Dodaj do ulubionych

Urzędasy - śmiać się, czy płakać?

19.09.16, 22:32
Nie tylko w ogrodnictwie czas biegnie inaczej - tak mi się z wątkiem o ogrodniku skojarzyło.

Właśnie dostałam z urzędu miasta pismo, w którym stoi:

Wyrok zaoczny ...sąd rejonowy dla miasta...nakazuje pozwanej, czyli mnie opuszczenie, opróżnienie i wydanie powodowi, czyli miastu... lokalu nr... przy ulicy..... i zasądza koszty w kwocie 440 zł tytułem kosztów procesu i kosztów zastępstwa procesowego.
Wyrokowi nadaje rygor natychmiastowej wykonalności.

Nooo, natychmiastowa wykonalność! - na piśmie z sądu jest data z 2014 roku!

A co ciekawsze chodzi o byłe mieszkanie mojego dziadka, który nie żyje od wielu lat, a w mieszkaniu mieszka od jego śmierci jego córka i jest to jedyna zameldowana i mieszkająca tam osoba.

Ja mieszkałam tam razem z dziadkiem przez 4 lata, gdy chodziłam do liceum bo miałam blisko do szkoły.
Wymeldowałam się z tego mieszkania zaraz po maturze, czyli ponad 20 lat temu, a z 5 lat przed śmiercią dziadka.

Co ematka na to?
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 19.09.16, 22:47
      a komornik Ci nie zawinal z konta kiedys 440zl plus oplaty?
      • aankaa Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 19.09.16, 22:54
        thea19 napisała:

        > a komornik Ci nie zawinal z konta kiedys 440zl plus oplaty?

        + odsetki ?
        • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 19.09.16, 23:05

          Nie zdążyli jeszcze biedacy przez te dwa lata.
          Dopiero teraz mieli do komornika sprawę skierować, w razie gdybym nie chciała po dobroci mieszkania opuścić i kasy zapłacić, ale najpierw mi to pismo wysłali.
          • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 07:13
            Złóż szybko sprzeciw do sądu, bo zakładam, że w postępowaniu nie brałaś udziału i jakkolwiek wyrok jest absurdalny, to jest prawomocny i te 440 zł. będą z Ciebie ściągać.
          • lady-z-gaga Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 07:22
            Może ciotka zajmująca mieszkanie nie raczyła Cię zawiadomić o toczących się postępowaniu, w którym byłaś wymieniona. Wyrok zapadł zaocznie, wszystkie zawiadomienia przychodziły na tamten adres i dopiero teraz Cie odnaleźli, bo trzeba ściągnąć kasę?
            • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 08:31
              I właśnie sprzeciw od wyroku zaocznego jest instytucją umożliwiającą stronie pozwanej udział w postępowaniu. Tylko trzeba go wnieść w zawitym terminie, bodajże 30 dni od daty, gdy autorka dowiedziała się od wyroku ( tu z ustaleniem daty nie będzie problemu ). Trzeba wskazać przyczyny dla których w postępowaniu nie brało się udziału ( np. zawiadomienia wysyłane na adres inny niż adres zamieszkiwania ) i postępowanie MUSI się toczyć od początku.
              • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:06
                Ciotka też nic o całej sprawie nie wiedziała.
                Zdenerwowała się bardzo, bo też pismo o podobnej treści dostała, więc się przestraszyła, że ją chcą z mieszkania eksmitować.
                Narobiła kiedyś długów w opłatach(to za to niby ta eksmisja), ale rok temu podpisała umowę z miastem o restrukturyzację zadłużenia, część spłaciła, resztę(dużą!) jej umorzyli, pod warunkiem, że płacić będzie na czas bieżące opłaty. Pilnuje, teraz bardzo, aby się z opłatami nie spóźniać, więc teraz nie ma żadnych podstaw do zerwania tej umowy przez miasto i do eksmisji.
                A tu nagle pismo o eksmisji przyszło.
                W sumie, to ma kobieta szczęście, że burdel mają w urzędzie, bo jakby nie mieli, to by ją dwa lata temu eksmitowali, a teraz nie mogą, bo od roku jest umowa o restrukturyzację.
                • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:17
                  To pismo czy wyrok sądowy? Bo jeśli wyrok, to mogą go dać do egzekucji nawet gdy aktualnie zadłużenia nie ma.
                  • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:52
                    Wyrok sądowy był dwa lata temu, ale wtedy urząd miasta nic z nim nie zrobił, a ciotka nic o tym nie wiedziała(pewnie pisma z sądu nie odebrała, bo często wtedy wyjeżdżała na długo).
                    Rok temu ten sam urząd miasta podpisał z nią umowę o restrukturyzacji zadłużenia, z której ciotka się od roku wywiązuje.
                    Teraz urząd się dokopał do tamtego wyroku i postanowił dokonać eksmisji.
                    Urzędnik, który się tą eksmisją zajmował nic nie wiedział ani o tym, że ja tam nie mieszkam od 20 lat, ani o umowie restrukturyzacji z ubiegłego roku.
                    A skoro ta umowa została podpisana, to nie ma teraz podstaw do jej zerwania, póki ciotka się z umowy wywiązuje, więc wstrzymali działania komornika, jako bezzasadne.
                    • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:57
                      Bądź ostrożna, szczerze radzę. Umowa o restrukturyzacji zadłużenia nie ma nic do wyroku, który urzędasy mogą w każdej chwili przekazać do egzekucji.
                • lady-z-gaga Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:18
                  Ciotka ściemnia. Całe postępowanie eksmisyjne się odbyło, sąd wydał wyrok i ani jedno pismo do niej nie dotarło w tamtym czasie?
    • aankaa Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 19.09.16, 22:59
      pewnie dostałaś poleconym (kwitując odbiór wpisujesz datę ) - poszłabym do naczelnika sądu i spytała o panią, która podpisała owo pismo + wgląd w tzw dziennik wychodzący big_grin
      • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 19.09.16, 23:14
        Ale to nie z sądu, tylko urząd miasta mi odpis sądowy z przed dwóch lat przysłał, na podstawie, którego chcieli do komornika teraz wystąpić, żeby wyrok wyegzekwować.
        Z sądu, jak coś było, to dwa lata temu, ale ja nic o tym nie wiem.
        • anorektycznazdzira Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 07:03
          to ja bym się zainteresowała, bo Ci ponad 4 stówy planują zabrać
          • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:17
            A owszem, interesuję się, pomagam ciotce sprawy załatwiać, bo jest przerażona.
            Niczego nie będą zabierać. Miasto już działania komornika wstrzymało.
            • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:42
              A 4 stówy chcesz im podarować?
            • lady-z-gaga Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:52
              miasto wstrzymało eksmisję, a niekoniecznie umorzyło wam koszty sądowe
              lepiej się tym zainteresuj, zamiast znow polegać na cioci, ktora Cię zapewnia, że wszystko już nieaktualne -bo ciocia nie jest wiarygodna, skoro "nie zauważyła", że ją sąd wyeksmitował
              • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 13:05
                Wstrzymanie eksmisji nie ma nic wspólnego z kosztami sądowymi, podobnie jak zmiana warunków spłaty zadłużenia z wyrokiem eksmisyjnym, który zapadł rok wcześniej.
    • taki-sobie-nick Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 00:50
      Ja kiedyś dostałam przecudne pismo, że podobno się o coś ubiegam i w związku z ubieganiem się mam przedstawić dowody, że jestem do tego czegoś uprawniona.

      (Skoro jesteś wnuczką dziadka, a ona córką, to może nosicie to samo nazwisko i stąd twórczość urzędowa?)
    • dominika_z Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 08:17
      Może najpierw wyjaśnij tę sprawę, a dopiero później jeździj po - jak to ujęłaś - "urzędasach". To wcale nie musi być pomyłka. Znasz dokładnie obecny stan prawny/finansowy mieszkania?

      Poza tym klauzula "natychmiastowej wykonalności" jest nadawana przez sąd z urzędu przy wyrokach zaocznych. A to był właśnie wyrok zaoczny.

      • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:26
        A co, ty też urzędas, że cię tak ubodło??

        Sprawę właśnie wyjaśniam, właściwie, to już jest wyjaśniona.
        Tak znam dokładnie stan prawny i finansowy mieszkania - to kwaterunek, obecnie, od roku, bez żadnych zadłużeń.

        Ja z tym mieszkaniem mam tyle wspólnego, że 20 lat temu byłam tam zameldowana przez 4 lata.

        Wiesz, nie chodzi o to, kiedy jest nadawana klauzula natychmiastowej wykonalności.
        Chodzi o to, że ta natychmiastowa wykonalność, to po dwóch latach dopiero ... - to ci natychmiastowość dopiero!
        • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:39
          To jest normalne raczej tempo egzekucji wyroków przez urzędy. Ja sama musiałam ostro walczyć o egzekucję wyroku sądowego, pisać skargi na bezczynność, bo się cholery uchylały jak mogły. Ponieważ urzędasy nawywijały mi numerów, które musiałam odkręcać latami, ja się z nimi absolutnie nie patyczkuję i kieruję zwykle także sprawę do prokuratury. Na skutek moich działań egzekucja została przeprowadzona rok po uprawomocnieniu się wyroku, ale walka była ostra. Nie ufam urzędasom i radzę uważać, bo mogą Was jeszcze boleśnie zaskoczyć.
        • basiastel Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 13:15
          Chodzi o to, że ta natychmiastowa wykonalność, to po dwóch latach dopiero ... - to ci natychmiastowość dopiero!
          ---------------------
          a wiesz, że postępowania administracyjne, których byłam stroną trwały średnio po 6 lat?
        • dominika_z Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 13:33
          Nie, nie jestem urzędnikiem/urzędasem (jak wolisz).
          Dopóki jednak ktoś wykonuje swoje obowiązki, zakładam, że w sposób właściwy, bo nic nie napisałaś o urzędniczych zaniedbaniach (jedynie ciocia się nie zorientowała, że nie płaci rachunków i ma zasądzoną eksmisję, ale to też pewnie wina sądu i urzędu gminy), nie widzę powodu do używania takich określeń.
          Rozumiem, że twoim zdaniem urzędnik powinien przymknąć oko na to, że ktoś mieszka w mieszkaniu komunalnym, które dostał za darmo od gminy, na koszt podatnika i nie płaci rachunków? A jak egzekwuje prawo, to jest znienawidzonym urzędasem?
          • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 15:56
            Nie napisałam o urzędniczych zaniedbaniach??
            A o czym??

            Całe szczęście, że nie jesteś urzędnikiem, choć widać, że zadatki na super urzędnika masz - zupełnie nie rozumiesz słowa pisanego, byłabyś świetna w egzekwowaniu prawa, co najmniej tak świetna, jak urzędnicy, których opisałam.
            • lady-z-gaga Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 16:03
              Na razie to w tym wątku jedynie Ty udowodniłaś, że nie rozumiesz słowa pisanego. A skoro uważasz, że jesteś najmądrzejsza i nie słuchasz rad, to prawdopodobnie za tę mądrość zapłacisz.
              • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 16:38
                A czym zapłacę?
                I jakich rad nie słucham?
        • katrinaaa81 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 13:38
          Nie rozumiesz pojęcia "klauzula natychmiastowej wykonalności", a się wyśmiewasz. Poczytaj trochę o co chodzi w takiej klauzuli.
          A gmina widać nie chciała korzystać z otrzymanego uprawnienia i zawarła korzystną dla Twojej cioci umowę. Powinnaś dziękować, a nie ośmieszać niczemu niewinnych osób.
          • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 16:36
            To może spróbuj mi wytłumaczyć, bo według mnie, to klauzulę tę nadaje się w celu przyspieszenia całej procedury dochodzenia roszczeń. Czyż nie?
            A gdzie tu przyspieszenie, skoro urząd czekał dwa lata, a dokładniej, to prawie trzy, aby się za to zabrać?

            O naiwności droga!
            Urząd miasta podpisał umowę, bo nikt nie wiedział o tym, że prawie dwa lata wcześniej zapadł jakiś tam wyrok w sądzie, a nie dlatego, że chciał być taki dobry i nie skorzystał z uprawnienia.
            Dopiero teraz ktoś wpadł, na to, że taki wyrok z sądu jest, więc zabrali się za eksmisję, bo z kolei nie wiedzieli, że rok wcześniej została podpisana umowa o restrukturyzację.
            Dopiero, jak się zabrali, za tę eksmisję, to się dowiedzieli, że niestety, ale teraz to eksmisji być nie może, bo od roku obowiązuje nowa umowa, podpisana przez urząd miasta, więc tamto już nieaktualne.

            A pewnie, że powinna być ciotka wdzięczna i dziękować urzędasom, którzy mają bałagan w urzędzie i brak przepływu informacji, bo gdyby nie bałagan, to by mieszkanie straciła, a tak go ma.
            Jak to mówi przysłowie, głupi to zawsze ma szczęście.
    • iwles Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:11

      na jaki adres przyszło to pismo ?
      obecny czy tamten ?
      • e-kasia27 Re: Urzędasy - śmiać się, czy płakać? 20.09.16, 12:29
        Tamten.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka