Głupia, ja, głupia! Wstawiłam pranie - moje ukochane frotowe prześcieradła, które normalnie kosztują prawie 80 zł, a ja je kupiłam za niecałe 30, puchate ręczniki z pięknym haftem otrzymane w prezencie, wszystko bielusieńkie i wychuchane... I gdzieś między tym zaplątał się maleńki kuchenny przerażająco niebieski ręczniczek. Powiedzcie, że kolejne pranie w dobrym odplamiaczu pozbawi rzeczy tego sinego koloru, którego nabrały <ładnie prosi>. A może nie odplamiacz, tylko coś innego? Poratujcie, bo chyba się zapłaczę...