Dodaj do ulubionych

nie cierpię wesel

19.09.16, 09:13
No nie lubię i już. Moja obecność na każdym ślubie kuzynek, kuzynów, sąsiadów i ludzi, których nie widziałam od dziecka wydaje mi się zbędna. A od pewnego czasu w rodzinie mojej, męża, sąsiadów z domu rodzinnego męża jest normalnie jakiś wysyp. Zdarza się, że po 3 w miesiącu. Wymiguję się jak mogę bo po 1 ( na szczęście) praca męża jest często nieprzewidywanie wyjazdowa, po 2 zwyczajnie mnie nie stać na te wesela, po 3 nie rozumiem idei fundowania innym ludziom weselicha i przyszłego życia (bo trzeba dać tyle ile zapłacili w lokalu żeby im się zwróciło + żeby dać im na nową drogę życia). Jako, że jakaś z powrotem moda nastąpiła organizowania ogromnych, bardzo kosztownych wesel, to koszty są spore. Nie stać mnie (jako, że tylko mąż pracuje bo mamy chore, niepełnosprawne dziecko), żeby wywalać ok 1000zł na każde wesele. Wolnych środków brak, a oszczędzić trudno dla siebie, tym bardziej dla innych i to takie kwoty. Jak wspomniałam mąż często wyjeżdża, więc szczęśliwie omija nas większość wesel. No ale rodzina, bądź sąsiedzi, znajomi są często oburzeni, że jak to nie możemy przyjechać (większość wesel odbywa się ok 200 km od nas), że jak to mąż nie może sobie przełożyć wyjazdu. A no nie może bo nie on ustala terminy i nikt tu nie ma nic do gadania, termin dostaje kilka dni przed i musi jechać, czasem z dnia na dzień, no taka praca. Rodzina oburzona bo dla nich wesele to świętość, jak ostatnio mi powiedzieli pracy jest dużo i zawsze się znajdzie, najważniejsze jest wesele a pracy poszuka sobie gdzie indziej najwyżej...Szczęka mi lekko opadła, praca męża to jedyne źródło naszego dochodu, wynajmujemy mieszkanie, mamy chore dziecko, rehabilitacja itd nikt nie rozumie, że nie możemy sobie pozwolić na utratę dochodu z dnia na dzień. No ale rodzina nieugięta, obrażona. Czeka mnie jeszcze kilka wesel w tym roku, nikomu nie mogę obiecać, że będziemy na pewno, bo jeśli mąż będzie musiał wyjechać to może się to odbyć " z dnia na dzień". I teraz co byście zrobiły? Kajały się przed rodziną? Pojechały z dzieckiem same? Ryzykowały z lewymi zwolnieniami męża, żeby tylko być na weselach? Ja sama robiłam małe skromne wesele, bardziej jako przyjęcie, nie spraszałam kuzynek, ciotek z całej Polski i nie obrażałam się na nikogo jeśli ktoś nie mógł, nie chciał być. No a teraz mam obrażoną dużą częśc rodziny. Przejmować się?
Obserwuj wątek
    • mid.week Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:18
      Nie przejmować, nie jeździć, robić swoje.
    • gryzelda71 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:18
      Poroś rodzinę o znalezienie pracy do której chodzi się kiedy się chce i zarabia kokosy wówczas będziesz uczesniczyć w weselach.
    • lauren6 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:22
      Olać.
    • isa1001 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:22
      Zaraz przeczytasz, że wesela to świetna zabawa, że kto nie chodzi to drętwus a w ogóle to idź, bo na pewno ci się spodoba. wink A tak na poważnie, to mam tak samo. No ale moja rodzina się nie obraża. Może dlatego, że zawsze uważali mnie za dziwadło. Czasami dobrze mieć od zawsze opinię freaka.
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:46
        ja rozumiem, że niektórzy lubią takie klimaty. no ja nie cierpię disco densów, biesiadnych pląsańców. Nie umiem tańczyć i szczerze męczą mnie takie imprezy. W duchu za każdym razem się cieszę kiedy mąż wyjeżdża i omija nas ta kosztowna zabawa. No ale w rodzinie jestem spalona. Bo jak to nie być na prawie żadnym weselu...
    • lola211 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:24
      Nie, nie przejmowac sie.
      Zawsze uprzedzic ze was nie bedzie, a pozniej wysłac kartke z gratulacjami.I finito.
      Ja bym sobie przegryzła zyły jakbym była tak czesto zapraszana na takie imprezy i musiala wizyty odbebnic.Od zarania nie lubie wesel.
    • andaba Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:27
      Rozumiem.
      Nam jeszcze jedno wesele zostało, męża chrześnicy niestety, w najbliższe lato i już kombinuję, jak się wymigać.

      Najchętniej bym powiedziała szczerze - pieniądze, które na nas musielibyście wydać, potraktujcie jako prezent, a drugi prezent to brak naszej mało dekoracyjnej rodziny na eleganckim ślubie.
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:50
        noo ślub chrześnicy to dopiero jest wydarzenie (znaczy sie wydatek oczywiscie).
        U nas to w ogóle nie ma mowy żeby chrzestnych zabrakło. Oczywiście z kopertą ok 2-3 tysiące mile widziani są. Nie wiem czy nieobecność Wasza im się kalkuluje skoro o takie kwoty chodzi ;/
        • andaba Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:57
          Kalkuluje, bo musieliby zaprosić 10 osób.
          • stillgrey Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:34
            Andaba, przecież nie każdy zaprasza na wesele dzieci.
            • iwoniaw Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:53
              Andaba chyba wie, kogo zaprasza się na wesele w tej konkretnej rodzinie?
              • andaba Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:10
                No tak, wiem. Wesele pewne będzie na 250 osób, będą prosili dziećmi, a dzieci z osobami towarzyszącymi.
                Wiadomo, że właściwie to dzieci chętnych do pójścia byłoby dwoje, bez osób towarzyszących, jedno z tej dwójki dałoby się spławić, więc maksimum 3 osoby.
                Ale oni o tym nie muszą wiedzieć smile
                Lepiej niech liczą te 10 osób w garniturach sprzed 15 lat, to się nie zmartwią odmową.
      • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:43
        Jessu kombinowac by nie isc na wesele chrzesnicy,zalosne.
        • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:45
          Dokładnie. Co innego jakaś szósta woda po kisielu.
        • ichi51e Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 19:10
          zalosne to jest czepianie sie ze ktos nie byl na weselu i sugerowanie ze skoro nie ma czasu na weseliska to powinien prace rzucic
    • araceli Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:28
      A Ty miałaś wesele?
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:47
        doczytaj post do końca
      • maggi9 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:42
        Rozumiem, że jakby nie miała wesela to by była usprawiedliwiona a skoro miała to musi w imię zasad męczyć się na weselach innych?
        Też nie znoszę wesel, jak mogę to się migam i mam w nosie co powiedzą inni. Jestem drętwusem, dziwadłęm etc. Do muzyki puszczanej na 90% wesel nie da się tańczyć, ba jej się nawet słuchać nie da. No ale ja wesela nie miałam, tylko obiad dla 12 osób więc czuję się rozgrzeszona.
        • rosapulchra-0 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:08
          A ja nie znoszę pogrzebów. I co? Mam nie chodzić? Nie żegnać się z zmarłym tylko dlatego, że nie lubię tej ceremonii? Mam się męczyć, widzieć te zbolałe miny żałobników, słuchać tych żalów i smętów.. Ogarnij się.
          • mid.week Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:20
            O a ja już wolę pogrzeb. Trwa krócej, idziesz z wieńcem a nie koperta, ubrać się łatwiej, impreza potem bez tańców i pijanych biesiadnikow, okoliczność tłumaczy malomownosc.... Same plusy.
          • maggi9 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:23
            Sama się ogarnij jak nie widzisz różnicy pomiędzy weselem a pogrzebem.
            • rosapulchra-0 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 14:11
              Hehehe big_grin
              • iwles Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 16:26

                a ty bywasz na pogrzebach, które trwają całą noc ???
                • iwoniaw Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 16:32
                  W Meksyku i paru innych miejscach takie czuwanie przy zwłokach połączone z imprezą z jedzeniem i piciem to i ze trzy noce potrafi trwać big_grin
    • julita165 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:29
      Chodziłabym tylko na wesela rzeczywiście bliskich osób. Jeżeli ciotka z jakiegos pierdziszewa na drugim końcu Polski, widziana ostatnio 20 lat temu, się obrazi to trudno. Reszcie grzecznie bym odmawiała a żeby nie robić niepotrzebnie przykrości tlumaczyłabym np. wyjazdem z dzieckiem na turnus rehabilitacyjny, na który czeka się po 3 lata i w żaden sposób nie można terminu zmienić.
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:56
        tylko tu jest problem, że dosłownie wszyscy są na tym samym poziomie bliskości. Czyli ze wszystkimi nie utrzymujemy kontaktu az tak bliskiego. Niektórych widzialam tylko jak były w pieluchach. Panienki teraz dorosly szczerze nawet ich nie znam. Wiekszy kontakt mam z rodziną męża, któa jest na miejscu i siłą rzeczy wymigać się nie można. To od razu są fochy- a na weselu X byliście a tu przyjechać nie możecie? Po 1 gdyby mężowi wypadł wyjazd to też by nas nie było, a po 2 tych wesel było aż: 2 ( w ciągu 10 lat), + wesele mojej najlepszej przyjaciółki od 20 lat, które odbyło się 8 lat temu. Rodzina wypomina mi to do dziś, że tam byliśmy a do nich przyjechać się nie da.
      • kolpik124 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:00
        ach te prowincjonalne ciotki z pierdziszewa, nie to co metropolitalne ematki...London, Paris, Nju Jork...big_grin


        julita165 napisała:

        > Chodziłabym tylko na wesela rzeczywiście bliskich osób. Jeżeli ciotka z jakiego
        > s pierdziszewa na drugim końcu Polski, widziana ostatnio 20 lat temu, się obraz
        > i to trudno. Reszcie grzecznie bym odmawiała a żeby nie robić niepotrzebnie prz
        > ykrości tlumaczyłabym np. wyjazdem z dzieckiem na turnus rehabilitacyjny, na kt
        > óry czeka się po 3 lata i w żaden sposób nie można terminu zmienić.
    • rosapulchra-0 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:32
      A na twoim weselu ile osób było?
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:51
        ok 40
        • rosapulchra-0 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:19
          I znaleźli czas i chęci, żeby przyjechać, prawda? I prezenty dali..
          • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:36
            Może nie mieli dziecka niepełnosprawnego, dla którego ciężej znaleźć opiekę i które generuje dużo wyższe koszty?
          • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:58
            mowa tu o dziadkach, ciotkach, którzy sami sie pchali bo u nich to wydarzenie jest. Jako ze dość młodo założyłam rodzinę, byłam pierwszą osobą z rodziny ( w sensie z młodego pokolenia), które robiło wesele. Tych, którzy wyprawiają teraz wesela nie było na moim. Więc nie wchodzi w grę rewanż. Gdyby nie usilne nagabywania, że rodzina się zjedzie, wesela by nie było. Nie czułam potrzeby, jak dla mnie obiad by nawet wystarczył bez prezentów ( swoją drogą jak to określasz prezentów nie dostałam nie licząc ramki na zdjęcia i skromnej- bardzo- skromnej kwoty, ale ja nad tym nie ubolewam bo nie o kasę w tym wszystkim chodziło, jak dla mnie mogli przyjść z pustymi kopertami, mogli w ogóle nie przyjść jeśli ktoś nie lubi, nie może).
            • rosapulchra-0 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:10
              Ilu masz tych dziadków i ciotek? OJP. Brniesz coraz bardziej.
              • karme-lowa Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 21:15
                Ale Rosa przeczytalas cały post startowy? O tym że mają chore dziecko i właściwie kasy na styk? Że mąż ciągle wyjeżdża?
                • 3-mamuska Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 22:50
                  karme-lowa napisała:

                  > Ale Rosa przeczytalas cały post startowy? O tym że mają chore dziecko i właściw
                  > ie kasy na styk? Że mąż ciągle wyjeżdża?

                  Ale powiem tak, wszystko to prawda.
                  Ale argumenty sie kupy nie trzymają.
                  Jak nie lubie wesel to nie lubie , do dalszej rodziny wysyłam kartkę z życzeniami i symbolicznym prezentem/kwota lub nie, a idziemy na ślub do bliskich rodziny i znajomej odpuszczając wesele bo nie lubie.

                  Albo nie mam kasy ,albo nie mam z kim dziecka zostawić albo nie pójdę sama bo maz wyjeżdża.

                  Troche takie naciągnie.
                  I nie dziwie sie ze rodzina nie moze zrozumieć argumentów ,bo takie troche nieprawdziwe.
                  I nie ma obowiązku chodzić na wesele lub sie tłumaczyć czasem po prostu lepiej nic nie mowić i nie próbować tłumaczyć braku obecności.

                  Dostaje zaproszenie, odsyłam ze dziękujemy ślicznie ,ale nie bedzie nas, życzymy szczęścia.
    • kalina_lin Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:39
      Ja za weselami też nie przepadam, chociaż do bliskiej rodziny starałam się chodzić. Ale u nas wesele trafi się raz na kilka lat, ilu wy macie znajomych i rodziny, ze takie wydarzenia są po trzy w miesiącu?
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:24
        Wg mnie standardowa ilość rodziny i znajomych. Tylko jakoś wszyscy w prawie jednakowym wieku są i tak zaczęli masowo śluby brać. To tak wychodzi, że wszyscy w jednym czasie
    • barabelka Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:50
      Dawaj skromniejsze prezenty, takie jakie cię stać. Gość przy którym zwróci się za "talerzyk" i jeszcze sporo zostanie jest gościem mile widzianym wink Daj 200 zł. albo kpl.pościeli, to miłość do was nieco osłabnie. A tak poważnie, to skup się na swojej rodzinie - mężu i dziecku a resztę olej. Lepiej ten 1000 wydać na własne dziecko a nie na obcych.
      • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:31
        Ahhh rodzina i przyjaciele to sa obcy.
      • babcia.stefa Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:32
        Komplet pościeli to jeden z najgorszych pomysłów - chyba że wiesz dokładnie, jakiego rozmiaru wsady mają obdarowywani.
        • barabelka Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:46
          Ta pościel to było lekko sarkastycznie. Po prostu czasami młodzi zapraszają tych, których się opłaca. A jak oni zawsze hojnie obdarowywali, to może skromniejsze prezenty przełożą się na mniejszą ilość zaproszeń.
    • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:50
      Nie przepadam, na szczęście weszłam w rodzinę, gdzie większość ludzi po ślubach. No, zdarzyły nam się trzy przez ostatnie 8 lat smile Teraz mam niedługo ślub brata, ale bez wielkiego weselicha, tylko 'skromna' impreza do późnego wieczora, więc luz. Zostaje mi jeszcze młodszy brat, ale ten nie ma planów, bo ledwo jest pełnoletni, w rodzinie w zasięgu takim, że moglibyśmy być zaproszeni, to jeszcze ze dwa-trzy się mogą trafić na przestrzeni kilku lat. I bardzo dobrze, taką dawkę jestem w stanie przyjąć na klatę smile
    • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:52
      Aha, nie wyskakiwałabym z takimi pieniędzmi w prezencie, jeśli mnie na to nie stać. Prezent na być takiej wysokości, żeby nie nadwyrężał domowego budżetu. Oczekiwania, że wesele ma się zwrócić, są chore i nie trzeba im przyklaskiwać.
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:03
        ale właśnie takie są oczekiwania. Potem jeszcze długo po rodzinie chodzi kto ile dał. Na jednym z niewielu wesel na których udało nam się być na przestrzeni ostatnich kilku lat, teściowa (ślub sąsiadki mężą z dzieciństwa) zaglądnęła do koperty i stwierdziła, że chyba sobie żartujemy taką kwotę dawać ( to było bodajże 500zł) i co ludzie powiedzą. Jako, że ona nie szła, a my byliśmy jako przedstawiciele domu rodzinnego, sama na szczęście dołożyła "brakującą" kwotę- tak, żeby ludzie we wsi nie gadali że są rodziną skąpców. W takim układzie naprawdę nie stać nas na wesela nawet tu na miejscu.
        • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:27
          Sorry, ale masz buraczaną rodzinę w takim razie. Ja tam nie wiem, kto ile daje na weselach, jeżeli się nie pochwali, bo nikt młodych nie wypytuje "a ciotka Zdzicha to chociaż za talerzyk zapłaciła? a chrzestny co najmniej z trzech kawałków wyskoczył?".
        • 3-mamuska Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:39
          ale właśnie takie są oczekiwania. Potem jeszcze długo po rodzinie chodzi kto ile dał. Na jednym z niewielu wesel na których udało nam się być na przestrzeni ostatnich kilku lat, teściowa (ślub sąsiadki mężą z dzieciństwa) zaglądnęła do koperty i stwierdziła, że chyba sobie żartujemy taką kwotę dawać ( to było bodajże 500zł) i co ludzie powiedzą. Jako, że ona nie szła, a my byliśmy jako przedstawiciele domu rodzinnego, sama na szczęście dołożyła "brakującą" kwotę- tak, żeby ludzie we wsi nie gadali że są rodziną skąpców.

          Bzdura nikt nie oczekuje od pary 1000 zł.
          Maks od pary to około 200-500zl w zależności od możliwości.
          Jak szliscie jako przedstawiciele to znaczy ze za kilka osob/rodzin wtedy kwota mała.
          I w sumie bardzo dobrze ze teściowa dołożyła.
        • kalina_lin Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 20:15
          Byliście zaproszeni na wesele do dawnej sąsiadki? Kto was jeszcze zaprasza na wesela??? Weterynarz waszego kota?
    • iwoniaw Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:53
      Nie przejmować się, zawsze uprzedzić wcześniej (nie dwa dni wcześniej, tylko po otrzymaniu zaproszenia lub w terminie określonym na zaproszeniu "prosimy o potwierdzenie przybycia do..."), wysłać kartkę z życzeniami.
      Wystarczy.
    • majaa Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:58
      Ani się nie kajać, ani nie przejmować. Jechać, kiedy możecie i chcecie, nie jechać, kiedy się nie da, i tyle. Pamiętać tylko, żeby w stosownym czasie uprzedzić, że nie będziecie i złożyć młodym życzenia.
    • kadfael Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 09:58
      Po pierwsze - nawiedzać śluby/wesela naprawdę bliskiej rodziny/bliskich przyjaciół.
      Po drugie - dawać prezenty adekwatne do możliwości.
      Po trzecie - olać, co mówią inni, tym bardziej że cokolwiek byś zrobiła i tak ktoś będzie niezadowolony, skrytykuje, obgada.
    • nenia1 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:02
      Po pierwsze - gratuluję ilości zaproszeń na wesela, po 3 w miesiącu to naprawdę wynik, wydaje się że musisz być bardzo popularna i uchodzić za towarzyską, albo macie naprawdę ogromną rodzinę, skoro tyle osób cię zaprasza, bo to prawie 40 wesel rocznie, tyle to tylko zalicza mój znajomy, fotograf na ślubach.
      Po drugie - gratuluję bogatej rodziny, już dawno nie byłam na ogromnym, bardzo kosztownym weselu,
      a u ciebie widzę, że głównie takie.
      Po trzecie - rób swoje, masz chore dziecko, jedynie mąż pracuje, nie ma tyle urlopu - wystarczające powody. Twoja rodzina się ciebie wyprze jak nie przyjedziesz? Jeśli z tak błahego powodu, to i tak nie ma sensu utrzymywać z nimi bliższych kontaktów. Nie ten powód, to znajdą inny, po co się męczyć?
      • roksanka_3 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:17
        No właśnie większość kuzynów, kuzynek w mojej rodzinie jest w bardzo podobnym wieku. Teraz nastał czas, że podorastali i zaczęli brać śluby wszyscy naraz, w jednym czasie. W rodzinie męża jest tak samo. Nikt nie zwraca uwagi na resztę (w sumie mogę to zrozumieć, bo ślub planuje się juz teraz 2 lata wcześniej więc może ciężko im się zgrać) to i tak wychodzi, że jak nie z jednej strony rodziny to od męża i na odwrót. Tydzień w tydzień. Oczywiście nie przez cały rok jak wyliczyłaś. Ale zdarzają się takie miesiące, że wesel jest kilka pod rząd. Do tego i w styczniu i w maju i kwietniu, także na okrągło. Rodzina nie jest jakoś specjalnie duża. Ale tak mam bardzo bogatą część rodziny, w której jest kilka młodych ludzi i urządzają dla wszystkich tych par ogromne przyjęcia po ok 300- 350 osób, 2 dniowe wesela itd;/ to tylko część oczywiscie. Reszta "normalne" robi wesela po ok 200 osob.

        wydaje się że musisz być bardzo popularna i uchodzić za towarzyską,


        wcale że nie. większości nawet już teraz nie znam, choć to prawie równolatki ze mną. Ale ja wcześnie założyłam rodzinę a kuzynki hulały jeszcze. Do tego odległość o i tak się drogi już dawno nasze rozeszły. No ale proszą wszystkich na wesele. Nie znamy się już prawie w ogóle ale tacy wszyscy oburzeni niby jak nas brakuje
        • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:34
          Jestes cyganka?
          • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:39
            Raczej nie. Bo wtedy wszyscy kuzyni i kuzynki żeniliby się w tym samym czasie co ona czyli bardzo młodym wieku, a nie dopiero teraz.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:47
              Moga byc przeciez mlodsze?miedzy mna a kuzynami jest nawet 10lat roznicy.Wystarczy,ze ktos urodzil pierwsze dziecko w wieku lat 20,a ostatnie45
              • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:51
                Między moją najmłodszą kuzynką (15 lat ode mnie młodsza), a najstarszą kuzynką męża jest 50 lat różnicy wink W takim zakresie zmieści się niemal każdy smile
    • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:30
      Zieeew. Na tym forum to normalne.Wesela be,wesela zbedne,zawracanie Gitary,jessu trzeba prezent kupic.
      W normalnych rodzinach slub i wesele to wazne wydarzenie,jesli sie kogos lubi,szanuje to sie na wesele idzie/jedzie.
      To,ze ty robilas skromne to nie oznacza,ze wszyscy tez maja dziadowac.Tez bym sie obrazila,ze bliskie mi osoby maja mnie w czterech literach.Maz jesli nie moze,to nie moze,ale ty jako niepracujaca masz czasu wystarczajaco.
      • beataj1 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:46
        W przypadku bliskich osób masz rację. Ale w przypadku weselich na 200 osób nie czarujmy się para młodych nie ma tylu bliskich osób. Po prostu robi listę rodziny w stylu "tego trzeba zaprosić a tamtego wypada" i zbiera się 200. Nikt, albo prawie nikt nie utrzymuje bliskich kontaktów z 100/200 osób (oczywiście zdarzają się wyjątki).

        Ja sama mam może z 10 osób na których wesele pójdę z przyjemnością i stanę na uszach by zorganizować czas, kasę i możliwość. Reszta to tylko zawracanie gitary. Nawet jeśłi ja jestem odludkiem to zakładam że taka grupa statystycznie może być wielkości powiedzmy 40 -50 osób dla pary. Zatem pozostała liczna z 200 to już tylko nic nie znaczące zapchaj dziury albo "bo wypada".

        Ja na weselna zwłaszcza kuzynów piąta woda po kisielu nie chodzę. Bo nie lubię, bo szkoda mi czasu i energii. I odmawiam. Nie pozwalam się wbijać w poczucie winy - to nie moja wina że kogoś poniosło. Ale z drugiej strony bez najmniejszego problemu poszłam za weselicho siostry mojej koleżanki. I nie miałam problemu z tym że zostałam zaproszona na dwa dni przed bo jej ludzie poodwoływali a za talerzyki i tak musiała płacić. I bawiłam się świetnie - bo mimo wszystko lepiej znałam ją i jej znajomych niż część moich kuzynów którym nagle przypomina się o nas na okoliczność weselicha.
        • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:51
          Na serio myslisz,ze tam hajtaja sie tylko kuzyni piatej wody.Powyzej masz post Andaby,juz kombinuje jak nie isc na wesele chrzesnicy.Na tym forum jest Trend by nie znosic wesel i narzekac,ze sa
          • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:00
            Andaby nie usprawiedliwiam, ale dziewczyna z niepełnosprawnym dzieckiem to inna para kaloszy. Ja bym nie wymagł/a obecności na weselu osoby akurat w takiej sytuacji.
          • beataj1 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:01
            Jeżeli mówimy o poście startowym to zakładam że tak - będzie tam znaczna liczba piątych wód po kisielu. Może to po prostu taka rodzina w której "sie zaprasza".

            Jeśli chodzi o Andabe - do wesela jeszcze rok. Ja ten post odbieram jako takie marudzenie pro forma i samo oszukiwanie się. W stylu: może jeszcze nie zaproszą bo nas dużo, a może jakoś da się wyślizgać.
            Jak co do czego dojedzie to Andaba na to wesele pewnie pójdzie - może bez entuzjazmu. Może bez dzieci, no ale jednak chrześnica to obowiązek. Ja bym pewnie w analogicznej sytuacji marudziła tak samo i i tak bym poszła bo to jednak jakiś tam obowiązek towarzyski.

            Czy jest moda na nie lubienie wesel - możliwe - to jest po prostu taka impreza którą albo się lubi albo nie. Dużo bardziej wymagająca logistycznie od zwykłego wyjścia na tańce. Ale są wciąż osoby które to lubią - np mój brat.
            Coraz więcej ludzi traktuje to jako kłopot i ja to rozumiem. A dodatkowo żyjemy jednak coraz bardziej osobno i raczej nie utrzymuje się tak szerokich kontaktów rodzinnych - w stylu z kuzynami 6 rzędu. I jak pojawia się nagle zaproszenie na wesele to okazuje się że może być to do kogoś kogo prawie nie znasz.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:09
              Ciekawa rzecz,kiedys kto zyw bral udzial w weselach,a czasy byly gorsze,auta byly rzadkoscia,kasy malo,weselicha robiono krojac warzywa na rosol do wanny.Dalo sie.Problemem nie sa wesela tylko fakt;ze ludzie sa co raz to bardziej dzicy.
              • beataj1 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:17
                Ja mam taka teorię (choć nie twierdzę że prawdziwą). Kiedyś po prostu inaczej się żyło. Było mniej okazji do zabawienia się. Poza wielkimi miastami gdzie odbywały się dancingi znalezienie miejsca gdzie można potańczyć w większym gronie i pobawić się było znacznie trudniejsze. Zatem jak pojawiała się okazja ba zabawę to wszyscy lecieli jak na skrzydłach bo nie wiadomo kiedy będzie kolejna.
                dziś oferta rozrywkowa wesel jest taka sobie. Praktycznie w każdym miejscu masz pod dostatkiem dyskotek, imprez itd. łatwiejszych, mniej wymagających i swobodniejszych (oraz tańszych w obsłudze). To sprawia że wesele jako takie nie jest już atrakcyjnym sposobem spędzania czasu. A dodatkowo dla całkiem sporej liczby osób fakt wyjęcia weekendu z życiorysu (no bo wesele a potem odsypianie i ewentualne poprawiny) naprawdę jest tylko dodatkowym minusem.
                Dwa, jednak żyło się bardziej rodzinnie - teraz te więzy trochę się rozluzniają - zyjemy w rodzinach nuklearnych w dużej mierze. To i wyjście na wesele do osób z którymi nie utrzymuje się bliskich kontaktów nie jest ani atrakcyjne ani opłacalne. A przez opłacalne mam na myśli głownie koszty psychologiczne, włożony wysiłek który nie zwraca się w satysfakcji wynikającej z uczestnictwa.
                • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:13
                  No coz,z wspomnien i zdjec starszego pokolenia ciagle gdzies lazili sie bawic
              • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:21
                Bo kiedyś nie było za bardzo innych rozrywek do wyboru. Lokale "imprezowe" to głównie były speluny, w których łatwo było dostać w dziób. Nie było w ogóle lokali i imprez w lokalach na przykład pod osoby w starszym wieku (30 plus) jak teraz. Jedyna szansa na w miarę bezpieczną zabawę to były właśnie wesela. Teraz jest pełno lokali, bezpiecznych, z muzyką pod konkretne upodobania, z imprezami np. pod ludzi 30 plus (o małolatach już nie wspomnę). Można się wybawić, wyszaleć u siebie w dowolny wolny weekend. Kiedyś takich lokali praktycznie nie było. Jak ktoś chciał się bawić i tańczyć to często tylko na weselach.
                • rhysmeyers22 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 14:09
                  Osoby w starszym wieku 30 + 😀😀😀kaznodzieja ,jak rozumiem jestes jędrnym 15 latkiem 😀Dobrze wiedzieć ze za około 10 lat zapukam do wrót starości XD straszny kretyn z ciebie ,bez urazy 😀
                  A co do wesel osobiscie uwielbiam 😊
                • jolunia01 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 18:48
                  Które "kiedyś" masz na myśli? I w jakiej lokalizacji? Opisujesz własne doświadczenia? Współczuję.
                  Sama mam już sporo lat i zupełnie inne wspomnienia, a i starsza rodzina nie miała żadnych traumatycznych doświadczeń prowadząc bujne życie towarzyskie.
                  • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 20.09.16, 07:57
                    Jeszcze za PRL-u. U mnie była tylko jedna speluna z podejrzanym elementem. Pewnie do lepszych lokali miały osoby lubiące współpracować z tamtejszą władzą, więc też nie dla wszystkich.
              • lauren6 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:25
                A może problemem są zwyczaje około ślubne jak np zagladanie do kopert i rozpuszczanie po znajomych informacji kto ile dał? Kiedyś chętniej chodziło się na wesela, ale też nie było takiego ciśnienia, że poniesiony koszt ma się zwrócić, a w przypadku chrzestnych ma się zwrócić x2 albo i x4.

                Jeśli ktoś ma kilka wesel w roku to jest to dla niego bardzo konkretny wydatek. Tu mówimy o rodzinie z niepełnosprawnym dzieckiem, która się utrzymuje z 1 pensji. Rodzice mają oszczędzać na rehabilitacji dziecka by mieć na weselne stroje i prezent? Jakieś szaleństwo.

                Problemem jest egoizm rodzin organizujacych wesele, które nie potrafią z godnością odnieść się do odmowy udziału w imprezie. To jest zwykłe chamstwo naciskanie, wymaganie wytlumaczenia nieobecności itd. Niby dlaczego dorośli ludzie mają mówić jakieś ciotce klotce, że ich po prostu nie stać na udział w weselu? To jest ich sprawa, a nie ciotki. Wara obcym od ich portfela i wydatków.
          • lot.ti Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:58
            masz rację wesela go ogólnie straszne g***no
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:13
              Dla podstarzalych dzikusow z pewnoscia
      • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:45
        Uważasz, że jak ktoś robi skromne wesele, to oznacza, że dziaduje? Urzekająca prostota.
        • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:16
          Szkoda,ze nie urzeka cie prostota stwierdzenia,ze wesele sie robi by sie zwrocilo. Oczywiscie,ze laska dziadowala i dziaduje tez teraz.
          • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:24
            Wiem, że to trudne ale niektórzy po prostu nie widzą sensu w tym, żeby nowe życie zaczynać od powtarzania formuły, która wyczerpała się już w czasach ich dziadków, mało komu sprawia prawdziwą radość a ma tylko udowodnić, że się nie dziadujebig_grin
            I tak, jestem podstarzałym dzikusem, wolę to, niż być podstarzałym skwerem, który żyje na pokaz.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:29
              Co to jest skwer?Na szczescie jestem mloda wiec w sumie to obojetne.I na szczescie nie jestem asocjalnym bytem bez rodziny.
              • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:44
                Młodość to stan przejściowybig_grin Skwer to przeciwieństwo freaka, z grubsza: człowiek żyjący bezrefleksyjnie według reguł, narzuconych przez otoczenie.
                • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:46
                  Nie zauwazylam bym sie zgadzala chociaz w 5% z ematka,wiec jakos slabo z tym zgadzaniem sie z regulamitongue_out
                  • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:16
                    To tylko świadczy dobrze o ematcebig_grin
                    • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:33
                      Swiadczy o tym,ze wiekszosc to nerdy.
                      • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:39
                        Ale wiesz, co to słowo znaczy? big_grin
                      • sumire Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:44
                        A co złego w byciu nerdem?
                        Osobiście ostatni raz byłam na weselu 8 lat temu i nie tęsknię.
          • lauren6 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:27
            No to dziaduje, nie twój interes.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:30
              To niech sie nie udziela na forum.
              • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:37
                Mogą tu pisać tylko babki po weselu na więcej niż 100 osób? Zdradź nam, na ile osób było wesele Twoje i ojca Twojego dziecka. Albo Twoje i Twojego aktualnego faceta? Bo nie wiem, czy możesz tutaj pisać. Pisanie na ematce, jak widać, do czegoś zobowiązuje.
                • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:40
                  Nie biore slubu,wiec nie bedzie wesela.Gdybym brala slub to wesele byloby na ok.100osob.
                  • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:42
                    Może dziadujesz na wesele po prostu. Oj Edel, Edel.
                    • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:44
                      Nie,slub nie jest mi do szczescia potrzebny.
                      • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:48
                        A niektórym wesele. I co im zrobisz? Mają się męczyć, bo wszyscy (wróć - bo Edel suspicious) napisała, że bez tego nie może się udzielać? Weź przestań big_grin
                        • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:58
                          Przeczytaj sobie dyskusje jeszcze raz,bo zle zrozumialas.
                      • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 20.09.16, 07:52
                        Dostosowałaś się. Ale widzę, że dalej walczysz smile Spokojnie, dużo kobiet nawet w tych czasach wymusza tę ceremonię w naturalny, znany od wieków sposób smile Trzymam kciuki za powodzenie smile
              • lauren6 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:42
                Zabroń jej. Daj bana!
                • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:44
                  Zabron mi dziecino.big_grin
          • wuika Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:36
            Weź się ogarnij, Edel. Nie wszyscy, którzy nie robią wesela na 100 osób, dziadują. Ba, na nasze 'wesele' z 25 osobami każdy miał powiedziane - bez prezentu, żeby się nie poczuł, że tak 'dziadowsko', a jeszcze musi prezent dać. I połowa się dostosowała i przyszła z życzeniami i kwiatkami, a nie z kasą. A i tak się zwróciło. Duże zwróciłoby się bardziej, tylko ani ja, ani mój mąż, nie chciał wesela. A zdanie ciotek, kuzynek, ba! nawet rodziców w temacie "a tak się wychodzi za mąż" niespecjalnie nas interesowało, bo oni swoje śluby już mieli i wtedy się mogli wykazywać. My nie zamierzaliśmy robić hucznej imprezy, to jej nie zrobiliśmy, mimo, że spokojnie byśmy wyskoczyli z kasy na imprezę.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:43
              Tak samo jak nie wszyscy chca by im sie wesele zwrocilo jednak jakos nikt nie protestuje na taka teze autorkitongue_out
      • lot.ti Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:57
        te wszystkie kuzyneczki, pocioteczki to faktycznie b.bliskie osoby
    • mikams75 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:37
      nie przejmowac sie, jak juz sie zdecydujecie jechac to ze skromniejszym prezentem, a jesli meza nie ma to pojechac na sam slub, wreczyc kwiaty, zlozyc zyczenia i wrocic do domu.
      • lola211 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 10:52
        Chore dziecko pod pache,200 km zaliczyc tylko po to by odbebnic.To juz lepiej kurierem kwiaty wysłac.
        • mikams75 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:05
          pisala, ze ma rodzine meza na miejscu, wiec moze jechac bez dziecka.
          • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:41
            Ma zostawiać niepełnosprawne dziecko rodzinie, żeby pojechać na wesele, chociaż nie jest wcale z młodymi w zażyłych stosunkach, nieszczególnie ją stać i w dodatku nie lubi takich imprez?
            Fascynująca lista priorytetów.
            • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:17
              Faktycznie,dziecko musi byc 24 na dobe przy matme. Fascynujace cierpietnictwo
              • lellapolella Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:20
                Ale chwytasz, że ona woli być z własnym dzieckiem niż tańczyć oberka 200 km od domu?
              • aankaa Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:11
                sprawiasz wrażenie osoby, która cierpi, że nie jest rozchwytywana przez wszystkie pociotki tongue_out
                • edelstein Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:37
                  Cierpie,ze tak malo wesel jest w rodzinie i wsrod znajomych.Srednio jedno na rok.
                  • lauren6 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 13:54
                    To cierp poza forum
            • mikams75 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 14:40
              1. nie wiemy na czym polega niepelnosprawnosc tego dziecka
              2. dziecko nie musi byc przyspawane do matki
              3. prezenty to kwiaty
              4. Nie pisalam o jezdzeniu na wesele tylko slub.
              Na tym polega szukanie kompromisow.
    • iwles Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:25

      ale dostawanie zaproszeń do niczego nie zobowiązuje.
      Wiesz, może być i tak, że młodzi rozdają sporo zaproszeń, ale po cichu liczą, że niektórzy odmówią wink
      Wybierałabym tylko te imprezy, które dla mnie byłyby ważne, czyli kogoś naprawdę bliskiego.
    • lot.ti Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 11:55
      po pierwsze nie rodziny, tylko jakichśtam krewnych/powinowatych, czyli de facto obcych ludzi.
      rodzinę stanowicie TY+ MĄŻ+WASZE DZIECI

      po drugie jakie dylematy?
      olej to całe towarzycho i ich imprezki ciepłym sikiem.

      ja tak własnie robię i nie żałuje. chłop czasem idzie sam, czasem z jakąś kuzynką, albo wcale nie idzie. ile wydaje mnie nie interesuje, bo budżety mamy oddzielne. on woli dać hojny datek na weselicho, ja polecieć na weekend do Barcelony z siostrami. polecam więcej dystansu do debilnych roszczeń gawiedzi.
    • solaris31 Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:00
      nie przejmować się.

      ja też nie lubię wesel. i nie chodzę jeśli nie muszę - musiałam być na weselu bratanicy, ale to bardzo bliska rodzina, no i chrzestną jestem, więc wypadało. do dalszej rodziny nawet nie myślę się wybierać. idę na ślub, daję prezent, i tyle. a już najbardziej mnie bawi, jak dostaję zaproszenie na slub i wesele od dalekich kuzynów, którzy albo mnie, albo mojego męża na oczy nie widzieli przez jakieś ostatnie 20 lat. sądzę, że na ulicy byśmy się nie poznali - i po co ta fikcja? miałam dwa takie zaproszenia w ubiegłym roku, nie poszłam nawet na ślub.
    • kagrami Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:32
      Ja też nie lubię wesel i podobnych imprez, ale czasem chodzę ze względu na pyszne jedzenie smile Tańczyć nie lubię... i "stroić się" też nie. Dlatego I Komunia jest idealna big_grin
      • kaz_nodzieja Re: nie cierpię wesel 20.09.16, 07:54
        Ale nie ma alkoholu. Już lepsza stypa. Jest okazja, jest alkohol, sama uroczystość w kościele zwykle krótka. Nikt nie obgaduje kreacji głównego bohatera, czarną odzież każdy w szafie ma.
    • princesswhitewolf Re: nie cierpię wesel 19.09.16, 12:49
      Nie przejmuj sie. Ja tez nie lubie wesel. Zadnych. Dlatego wole wesela w UK. Najczesciej w niedziele pod namiotami gdzies w ogrodzie, trwa tylko 3-4 godziny i spokoj,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka