magdalenkaaa78
10.09.16, 10:40
Pisałam niedawno...
Moj syn ma autyzm, wlasnie poszedl do gimnazjum integracyjnego. W poprzedniej szkole chodzil do klasy z chlopakiem, ktory mu dokuczal, wyzywal i ponizał go slownie, co konczylo sie tym, że moj syn wpadal w szał i kilka razy pobili sie. Wychowawczyni ignorowala problem, mimo moich prosb i pism, syn mial obnizoną ocene z zachowania, chlopak mial wzorowa.
Gdy wywiesili listy przyjetych do gimnazjum okazalo sie, ze obaj trafili do jednej i integracyjnej klasy, mimo iz podczas rozmowy ze szkolna pedagog uzyskalam zapewnienie, ze w jednej klasie nie beda.
Zlozylam wniosek o przeniesienie syna do innej klasy. Okazalo sie, ze mama tamtego chlopca zrobila tak samo. Przeniosla syna do klasy nieintegracyjnej, sportowej. We wniosku napisala, ze moj syn szykanowal ponizal, dreczyl i znecal sie nad jej synem przez 4,5 roku w poprzedniej szkole. Sporo osob przenosilo dzieci wiec kolejka byla dluga, rodzice rozmawiali ze soba, syad wiem, co napisala. Opowiadala rodzicom jaki z mojego dziecka potwor, i mowila, ze jej dziecko jest swietnie wychowane i reczy za niego ze jest ofiara mojego a sam nie jest zdolny do dokuczania chociazby slowem. Tylko ze to jej syn na profilu na fb na zdjecia w diablich maskach i z karabinem jak mierzy do krolika w lesie.... I to jej syn jest wyzszy od mojego o dobra glowe i od bodaj 5 roku zycia chodzi na karate ( tak, wiem, dla dzieci w tym wieku nie organizuje sie zajec katate tylko to sie nazywa sporotwe z elementami walki czy jakos tak )
Przez pierwsze dni bylo dobrze, mlody sie wstepnie w klasie odnalazl, a ze dostal jako jedyny 5 na wejscie ze sprawdzianu to chlopcy orzekli, ze mlody jest fajny. Z bylym kolega wymieniali zdawkowe: czesc jak mijali sie na korytarzu. Az do wczorajszego wf. Podczas tej lekcji nie ma nauczyciela wspierajacego. Wf byl laczony: chlopcy z klasy mlodego i tamtego. To byla ostatnia lekcja. Mlody przyszedl z placzem. Tamten znowu mu dokuczal, wie, ze syn zle znosi pewne dzwieki, wiec wyl mu nad uchem: io, io, nasladujac policje, starszyl syna, ze przyjedzie po niwgo policja i go zabierze. Niby nic, ale... Tak bylo i w zeszlym roku, wychowawczyni wariatka tez straszyla mlodego ( i mnie ) ze wezwie policje, ze pogotowie z kaftanem... Zatem mlody sie boi. I jestem wiecej jak pewna ze jesli te akcje beda sie powtarzac - a pewnie beda - mlody w desperacji uderzy tamtego. Prosze sie powstrzymac od rad typu: to zycie a syn musi sie nauczyc nie reagowac. To autysta i jego reakcje moga byc nieadekwatne do sytuacji. Tak, uczymy go, alw to nie jest takie proste.
Nie wiem, co robic, w poniedzialek ma byc obracowany program IPET to ten temat porusze. Ale nauczona doswiadczeniem chcę miec jakis dowod, ze mowilam, ze uprzedzalam, ze wina nie jest tylko po stronie mojego dziecka, bo jak mlody go uderzy to tylko to bedzie zauwazone....
Co uwazasz, droga e mamo?