Dodaj do ulubionych

prawie rozwód

13.10.16, 11:43
Miałyście może kiedys w zyciu taka sytuację, że juz prawie składałyście papiery rozwodowe, bo:
- się wypaliło;
albo
-tak dopiekł, że już dość.
Ale ostatecznie nie doszło do rozwodu, posklejałyście związek i teraz (z perspektywy) jest dobrze, a może nawet bardzo dobrze?
Co było czynnkiem, że jednak się nie rozwiodłyście?
Obserwuj wątek
    • szalona-matematyczka Re: prawie rozwód 13.10.16, 11:51
      Znam pare, ktora dwa razy skladala papiery rozwodowe w sadzie (raz ona, raz on) i do dzis sa razem (Papiery wycofywali). Nie wiem co bylo wtedy zrodlem konfliktu.


    • satoja Re: prawie rozwód 13.10.16, 11:55
      Na ogół czynnikiem utrwalającym jest:
      -wspólny kredyt
      -jedna niepodzielna nieruchomość (dom/mieszkanie)
      -dzieci ciągle do utrzymania (strach że alimenty będą marne)
      -za dużo formalności do pozałatwiania (wrodzona bierność i czekanie by to ten drugi pozew złożył)
      -życie w środowisku małomiasteczkowym gdzie presja na "trwałość" związku jest spora i co_ludzie_powiedzą
      -brak nowej gałęzi (kochanka) u którego trawka wydaje się bardziej zielona
      wink
      • satoja Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:07
        a, bywa jeszcze , że pan odchodzi do kochanki, okazuje się że jest równie wredna jak żona, więc już woli siedziec u tej znanej żony z pewnym zapleczem materialno-społecznym jaki przez małżenstwo wypracowali

        znam takiego, który 3 razy wracał od kochanek do żony. wreszcie się rozwiódł dla takiej, która to jego porzuciła. i mając sporo lat na karku zaczynał zupełnie od zera, bo żona wybaczała kochanki ale rozwodu nie wybaczyła nigdy.
    • mozambique Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:00
      e-matka się niby przyzna ???

      w życiu !
      • 74marianna Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:09
        moga być opowieści pt. "ja to nie, ale moja kuzynka, kolezanka, znajoma*"
        • mozambique Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:18
          no tak , po porstu co pare dni pojawia sie wątek " pisze pod jednorazowym nickiem bo sytuacja mnie przerosła .." smile
          • rosapulchra-0 Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:29
            Też stosujesz tę metodę? suspicious
            • triss_merigold6 Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:33
              Nie, akurat Mozambique o swoich i małżonka furiackich atakach oraz o chęci zostawienia męża, pisała pod własnym nickiem
              • mozambique Re: prawie rozwód 13.10.16, 13:22
                c.b.d.o.

                antomiast rozszyfrowałam jzu chyab ze 2 e-matki ktore na codzień nieznosnie hejtują inne kobeity z problemami natomiast jako jednroazowe nicki ryczą w klawiaturę ze juz nie dają rady z tym wrednym xujem w domu
                • ola_dom Re: prawie rozwód 13.10.16, 13:24
                  mozambique napisała:

                  > antomiast rozszyfrowałam jzu chyab

                  Rozszyfrowywanie chyba jeszcze musisz usprawnić...
                  • mozambique Re: prawie rozwód 13.10.16, 13:33
                    oj tam oj tam
                  • gat45 Re: prawie rozwód 13.10.16, 19:29
                    Olu_dom, przepraszam z góry i nikogo nie chcę urazić, ale dlaczego aforyzm, stanowiący pierwsze zdanie kartezjuszowej "Rozprawy o metodzie" (Rozsądek jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej rozdzielona, każdy bowiem sądzi, że jest w nią tak dobrze zaopatrzony, iż nawet ci, których we wszystkim innym najtrudniej jest zadowolić, nie zwykli pragnąć go więcej, niźli posiadają) przypisujesz w swojej sygnaturce sympatycznemu skądinąd panu Tati ?
                    • ola_dom Re: prawie rozwód 13.10.16, 19:37
                      gat45 napisała:

                      > Olu_dom, przepraszam z góry i nikogo nie chcę urazić, ale dlaczego aforyzm, (...)
                      > przypisujesz w swojej sygnaturce sympatycznemu skądinąd panu Tati ?

                      Bo pierwszy raz trafiłam właśnie na wersję jego autorstwa - niewykluczone, że powtarzał po mądrych poprzednikach, ale parę źródeł nadal mu to przypisuje (pierwsze, z jakim się spotkałam, było jeszcze z czasów przedinternetowych, daaawno, więc trudno winić tutaj nierzetelność Wikipedii).
                      I tak mi utkwiło w pamięci na amen.
                      • gat45 Re: prawie rozwód 13.10.16, 19:45
                        Powtarzał, powtarzał... Każdy francuski gimnazjalista ma to wbite do głowy smile
    • beauty_agadir Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:10
      Ja.Bylo juz bardzo, bardzo źle między nami.Doszlismy do punktu z którego, jak mi się wydawało, nie ma już odwrotu a jedynym wyjściem jest wywalenie go i rozwód. Ale jednak zależało nam obojgu.To była trudna i ciężka praca,wciąż jest ale szczerze,mój związek nigdy nie był tak udany jak jest teraz.Nie żałuję, że zawalczylismy nawet,jeśli kiedyś się rozejdziemy bo teraz jest mi dobrze.
      • 74marianna Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:22
        terapia, czy sami zaczęliście pracować nad sobą?
        • beauty_agadir Re: prawie rozwód 13.10.16, 13:31
          Jedno i drugie.Do tego godziny trudnych rozmów i morza wylanych łez,z obu stron.
      • ewa_mama_jasia Re: prawie rozwód 13.10.16, 13:04
        U mnie w tej chwili wszystko się zgadza z tym fragmentem: "Ja.Bylo juz bardzo, bardzo źle między nami.Doszlismy do punktu z którego, jak mi się wydawało, nie ma już odwrotu a jedynym wyjściem jest wywalenie go i rozwód. "

        Tylko ostatni rok kosztował mnie tak dużo emocji, wysiłku w ich tłumieniu (miałam powód), ze teraz nie mam siły na spakowanie mu walizek. A on nie chce się wyprowadzić, bo chce pracować nad naszym małżeństwem. Nie widze sensu w tym pracowaniu, więc jak nabiorę sił - to wniosę o rozwód. Na razie nie czuję się na siłach przechodzic przez orzekanie o winie, a bez orzekania -nie wydaje mi się sprawiedliwy.
        • beauty_agadir Re: prawie rozwód 13.10.16, 18:48
          Widzisz,bo kluczem jest wola ratowania ale musi być z obu stron.Jedna osoba nic tu nie wskóra. Przykro mi,trzymaj się!
    • rosapulchra-0 Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:27
      O tak. Kilka lat temu mieliśmy ogromny kryzys w małżeństwie, a w dodatku ja się mocno rozchorowałam. Na szczęście udało się nam wyjść z tego huraganu bez większego szwanku, a dziś jest naprawdę dobrze.
      I nie, nie korzystaliśmy z terapii małżeńskiej, ja leczyłam depresję przez kilka lat, mąż ciężko pracował i bardzo mnie wspomagał. Nie mówię, że było idealnie, bo nie raz, nie dwa żarliśmy się o byle głupotę, tak że iskry szły. A że ja kłótliwa jestem, to nie było wcale trudno mnie sprowokować do kłótni. A kłótnie u nas są zawsze głośne i z przytupem. Nie mówię też, że teraz jest idealnie, ale jest o niebo lepiej niż np. 3 - 4 czy 5 lat temu.
    • mea8 Re: prawie rozwód 13.10.16, 12:54
      Moi rodzice. 2 razy sprawa w sadzie. Raz wycofana przed pierwsza rozprawa. Drugi raz po kilku sprawach - straszne pranie brudow bylo. Ale w miedzyczasie tata bardzo powazny wypadek mial, dlugo szpital, rehabilitacja - jakos tak w zawieszeniu wszystko bylo. Po kilku latach powrot do sprawnosci, i dalej hulaj dusza piekla nie ma. Mama sie postawila, baaardzo dluga terapia malzenska. Do tej pory jakos dziala chociaz co jakis czas nastepuje wybuch. Rodzice juz wiekowi i mam nadzieje, ze jakos dotrwaja razem. Oni sa jednak para co to potrafi sie kochac bardzo i rownie mocno nienawidzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka