Dodaj do ulubionych

Koledzy vs Żona

28.07.16, 21:12
Niektórzy panowie twierdzą, że najgorszą rzeczą, jaką zrobili, to ożenili się. Bo z pań po ślubie ulatuje radość życia i czepiają się o byle co, a im skończyło się łatwe, kawalerskie życie.
Ok, atrakcyjne zołzy się zdarzają. Nie da się ukryć, że niektórzy faceci wdepnęli w wielkie g.
Ale patrząc na wielu mężczyzn (których znam ze szkolnych lat) obserwuję jak dużo dały im związki. Że dzięki rodzinie nie spadli na samo dno, a wcześniej byli już bardzo nisko.
Że jeżeli facet ma kobietę to jakoś przędzie, kobieta wybija mu z głowy różne głupie pomysły, a tymi co potrafią sprowadzić na manowce są ci najlepsi koledzy.
Często ci faceci, którzy są singlami kończą gorzej niż ci zaobrączkowani. A przyjaźń między mężczyznami nie zawsze jest taka bezinteresowna. Nierzadko im więcej "ziomków" tym szybszy upadek.

Obserwuj wątek
    • princy-mincy Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 00:13
      czytalam kiedys artykuł (nie podam źrodła, bo nie pamietam), ze mężczyźni w związku żyją dłużej niz single, sa w lepszym zdrowiu, lepiej jedzą.
      Mowa o statystycznym mężu, bo na bank sa kiepskie małżeństwa, gdzie jakosc zycia jest niska.
      • default Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 07:13
        princy-mincy napisała:

        > czytalam kiedys artykuł (nie podam źrodła, bo nie pamietam), ze mężczyźni w zwi
        > ązku żyją dłużej niz single, sa w lepszym zdrowiu, lepiej jedzą.

        To oczywiste, że tak jest.
        Podobnie jak z kocurami - dużo dłużej i w zdrowiu pożyje niewychodzący domowy kanapowiec po kastracji niż szlajający się samopas kot niewykastrowany.
        smile
      • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:37
        Ja znam wersję: "Żonaci mężczyźni zwykle żyją dłużej, za to bardziej pragną śmierci."
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:52
        Tak, były badania na ten temat. Żonaci mężczyźni żyją dłużej niż single płci męskiej, u kobiet odwrotnie: singielki żyją dłużej niż mężatki. Co jest w sumie oczywiste.
        • lokitty Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:46
          Właśnie miałam o tym napisać. Singielki. Bezdzietne. Pamiętam wywiad z jedną z najstarszych kobiet w Polsce, staruszką - dziewicą, która spokojnie zajmowała się tylko swoim życiem i pracą. Zdrowie miała świetne. Też mnie to wcale nie dziwi wink.
        • ruscello Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:41
          Podobnie ze statystykami samobójstw - częściej je popełniają mężczyźni single i kobiety zamężne/w wieloletnich związkach wink
    • zuleyka.z.talgaru Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 00:15
      And then?
    • ina_nova Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 06:39
      >>Bo z pań po ślubie ulatuje radość życia i czepiają się o byle co, a im skończyło się łatwe, kawalerskie życie.

      No pacz i to od dnia w dniu ślubu bach i klapa.

      >>Że jeżeli facet ma kobietę to jakoś przędzie, kobieta wybija mu z głowy różne głupie pomysły

      Jak to dobrze, że te bidne misiaczki się tak dzielnie ustawiły.
    • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 07:26
      "Bo z pań po ślubie ulatuje radość życia i czepiają się o byle co..."

      Czyli uświadamiają panu, ze choć wcześniej mamusia prała ich majty i robiła kanapki do pracy, to w związku już niekoniecznie tak musi być; bo pan ma rączki, a żona to nie służąca.
      Rzeczywiście, dla niektórych mężczyzn spotkanie z prozą życia jest zaskakujące i bolesne.
      • agnieszka77_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 07:38
        viridiana73 napisał(a):

        > Czyli uświadamiają panu, ze choć wcześniej mamusia prała ich majty i robiła kan
        > apki do pracy, to w związku już niekoniecznie tak musi być; bo pan ma rączki, a
        > żona to nie służąca.
        > Rzeczywiście, dla niektórych mężczyzn spotkanie z prozą życia jest zaskakujące
        > i bolesne.

        Kompletnie nie chodzi o pranie i sprzątanie. Może być również samowystarczalny singiel, który z powodzeniem gotuje, robi zakupy i opłaca rachunki.
        Chodzi o kolegów, którzy często namawiają do złego i dobry facet się stacza.
        • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 07:54
          Napisałam zgodnie z moimi doświadczeniami/ obserwacjami. Zawsze to "Czepiasz się!" dotyczyło moich uwag na temat omijania obowiązków, przez 22 lata nie usłyszałam, ze nie pozwalam mu pójść na imprezę w męskim gronie, czy na piwko z bratem.
        • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 07:56
          A ja myślę, że o to też chodzi. Obowiązki domowe strasznie niektórym panom ciążą i sprawiają, że podszepty Braci Samców trafiają na podatny grunt smile w domu baba, która wiecznie coś chce, a za drzwiami wolność, radość i swoboda.
          • raczek47 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:06
            Hihi,pamiętam jak moja mocno starsza koleżanka z pracy,której syn właśnie się ożenił, mówiła do jeszcze drugiej koleżanki (w swoim wieku ,bo ja gó...ara dla nie byłam i nie rozumiałam problemu):"czy ty wiesz,że on jej herbatę robi"?!
            Tyle było zdumienia i zgrozy w jej tonie,jakby nagle wybuchła jakaś katastrofa nuklearna.
            • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:17
              Bo to pokolenie tak ma. Mój mąż czasem przedkłada swoim rodzicom, że niestety jutro do południa nie zajrzy do nich na kawę, bo ma drugą zmianę i nie wyrobi się potem z zakupami i obiadem, no a ja będę w pracy na porannej zmianie, więc sami rozumieją... Kiedyś stałam blisko słuchawki i usłyszałam przepełnioną zgrozą odpowiedź mojej teściowej: "To Viridiana nie może wieczorem obiadu ugotować, a ty byś tylko odgrzał??!!"
              • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:42
                A dlaczego nie? Wieczorem na spokojnie robisz obiad (nawet przyjemniej, bo chłodniej). Na jutro macie jak znalazł. Przecież lodówkę macie? Mężczyzna, który pracuje zawodowo nie powinien gotować sobie obiadu, z jednym wyjątkiem - jeżeli ewentualnie zarabia mniej niż żona. Zwykle jednak zarabia więcej. Oczywiście statystyki sobie (mężczyźni bardzo często zarabiają więcej niż kobiety), ale na pewno forum każda z Was zarabia więcej, ewentualnie na tym samym poziomie wink Jak to w alternatywne rzeczywistości big_grin
                • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:49
                  A to dlacazego nie powinien? Nie powinien sobie gotowac tylko jak ma amputowane obie dlonie, w kazdym innym wypadku jesli i maz i zona pracuja na caly etat to powinni sie dzielic obowiazkami po rowno.
                  • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:51
                    Po równo pod warunkiem, że do wspólnego finansowego worka również dokładają po równo.
                    A najczęściej (tak wiem, na forum to zawsze te "wyjątki" są gdy kobieta zarabia tyle samo lub więcej) mężczyźni zarabiają więcej od kobiet. Piszę o większości, nie o wyjątkach.
                    • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:54
                      Jesli oboje spedzaja tyle samo czasu poza domem to powinni sie dzielic po rowno.
                      • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:56
                        Nie, bo to mąż więcej wkłada do worka (zakładamy, że jednak należy do większości niż wyjątków o których pisałem), zatem ma prawo więcej wymagać. Ta zasada obowiązuje wszędzie. Tam gdzie wyższa cena zwykle mamy prawo oczekiwać wyższej jakości usługi czy towaru. Tak samo jak biedak musi bardziej starać się od bogacza.
                        • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:59
                          No dobrze, niech ci bedzie, ze wedle wkladu do wspolnego worka. Czy jesli maz nagle staraci prace to z nastepnym dniem przejmuje wszystkie obowiazki zony bo od tego dnia do czasu znalezienia nastepnej pracy nie doklada nic?

                          W ogole rozumiesz pojecie zwiazku?
                          • arwena_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:07
                            Wiesz, trochę to logiczne -siedzi w domu, ma czas, może zrobić wszystko. Kobieta po pracy odpocznie. Zresztą to działa w obie strony.

                            Jak pracują - to muszą się dzielić obowiązkami.
                          • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:08
                            Tak. Jeżeli jedno straci pracę to powinno (do momentu znalezienia nowej) objąć wszystkie domowe obowiązki, to chyba zrozumiałe?
                            • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:06
                              Ale tylko w godzinach pracy? big_grin
                            • livia.kalina gazeciarz 29.07.16, 14:40
                              Jeśli kiedykolwiek się zastanawiałeś, dlaczego jesteś samotny ,to przeczytaj sobie swoje wpisy w tym wątku (i nie tylko).
                          • yoma Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:18
                            Przecież napisał ci wyraźnie, nie ma związków, jest usługa lub towar. Jak go kupi jakaś baba, to się będzie starał.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:56
                          wymagac to sobie mozna od służacej lub od podwładnego, nie od równoprawnego partnera.
                          • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 14:02
                            To niech równoprawny partner zarabia po równo i dokłada się po równo.
                            • wegatka Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 15:28
                              To niech facet jeszcze w ciąży chodzi i dzieci rodzi - żeby było po równo.
                              • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:07
                                Rodzenie jest nieprzyjemne, to przyznaję, ale trwa góra dobę.
                                • facetidealny Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:20
                                  kaz_nodzieja napisał(a):
                                  > Rodzenie jest nieprzyjemne, to przyznaję, ale trwa góra dobę.

                                  Rodzenie trwa czasami więcej niż dobę.
                                  Obojniak powinien o tym wiedzieć.
                                  • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:27
                                    Najczęściej pierwszy poród trwa 8 godzin. Przykre, ale to nawet nie cały dzień. Wyjątki oczywiście wyjątkami.
                                    • wegatka Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 22:24
                                      kaz_nodzieja napisał(a):

                                      > Najczęściej pierwszy poród trwa 8 godzin.

                                      Może u twoich kóz suspicious
                                      • 1matka-polka Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 10:41
                                        Umarłam big_grin
                                    • black_halo Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 11:51
                                      A 9 miesiecy ciazy? Hemoroidy, rozstepy i nietrzymanie moczu?
                                      • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 16:48
                                        To kanał, fakt.
                                        • black_halo Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 18:09
                                          Takze jak facet bedzie przez takie cos przechodzil to moze sie wypowiadac. A tak to morda w kubel.
                            • dziennik-niecodziennik Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 11:15
                              nope. liczy się czas spędzony poza domem i wysiłek włożony w pracę. pieniądze są sprawą drugorzędną.
                            • attiya Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 11:55
                              no to jeszcze zajdź w ciążę, urodź, karm piersią i nie chrzań, że się nie da
                              jak równo, to równo
                        • attiya Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 10:30
                          wymagać to sobie może jak zapłaci za usługę gotowania/sprzątania/prasowania
                • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:01
                  Wiesz co, Kaz_nodzieja? Nawet mi się nie chce wymyślać błyskotliwej odpowiedzi na Twój post.
              • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:46
                Kiedys moja tesciowa wpadla na genialy pomysl, ze moge wstawac wczesniej i obrac ziemniaki przed wyjsciem do pracy, wtedy moj maz po prostu tylko kuchenke wlaczy i jak wrocce to juz bede moga salatke pokroic i jakies miesko usmazyc. Zapytalam dlaczego niby ja mam wczesniej wstawac skoro i tak wstaje juz o 6 rano i dojezdzam ponad godzine w jedna strone kiedy on smacznie spi do 7.30, wychodzi o 8 a i tak jest wczesniej w domu, powiedziala, ze o faceta trzeba dbac i ze nie wierzy, ze jej syn bedzie potrafil sam obrac ziemniaki.

                Na szczescie wzielam sie ostro za edukacje i przyuczylam do obierania ziemniakow, makaronu, kaszy, potrafi tez usmazyc mieso, zrobic jakis sos do makaronu, usmazyc jajka sadzone i jajecznice. Po tym wszystkim tesciowa powiedziala, ze jestem troche glupia bo przeciez jak facet umie sam gotowac, prac, prasowac i wlaczyc zmywarke to znaczy, ze baby nie potrzebuje i lada chwila mnie rzuci. Taka mentalnosc tego pokolenia.
                • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:51
                  Mialo byc "przyuczylam do gotowania makaronu, kaszy".
                • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:54
                  Ziemniaki ziemniakami, ale sałatkę też możesz zrobić wcześniej i zostawić w lodówce. Mięso możesz wcześniej przyprawić i opanierować, a po przyjściu dopiero usmażyć, 5 minut roboty.
                  Facet jest cudzoziemcem?
                  • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:01
                    Ale dlaczego niby ja skoro maz wstaje pozniej a i tak wraca wczesniej do domu? Pensje mamy podobne. Wiec dlaczego niby ja? Facet ma dwie rece i wedle tego co widze - jest prawa i lewa a nie dwie lewe.

                    Miesa nie panieruje bo to niezdrowe, a jesli juz to na swiezo. Sorry, panierka co cala noc i dzien przestala w lodowce nie jest dobra.
                    • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:09
                      Mężczyzn jest mniej niż kobiet więc kobiety powinny się bardziej starać bo na ich miejsce jest niejedna, pracowitsza, ładniejsza, wpisz dowolnie.
                      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:12
                        Mężczyzn jest więcej gazeciarz. Nie wiem skąd czerpiesz swoje bzdury. Chyba, że chodzi Ci o osoby mocno zaawansowane wiekowo, wśród 80latków rzeczywiście jest spora przewaga kobiet.
                        • yoma Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:19
                          Naczytał się Braci Samców smile
                      • pitahaya1 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 10:28
                        Wiem, że lubisz prowokować, bo dzięki temu wątek rośnie w siłę, ale miej umiar w tym piep..niu.
                        Miej, bo człowieka żołądek boli.
                        • mamagapka Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:20
                          dokładnie
                      • semihora Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:10
                        kaz_nodzieja napisał(a):

                        > Mężczyzn jest mniej niż kobiet więc kobiety powinny się bardziej starać bo na i
                        > ch miejsce jest niejedna, pracowitsza, ładniejsza, wpisz dowolnie.

                        Nie da się inaczej jak tylko: big_grin big_grin big_grin
                        • ola_dom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 15:03
                          semihora napisała:

                          > Nie da się inaczej jak tylko: big_grin big_grin big_grin

                          No ale da się...
                          Da się nie gadać z trollem, naprawdę...
                          Żeby jeszcze choć zabawny był - to by można było go nakręcać.
                          Ale nawet tego nie umie sad
                      • morekac Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 09:39
                        >Mężczyzn jest mniej niż kobiet więc kobiety powinny się bardziej starać

                        Zmartwię cię : kobiet nie jest mniej, to po prostu mężczyźni żyją krócej. W wieku parowania obu płci jest mniej więcej po równo. Zatem możesz liczyć na nadmiar pań po 60tce i powinieneś stracić nadzieję na pracowitszą czy ładniejszą dziewoję koło 20tki.
                      • attiya Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 10:35
                        bzdura
                        poczytaj sobie na temat ilości kobiet i mężczyzn, szczególnie jak się weźmie pod uwagę kraje, gdzie płody płci żeńskiej są usuwane w bardzo późnym okresie ciąży i gdzie na jedną kobietę przypada naście facetów
                • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:00
                  "Po tym wszystkim tesciowa powiedziala, ze jestem troche glupia bo przeciez jak facet umie sam gotowac, prac, prasowac i wlaczyc zmywarke to znaczy, ze baby nie potrzebuje i lada chwila mnie rzuci."

                  Czyli jak się nie obrócisz, d..a z tyłusmile
                • arwena_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:17
                  Mój mąż po ślubie uczył się odkurzać. Teściowa mając w domu 3 facetów - 2 synów i męża ( na rencie ), pracowała i sama wszystko robiła - bo synowie się uczą, mąż chory.

                  Ja byłam przyzwyczajona, że w domu robią wszyscy. Mąż przeżył lekki szok i się dostosował ( zagrożona ciąża pomogła ).

                  Do tej pory pamiętam zgorszony telefon od teściowej - jej syn prasuje sobie koszule ( widziała przez okno - bo bloki obok siebie ). Zaproponowałam, żeby przyszła za niego uprasować - nie skorzystała tongue_out.

                  Za to teść bez teściowej by zmarł chyba z głodu ( chociaż mąż twierdził, że po 3-4 dniach głodowania, jednak by sobie kanapki zrobił wink ).

                  Jak córka miała z pół roku ( syn z moimi rodzicami wyjechał ), poszliśmy do kina - teściowa pilnowała córki. Film długi, bo Władca Pierścieni.
                  Jak wróciliśmy, to już był telefon od teścia - gdzie jego żona, bo on głodny - spokojnie powiedziałam, że wróci za godzinę, bo pije z nami herbatę - oburzenie było wielkie tongue_out.

                  Tylko, że kobiety takie jak moja teściowa, same sobie krzywdę robią. One muszą wszystko same zrobić - bo jak to tak inaczej. Ona się wtedy czuje potrzebna.

                  • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:30
                    A widzisz, moja teściowa ma czterech synów i każdy wiedział jak używa się odkurzacza i tak dalej.
                    • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:32
                      JP, kropka, ale zrozum, że to nie jest norma.
                      • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:37
                        Faktem jednak jest, że nie ma jednej reguły.
                        • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:52
                          Ale nikt nie pisze o regule, ale o większości. Rzeczywistość niestety kwiczy.
                    • arwena_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:33
                      Noż mówię, że moja teściowa jest "specyficzna". U mojej mamy by to nie przeszło.
                      Teściowa to typowa "matka Polka". Musi wszystko sama - bo się udusi. Rozleniwiła facetów w domu.
                      Inna rzecz, że i mój mąż i jego brat - w domu rodzinnym palcem nie kiwnęli, a teraz robią wszystko.
                      • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:39
                        Moja teściowa miała dużo dzieci i raczej nie było opcji aby wszystko robiła sama. Co ciekawe właśnie synowie, obok córek, wyszli bardzo ogarnięci.
          • ortolann Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:23
            Te obowiązki im ciążą, bo nie muszą ogarniać życia domowego sami. Która z pań domu może spokojnie wyjść do pracy, a potem wrócić i się zrelaksować, bo: wcześniej ustalili z mężem co następnego dnia na obiad, uzgodnili co jest do kupienia, mąż zrobił te zakupy i niczego nie zapomniał, a także nie dzwonił ze sklepu czy pomidory to kupić małe czy duże. A pani tylko zgarnęła dzieci z placówek i wróciła sobie spokojnie do domu, omijając korki.
            Jest po prostu cała litania drobnych spraw, które ogarniają zwykle kobiety, a panowie myślą, że to się robi samo. I są mega zdziwieni, kiedy okazuje się, że to się samo jednak nie robi. I że wiążą się z obowiązkami. I z odpowiedzialnością. Rezygnacją z przyjemności i swobody. No i tu jest pies pogrzebany. A kobiety, przeistaczają się w gderające jędze, które na początku próbowały jeszcze ładnie o coś poprosić, ale ze skutkiem równym dialogowi dziada z obrazem. Dlatego zaczynają rozdzielać zadania, nakazywać, zakazywać, złościć się, bo porównują ile one są w stanie zrobić, a pan ma problem z jedną sprawą. A jeśli mają synów, to wychowują ich na podobne kaleki, jednocześnie wymagając samodzielności, zaradności od córek. I tak się to koło toczy.
            A koledzy? Mają znaczenie drugorzędne, powiedziałabym. Przecież każdy ma wolną wolę i decyduje o sobie sam. Nie musi iść z kolegami, nie musi pomagać żonie. Wybór.
            • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:33
              Ortolann, pięknie to napisałaś. Prawda, cała prawda i tylko prawda. Może prócz tego wychowywania synów- różnie to bywa (mój syn chałupę ogarnie, wyprasuje sobie jak musismile i ugotuje jesli nie ma innego wyjściasmile ).
            • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:08
              Tak, w punkt, tak to właśnie wygląda.
          • wuika Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 10:22
            Ale co jest dziwne - ci panowie często już sami mieszkali i sami musieli zrobić to, tamto i owamto i jakoś nikt nie dziwował, że facet, który się usamodzielnił jakiś czas temu sprawy domowe, zakupy - no musi ogarniać. Ale jak ma żonę, to nie musi przecież, a zajmowanie się nimi to już ujma straszna.
            Mam taki przykład w pracy - facet nalegał na założenie rodziny i na dziecko, a kiedy potem się okazało, że część obowiązków spada oczywiście na niego też, to normalnie oburzenie święte, że pan tatuś ma obowiązki wobec rodziny. Żeby nie było - to nie on narzekał i wypłakiwał się w mankiety, ale padało stwierdzenie "nie pojadę w weekend / nie pójdę na imprezę, bo żona i dziecko stęsknione, etc.", co było odczytywane nie jako stwierdzenie faktu pt: "jak się ma rodzinę, to wypadałoby z nią spędzać czas", tylko na narzekanie, że panu singlowe beztroskie życie się skończyło.
        • nowi-jka Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:22
          alez oczywiscie ze tak jest przed slubem"och jaki on towarzyski" "och jakie on ma pasje" a po slubie "siedz w domu" "jakie pasje" "jacy koledzy?"
    • solejrolia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:34
      A ja jednego koleżkę mojego męża pogoniłam.
      Wesoły, inteligentny i wykształcony, coś tam w życiu osiągnął tyle że szybko okazało się jaki jest fałszywy i wredny-wystarczyły 2piwka i całe jego chamstwo wyłaziło na wierzch, i okazywalo sie co i o kim tak naprawdę myśli. Nie znal umiaru i dopieprzal nawet pannie do ktorej niby zalecal sie. Wszystkich to szokowało jak nawet mala ikosc alkoholu doskonale rozwiazywała mu język!!! Został starym kawalerem (stary kawaler wręcz ksiazkowy,z nawykami etc) i patrząc jak żyje czy co zamieszcza na Fb to gość chyba ma nieokreśloną orientację, albo dupek nie chce się przyznać i dlatego robi z siebie, no właśnie dupka.
      Widujemy się raz na 3-5 lata, gdzieś w przelocie, i więcej nie potrzeba.

      Wszyscy pozostali kumple i przyjaciele mojego męża zostali także moimi przyjaciółmi, nie ma ich zbyt wielu,ale są to serdeczne relacje i ,,na zawsze"wink. Niestety mieszkamy daleko od siebie i trochę żal że nie możemy częściej spotykać się.
      • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 08:44
        Są ludzie obojga płci, którzy nie powinni pić alkoholu. Jedną taką (akurat kobietę) zaprosiliśmy na imprezę i cóż... Szybko tego pożałowaliśmy. Nie, nie stara panna. Od lat mężatka (mąż normalny, nie robiący bydła po alkoholu) i wielokrotna dzieciatka.
        • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:08
          Straszne.
    • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:07
      Dorosły facet powinien być na tyle ogarnięty aby sam przeganiać ze swojej drogi niebezpiecznych ludzi, albo chociaż nad nimi panować w takim stopniu aby nie szkodzili jemu lub jego rodzinie. Jestem pewna, że są faceci, którzy nie mając żony, czy stałej partnerki nawet dbają o swoją wątrobę i żołądek smile Dam sobie głowę uciąć, że wielu żonatych facetów nie dba i o jedno, i o drugie.
      • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:11
        O rany, pewnie, że są, nawet takie cuda, jak faceci bezproblemowo ogarniający domowe obowiązki, którym o niczym nie trzeba przypominać, gotujący dwudaniowe obiady, tylko dziwnym trafem ja nie znam żadnego. Żadnego. We wszystkich związkach jakie znam to kobiety odwalają większość domowej roboty (a pracują obydwoje). Więc chyba nie jest ich jednak zbyt dużo?
        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:14
          A ja znam. Przyznaję, że rzeczywiście należą do mniejszości.
          • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:16
            Oczywiście, że tak. To są absolutne rodzynki.
            • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:38
              Oj prawda, że rodzynki. Ja osobiście znam jednego. W weekendy gotuje, sprząta chałupę, zakupy codziennie robi i ogarnia wszelkie organizacyjne sprawy. Fakt, jego żona ma idiotyczne godziny pracy, ciągle jej nie ma. Ale on po prostu jest tak wychowany.
            • ortolann Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:42
              Mnie się zdaje, że taki podział jest nawet OK. Tzn. żona ogarnia tzw. drobnicę. Czyli masę spraw drobnych, które można szybko załatwić i które się powtarzają regularnie (np, obiady, zakupy, ogarnianie dzieci, domu). A mąż zapewnia sprawny samochód, załatwia naprawy drobne i duże, przenosi sprzęty, wie co w domu jest do zrobienia, wie gdzie są usterki i na co trzeba uważać, co kiedy naprawić. To z kolei są rzeczy wymagające siły fizycznej i zmysłu technicznego. I tutaj to panie mogą się wykazać szokującą ignorancją: one przeważnie nie wiedzą, nie zdają sobie sprawy, nie potrafią naprawić. I to też jest OK, o ile obie strony zauważają wkład pracy każdej z nich, potrafią go docenić, uszanować i zdają sobie sprawę, że byłoby im trudno bez tej drugiej osoby. Mój mąż mnie doprowadza do szału, kiedy zabiera się za sprzątanie, albo robi coś w kuchni, bo o wszystko się pyta. Ale za to dba o samochód, żeby zawsze był sprawny, zna każdy centymetr ścian w naszym domu i wie gdzie jest najmniejszy choćby ubytek. Ja nie znam się na tym w ogóle. Nie muszę prosić o wymianę żarówki, bo on to robi sam, kiedy jest taka potrzeba. I to nie jest tak, że on mnie pomaga w prowadzeniu domu, albo ja jemu w naprawach. Każde z nas robi swoją część zadania. Ja go podziwiam za jego umiejętności o dokładność, a on docenia świeże obiady, które robię po pracy. Ma kolegów, ma swój świat cały, podobnie zresztą jak ja. Ale jest w tym wszystkim równowaga.
              I dorzucę jeszcze na koniec, bo się rozpisałam, że winni nie są tylko koledzy. Koleżanki (żon) też nieźle potrafią doprawić życie.
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:53
                A mnie nie, codzienna robota vs raz na miesiąc. I jakoś tak wolę raz na rok wymienić żarówkę (góra minuta roboty) niż codziennie gotować i robić zakupy.
                • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 10:35
                  Otóż to. Bardzo często przedstawia się nam, kobietom, zrywy mężczyzn w celu naprawienia czegoś czy zaprowadzenia samochodu do warsztatu. Otóż powtarzalne, codzienne obowiązki są o wiele bardziej męczące i nużące od tych okazjonalnych aktów bohaterstwa i powiem więcej - panowie o tym doskonale wiedzą.
                  • wuika Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 10:41
                    Dlatego ja nie mam żadnych skrupułów i część takich pierdół zrzucam na męża. Co na obiad - jak wymyśli, to ja mogę sprawdzić, co mamy w domu, resztę niech kupi. Dzieci do lekarza zaprowadzi, pranie wstawi, kuchnię ogarnie, ze sprzątnięciem bywają problemy, bo po prostu żadnemu z nas się nie chce, ale mnie szybciej się wyczerpuje cierpliwość "żeby się samo sprzątnęło", ale jak nie mam siły / chęci / czasu / zdrowia, to wspomnę kilka razy, że trzeba to, tamto czy owamto. Bo nie zamierzam zrobić z siebie męczennicy, która nic nie powie, a się urobi po łokcie, żeby było jakoś tam porobione. Nie miewam takich ambicji.
                • iwoniaw Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:43
                  I jakoś tak wolę raz na rok wym
                  > ienić żarówkę (góra minuta roboty) niż codziennie gotować i robić zakupy.


                  Otóż to. Poza tym osobiście nie znoszę czynności, których efekty mają "krótki termin przydatności" - ugotujesz, zjedzone, znów stos garów. Pozamiatasz, za moment zadeptane i znów by wypadało zamieść. Wypierzesz, za chwilę znowu kosz na brudy pełny. Itd. itd. A jak np. pomalujesz ścianę, to przez ileś miesięcy (albo i lat) masz pomalowaną, wkręconą żarówkę tak samo. Dlatego do czynności pierwszego rodzaju wykonawcy powinna się należeć jak psu micha dodatkowa motywacja zewnętrzna, PRZYNAJMNIEJ w postaci ekspresyjnie i regularnie okazywanej przez beneficjentów wdzięczności. A w ogóle to dobrze wszystkim robi, jak od czasu do czasu chociaż muszą sami to robić i poczuć, jak to jest takie "drobiazgi" ogarniać.
              • kitek_maly Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:44
                > Ale za to dba o samochód, żeby zawsze był sprawny, zna każdy centymetr ścian w naszym domu i wie gdzie jest najmniejszy choćby ubytek.
                >

                I to dbanie i wiedza zajmuje mu ok. 2 h dziennie (CODZIENNIE)? Czyli tyle, ile Twój obiad+ zakupy+ ogarnianie.
                • ortolann Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:55
                  No to też dlatego wiadomo, że kobita ma więcej do zrobienia w chacie. Ale u nas przynajmniej nie jest tak, że muszę się naszczekać, żeby ktoś coś zrobił. Po prostu rozdzielam zadania i jest zrobione. Niektórych zdań nie zlecam, bo by mnie krew zalała przy setce pytań. Ale zdaję sobie sprawę, że ja jestem tak samo upierdliwa, kiedy przyjdzie uszczelnić przestrzeń między wanną a ścianą. Nie wiem jak się to robi i nie chcę wiedzieć. A jakbym miała zrobić takie zakupy, to bym też wisiała na telefonie, tak samo jak on przy zakupie pomidorów. Dlatego doceniam wkład męski w dom. A on docenia mój. I nikt się nie napina. Ale też nie ma wyjść z kolegami i robienia fochów o brak czasu na pielęgnowanie własnych pasji i samorozwój, bo trzeba się zająć domem. A i tak wiadomo, że woman's work is never done.
                  • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:14
                    Ale co takiego jest w genach mężczyzn że wiedzą czym się uszczelnia wannę a nie potrafią wybrać pomidora?

                    Pytanie jeszcze czy on naprawdę nie umie kupić pomidorów czy to Tobie się nie podobają te pomidory i wolisz mieć nad kuchennymi sprawami kontrolę absolutną.
                    • black_halo Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:19
                      Mnie sie zdaje, ze faceci mysla, ze jak taka szopke zrobia to w koncu kobieta sie podda i przestanie po zakuopy wysylac.
                      • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:23
                        Ale jak to trzeba wiarygodnie rozegrać: kochanie, te pomidory to takie okrągłe czerwone, czy podłużne zielone? Wyślę ci mmsa, bo zawsze mi się mylą, wiesz przecież że pamięć podręczną mam zapchaną rodzajami silikonu sanitarnego!
                        • ortolann Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 07:51
                          U nas jest tak, że on te pomidory kupi, ale wie, że będę kręcić nosem. Nie gotuje, nie przyrządza jedzenia, nie ma preferencji pomidorowych, tak jak ja. Więc ja ględzę, kiedy coś jest nie tak. Ale też, ja nie mam ni du-du pojęcia jakie kleje, silikony czy co tam jeszcze jest potrzebne miałabym kupić. I tez może być tak, że to ja odstawiam szopkę, bo za cholerę nie mam pojęcia. Sęk w tym że i te pomidory i ten silikon, jaki by się kupiło, to będzie. Sens leży gdzie indziej: prowadzimy dom, mamy utarte zwyczaje, ustalone przyzwyczajenia itd - jednym słowem to, co sprawia, że jest łatwiej i szybciej. Moim zdaniem: niech obie strony robią co do nich należy i niech szanują się wzajemnie. Ja trafiłam na bardzo dobrego męża: ogarniętego i przytomnego (ale też, we wczesnej młodości musiał dom prowadzić sam). Zanim wyjdę do pracy robię mu śniadanie, albo przygotowuję jakieś przekąski, jeśli wiem, że wybiera się w podróż. Moje koleżanki były tym oburzone. Ale też, kiedy ja wracam popołudniu z pracy, jestem zmęczona i nie chce mi się nic, to on ogarnia moje obowiązki, otuli mnie kocem, zrobi coś do jedzenia, zadba o mnie i stworzy warunki do odpoczynku. Poza tym, każde z nas, zawodowo, zajmuje się czym innym i inaczej wygląda nasza praca w sensie organizacyjnym. I to też trzeba w życiu brać pod uwagę.
                          Czyli, jeśli zaczyna się życie we dwoje, trzeba mieć pewność, że ta druga połówka jest na pewno dorosła.
                          • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 11:28
                            To co piszesz ma sens, zwłaszcza pierwsze dwa słowa: u nas. Nie ma sensu uogólniać, że "kobita to wiadomo że ma więcej roboty w domu". Bo jak ktoś robi więcej ze wspólnych obowiązków to dlatego że się na to zgodził, a nie dlatego że jest kobietą.
                          • attiya Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 11:58
                            przecież już pisałyśmy ci, że te silikony to raz na kilka lat a pomidory to kilka razy w tygodniu, więc nie stawiam między wami znaku równości
                            tłumaczysz się, bo podświadomie czujesz, że jesteś na przegranej pozycji i tyle
                            • ortolann Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 13:22
                              Ostatnie zdanie jest cudowne. Uwielbiam takie diagnozy smile
                              • black_halo Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 19:02
                                Ale to prawda. Ile razy do roku facet musi skrecic szafe, polozyc silikon w lazience itd, zaprowadzic samochod do warszatatu? Niech bedzie ze raz do roku kupujecie nowa szafe, raz do roku wymieniacie silikon w lazience (co latwo moze ogarnac kazda kobieta) i ze dwa razy warsztat. Ile razy do roku kupujesz pomidory? Ile razy chodzisz z dzieckiem do lekarza, na zebrania do szkoly, ile raz masz cos do zalatwienia w urzedzie,

                                Gdybys naprawde chciala to byc sie dowiedziala jaki klej czy silikon albo farbe kupic i tak samo Twoj maz ogarnalby, ze pomidory to te takie czerwone i ostatecznie moglby sie nauczyc jak wybrac te dobre albo, ze Twoja ulubiona jest san marzano czy jakies inne.
                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:24
                      Nie wiem, mnie zastanawia dlaczego wielu chłopów ma problem z obsługą pralki (pokrętło i trzy guziki na krzyż, podczas gdy potrafią ogarnąć o wiele bardziej skomplikowane technicznie urządzenia.
                      • black_halo Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 11:57
                        Alez oni umieja. Zreszta mam takiego kolege, ktory swego czasu pracowal w Whirlpoolu jako konstruktor pralek. Taki geek typowy ale w koncu jakas dziewczyne poznal, ozenil sie i nawet ja na tym slubie bylam. Pare tygodni pozniej spotkalismy sie w wiekszym gronie i jego zona zaczela opowiadac "no wiec wprowadzil sie do mnie po slubie i mowi, ze nie umie obluzyc odkurzacza bo on sie pralkami zajmuje. odpuscilam. ale w koncu mowie - idz zrob pranie. on mowi, ze nie umie tej pralki wlaczyc bo innego producenta jest". I ta zona poszla do sklepu i kupila model, ktory to jej szansowny malzonek zaprojektowal. Nie bylo wyjscia i musial sie nauczyc robic pranie ale nad pralka podobno do tej pory wisi instrukcja jak segregowac kolorami zeby nie wyszlo, ze jej czerwone figi trafia do bialego prania.
                  • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:16
                    ortolann napisała:

                    > No to też dlatego wiadomo, że kobita ma więcej do zrobienia w chacie.

                    Pozdro dla córek, jeśli je posiadasz!
                  • bywalec.hoteli Re: Koledzy vs Żona 31.07.16, 00:24
                    Nareszcie rozsądna kobieta smile
              • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 18:25
                ortolann napisała:

                > Mój mąż mnie doprowadza do
                > szału, kiedy zabiera się za sprzątanie, albo robi coś w kuchni, bo o wszystko
                > się pyta. Ale za to dba o samochód, żeby zawsze był sprawny, zna każdy centymet
                > r ścian w naszym domu i wie gdzie jest najmniejszy choćby ubytek. Ja nie znam s
                > ię na tym w ogóle.

                Jakby częściej to robił to by nie pytał, proste. Albo robi z siebie specjalnie sierotkę która nigdy nie może zapamiętać ile gotują się ziemniaki. To znana strategia big_grin
                Dowolny podział obowiązków jest ok, o ile odpowiada wszystkim zainteresowanym, ale nie ma to żadnego związku z biologią. Statystyczny meżczyzna jest w stanie ogarnąć gdzie stoi szczotka do kibla i w jaki tajemniczy sposób się jej używa, podobnie jak kobieta która widzi że ma ciemno po prawej stronie auta potrafi wyjąć żarówkę, iść na stację, powiedzieć "poproszę to" i ją założyć. Nawet lepiej, bo kobiety mają przeważnie mniejsze dłonie wink
              • attiya Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 11:47
                gadasz jak potłuczona
                żarówkę wymienia się raz na rok, samochód w miarę niestary nie psuje się 7 dni w tygodniu, poza tym chyba twój mąż sam nie naprawia go
                ścian też nie ogarnia co drugi dzień tylko raz w roku albo i rzadziej
                i ty go za to podziwiasz? to tak jak ta Madzia Żuraw, która siedzi u stóp swojego męża i podziwia go jak gada głupoty - dla samej zasady podziwiania misia
                tak na marginesie - musisz być - sory idiotką,skoro nie ogarniasz wymiany żarówki, starcia pobrudzonej ściany albo odstawienia samochodu do warsztatu, bo trzeba olej wymienić - faktycznie, aż dziw,że cię to przerasta....
            • bi_scotti Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:56
              morgen_stern napisała:

              > Oczywiście, że tak. To są absolutne rodzynki.

              Bo ja wiem, Morgen. Poniewaz zbliza sie 1 sierpnia, jakos intensywniej mysle o moich rodzicach i ich pokoleniu. I wiesz co, ja doskonale pamietam z mojego dziecinstwa kumpli moich rodzicow i tatusiow moich classmates "odwalajacych" bez szemrania wszystkie domowo-dzieciowe obowiazki typu zakupy, noszenie/odbierania prania z pralni/magla, opieka nad dziecmi, opieka nad starymi rodzicami, uzeranie sie w urzedach etc. etc. etc. Nie przypominam sobie ani z mojego domu, ani z domu moich rowiesnikow tego kultowego obrazka "tata na kanapie z gazeta a mama w kuchni smazy kotlety" - raczej pamietam tatusiow odbierajacych dzieci z przedszkola/szkoly, facetow z siatami na przystankach tramwajowych, tatusiow smazacych poranne jajecznice i pakujacych drugie sniadania do tornistrow swoich milusinkich ... i inne takie. Jedyne miejsca, w ktorych fatycznie "rzadzily" kobiety i braly na klate caly obowiazek to byly zakupy ubraniowe dla dzieci - czy u Braci Jablkowskich, czy w Domu Dziecka (potem Smyk), czy w innych sklepach ze szmatami to byly jednak glownie matki decydujace co, za ile, w jakich ilosciach maja dostac dzieciaki na grzbiet. I to samo moge powiedziec o moim pokoleniu - wsrod moich kolegow/znajomych/relatives naprawde nie znam ani jednego faceta, ktory wpisywalby sie w schemat "nie umie odkurzac i umrze z glodu gdy zona wyjedzie w 2 dni business trip". Wrecz przeciwnie, pamietam chlopakow z akademikow zajmujacych sie wzorowo swoimi dziecmi, gotujacych i pioracych w tzw. challenging warunkach, ci sami faceci dzis sa czesto juz dziadkami i tamte nawyki wciaz dzialaja; podobnie przeciez wychowali swoich synow. Moze ja jestem lucky majac takie wzorce, takich ludzi wokol siebie ... Teraz jak to pisze przypomnial mi sie jeden ... nazwijmy go Jacek ... ktory jest mizoginem i szowinista w pogladach gloszonych publicznie po 2 kieliszkach (cham straszny wylazi z dziada po alkoholu) ale na codzien to on jest starajacy sie i bardzo zaangazowany w sprawy domowe maz i ojciec, ktorego tort truskawkowy jest legendarny wsrod znajomych. No wiec OK zdarzaja sie faceci o nieakceptowalnych pogladach, tak dlugo jednak jak rzecz sprowadza sie do pogadania sobie "po wodce", to pewnie da sie z tym zyc wink Chyba faktycznie mam w zyciu szczescie do spotykania cool guys (poczynajac od mojego tatusia!) na swojej drodze ... czego i reszcie pan zycze smile Cheers.
            • kitek_maly Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 17:42
              Zgadzam się, to rodzynki.
              I ja na takiego trafiłam. Oczywiście ma malutkie wady typu rzucanie skarpetek w okolicach łóżka. wink Ale jeśli chodzi o dbanie o wspólne gniazdko to nie można się do niczego przyczepić.
              Sam z siebie sprząta (bo nagle stwierdza, że jest brudno), jak coś trzeba naprawić to się za to bierze. Na zakupy żywieniowe jeździmy razem, ale czasem jeździ sam, jak ja nie mogę. Robi śniadania i obiady.
              Teraz jestem w pracy a on już z niej wrócił i pyta mnie czy ma 'czas wolny' czy coś trzeba w domu przygotować. wink

              Ale wiem skąd się to u niego wzięło. Jego tata tak samo się zachowuje, więc można powiedzieć, że taki przykład wyniósł z domu. I mam nadzieję, że dalej też uda nam się przekazać wzór mężczyzny zaangażowanego w życie rodzinne.
        • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:20
          Zbyt dużo pewnie nie. Ja jednak morgen znam takich. Tylko to ogarnięcie niekoniecznie pokrywa się z fajnym nieproblemowym charakterem. Jeśli chodzi o mojego męża to akurat jestem pewna, że byłby bardzo ogarniętym singlem big_grin
        • arwena_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:26
          Mój tatuś - gotuje rewelacyjnie, umie posprzątać i często to robi. Jedyny minus, że jak gotuje - to w kuchni sajgon - bo sprząta dopiero po wszystkim, więc garnki, garnuszki, łyżeczki itd się piętrzą.
          • kropkacom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:28
            A twój mąż? Mój ojciec zaczął gotować jak moja mam przestała. I potrafi gotować. Takie cuda.
            • arwena_11 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:15
              Mój mąż nie musi - ja gotuję w ciągu dnia, ale jak ja mam pilną robotę u rodziców - to sobie radzi. Może nie będzie to nic wyrafinowanego - kotlety, surówka, ziemniaki
        • mamusia1999 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 21:01
          JA!ZNAM! jednego w całym życiu. to on poszedł na urlop wychowawczy.
          a po urlopie to on robił zakupy, gotował i woził dziecko.
          jednak przyznaję, że w młodszym pokoleniu juz jest do przodu.
        • isa_bella1 Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 11:13
          A ja znam dwóch co pieką ciasta. Ale generalnie większosc to kobiety robią w domu.
      • bywalec.hoteli Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 10:41
        smile
    • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 09:19
      Mnie jeszcze strasznie bawi bardzo powszechne opisywanie małżeństwa z punktu widzenia mężczyzny jako pułapkę, uwiązanie, więzienie, zupełnie jakby panowie zupełnie bezwolnie wpadali w otchłań małżeńskich okowów nie mając na nic wpływu. Po prostu - pech, stało się! Albo jeszcze gorzej - WROBIŁA mnie w małżeństwo, bo śmiała zajść w ciążę. Jest to przerażająco powszechne podejście i to u wydawałoby się rozsądnych, inteligentnych gości. Użalają się nad kumplem, niewiniątkiem, którego zła i podstępna harpia wrobiła w dziecko.
      • drinkit Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:23
        Mnie śmieszy motyw małżeństwa jako końca wolności, a wolność oznaczała poruszanie się po trójkącie dom-praca-knajpa. No szaleńcza wolność bytu i umysłu!
        • triss_merigold6 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:30
          Bo widzą to jako koniec potencjału. Znaczy, dotąd, gdyby chcieli, to by mogli, że hoho zadziwiłby się świat. Mogliby mieć mnóstwo pięknych kobiet, szybkich samochodów, odkrytych zimowych wejść na K2, zaliczonych rajdów Paryż-Dakar i innych cudów wianków. Dotąd nie chcieli, rozumiesz.
          A w małżeństwie nawet gdyby chcieli to już nie mogą. Tak to interpretują.
          • iwoniaw Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:47
            hehe, no tak, jasne big_grin
            siadła pszczółka na jabłoni i otrzepuje kwiat/ czemu żeś mi, moja miła, zawiązała ten świat...
            • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:51
              hahaha to ulubiona piosenka mojego ojca z lat młodości!
              • iwoniaw Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:01
                smile
                Zacytowałam celem zwrócenia uwagi, że obecność tego motywu (przekonanie, że faceci nie zabijają smoków, nie dostają Nobla i nie zbawiają świata tylko i wyłącznie dlatego, że poświęcili się dla kobiety poprzez wejście z nią w stały związek, celem zagwarantowania sobie stałego dostępu do seksu oraz - najczęściej - wiktu i opierunku) w twórczości ludowej wskazuje na jakiś atawizm. Aczkolwiek ta wbudowana potrzeba dobrego mniemania o sobie i zaspokajanie tejże potrzeby nie jest w sumie takie głupie...
          • ortolann Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 11:56
            Kapitalne big_grin
      • karola1008 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:03
        A mnie to wku...ają do białości "śmieszne" zaproszenia na ślub, z facetami ze smętnymi minami, ciągniętymi przez pannę młodą siłą, machającymi na pożegnanie kolegom itp., z nieśmiertelnym napisem "Game over". Albo tej treści rejestracja na samochodzie wiozącym młodych do ślubu. Noż do cholery, po co się żenisz ćwoku, jak cię te okowy mają tak uwierać? I nieodmiennie nie mogę się nadziwić, że te panny młode się na to godzą. Mało tego, to przecież one z reguły zajmują się rzeczami typu zaproszenia na ślub.
        Z drugiej strony, jak się tak rozejrzę po znajomych, to widzę, jak wiele kobiet stawia po ślubie coś w rodzaju ultimatum: "czasy kolegów się skończyły. I to absolutnie. Teraz tylko rodzina." I to też mnie, szczerze mówiąc, wkurza. Np. razem z kuzynem i jego żoną idziemy na 40. urodziny do naszego wspólnego przyjaciela. Jest to przede wszystkim przyjaciel kuzyna, wypróbowany w wielu trudnych chwilach. Impreza z gatunku rodzinnych, w domu z ogrodem, bez limitów czasowych. Ok. 21. żona kuzyna zarządza odwrót do domu (mieszkają tuż obok domu przyjaciela), bo ich dwuletnie dziecko chce spać, trzeba je wykąpać. Proponuję, żeby kuzyn został, a ja pomogę jego żonie ogarnąć dzieciaka przed snem. Nie. Bo jej mąż musi wracać, bo jest żonaty, dzieciaty i skończyło się rumakowanie. Aaaaaaaaaaaaa, no ratunku.
        • semihora Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:28
          karola1008 napisała:

          > A mnie to wku...ają do białości "śmieszne" zaproszenia na ślub, z facetami ze s
          > mętnymi minami, ciągniętymi przez pannę młodą siłą, machającymi na pożegnanie k
          > olegom itp., z nieśmiertelnym napisem "Game over". Albo tej treści rejestracja
          > na samochodzie wiozącym młodych do ślubu. Noż do cholery, po co się żenisz ćwok
          > u, jak cię te okowy mają tak uwierać? I nieodmiennie nie mogę się nadziwić, że
          > te panny młode się na to godzą. Mało tego, to przecież one z reguły zajmują się
          > rzeczami typu zaproszenia na ślub.

          Zgadzam się z tym. Też mnie to zawsze rozwala - jak ci tak źle, to się nie żeń. Prosta rada. Naprawdę nie ma obowiązku się żenić.
          • morgen_stern Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:30
            No co wy, zaraz przyjdą wyluzowane, które chichoczą do seksistowskich dowcipów i powiedzą, że jesteście spięte i nie macie poczucia humoru.
            • karola1008 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:34
              To niewątpliwie będą te same, które ryczą ze śmiechu, gdy ich mąż/partner mówi o ich córce "Dziurawiec".
        • kaz_nodzieja Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:32
          Może małżonka ma podobne poczucie humoru.
        • beataj1 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 12:48
          O dokładnie. Ostatnio w jakimś sklepie pasmanteryjnym zobaczyłam naklejki na podeszwy butów z napisem HELP ME. Że niby jak pan młody klęknie to będzie widać jego apel.
          Byłam z kumpelą i powiedziałam że jakbym mój chłop coś takiego zaserwował to by szybko przestał być narzeczonym ale nie stał by się mężem.

          Przecież nikt go tam nie ciągnie. Mało tego w większości przypadków musiał o to grzecznie i ładnie poprosić i zasłużyć. Podczas zaręczyn.
        • ola_dom Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 15:07
          karola1008 napisała:

          > A mnie to wku...ają do białości "śmieszne" zaproszenia na ślub, z facetami ze
          > smętnymi minami, ciągniętymi przez pannę młodą siłą, machającymi na pożegnanie
          > kolegom itp., z nieśmiertelnym napisem "Game over".

          "Pełna chęci i ochoty narzeczona i Bogu ducha winien narzeczony"...
          • karola1008 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 15:26
            ola_dom napisała:

            > "Pełna chęci i ochoty narzeczona i Bogu ducha winien narzeczony"...
            Achhhhhhh, no jak mogłam o tym zapomnieć. Też coś podobnego widziałam.
            • iwoniaw Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 15:32
              OMG, chcecie mi powiedzieć, że ludzie piszą takie rzeczy na swoich oficjalnych zaproszeniach ślubnych i uważają to za zabawne?
              Dzięki Niebiosom, że wyprana jestem całkowicie z tego rodzaju poczucia humoru...
      • vessss Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:59
        Jeszcze gorsze jest to, że mnóstwo kobiet mówi tak samo, oczywiście o nielubianych kobietach i biednych złapanych.
    • nowi-jka Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:11
      ostatnio coraz szerzej otwieram oczy ze zdziwienia obserwujac zony które traktuja facetów jak swoja własnosc bez woli i chęci wiec wcale sie nei dziwie ze neiktórzsy tez to dostzregaja i zle im z tym
    • majaa Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:15
      Faktycznie niektórzy panowie tak twierdzą, ale część z nich robi to najwyraźniej tylko po to, żeby zapajacować przed kumplami, bo w domu to z nich takie zadowolone, zaopiekowane misiewink
      Są i tacy, jak piszesz, co narzekają i "opłakują" swój rzekomy błąd, ale tak naprawdę to tylko swoim żonom zawdzięczają utrzymanie się na powierzchni, choć rzadko są tego świadomi.
      No i oczywiście jest też część mężczyzn, którzy naprawdę nie wiadomo po co się żenią, bo zdają się kompletnie nie rozumieć i nie dorastać do roli męża, dojrzałego faceta, nie mówiąc już o roli ojca. Zawsze się wtedy zastanawiam, co właściwie może człowieka skłonić do takiego kroku, wbrew sobie w zasadzie. Czy kompletna nieznajomość samego siebie, swoich potrzeb, oczekiwań względem życia i innych ludzi, czy to jakiś rodzaj desperacji...? Nie wiem...
    • beataj1 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 13:23
      Ja własnie mam taką refleksję że starokawalerstwo bardziej się odbija na facetach niż staropanieństwo na kobietach. Faceci dziwaczeją, dziadzieją i tracą kontakt z rzeczywistością. Naprawdę niewielu wychodzi z tego bez szwanku. Są tacy zapuszczeni, zrezygnowani i żałośni.
      Kobietom oczywiście też pada na głowę ale one jednak lepiej są w stanie utrzymywać dobre głębokie relacje nie wynikające ze związków. Nie zostają w emocjonalnej i społecznej próżni tak często jak faceci. Mniej tracą kontakt z rzeczywistością (w ujęciu ogólnym nie związkowym) i lepiej sobie suma sumarum radzą.
      • bi_scotti Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 14:14
        beataj1 napisała:

        > Ja własnie mam taką refleksję że starokawalerstwo bardziej się odbija na faceta
        > ch niż staropanieństwo na kobietach.

        To chyba troche dziala sinusoidalnie wink Raz na gorze, raz na dole. Z racji wieku obserwuje znajomych singles obu plci juz kilka dekad i rozne etapy "odbijania" badz nie u kobiet i facetow. Przyznam, ze na obecnym etapie (zdecydowane 55+), faceci wypadaja lepiej niz panie ale to zapewne przejsciowe, bo Matka Natura bywa okrutna i niedlugo pewnie zaczna sie jakies choroby etc.
        Jedno co musze przyznac to to, ze faceci (mam na mysli tych samotnych wlasnie) jakos tak mniej cierpietniczo niz kobiety podchodza do opieki nad starymi/starzejacymi sie rodzicami - zochowuja dystans, poczucie humoru i realistyczny stosunek do wyzwan, z ktorymi przychodzi im sie mierzyc. Kobiety zdecydowanie czesciej popadaja w tony cierpietniczej "drama queen", co chyba im samym jeszcze bardziej utrudnia radzenie sobie z tym z czym musza sobie radzic.
        Ale jak wyzej: wszystko sie zmienia nonstop, za 10 lat bedzie znow inaczej smile Cheers.
    • mama.2k15 Re: Koledzy vs Żona 29.07.16, 18:30
      A mój mąż specjalnie zgania na żonę jak mu się nie chce gdzieś iść, twierdzi że wtedy każdy facet z pełnym zrozumieniem pokiwa głową big_grin
      Ciekawe czy to nie jest ogólnie utarty konwenans: wiesz ja to bym chciał, ale ŻONA...
      Ja zresztą robię podobnie, można powiedzieć z dajemy sobie nawzajem alibi
      • viridiana73 Re: Koledzy vs Żona 30.07.16, 08:25
        A wiesz, że jest coś w tym! Ja sama tak mówię, gdy ktoś namawia mnie na coś, a ja kompletnie nie mam na to ochoty. "Och, poszłabym z wami po pracy na piwo, ale już się z mężem umówiłam na układanie puzzli z pięciu tysięcy elementów, no naprawdę, nie mogę wystawić go do wiatru!"smilesmile
        • volta2 Re: Koledzy vs Żona 01.08.16, 17:03
          Ja też często mówię, że mąż na coś tam się nie zgadza, bo mi tak wygodniej.

          I potem krążą te mity o ubezwłasnowolnionych kurach domowychsmile

          Najbardziej lubię sprzedawać tekst, ze mi nie pozwala pracowaćsmile
    • bywalec.hoteli Re: Koledzy vs Żona 21.09.16, 10:34
      Ponoć żonaci faceci żyją dłużej od kawalerów smile Z drugiej strony jest dowcip: dlaczego kobiety żyją dłużej od mężczyzn? Bo nie mają żon! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka