Dodaj do ulubionych

Problem z dwulatkiem

15.09.16, 12:58
Drogie emamy.
Pisze tutaj bo myśle ze moze wy mi coś doradzacie. Mam w domu dwulatka, który aktualnie co kilka dni przechodzi okres buntu. Krzyki, bicie, sceny rozpaczy w centrum miasta, sklepach i innych publicznych miejscach gdy coś jest nie tak jak sobie życzy.
Np. Syn chce iść w prawo a idziemy prosto o już dym, lub denerwowanie sie o to ze podając mi rano jogurt wsadziłem łyżeczkę odrazu do środka, a nie położyłam obok. Ale nie o to chodzi bo w większości tych cyrków potrafię jakoś załagodzić. Problem tkwi w tym, ze mój malutki synek przedrzeźnia mnie, najbardziej robi to w momentach kiedy czegoś od niego wymagam. Mowię do niego -umyj zeby, a on mi na to sama umyj, mowię nie dyskutuj -sama nie dyskutuj. Jestem już na granicy wytrzymałości ponieważ każde moje słowo spotyka sie z takim odbiciem pileczki. Kiedy synek tak próbuje mnie wciągnąć w gadkę, odwracam sie na pięcie i wychodzę bo każda próba wyjaśnienia sytuacji, załagodzenia kończy sie na tym co opisałam wyżej - odbiciu piłeczki co w ostateczności doprowadza mnie do furii i krzyku (czym itak nic nie zdziałam) .
Zauważyłam, ze mój partner (tata synka) właśnie w ten sposób sie z nim bawi. Cała zabawa polega na przekoamrzaniu sie. Np. Podaj piłkę, nie Ty podaj piłkę, nie tato ty podaj piłkę. Czasami trwa to długi czas. Krew mnie zalewa bo wiem, ze przekłada sie to pózniej na pyskówki podczas wymagania czegoś od syna. Kiedy mowię o tym partnerowi on twierdzi, ze wymyślam i nie widzi problemu.
Jestem już zmęczona, każdy mój dzien zaczyna sie od nerwówki czy dzisiaj synek wstanie w dobrym chumorze czy znów będzie trzeba sie z nim szarpać o najmniejsze pierdołę.
Coraz cześciej te pyskówki wyprowadzają mnie z równowagi, przez co czuje sie matka kompletnie do bani.
Jak reagować? Jak rozmawiać z takim dwulatkiem aby cokolwiek od niego wyegzekwować. Nie chodzi mi o nic nadzwyczajnego, chciałabym poprostu zeby wstał rano i bez awantury umył zeby, to chyba nie jest zbyt wielkie obiazenie dla dwulatka tym bardziej ze co rano jest ten sam rytuał i co rano jest ta sama awantura sad
Pomocy
Obserwuj wątek
    • amelia_snar Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 13:06
      Niech twój partner zajmie się rano synem. Przekona się na własnej skórze, czy wymyślasz czy nie. Najpierw musisz tutaj wyjaśnić. No i ja bym od razu słysząc taką zabawę przeżywała ją j opieprzała faceta. A w ogóle co to za odzywka "wymyślasz"? U mnie byłaby kłótnia i później wyjaśnienie sprawy jak emocje opadną. Jeśli twój partner będzie robił co zachce nie zwracając uwagi na twoje prośby będzie tylko gorzej, a z tego co piszesz już dobrze nie jest.
    • kandyzowana3x Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 13:15
      Alez to banalnie proste, ignorowac. Nie wdawac sie w dyskusje z dwulatkiem, ale wymagac umycia zebow i tyle. Ja przekomarzania w zabawie bym sie nie czepiala, dwulatek juz moze nauczyc sie ze zabawa to zabawa, a obowiazki to co innego. Nie odgrywaj scen z wychodzeniem, krzykiem czy obrazaniem sie tylko jak zdarta plyta powtarzaj, teraz myjemy zeby i ignoruj jego uwagi.
    • lauren6 Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 13:50
      Nasladownictwo to bardzo ważna umiejętność małych dzieci. Bardzo dobrze, że partner ją ćwiczy z synem. Trzeba jednak stawiać granicę pomiędzy zabawą, a obowiazkami. Metodą zdartej płyty powtarzaj, że tak nie odpowiadamy, to niegrzeczne.

      I poćwicz asertywność, bo jeśli teraz reagujesz tak nerwowo to co będzie za kilka lat, gdy dzieciak ma szerwszy zasób słownictwa by pyskować rodzicowi?
      • atnajelo Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 14:07
        Właśnie to mi cały czas zaprząta głowę. Skoro teraz nie umiem sobie poradzić to co będzie pózniej. Dziękuje za wszystkie rady smile
        • miedzymorze Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 14:17
          Wyluzuj trochę.
          Jak powie 'sama umyj' to zamarkuj szybciutkie machanie szczotka koło swoich zebow i powiedz, 'ja juz, teraz ty', albo ucinaj krótko 'to nie zabawa'
          tata z jednej strony niech się przekomarza ile chce, z drugiej tez niech myje z dzieckiem żeby np w weekendy suspicious

          pozdr,
          mi
          ps a jak tata mówi do ciebie 'wymyślasz' to odpowiedz 'SAM wymyślasz' big_grin


    • antychreza Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 13:53
      A mój synek krzyczy w niebogłosy bo widział tramwaj/dźwig/dorożkę/inny dowolny przedmiot, który spodobał się mu a teraz już go nie widzi.
      Ma tak od tygodnia. To zadaje się wstęp do buntu dwulatka.
      • nightdream Re: Problem z dwulatkiem 17.09.16, 00:14
        Ha, mój też to ma - jedzie wóz strazacki, mlody zachwycony, ale jak juz przejedzie to jest wymaganie: "ja chce jeszcze raz!" No i afera bo mama nie zalatwila kolejnego przejazdu... uncertain
    • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 14:59
      Podchodzisz do dwulatka jak do rywala, z którym toczysz walkę o dominację. Czujesz, że musisz postawić na swoim, a twoje polecenia mają być wykonane tu i teraz. Jeśli tak nie jest, boisz się, że to dziecko wygrywa, a nie ty, a twój autorytet leży w gruzach.

      Takie podejście jest źródłem wszystkich problemów. Dwulatkiem da się genialnie sterować, pod warunkiem, że nie wchodzisz z nim na pole bitewne. Jest takie mądre powiedzenie "nie dyskutuj z idiotą, bo cię sprowadzi do swojego poziomu i pokona doświadczeniem". Dwulatek to stworzonko o bardzo małym rozumku. Jak się uprze, to się uprze. Można zrobić coś na siłę, ale to wtedy, gdy nie ma innej możliwości, bo jest bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. W innych okolicznościach należy się dogadywać i to się opłaca.

      Przedrzeźnianie to dla dziecka zabawa. Uśmiechnij się, zluzuj poślady i zobaczysz, że będzie lepiej. Dzieci w magiczny sposób wyczuwają, że rodzic jest zdenerwowany, zmęczony. To jest dla nich niepokojące, gdyż rodzic powinien dawać poczucie bezpieczeństwa. Więc im ty bardziej jesteś zdenerwowana, tym dziecko mniej współpracuje. Ono w ten sposób reaguje na stres.

      Gdy chcesz iść w jakimś kierunku, przedstaw dzieciątku perspektywę czegoś fantastycznego (koparka) po drodze. Łyżeczka w jogurcie to typowy problem dwulatka, nie rozpatruj tego jako formę dokuczania tobie. To minie, to jest taki etap.

      No właśnie etap. Skok rozwojowy, w mózgu następuje przemeblowanie. Po skoku dziecko będzie mądrzejsze i bardziej samodzielne. Teraz jest nieznośne, bo samo nie rozumie co się z nim dzieje. Pomóż mu przejść jak najłagodniej przez ten etap, cierpliwość, wyobraźnia i uśmiech działają cuda.

      Skok rozwojowy w wieku 3 lat jest trudniejszy, więc cierpliwość warto ćwiczyć już teraz.
      • atnajelo Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 15:05
        Dziękuje kiss
        • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 15:44
          Powodzenia smile Ja tam żałuję, że już nigdy nie będę miała dwulatka, chyba że wnuka big_grin
      • antychreza Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 15:22
        Dokładnie tak jest, mądrze mówisz.
        Przygotowywałam się psychicznie do różnych buntów od połowy ciąży (miedzy innymi dzięki wątkom na forum) i dlatego mogę znosić z godnością i spokojem to, że mały wczoraj chciał pić z bidonu, ale dziś już chce tylko z kubeczka. I czerwonego, a nie niebieskiego. Albo że pierwsza łyżeczka kaszki musi być rozmazana na stole. Posprzątam w 3 sekundy, a dzięki temu mały spokojnie zje resztę. Nie wojować, chyba ze dziecko robi coś niebezpiecznego to podstawa.
        A zęby myjemy w ten sposób że podczas mysia co chwilę włączam ciepłą wodę. Mały jest tak zafascynowany odgłosami wydawanymi przez piecyk gazowy, że da sobie zrobić w paszczy wszystko (jeszcze sam nie myje sobie zębów).
        • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 15:42
          Ja jestem ogromną fanką dwulatków, dla mnie to najfajniejszy wiek dziecka, tak pomiędzy 2 i 3 lata. Są takie słodziutke big_grin Dwulatek da się przytulić, dużo już mówi, ma dużą i zaskakującą wyobraźnię. A że świruje o głupoty? Większość z nich da się jakoś obejść. Starsze dzieci już kłócą się bardziej inteligentnie, a zarazem dojrzałość emocjonalna w fazie buntu nie wykracza poza poziom trzylatka.
      • black_magic_women Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 18:26
        rulsanka napisała:

        >
        > Skok rozwojowy w wieku 3 lat jest trudniejszy,

        I to dużo trudniejszy! Aniołek był tydzień w przedszkolu i już go nie poznaję ( i dobrze i źle)
        • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 19:21
          Pocieszające jest to, że akurat po tym skoku jest długa przerwa, w czasie której dziecko jest cudowne, współpracujące, miłe. U starszaka trwało to około roku. Młodszy ma 4 lata i też na razie nie stwarza większych problemów.
          W czasie skoku trzylatka dziecko zmienia się w małego przedszkolaka, staje się bardziej samoobsługowe, niezależne. Dużo dzieje się w małej głowie.
    • mikams75 Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 15:24
      nie jest zle jak bunt jest co kilka dni tylko wink
      a co do mycia zebow to polecam wspolne mycie.
      I nie dawaj sie wyprowadzic z rownwagi byle czym, wez gleboki wdech i nie reaguj. Jak moje dziecko mialo jakas durna faze np. glupie powtarzanie w kolko to nie reagowalam a tlumaczylam nieco pozniej, jak dziecko mialo odpowiedni nastroj zeby przyjac do wlasnej swiadomosci co mowie. Podobnie jak dziecko sie awanturuje - tlumaczenie czegokolwiek w tym momencie mija sie z celem i tylko nakreca malucha.
    • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 20:38
      Dwulatek i pyskowki? Ty chyba zartujesz.

      Zacznijcie w tym domu normalnie rozmawiac a nie w stylu "nie dyskutuj".

      Mam 2.5 latke. Zupelnie innym tonem mowie do dziecka. Np. Jak ucieka nie chce byc zebow to powiem (najpierw corka myje sama a potem my jej myjemy)"myszko teraz myjemy zeby. Zeby trzeba byc zeby nie bolaly i byly zdrowe." Jak widzisz na taka komunikacje nie da rady - nie da sie przedrzeznic.

      Furia i krzyk sa niedopouszczalne. Moze potrzeba ci wiecej czasu bez dziecka, moze terapia na zlosc, nie wiem, ale musisz cos zmienic.
      • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 22:46
        Eee... dialog mojej w wieku tym samym lub zbliżonym po tekście "zęby trzeba myć, bo":
        ona: nie chcę.
        my: ale będziesz mieć chore zęby i będą boleć
        ona: a ja nie chcę
        my: myć?
        ona: tak
        my: chcesz mieć chore zęby i żeby bolały?
        ona: nie. nie chcę myć.

        itp. itd. Nie krzyczeliśmy, ale normalne rozmowy nie przynosiły skutku, w takich sytuacjach po prostu odpuszczaliśmy (na chwilę i po kilkunastu minutach innych zajęć kolejna próba, albo zupełnie na ten jeden wieczór), bo zębów nie da się umyć na siłę, a młoda tak nam dawała do wiwatu przy codziennych rutynowych czynnościach higienicznych, że aż mnie ciarki przechodzą.

        Ale z jedną rzeczą się zgodzę: "nie dyskutuj" w stosunku do dwulatka to jakaś pomyłka. Po pierwsze - poczytaj o tym jak reaguje mózg na słowo nie (uszy słyszą "nie dyskutuj", mózg rejestruje "dyskutuj"), po drugie dlaczego ma nie dyskutować? Może nie rozumie, dlaczego musi umyć? Z kim ma dyskutować i poznawać świat i jego zasady, jak nie z wami?

        Autorko wątku - poczytaj o zasadach dobrej komunikacji, może ktoś podpowie tytuł jakiejś fajnej książki w tym temacie (np. "jak mówić, żeby dzieci na słuchały"). Trzeba do tego podchodzić z dystansem, ale wiele rad jest świetnych i czytając ze zrozumieniem i analizując schematy rozmów z dzieckiem (ale nie tylko!) można odkryć wiele prostych "sztuczek", które ułatwiają życie.
        "Chcesz mieć chore zęby, albo ich nie mieć".
      • atnajelo Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 11:12
        Cieszę sie ze masz takie dziecko, które jest łagodne i posłuszne smile I fajnie, ze działają na nią takie teksty, ale dobrze wziąć pod uwagę ze nie wszystkie dzieci są takie same. I uwierz mi, ze ja mojemu dziecku tez myszkuje, ale jeżeli setnym z rzędu poranku proszę (nie, nie rozkazuje ani nie wrzeszczę) tylko proszę i umycie zębów, śpiewam piosenki o myciu zębów a w odpowiedzi spotykam bunt, krzyk i nie bo nie to nie mam ochoty sie płaszczyć i myszkowac. Kocham moje dziecko nad życie i staram sie zapewnić mu szczęśliwe dzieciństwo w każdym aspekcie, a to ze jest małym buntownikiem, który lubi robić na przekór innym to już jest sprawa drugorzędna. Mój syn stawia opór każdemu, nie tylko mi, ale rownież swojemu tacie, babci a nawet Pani w przedszkolu. Wiec proszę Cie wstrzymaj sie z ocenianiem moich kontaktów z dzieckiem i mojego tonu w jakim sie do niego wypowiadam bo wyciągać wnioski z kilku zdań napisanych na forum łatwo kogoś osadzać smile
        Życzę Ci miłego dnia smile
        • atnajelo Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 11:16
          Do zabki
        • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 11:33
          Wiesz co, mnie się wydaje, że za bardzo zaszufladkowałaś dziecko jako "małego buntownika". Dzieci słyszą, że je szufladkujesz i niestety odgrywają narzucone im role. Czyli jeśli nazywasz dziecko leniwym, to ono będzie bardziej leniwe niż gdyby nie określać je w ten sposób.
          Co do mycia zębów, to polecam sposób wyczytany na innym forum. Prosimy dziecko, by otworzyło paszczę jak krokodyl/hipopotam. Po czym mówimy "ojej, tam jest wielka żyrafa! muszę ją upolować szczoteczką" i polujemy na żyrafę myjąc zęby. Po myciu pokazujemy dziecku szczoteczkę mówiąc "popatrz, jaka wielka żyrafa!" To wydaje się głupie, ale dzieci mają genialną wyobraźnię i poprzez zabawę można zrobić naprawdę wiele. A przy okazji rozwijasz umysł i wyobraźnię dziecka (i swoją big_grin ) Dla starszego dziecka polecam pokazać zdjęcia próchnicy butelkowej w grafice google.
          Albo ja opowiadałam takie historyjki "wiesz, widziałam wczoraj wiewiórkę. Pięknie się do mnie uśmiechała. Miała śliczne białe ząbki. I wiesz co, powiedziała, że myje je taką samą pastą jak ty!"

          Mnie się wydaje, że zbyt często traktujemy małe dzieci jakby były dorosłe. Z dorosłym sposobem postrzegania świata, logiką, poczuciem obowiązku itp. A dzieci to zupełnie inny kosmos.
          • helenaizuza Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 12:18
            Wiesz, moja czterolatka zapytała mnie niedawno kiedy będzie miała czarne ząbki, bo Marta w przedszkolu takie ma i ona tez by chciała, po czym odmówiła mycia zębów w oczekiwaniu na czarne ząbki (to tak a propos pokazywania próchnicy w internecie), także ten... Na szczęście nie trwało to długo.
            • rulsanka Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 12:30
              To chyba nie jest typowe. Moi nie chcieli mieć czarnych zębów, to raczej ewolucyjnie zakodowane, że chore zęby budzą odrazę.
        • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 20:51
          Sluchaj, czasami dzialaja, czasami nie. Wtedy myjemy zeby tak czy inaczej. Nie mamy histerii o mycie zebow, bo corka wie ze zeby myje codziennie dwa razy dziennie i nie odpuszczamy.
          • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 21:10
            A tak serio - jak umyjesz zęby dziecku, które właśnie pierwszy raz wpadło w histerię? Nie tylko werbalną i łzową, nie tylko zaciska zęby, ale i nie przechodzącą danego dnia. Wybudzasz ze snu, żeby umyć? Myjecie na siłę na 6 rąk (4 nie starczą, bo jedno musi trzymać, jedno rozdziawić paszczę, jedno myć)?

            Założenie jest takie, że sztuczki z zabawami i wyobrażeniami, bajkami nie działają. Jak myjecie te zęby, skoro dziecko mówi nie i zaciska paszczę?
            • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 21:26
              Jaki pierwszy raz wpadlo w histerie? Jakie wybudzanie ze snu? Nie myje dziecku zebow w nocy.

              Ale np. zdarzylo sie ze uciekala i nie chciala myc. Wtedy mowimy ze albo myje sama, albo my myjemy. Jesli nie bierze szczoteczki do reki, lapie dziecko, sadzam na kolana i myje zeby. Dziecko rozumie ze zeby beda umyte wiec buzie otwiera.

              Po prostu jesli bedziesz dziecku regularnie dwa razy dziennie myc zeby i od tego nie bedziesz odstepowac to nauczy sie ze zeby sie myje. Do tego dochodzi wizyta u dentysty (u nas byl w przedszkolu i nawet mieli jakas przebrana za krokodyla pania raz ktora wyjasniala jak myc zeby), czytanie ksaizek (np. swinka peppa myje zeby) zeby zbudowac zrozumienie dla tego mycia zebow.

              Naprawde nie mamy z tym wiekszego problemu, ale trzbea sie postarac i dziecko nauczyc.
              • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 21:59
                Myliśmy od noworodka. Zawsze i regularnie, do tego o stałych porach. Któregoś dnia powiedziała nie. Zacisnęła zęby i usta, sztuczki, zabawy i dyskusje nie pomogły. Ucieczki - wracaliśmy do łazienki. Branie na kolana - zaciskała zęby i usta. Puszczenie wolno i powrót do sprawy za jakiś czas - to samo. Zafiksowała się.

                Wytłumacz mi jak krowie na rowie - jak myjesz zęby dziecku, które w histerii zaciska zęby i usta. Ty bierzesz na kolana, a tata rozciąga wargi i szoruje na siłę? A jak rozwieracie paszczę, żeby umyć od wewnątrz i powierzchnie płaskie? Przeciągasz dziecko do północy, aż zgodzi się na wszystko?

                >Naprawde nie mamy z tym wiekszego problemu, ale trzbea sie postarac i dziecko nauczyc.
                Ha, ha, ha...

                Przykład: dziecko w wieku lat trzech reaguje histerią na widok szczotki do włosów (czesane od początku, włosy gęste i mocne, odpowiednio pielęgnowane, odpowiednie szczotki i techniki). Czesane co najmniej 2 razy dziennie. Nagle pojawia się histeria. Nie będzie się czesać i już. na początku perswazje, sztuczki, zabawy, opowiadanki - zero poprawy. Następnie konsekwencja i działania siłowe - na kolana i czeszemy. Nie mija przez X miesięcy. Ścinamy na włosy (które nadal trzeba chociaż przeczesać, bo są trudne w utrzymaniu). Nadal to samo. Trwało to 3 lata i minęło w ciągu nocy.

                Może jakiś sen ją naprawił? ;p
                • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 22:27
                  Klamkas, po pierwsze nie rozumiem czesci twoich postow. Co np. oznazcza "Moze jakis sen ja naprawil?).

                  Po drugie jak krowie na rowie - lapie dziecko, jak placze to ma buzie otwarta i myje. Zdarzylo mi sie moze 4 razy. Nigdy "nie przeciagam" dziecka by sie zgodzilo na wszystko. Nie wiem o co ci chodzi.

                  Jesli dziecko ma jakis glebszy problem - jak u was z czesaniem, probuje sie dojsc o co chodzi. Odpuszczam na kilka dni. Ale nie rozumiem - to nie myjecie wlosow, nie czeszecie? Jesli dziecko ma taka jazde to moze potrzeba zobaczyc jakiegos specjaliste.
                  • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 23:18
                    Ja pytam ciebie jak ty rozwiązałabyś takie problemy, bo widzę, że nie masz o nich pojęcia (my ze swoich wybrnęliśmy).
                    • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 23:19
                      Ps. To, że nie rozumiesz o czym piszę świadczy o tym, że nie doświadczyłaś takich problemów. I tyle.
                • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 22:28
                  Tzn. wy macie problem z myciem zebow i odpuszczacie, nie myjecie? A jak bedziesz musiala zaprowadzic na leczenie do dentysty to wtedy bedzie ok na sile otworzyc buzie?
                  • klamkas Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 23:39
                    Nie. Tzn. że w określonych sytuacjach rezygnowaliśmy właśnie po to, żeby nie mieć trwałych problemów.

                    A z dentystą sprawa jest prosta - jak dziecko nie współpracuje, mimo wcześniejszej "socjalizacji", a zabieh jest potrzebny, to istnieją narkoza i głupie jasie. Nadal nie widzę opcji "na siłę". Pozwoliłabyś, żeby lekarz włożył NA SIŁĘ (czyli siłowo pokonując szczękościsk) rozwieracz na czas zabiegu (kilkanaście/kilkadziesiąt minut) dziecku które jest przytomne, przerażone i niezdolne do współpracy? Ja bym nie pozwoliła, wolałabym głupiego jasia, albo wręcz narkozę w zależności od dziecka. Na szczęście nie było to u nas potrzebne - bo mimo, że raz na x przypadków odpuściliśmy mycie zębów, to młoda myje je przykładnie od kiedy skończyła 6 lat.

                    Serio, u nas to była kwestia mgnienia - od absurdalnych reakcji do idealnego dziecka w jeden dzień.
        • zabka141 Re: Problem z dwulatkiem 16.09.16, 20:56
          Przepraszam jesli cie urazilam, ale odnioslam sie do tego o czym pisalas - ze krzyczysz na dziecko. Moim zdaniem jest to niedopuszczalne. I naprawde nie pomaga w wychowaniu dziecka. Musisz sie opanowac, musisz kontrolowac swoje emocje. Swoja droga to jestes chyba zla na meza, a nie na dziecko.

          Znajdz czas dla siebie, wiecej dziecko zostawiaj z mezem, niech wychowywanie nie bedzie tylko twoja powinnoscia.

          A co do buntownika - my po prostu niektore rzeczy robimy, tak czy inaczej. Spac, myc zeby - dziecko czasami nie chce, ale musi. Oczywiice czasami myjemy pozniej, czy idziemy spac pozniej, jest tu miejse na troche eleastycznosci. Ale idziemy spac i myjemy. I to na dluzsza mete dziala.
    • loreen1 Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 22:29
      piszesz o dwulatku czy o dwudziestolatku??? moze poczytaj cos o rozwoju dziecka w tym wieku. dwulatek nie pyskuje i nie przedrzeznia!! co najwyzej nasladuje, a stawianie na swoim jest normalna faza rozwoju w tym wieku. lacznie ze scenami na ulicy. sama mam 2,5 latka i zachowuje sie podobnie. t jest normalna faza rozwoju.
      • loreen1 Re: Problem z dwulatkiem 15.09.16, 22:33
        a jak sie drze to ignoruje i mowie :powiedz mi jak skonczysz. no i jak juz uwolni wszystkie emocjewink to mowi spokojnie:juz skonczylem ryczecbig_grin i jest ok. a przede wszystkim wujek google i poczytaj o rozwoju dwulatka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka