Sąsiadka z dołu, w wynajmowanym mieszkaniu, siedzi i jara całymi dniami papierosy, a że pracuje na zmiany, to jak jej się rytm przestawi, potrafi i całą noc spędzić z fajką w ręce.
Problem w tym, że co ona wydmuchnie przez otwarte okna wpada do mnie. Szlag mnie trafia, czemu głośno, aczkolwiek bezskutecznie daję wyraz.
Sytuacja wygląda tak:
- pani była tu pierwsza
- nie wyprowadzę się
- nie będę zamykać okien przy 30 stopniowym upale
- z wywiadu środowiskowego wynika, że właściciel to lepszy przyjemniaczek
- sąsiedzi mnie nie lubią (tak bezinteresownie

), więc próżno szukać poparcia, choć z różnych powodów pani jest już na cenzurowanym (jej osobisty kot lał na klatkę)
- administracja nic nie może
- od strony prawnej nic nie ugram, bo pani nawet na balkon nie wychodzi, tylko siedzi w obrębie mieszkania przy otwartym oknie
Co robić droga ematko? Tak, żeby było skutecznie i bez udziału policji