biotonne
22.08.16, 15:29
Juz wielokrotnie pisalam na forum o tym, ze nie potrafie sobie zorganizowac opieki nad dwojka moich dzieciakow (8 i 11 lat). Miedzy dziecmi a mna dochodzi do konfliktow, przez to, ze ciagle odrywam je od zabawy i prosze konsekwentnie, zeby za same sprzatnely.
Reguly sa jasne - kazdy sprzata za soba ALE - roznosza rzeczy po chacie i zostawiaja je. Reczniki w lazence po myciu na podlodze, ciuchy niby wlozone do prania ale...nie wszystkie! Naczynia po kolacji - tak talerz sprzytniety ale szklanka i sztucce leza na stole.
Jak tak ide do toalety przez przedpokoj to widze mieszkanie usiane czecciami ich garderoby, bibelocikami/zabaweczkami.
Mamy male mieszkanie - te rzeczy tworza balagan, jest nie fajnie. I nie mowie o ich pokojach - mowie o WSPOLNEJ przestrzeni.
Powiedzcie mi KIEDY wymagac od nich sprzatania? Wolac je za kazdym razem czy wprowadzic 5 min sprzatania przed snem?
Sa w domu o 16;30. Ida spac okolo 20:30. Skarza sie, ze maja malo czasu na zabawe i ze zla mama kaze im sprzatac.