beataj1
28.07.16, 10:36
O co chodzi? Coraz częsciej na parkingach spotykam się z sytuacją że delikwent blokuje przejazd parkując tyłem. Chodzi mi o to ze sam manewr parkowania tyłem zajmuje jednak nieco więcej czasu niż wjechanie przodem i zanim taka osoba się precyzyjnie wpasuje to wszyscy dookoła muszą na niego czekać.
Ostatnio na parkingu widziałam gościa który próbował się tak wpasować tyłem w trzy miejsca pod rząd (doprowadzając przy tym do szału innych kierowców dookoła którzy musieli na niego czekać) i w końcu udało mu się to za trzecim razem. Nadmienię że parking był zupełnie standardowy przed jakimś hipermarketem i naprawdę miejsca były całkiem spore a gościu nie przyjechał czołgiem.
O co chodzi? Takie zaparkowanie tyłem dodaje punkty do zajebistości?
Co chwila się nadziewam na gości który powolutku powolutku wpasowują się tyłem w miejsca parkingowe a mógliby po prostu płynnie wjechać przodem. I co ciekawe w jakiś 90% to są faceci.