutne, ale nawet nie wiesz, jak mnie to wqrwia suspicious
                      • biotonne Re: granice? 02.07.16, 11:51
                        Podejrzewam, ze mnie mniej niz mnie wink

                        Mam wizje tych wszystkich ojcow, ktorzy uchylaja sie od swoich obowiazkow, zmuszonych do pracy w kamieniolomach, z naczelna opuszczona ematka popedzajaca ich do ciezkiej pracy ciezkim skorzanym pejczem. Moglabym byc ta naczelna. suspicious

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka