Moja stara lodówka w końcu padła i kupiłam nową: nie z najwyższej półki, ale znana marka i cena wcale nie mała. Niestety okazało się, że nowa lodówka wydaje okrutne dźwięki, coś między skrzypieniem nienaoliwionych drzwi i drapaniem palcem po szybie. Od słuchania tego dostaję gęsiej skórki i robi mi się niedobrze. Zawsze lubiłam siedzieć w kuchni, ale odkąd ten potwór tam stoi i zaczyna skrzypieć, muszę natychmiast uciekać.
No więc zgłosiłam reklamację i przysłali technika. Pan pokiwał głową i pouczył, że lodówki nowej generacji tak mają, bo systemy chłodnicze i coś tam coś tam... W każdym razie nie ma co naprawiać i reklamacji nie uzna, bo lodówka jest sprawna i wszystko gra. A że troche hałasuje - to chyba normalne, jak wszystko co ma silnik. Zamurowało mnie! Dałam sobie wcisnąć ostatni kit, czy wasze lodówki faktycznie też piszczą? I jak się wam udaje z tym żyć? A może udało się wam zareklamować i jak? Z góry dziękuję za każdą podpowiedź