Dodaj do ulubionych

nastolatek i lodowka

15.10.16, 19:17
Syn wchodzi do kuchni otwiera lodowke i mowi nie jem bo nic nie ma do jedzenia.Co prawda lodowka prawie pusta ,ale zawsze cos tam jest:jajka ser zolty dzem maslo ogorek Jak to przed zakupami.Spokojnie kanapki mozna zrobic.Mowie idz do sklepu i cos kup -to nie bo mu sie nie chce.Gorzej jak ktos jest francuskim pieskiem.Pamietam moje zycie jako dziecko czy jako nastolatka zawsze jadlo sie to co bylo bez narzekania i szemrania I mam tak do dzis zawsze znajde cos do zjedzenia tylko nie moj syn.Czy wasze nastolatki tez takie sa?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:27
      Sa ,po prostu dzieci sa rozpieszczane komercyjnie, w sklepach pełne półki. Wszędzie reklamy.
      Myśmy nie wybrzydzali bo nic nie było to sie jadło
      Co było.
      Prawda jest taka ze niechce sie zrobic i pomysleć. Ugotować jajka zrobic kanapki.
      Moze mamusia sie ulituje i zrobi.

      Moje tez czasami tak robia albo maz.
      Chciaz u nas wystarcza jajka i chleb.
      Oraz ziemniaki i ser żółty. (Zimnieki z mikrofalówki)
      • triss_merigold6 Guzik prawda 15.10.16, 19:48
        Guzik prawda.
        Jestem z lat 70-tych i nigdy nie jadłam wszystkiego jak leci, były rzeczy dla mnie niejadalne. Nie tykałam podrobów poza kurzą wątróbką, wędlin typu salceson, kaszanki, mięsa tłustego czy żylastego.
        No sorry, dziecko to nie śmietnik, żeby musiało łyknąć cokolwiek, byle kalorie były.

        Wybrzydzałam, wyobraź sobie. W przedszkolu miałam załatwione, żeby mnie nie zmuszali do jedzenia zup mlecznych, na obiady w szkole chodziłam b. krótko, bo IMO były niejadalne, na koloniach zawsze potem skarżyłam się rodzicom na kiepskie jedzenie.
        • rosapulchra-0 Re: Guzik prawda 15.10.16, 21:02
          I żadne rodzicielskie nakazy i zakazy nie działały? WOW! shock
          • triss_merigold6 Re: Guzik prawda 15.10.16, 21:57
            Nie, nikt mi niczego nie nakazywał. Najwyraźniej moi rodzice też uważali, że dziecko nie śmietnik ni nie prosiak, żeby musiało wszystko przełknąć.
            • rosapulchra-0 Re: Guzik prawda 16.10.16, 00:03
              Czyli twoi rodzice stosowali odmienny model wychowawczy niż ty. Ciekawe..
              • triss_merigold6 Re: Guzik prawda 16.10.16, 13:22
                A czy ja gdzieś napisałam, że zmuszam dzieci do jedzenia rzeczy, których ewidentnie nie lubią i nie są w stanie przełknąć? Może Ty musiałaś żywić się chlebem z pasztetową jako wielkim rarytasem, ja nie i moje dzieci też nie.
                • 3-mamuska Re: Guzik prawda 16.10.16, 21:50
                  triss_merigold6 napisała:

                  > A czy ja gdzieś napisałam, że zmuszam dzieci do jedzenia rzeczy, których ewiden
                  > tnie nie lubią i nie są w stanie przełknąć? Może Ty musiałaś żywić się chlebem
                  > z pasztetową jako wielkim rarytasem, ja nie i moje dzieci też nie.

                  Najśmieszniejsze jest to ze autorka wcale nie napisała ze to co jest w lodoce to rzeczy których syn nie jadą bo nie lubi. I ze go zmusza do jedzenia tego co jest, bo go nie rozpuszcza.
            • vaikiria Re: Guzik prawda 16.10.16, 13:39
              Ech to bezstresowe wychowanie big_grin
          • minerallna Re: Guzik prawda 16.10.16, 05:43
            Ja mam tak samo jak Triss.
            Nie widzę tym nic dziwnego.
        • 3-mamuska Re: Guzik prawda 16.10.16, 04:02
          Triss ja tez nie jadłam wszystkiego kaszanki podrobów,ale ser wędlina jajka, biały ser to były normalne rzeczy ,a takie autorka miała w lodowce.

          W przedszkolu cały dzien spędziłam przy kaszance bo mnie pani przedszkolanka chciała "złamać" salcesonów nie jadłam ,galaretek.
          • evee1 Re: Guzik prawda 17.10.16, 07:07
            No, a ja wychowana w glebokim kryzysie w ogole nie lubilam jest miesa. Salceson i podroby, to juz w ogole, ale ja w ogole nie chcialam jesc nic co mialoby jakas zylke, tluszcz czy inny nie bedacy konkretnym miesem kawalek miesa. Do tej pory nie znosza cieleciny (blonki), karkowki i innych mies, ktore maja w sobie cos poza miesem wink.
            I bananow tez nie bralam do ust i nawet jak sie zdarzyly w domu, bo tata przywiozl z delegacji, to plulam.
      • aya-breya Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:07
        3-mamuska napisała:

        > Myśmy nie wybrzydzali

        Ja wybrzydzałam. Jak czegoś nie lubiłam to nie było siły, która by we mnie to wcisnęła.
        • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:11
          Dokładnie. Nie każdy miał taki kanał w domu, że micha z tłuczonymi ziemniakami i słoniną była atrakcją tygodnia.
          • aya-breya Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:27
            Kanał czy nie kanał, u nas z pewnych powodów musiało być skromnie, ale to nie znaczy, że musieliśmy jeść coś co by nam się cofnęło.
            • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 04:07
              aya-breya napisała:

              > Kanał czy nie kanał, u nas z pewnych powodów musiało być skromnie, ale to nie z
              > naczy, że musieliśmy jeść coś co by nam się cofnęło.

              No wlasnie z tym wybrzydzanuem o to mi chodziło.
              Ze jadło sie skromniej niz teraz, jajka ser wędlina to juz mozna było kanapki zrobic, a nue wybrzydzać ze nic w lodowce nie ma.

              A nie ze jedliśmy pasze dla świń ,bo tak nam kazali.
              Moja mama pracowała w sklepie, wiec mieliśmy dostęp do dobrego jedzenia , rodzine na wsi wiec i owoce warzywa były.
              • satoja Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 15:03
                U mnie podobnie, w lodówce były rzeczy podstawowe, jajka, ser, mleko, masło, dżemy, jabłka, kaszanka, pasztet, salceson, czasem szynka - i to było i to się jadło. Nie znosiłam salcesonu więc wolałam zjeśc chleb z masłem ale się nie zmuszałam do salcesonu, oddawałam go pod stołem kotom. Rodzice nie zmuszali do jedzenia, ale jak nie było czego innego to też nie wymyślali cudów by jednak dziubdziuś coś zjadł. Jak na obiad była baranina to jadłam ziemniaki i surówkę, nie robili mi specjalnie innych obiadów niż pozostałym. Jadło się "co było", najczęściej biały ser ze szczypiorkiem, nie liczyło się na to, że mama zamówi pizzę albo poleci po łososia pod pierzynkątongue_out Jak nie było chleba to gotowaliśmy kaszkę na gęsto z sokiem albo racuchy.. inwencja była spora i sporo czasu było potrzebne na robienie czegoś z półproduktów.
                Też bym wolała żeby w lodówce stała teraz gotowa sałatka zrobiona z produktów które tam są niż samej wymyślać w co zawartość lodówki przetworzyć..
                • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 15:11
                  I tego właśnie nie rozumiem, bo u mnie rodzice dbali o to, żeby przynajmniej dla dzieci było dobre mięso. Baraniny, salcesonu czy flaków nie jadłam nigdy.
                  • vaikiria Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 15:43
                    A dlaczego baranina to złe mięso?
                  • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 15:46
                    triss_merigold6 napisała:

                    > I tego właśnie nie rozumiem, bo u mnie rodzice dbali o to, żeby przynajmniej dl
                    > a dzieci było dobre mięso. Baraniny, salcesonu czy flaków nie jadłam nigdy.

                    A ja nie rozumiem ,ze rodzice gotowali i nie jedli zeby tylko
                    dzieci mogłaby zjesc.
                    My baraniny nie jedliśmy , moja mam lubiła salceson i inne. Ja lubiłam flaczki.
                    Mnie nie zmuszano , jak nie chciałam pasztetu ,mogłam sobie zjesc chleb z ogórkiem pomidorem czy co tam było.
                    Ale obiadu nikt nie gotował na raty czy pol na pol, rodzice suche ziemniaki a dzieci mięsko (?) chore, mozna było zjesc tak zeby kazdy dostał porcje.
                    Albo sie jadło naleśniki z serem ( piatek) mięso ryby, zreszta lata 80-te juz nie były takie ciężkie.
                  • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 15:50
                    Ani baranina, ani flaki czy salceson to nie jest coś co jest byle jakim jedzeniem. Nie każdy potrafi zrobić dobrze baraninę czy flaki, o salcesonie, nie wspominając.
                    Wychowałam się na prowincji, mieliśmy dostęp do świeżych warzyw, owoców, mięsa, drobiu. Tym bardziej, że część rodziny na wsi mieszkała.
                    Nie rozumiem tego pisania o takich jak wyżej produktach w znaczeniu, że to śmieciowe jedzenie. Śmieciowe jedzenie to dziś jest w większości sklepów. Te gotowe półprodukty pełne chemii, sosy w słoikach, zupy w proszku, dmuchane pieczywo i inne takie. Śmiem twierdzić, że dużo zdrowsze były kiedyś te kaszanki i salcesony, niż dzisiejsze wędliny.
                    • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:25
                      oqoq74 napisał(a):

                      > Ani baranina, ani flaki czy salceson to nie jest coś co jest byle jakim jedzeni
                      > em. Nie każdy potrafi zrobić dobrze baraninę czy flaki, o salcesonie, nie wspom
                      > inając.
                      > Wychowałam się na prowincji, mieliśmy dostęp do świeżych warzyw, owoców, mięsa,
                      > drobiu. Tym bardziej, że część rodziny na wsi mieszkała.
                      > Nie rozumiem tego pisania o takich jak wyżej produktach w znaczeniu, że to śmie
                      > ciowe jedzenie. Śmieciowe jedzenie to dziś jest w większości sklepów. Te gotowe
                      > półprodukty pełne chemii, sosy w słoikach, zupy w proszku, dmuchane pieczywo i
                      > inne takie. Śmiem twierdzić, że dużo zdrowsze były kiedyś te kaszanki i salces
                      > ony, niż dzisiejsze wędliny.

                      Odniosłam sie do słów triss.

                      Ja tez tak mysle ze kiedys jedzenie było lepsze, zwłaszcza takie jak u nas w domu, swojskie od rodzinki, w sporej ilości, warzywa , częściowo mięso.
                      Owoce przetwory na zimę to wszytko było naturalne.
                      Wędliny swojskie. Nawet masło.( choć tez nie zawsze)


                      ------------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • satoja Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:02
                        No wlaśnie. Śmieciowe jedzenie to jest teraz w sklepach. W czasach mojego dzieciństwa mięsa i przetwory mieliśmy rodzinnej produkcji i na pewno zdrowsze niż to co Tris jadła ze sklepu albo obecne parówkopodobne obrzydlistwa. Ograniczeniem było to, że jadło się to co rodzina akurat wyprodukowała (wieprzowina, jagnięcina, cielęcina) i nie wybrzydzało, że nie ma czegoś innego, gdy dostawało się pół świniaka i robiło z niego przetwory, weki i obiady- to się jadło aż się produkty skończyły i zwolniły miejsce w lodówce czy beczce.
                        Więc jak była baranina to ja udawałam że jem, albo coś podziobałam widelcem symbolicznie, bo jej nie lubiłam. A z salcesonu wydłubywałam kawałki mięsne, resztę zostawiając. Flaków nie jadaliśmy ale za to móżdżek albo serce- pyszne smile
                  • rosapulchra-0 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:15
                    Od kiedy baranina, salceson czy flaki to kiepskie jedzenie?! shock
                    • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:59
                      No, kiepskie i w dodatku ma specyficzny zapach.
                      Ale rozumiem, że możesz nie odróżniać szynki czy węgierskiego salami od salcesonu, a cielęciny od baraniny.
                      • satoja Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:06
                        trzeba umieć odpowiednio przyprawić,
                        przede wszystkim jest to tłuste mięso a ja takiego nie lubię
                        • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:25
                          Brawo Szerloku, to tłuste mięso. Nie jadłam i nie jem tłustego mięsa, bo nie lubię, tłustych wędlin też nie. Flaków się brzydzę, niezależnie od stopnia ich przyprawienia, mdli mnie od zapachu. Nikt u mnie w domu takich rzeczy nie jadł, podobnie jak nie było amatorów na np. golonkę.
                  • satoja Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:08
                    triss_merigold6 napisała:

                    > I tego właśnie nie rozumiem, bo u mnie rodzice dbali o to, żeby przynajmniej dl
                    > a dzieci było dobre mięso. Baraniny, salcesonu czy flaków nie jadłam nigdy.


                    to wynika, ze u was biednie było, że mięsa starczało tylko dla dzieci ;0
                    • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:12
                      W czasie stanu wojennego i jeszcze później mięso i wędliny były na kartki. Na coś lepszego niż ochłap z kością trzeba było polować, nie każdy mieszkał na wsi czy przywoził od małorolnego pół świni w bagażniku malucha.
                      • satoja Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:38
                        no właśnie, nie każdy mieszkał w mieście żeby jeść ochłapy ze sklepu, niektórzy mieli zdrowe produkty prosto od producenta ale tylko określone produkty i wtedy gdy był ubój,
                        w tamtych czasach wybór produktów ogólnie był ograniczony, jadło się to co było dostępne lub możliwe do zdobycia, więc jak w lodówce było kilka produktów to się robiło jedzenie z nich a nie wybrzydzało że "nic nie ma", bo zwyczajnie innej alternatywy nie było nie można było iść do sklepu sobie kupić.
                        I o tym jest mowa w tym wątku, że wyboru nie było i wszyscy z tym byli pogodzeni,
                        teraz w sklepie jest wszystko, jakosc w większości wątpliwa ale średniozamożny człowiek ma taki wybór, że wybrzydzać może do woli skrzywiając się na widok zastawionych półek w lodówce, bo przecież może sobie zadzwonić po pizzę albo sushi.
                      • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:57
                        triss_merigold6 napisała:

                        > W czasie stanu wojennego i jeszcze później mięso i wędliny były na kartki. Na c
                        > oś lepszego niż ochłap z kością trzeba było polować, nie każdy mieszkał na wsi
                        > czy przywoził od małorolnego pół świni w bagażniku malucha.

                        Czyli wygląda na to ze jadłaś co było , i nie bardzo mogłaś wybrzydzać ,jak rzucili jakis ochłap w sklepie.
                        Tak i moj ojciec przywoził pol siłownika w bagażniku bo był wojskowym i mógł. Ale nikt mi nie kazał jeść golonki czy flaków , czy ozorków, jak jadłam polędwice czy schabowe a tata z mama, ulubione rzeczy -podroby. Plus schabowego do obiadu.
                        • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:11
                          Przecież wyraźnie napisałam, że nie musiałam jeść ochłapów w rodzaju flaków czy innych podrobów albo baraniny. Na Saskiej Kępie istniała instytucja obwoźnej baby z cielęciną, którą się zamawiało, no były bazary, gdzie można było uzupełniać kartkową ofertę.
                          • triss_merigold6 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:12
                            No i chyba to Twoje własne słowa:

                            "Myśmy nie wybrzydzali bo nic nie było to sie jadło
                            Co było."
                        • lola211 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:18
                          Od dziecka uwielbiam flaczki, zajadałam sie takze wątróbką.Dziekowac mojej mamie i babci , ze umiały bardzo smacznie gotowac.
                          Śmieszne jest okreslanie potrawy odpadem, gdy w skladzie jest wołowina- bo flaczki to naprawde nie tylko krowi zołądek na wodzie.To bogata, tresciwa,miesna zupa- o przepysznym smaku.I droga.A przy ozorku w galarecie moga sie wszystkie schaby schowac.
                          • truscaveczka Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 09:17
                            Uwielbiam ozorki w sosie chrzanowym <3 Mój dziadek doskonale gotował i nauczyłam się jeść takie rzeczy, na myśl o których ematki od razu omdlewają (mlecz i ikrę z ryb, podroby, takie tam).
                  • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:10
                    triss_merigold6 napisała:

                    > I tego właśnie nie rozumiem, bo u mnie rodzice dbali o to, żeby przynajmniej dl
                    > a dzieci było dobre mięso. Baraniny, salcesonu czy flaków nie jadłam nigdy.

                    były takie czasy, gdy w sklepach nic nie było! było takie mięso, jakie rzucili w sklepie.Te czasy przypadły na moje dzieciństwo, mama dwoiła sie i troiła ale czasem musiałam zjeść to czego nie lubiłam bo nic innego nie było
                    • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:34
                      A moje dzieci mogły nie jeść, jak nie lubiły. Głodu nie było.
                      • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:57
                        Wzięłam sobie kiedyś nastoletniego kuzyna na kilka dni. Problemem było zrobienie sobie kanapki, jak mocno zgłodniał przełamał się.
                        Jego siostrę zabrałam na wakacje z wyżywieniem AI, żywiła się frytkami, pizzą, chrupkami czekoladowymi i naleśnikami z czekoladą.
                        Jakbym wychowywała taką parkę, to bym się załamała. Teraz to dorośli ludzie, on wyrósł, a ona niekoniecznie.
                        • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 12:06
                          mamma_2012 napisała:


                          > Jakbym wychowywała taką parkę, to bym się załamała. Teraz to dorośli ludzie, on
                          > wyrósł, a ona niekoniecznie.

                          ja miałam takiego wujcia. Wybrzydzał zawsze przy stole i wymagał, żeby wszyscy wiedzieli, że on czegoś nie lubi. Czasem był cały stół zastawiony a on siedział naburmuszony bo nic tam dla siebie nie znalazł wink Mama zawsze podawała nam wujcia za przykład gdy ktros za bardzo wybrzydzał.
                          • gaga-sie Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 20:50
                            Widziałam takiego gościa w akcjismile Na imprezie oznajmił głośno swojej żonie: Beatko, idź mi zrób w kuchni coś do jedzenia, bo tutaj nic nie ma. Był w cudzym domu, a stół był zastawiony.
                      • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 12:02
                        verdana napisała:

                        > A moje dzieci mogły nie jeść, jak nie lubiły. Głodu nie było.

                        Kobieto, nie zaklinaj rzeczywistosci: człowiek jak nie je to jest głodny, zaczyna źle funkjonować, nie mysli, nie ma energii, robi sie zły itd. itp. Ile te Twoje dzieci potrafiły nie jeść, dzień, dwa, trzy? Nie opowiadaj bzdur!
                        • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 18:53
                          Najstarszy, jako dziecko potrafił nie jeść dwa dni, prócz np. połówki tartego jabłka. I jakoś żyje.
                          A nastolatek, jak nie zje obiadu to raczej nie umrze z glodu.
                          • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 22:36
                            verdana napisała:

                            > Najstarszy, jako dziecko potrafił nie jeść dwa dni, prócz np. połówki tartego j
                            > abłka.

                            a ile lat to dziecko miało? naprawdę nie ma sie czym chwalić, że dziecko nic nie je 2 dni. I to nie jest nawet normalne, no chyba że chore było, to wtedy może być brak apetytu. Szczerze to ja nawet nie znam żadnego dorosłego, który nie je 2 dni....chyba że jakaś dieta głodówkowa, albo jakies problemy, ale to chyba nie dziecko...
                            Tak sobie pomyślałam, że pies jak mi nie je cały dzień to oznaka że chory, a tu dziecko.....
                  • konsta-is-me Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 23:44
                    Co zlego we flakach?
                    Bo baraniny nie lubie.
                    • morekac Re: nastolatek i lodowka 18.10.16, 06:36
                      Też flaki nawet lubię. Teraz.
                      Jako nastolatka miałam ochotę puścić pawia na ich widok. A zasadniczo nigdy nie byłam dzieckiem grymaszącym przy jedzeniu.
                      Nastolatkiem , który ma w lodówce rzeczy, które jada, ewentualnie może sobie kupić w sklepie produkty , na które ma ochotę (tylko mu się nie chce tyłka ruszyć), nie przejmowałabym się za bardzo. Ale też nie robię na obiad rzeczy, których ktoś z domowników nie lubi.
    • rozwiane_marzenie Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:27
      Ja byłam taka za młodu. To znaczy, że Twój syn nie jest głodny, tylko szuka czegoś wyjątkowego smile żeby przegryźć. Moje dziecko nie ma tego typu zachowań, ale u nas z lodówka pełna jedzenia różnego typu. Może kupuj coś co wiesz, że Twój syn lubi - wtedy będzie konkretnie szedł po te rzeczy.
      • verdana Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:38
        Ja nadal nie jem, jeśli nie ma do jedzenia niczego, na co mam ochotę. I naprawdę, wolę nie zjeść, niż wyjść po zakupy. Tak, nawet jak jestem głodna. Bo jestem zmęczona. Może jednak należałoby zadbać, aby w domu lodówka nie była prawie pusta? I żeby kupować coś, co syn lubi?
        • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:45
          A gdzie autorka napisała ze w lodowce było tylko to co syn nie lubi?
          Pewnie syn lubi i jajka i ser, nie było tylko czegoś takiego co mozna zapłać w garść i zjesc na teraz i juz. Albo jogurt.
          • verdana Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:47
            To może powinno być coś, co można złapać i zjeść. Dlaczego nie? Dla świadomego utrudnienia życia?
            • peonka Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:50
              Na przykład dlatego, że syn / ktos inny zjadł to wcześniej, a nikt nie dokupil? U Ciebie zawsze lodówka pełna na full?
              • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:55
                Dokładnie, u nas tez jest tak ze lodówka czasem pełna ,a nie ma tego na co mam ochote.
                A trzymać wszytkiego sie nie da zawsze, bo sie przeterminuje. Bo ktoś zje. Czy nie zostało zakupione ,bo ma krótki termin przydatności do spożycia i jest kupowane tylko na wyraźnie życzenie na dzis.
                Widzę ze verdana dzis w czepliwym nastroju.
            • yamilca197 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:53
              verdana napisała:

              > To może powinno być coś, co można złapać i zjeść. Dlaczego nie? Dla świadomego
              > utrudnienia życia?

              Dlatego ze byli przed zakupami? Ja robie zakupy raz w tygodniu i ostatni dzien przed zakupami nie ma juz zbyt wiele,czasem nie ma tego co lubie,wtedy nie jem.
            • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:25
              Tylko jak przewidzieć co danego dnia będzie dobrą przekąską?
              • zuleyka.z.talgaru Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:43
                Najma ma kulę.
        • peonka Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:48
          Ale co to znaczy, że "mam ochotę"? Ogólnie lubię ser, kiełbasę i jajka, ale dziś akurat mam ochotę na łososia wędzonego, to znaczy, że zawsze ma być łosos?
          I syn Korniz nie powiedział, że nie pójdzie do sklepu, bo zmęczony, tylko że mu się nie chce. Jest różnica.
          Moim zdaniem, jeśli w lodówce jest kilka rzeczy ogólnie lubianych przez domowników, a ktoś "ma ochotę" na coś innego, powinien sobie to sam zapewnić.
          Ja na przykład miałam dziś ochotę na budyń, a ponieważ nie mam dziewki kuchennej, musialam sobie ten budyń sama zrobić. Straszne!
        • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:40
          Jeszcze tak na marginesie, to czasem preferencje kulinarne nastolatków są dalekie od możliwości rodziców.

        • konsta-is-me Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:05
          Gadka szmatka-gdyby był głodny, zjadlby z apetytem cokolwiek.
          Wszystko by lubił w tym momencie.
          • fifiriffi Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:19
            konsta-is-me napisała:

            > Gadka szmatka-gdyby był głodny, zjadlby z apetytem cokolwiek.
            > Wszystko by lubił w tym momencie.

            a doopa.
            Mam na cos ochote, ale ne na to co mam w lodówce.Lodówkę mam zawsze pełna, czasem aż nadto.
            No i nastolatek to nastolatek wink Onii maja ochotę zawsze na to czego nie ma tongue_out
            • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:31
              Ochota, a głód to są dwie różne rzeczy.
              • minerallna Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 05:41
                Bingo!
                Cokolwiek by w lodówce nie było od A do Z smile
            • konsta-is-me Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 23:46
              Wlasnie nie-nie mowie o "ochocie", tylko o glodzie wink
          • aya-breya Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:35
            Bzdura.
        • biotonne Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 19:06
          Alez syn moze sobie kupowac sam to co lubi. Z jakiej racji mama nastolatka MUSI mu dogadzac?
          Moj syn, jesli ma na cos ochote, dostaje kase i sam sobie kupuje - jesli nic nie znajdzie albo ja nie utrafie w gust.
        • gaga-sie Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 20:56
          Tak, tak, i matka powinna w trzech podskokach biec po smakołyki dla niuniusia, albo podstawić mu karetę biskupa Dydycza, to może sam łaskawie uda się do sklepu. Nie przesadzaj.
          • agniesia331 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 22:23
            U nas Krakowska czy zywiecka rozwiązała sprawę,nie psuje sie,im suchsza tym lepsza,kupiony kawał ok 30 cm starcza na kilka dni.plus śląska brocka,wiejska kiełbasa lub myśliwska. Do tych jajek w lodówce co zostałysmile nastoletnichlopcy z reguły
            • agniesia331 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 22:28
              Jadają jajka na kiełbasie, kiełbasę, podsmażoną (wiem niezdrowe,ale cóż) na patelni,gotowana z musztarda czy kanapki z grubą kiełbasa. A jajecznica na samych jajkach dla niego niejadalna. Może chodziło właśnie o ten brak wędliny do chleba.
      • korniz Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:52
        no tak musialabym miec w lodowce pizze i kebaby smile
      • aqua48 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 12:58
        Nastolatek jak patrzy do lodówki to szuka czegoś co OD RAZU da się zjeść jako danie, a nie jako składnik kanapki, którą będzie musiał sobie sam przygotować. .
        A co do wybrzydzania, to nie tak dawno wychowawczyni skarżyła się, że na zielonej szkole w gimnazjum dzieci nie chciały jeść bardzo dobrych wędlin na śniadanie bo..codziennie były te same rodzaje. Dzieci są po prostu rozpieszczone. Za czasów mojej młodości mówiło się: nie chcesz to nie jedz, jak zgłodniejesz to zechcesz. I na prawdę takie lekkie przegłodzenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
        • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:10
          I to własnie robi nastolatek. Nie chce, to nie je. Ale najwyraźniej tak też jest niedobrze. Dzieci na kolonii też rozpuszczone, bo nie chcą codziennie tego samego. Dorośli, którym wczasy serwowałyby codziennie to samo byliby nie rozpuszczeni, ale słusznie oburzeni. Ale dzieci mają jeść co dają, choćby codziennie to samo - i być wdzieczne, że w ogóle jeść dostają.
          • peonka Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:18
            Skad Twoje przekonanie, że dorośli domagają się codziennie innych śniadań, Verdana? Z moich obserwacji hotelowo-wczasowych wynika, że śniadania są codziennie takie same. Jest jakis tam wybór, wędliny, płatki, coś na słodko, ale generalnie wielkich zmian nie ma.
            Tak, uważam, że dzieci, domagające się codziennie innej wędliny są rozpuszczone, dorośli też.
            • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:28
              Nie spotkałam się z identycznymi śniadaniami nigdzie - za wyjątkiem sytuacji, gdzie są szwedzkie stoły i dostatecznie duży wybór. I taki stół opisujesz. R=Dzieci, jak sądzę wyboru nie miały i w tym problem.
              No, ale to dzieci, dają to mają jeść i nie wybrzydzać, wiec nie warto zastanawiać się co im podać.
              • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:33
                Ale co Ty piszesz? Jakaś absurdalna skrajność. W poście startowym jest, że jakieś podstawowe rzeczy w lodówce były i jeśli faktycznie nastolatek byłby głodny, to spokojnie miałby co zjeść.
                To nie jest sytuacja gdy nie ma co jeść, tylko nie ma w tej chwili czegoś co zjadłby by zaspokoić ochotę na coś słodkiego, czy ostrego, czy jakąś przekąskę, czy z nudów. To nie ma nic wspólnego ze zmuszaniem dzieci do jedzenia czegoś czego nie lubią.
              • aqua48 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 14:44
                verdana napisała:

                > Nie spotkałam się z identycznymi śniadaniami nigdzie - za wyjątkiem sytuacji, g
                > dzie są szwedzkie stoły i dostatecznie duży wybór.
                > No, ale to dzieci, dają to mają jeść i nie wybrzydzać, wiec nie warto zastanawi
                > ać się co im podać.

                A ja w hotelach i w kraju i za granicą spotykam się z TYMI SAMYMI produktami codziennie na śniadanie i tak, uważam, tak samo jak ta wychowawczyni, że oczekiwanie codziennie innego ZESTAWU wędlin na śniadanie jest oznaką rozpieszczenia. I u dziecka i u dorosłego. Zaznaczam, że chodzi o śniadania, na które można też wybrać np. dżem, miód, ser, nie trzeba wcale koniecznie tej wędliny w ogóle jeść, nie o całe zestawy posiłków (śniadanie, obiad i kolacja), bo te były różnorodne.
              • peonka Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:46
                Nie. Nie mają jeść i nie wybrzydzac, nie mają też obowiązku być wdzięcznymi za jedzenie, ale rodzice też nie mają obowiązku wyprzedzania i zaspokajania wszelkich zachcianek jedzeniowych dzieci.
                Strasznie jakoś poważnie do tego podchodzisz, ale to tylko jedzenie...
              • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 06:20
                W wielu hotelach śniadania to bardzo ubogi zestaw podstawowych produktów, często taki sam w całej sieci, to tak na marginesie.
                A w miejscach, gdzie jest olbrzymi wybór i tak efekt jest taki, że każdy komponuje codziennie podobny zestaw.
                A w miejscach żywienia grup zawsze przynajmniej połowa żywionych jest niezadowolona, bo przecież każdy ma inne upodobania i ochotę na coś innego. Dorośli przymykają na to oko o ile jest to mniej więcej jadalne, a dzieciaki zanim zjedzą pomarudzą., taki urok wieku. Piszesz, jakby istniał jakiś zorganizowany front dokuczania nastolatkom.
                • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 09:55
                  Sądząc z tego wątku istnieje. Nastolatek jest rozpuszczony, jak nie chce jeść tego, co w lodówce (ale nie prosi o nic innego), jak za szybko zjada to, co jest w lodówce, jak odmawia jedzenia niektórych potraw, jak lubi niektóre potrawy.
                  • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 10:58
                    Grubo przesadzasz. Gdyby syn autorki zajrzał do lodówki i poprzestał na stwierdzeniu, że nie ma nic do jedzenia, więc zrezygnuje z kolacji to nawet by nie zauważyła. Gdyby zamiast syna stanął mąż też by się wkurzyła.
                    Za szybko zjada to co jest w lodówce? No to możliwe, ale przecież to dotyczy też reszty domowników. 4 kotlety dla nastolatka (obiad na następny dzień) to naprawdę nic dla rosnącego chłopaka.
                    Każdy ma potrawy, które lubi mniej i bardziej i to nic dziwnego. Jednak zdecydowanie można przesadzić akceptując 5 i to niekoniecznie zdrowych potraw, a na całą resztę kręcić nosem, a i takie dzieciaki bywają.
                    Popadłaś w skrajność, bo niepotrzebnie próbujesz usprawiedliwiać zachowania, które są wkurzające i u nastolatka i u dorosłego.
                  • iwles Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:12

                    Nastolatek jest na tyle duży, że może sam iść do sklepu, gdzie jest szeroki wybór i kupić to, na co ma ochotę.
                    Jeśli mu się nie chce iść, to prawdopodobnie ochota nie była zbyt wielka i dał radę bez jej spełnienia. Nie wyobrażam sobie, żeby matka ubierała się i leciała w tym momencie do sklepu, bo wtedy jak najbardziej można powiedziec, że "nastolatek jest rozpuszczony", jeśli wymagałby od matki zrobienia czegoś, co sam dla siebie może zrobić, tylko mu się nie chce.
                    I chyba o to chodzi w tym wątku, a nie o to, że matka na złość dziecku kupuje to, czego on nie lubi.
                    • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:36
                      Ale właśnie chodzi o to, ze matka się oburzyła, że nie zjadł tego, co w lodówce.
                      • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:39
                        Matka stwierdziła tylko, że syn stwierdził, że nie będzie jadł bo nic nie ma, chociaż w lodówce jedzenie było i to pewnie takie, które normalnie zjada. A Ty się z uporem maniaka doszukujesz dręczenia dzieci jedzeniem i wmuszania w nie tego czego nie lubią.
                      • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:42
                        Bo może chodził naburmuszony, że jest głodny.
                      • iwles Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:47
                        verdana napisała:

                        > Ale właśnie chodzi o to, ze matka się oburzyła, że nie zjadł tego, co w lodówce
                        > .


                        nie, matka się oburzyła, że syn stwierdził, że w tym konkretnym momencie w lodówce nie ma tego, na co on w tej chwili ma ochotę, i on owszem, chętnie by to "coś" zjadł, o ile ktoś by poszedł do sklepu i mu przyniósł, bo jemu sie nie chce.
                        • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 18:54
                          Nie. Tego nie powiedział. No, ale przecież to nastolatek, trzeba mu przypisać złe intencje.
    • yamilca197 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:44
      Nie, corka poszlaby do sklepu ale jednak zawsze jest w domu wiecej do jedzenia niz to co wymienilas.
    • wuika Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:47
      Moje nie są nastolatkami. Ale samej mi się zdarza otworzyć pełną lodówkę i stwierdzić, że na nic nie mam ochoty suspicious No cóż, jak zgłodnieję bardzo, to na coś nabiorę ochoty.
      • miruka Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:58
        u mnie podobnie, mam dwie nastolatki, dla mojego spokoju muszą być podstawowe produkty do zrobienia tostowych zapiekanych kanapek z serem i szynką i jajka, to im wystarczy w razie czego
    • solejrolia Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 19:53
      Tak. Dokładnie tak samo big_grin Olewam to.

      Bo dla mnie to oznaka lenistwa/wygodnictwa.

      Albo to nie głód przygnał do lodówki,
      a zachciewajka "zjadłbym coś, sam nie wiem co"
    • issa-a Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:07
      u mnie na takie przypadki zawsze w zamrażalniku jest mrozona pizza. Nie chce sie robić kanapki z serem? no to zawsze mozna wrzucic do piekarnika pizzę. Oczywiscie, wrzuca syn, nie ja.
      Takie pocieszenie - z czasem nastolatkom przechodzi. Teraz synowie potrafią (czyt. chce im się) jajecznice zrobić, parówki ugotować, jajka ugotować, że o kanapce nie wspomnę.
      • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:23
        issa-a napisała:

        > u mnie na takie przypadki zawsze w zamrażalniku jest mrozona pizza

        moja wtedy jadłaby sama mrożona pizzę sad
    • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:18
      Staram się, żeby kilka żelaznych pozycji było zawsze dostępnych, problem z tym, że żelazne pozycje zmieniają się bez zapowiedzi.
      Moje ukochane pytanie, "jest coś na obiad?" Tak: x, y, z (gotuję na kilka dni). O nie, to ja zjem na mieście albo sobie kupię mrożone warzywa.
      Co ci zrobić na obiad? "No nie wiem".
      Żywienie nastolatków jest większym wyzwaniem niż żywienie niemowląt. Czy danego dnia obowiązuje dieta, czy akurat to miesiąc wegetarianizmu trudno przewidzieć.
      Szczęśliwie moja sobie ugotuje jak trzeba, bo ja nawet nie podchodzę do sushito i innych takich i jeszcze się zapyta czy zrobić więcejwink

      • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:30
        Czy danego
        > dnia obowiązuje dieta, czy akurat to miesiąc wegetarianizmu trudno przewidzieć

        A co by było, gdyby nastolatek SAM to powiedział w porze śniadania?
        • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:51
          Między śniadaniem, a obiadem nikt nie robi zakupów i nie gotuje. Trzeba się sprecyzować wcześniej zwłaszcza, że niektórych składników nie ma w normalnych sklepach.
          • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:03
            mamma_2012 napisała:

            > Między śniadaniem a obiadem nikt nie robi zakupów i nie gotuje. Trzeba spr
            > ecyzować wcześniej zwłaszcza, że niektórych składników nie ma w normalnych skle
            > pach.

            W takim razie - a jakby powiedział wcześniej?


            • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:21
              No właśnie to jest kluczowy problem, na co będę miała ochotę za trzy dniwink
              • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:28
                mamma_2012 napisała:

                > No właśnie to jest kluczowy problem, na co będę miała ochotę za trzy dniwink

                Bo jak zje coś, na co NIE MA ochoty, ale co ŁASKAWIE akceptuje, to co się stanie?
                • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:42
                  Nicsmile Ja się pytam, bo jak gotuję to wolę zrobić coś na co będą chętni.
                  Moja córka lubi gotować, więc zawsze coś upichci, ale z drugiej strony szkoda mi wyrzucać nietrafionych potraw.
                  • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:15
                    mamma_2012 napisała:

                    > Nicsmile Ja się pytam, bo jak gotuję to wolę zrobić coś na co będą chętni.

                    > Moja córka lubi gotować, więc zawsze coś upichci, ale z drugiej strony szkoda m
                    > i wyrzucać nietrafionych potraw.

                    To ty wyrzucasz nietrafione żarcie, bo córeczka nie była łaskawa zjeść???

                    Ewentualnie była łaskawa, ale odpowiadał jej tylko trochę, a nie był to obiad jej marzeń?

                    Kompletnie tego nie rozumiem.

                    Obiad JEST, to się go JE, a nie WYRZUCA i pichci nowy.
                    • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:36
                      Tak. Obiad, nawet niesmaczny trzeba zjeść. Nalezy nauczyć dziecko, że je sie wszystko, do końca, smakuje czy nie. Bo ma sie nie zmarnować. Oczywiście, jeśli jest potrawa, za którą ktoś nie przepada, to jasne jest, ze nie będzie sie gotować obiadu w kilku wersjach. Ale gotowanie czegoś, czego inna osoba nie znosi i zmuszanie do jedzenia, albo zmuszanie do zjedzenia kompletnie nieudanego obiadu to naprawdę przesada. Szkodliwa, bo nie powinno się jeść tylko dlatego, że ktoś nam kazał zjeść.
                      Moje dziecko nie jadło niczego, w czym było mleko albo biały ser, albo śmietana, albo kefir. Niczego. Miało odruchy wymiotne. Powinnam zmusić do zjedzenia zabielonej zupy, czy nie zabielać zupy? Jak dziecko osiągnęło wiek dojrzały, to okazało się, że jest na mleko cholernie uczulone i bardzo słusznie nie brało go do ust. Wybredne takie.
                      • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:39
                        verdana napisała:

                        > Tak. Obiad, nawet niesmaczny trzeba zjeść.

                        Przekręcaj moje słowa dalej, przekręcaj i sprowadzaj do absurdu. Nie żałuj sobie.

                        Nic nie pisałam o przymuszaniu do jedzenia WSZYSTKIEGO, zwłaszcza tego, czego dziecko wyjątkowo nie lubi, a zwłaszcza tego, co go uczula.

                        Zakładam, że Mamma takie rzeczy wykluczyła już z jadłospisu.

                      • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:41
                        Ale gotowanie czegoś, czego inna osoba nie znosi i
                        > zmuszanie do jedzenia, albo zmuszanie do zjedzenia kompletnie nieudanego obiad
                        > u

                        Hm, Mamma twierdzi, że stara się gotować to, CO INNI LUBIĄ. Zacytować? I do wypowiedzi Mammy się odnosiłam.

                        • zuleyka.z.talgaru Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:51
                          Chyba logiczne, że gotuje się to co inni lubią. Po co wyrzucać potem obiad, którego nikt nie zje? Jesteś jakąś sadystką czy o co chodzi?
                      • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:45
                        Ale nie każde dziecko jest alergikiem. Ok, teraz rozumiem Twoje wpisy w tym wątku, jednakże to nie jest to o czym pisała autorka wątku. Bo jej chodziło o ogólne wymyślanie i rozpuszczenie dzisiejszej młodzieży i dzieciarni i choćbyś nie wiem jak zaprzeczała, to jest fakt. Wynikający choćby z tego, że jest duży wybór jedzenia, dużo reklam i podatność na nie.
                        A Ty tutaj pokazujesz zupełnie drastyczne przykłady zmuszania do jedzenia czegoś, pastwienia się nad dziećmi itd. Przecież to zupełnie nie o to chodzi.
                        • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:55
                          Nie. Ja uwazam, że nastolatek ma prawo NIE JEŚĆ jak nie ma ochoty. Nie ma prawa domagać sie szczególnych, wymyślnych dań, ani kupowania czegoś, na co rodziny nie stać. Ma jednak prawo nie zjeść, jak woli byc głodny. Niezależnie czy ma alergię, czy nie lubi dżemu, czy nie chce mu się zrobić sobie kanapki. Jakie tu widzisz "rozpuszczenie dzieci"? Takie, zę niczego nie wymagają, tylko po prostu nie zjadają? To zapewniam Cię, że niejadki i grymaszące dzieci nie pojawiły sie teraz, ale były zawsze.
                          • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:59
                            verdana napisała:

                            > Nie. Ja uwazam, że nastolatek ma prawo NIE JEŚĆ jak nie ma ochoty. Nie ma prawa
                            > domagać sie szczególnych, wymyślnych dań, ani kupowania czegoś, na co rodziny
                            > nie stać. Ma jednak prawo nie zjeść, jak woli byc głodny.

                            Tylko że nie woli, pichci sobie co innego, a autorka wyrzuca. Co poradzisz zamiast wyrzucania?
                            • mum2004 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:50
                              No normalne - przechodzi na następny dzień. Od razu wyrzucać?
                              Też staram się gotować to co wszyscy lubią ale przy pięciu osobach zawsze coś komuś nie pasuje, wraca bardziej najedzony. Nie chce - nie je. Najwyżej dojechać kanapkami jak zgodnieje.
                          • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:05
                            Ty masz jakiś problem z jedzeniem dzieci czy jak? W każdej wypowiedzi doszukujesz się drugiego dna?
                            Przeczytaj jeszcze raz post startowy. Chłopak stwierdził, że nie będzie jadł bo nie ma co jeść, chociaż jedzenie było w lodówce, pójść też mu się nie chciało by coś kupić. Tak, miał do tego prawo. Tak samo jak autorka, która miała prawo stwierdzić, że po prostu wymyśla, bo jakby był faktycznie głodny to zjadłby coś z tego co jest w domu.
                            Rozpuszczenie odnoszę do tego co sama w tym wątku pisałaś, że rodzice powinni zadbać, żeby zawsze było to co dzieci lubią jeść. To, moim zdaniem, jest absurd. Bo przeważająca część dzieciaków z chęcią objadałaby się tylko słodyczami, a to zdrowe nie jest. W takim wypadku rodzic ma prawo, a nawet obowiązek ograniczyć takie jedzenie.
                            • taki-sobie-nick Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:07

                              > Rozpuszczenie odnoszę do tego co sama w tym wątku pisałaś, że rodzice powinni z
                              > adbać, żeby zawsze było to co dzieci lubią jeść.

                              A jeśli to, co "dzieci lubią jeść", jest akurat tym, na co nie stać rodziny? (do Verdany)



                              • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:33
                                taki-sobie-nick napisała:

                                > A jeśli to, co "dzieci lubią jeść", jest akurat tym, na co nie stać rodziny? (d
                                > o Verdany)
                                albo jest niezdrowe?
                      • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:07
                        verdana napisała:

                        > Tak. Obiad, nawet niesmaczny trzeba zjeść. Nalezy nauczyć dziecko, że je sie w
                        > szystko, do końca, smakuje czy nie. Bo ma sie nie zmarnować. Oczywiście, jeśli
                        > jest potrawa, za którą ktoś nie przepada, to jasne jest, ze nie będzie sie goto
                        > wać obiadu w kilku wersjach. Ale gotowanie czegoś, czego inna osoba nie znosi i
                        > zmuszanie do jedzenia, albo zmuszanie do zjedzenia kompletnie nieudanego obiad
                        > u to naprawdę przesada. Szkodliwa, bo nie powinno się jeść tylko dlatego, że kt
                        > oś nam kazał zjeść.
                        > Moje dziecko nie jadło niczego, w czym było mleko albo biały ser, albo śmietana
                        > , albo kefir. Niczego. Miało odruchy wymiotne. Powinnam zmusić do zjedzenia zab
                        > ielonej zupy, czy nie zabielać zupy? Jak dziecko osiągnęło wiek dojrzały, to ok
                        > azało się, że jest na mleko cholernie uczulone i bardzo słusznie nie brało go d
                        > o ust. Wybredne takie.

                        Ale cie ponosi oj ponosi.
                        Moja siostra tez nie jadła.
                        Jak rodzice gotowali to odlewali jej 2/3 porcje zupy, a do reszty dodawali śmietany.


                        Moja znajoma ma 5 dzieci i tak dzieci jedzą czasem to co nie jest ulubione, a jeśli jest cos co uwielbiają jedzą z dokładka. Cieżko utrafić jak sie mieszka z 9 osob zeby gotować tylko ulubione potrawy dla wszyskich każdego dnia.
                        Pytała ja kiedys o to, powiedziała ze gotuje zupa na 2 dni drugie codziennie. I jeśli ktoś cos nienawidzi to zjada zupe a drugiego nie, albo je malutka porcje.
                        Za to drugiego dnia jest jego ulubione danie i zjada wiecej niz inni.
                        • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:30
                          Toż piszę - nie gotować specjalnie, jak ktoś nie lubi może nie jeść. I nikt pretensji o niejedzenie nie ma. Nigdzie nie namawiam do gotowania dla każdego oddzielnie.
                          • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:33
                            verdana napisała:

                            > Toż piszę - nie gotować specjalnie, jak ktoś nie lubi może nie jeść. I nikt pre
                            > tensji o niejedzenie nie ma. Nigdzie nie namawiam do gotowania dla każdego oddz
                            > ielnie.
                            Tylko ze z takim podejściem jak twoje, to dziecko jadło by obiad raz w tygodniu lub raz na 9 dni (u nich w domu) , bo tylko raz w tygodniu trafi sie na cos co lubi.
                            Nie czujesz absurdu ?
                            • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:56
                              Jeśli rodzic gotuje tydzień pod rząd tylko to, czego dziecko nie lubi, to coś nie w porządku jest z rodzicem, nie z dzieckiem.
                              • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:04
                                verdana napisała:

                                > Jeśli rodzic gotuje tydzień pod rząd tylko to, czego dziecko nie lubi, to coś n
                                > ie w porządku jest z rodzicem, nie z dzieckiem.

                                Ojp weź kobieto zacznij czytać w rodzinie jest 5 dzieci bardzo stary dziadek, wiec jego tez musza uwzględniać. Nie napięć o niani/gosposi i rodzicach.
                                Czyli mniej wiecej raz w tygodniu jest ulubiona potrawa jednego z dzieci, No chyba ze lubi wszystko.
                                Masz bardzo emocjonalny stosunek do jedzenia, a to niedobrze.
                                • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:17
                                  Ulubiona potrawa to nie jest naprawdę zazwyczaj jedyna potrawa, którą dziecko jada. Mam emocjonalny stosunek do zmuszania kogokolwiek do jedzenia, albo uważania, że ma obowiązek jeść wszystko, bo to tylko dziecko i ma nie wybrzydzać.
                                  Nawet przy kilkorgu dzieciach wie sie zazwyczaj, czego dziecko nie je i wtedy naprawdę nie jest trudno ugotować na jeden dzień o jedną porcję więcej i dać dziecku w dniu, kiedy będą znienawidzone przez nie naleśniki z serem.

                                  • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:20
                                    verdana napisała:

                                    > Ulubiona potrawa to nie jest naprawdę zazwyczaj jedyna potrawa, którą dziecko j
                                    > ada. Mam emocjonalny stosunek do zmuszania kogokolwiek do jedzenia, albo u
                                    > ważania, że ma obowiązek jeść wszystko, bo to tylko dziecko i ma nie wybrzydzać
                                    > .
                                    > Nawet przy kilkorgu dzieciach wie sie zazwyczaj, czego dziecko nie je i wtedy n
                                    > aprawdę nie jest trudno ugotować na jeden dzień o jedną porcję więcej i dać dzi
                                    > ecku w dniu, kiedy będą znienawidzone przez nie naleśniki z serem.
                                    >

                                    Aha przy 9 osobach nie problem zeby ugotować jedna porcje wiecej hihi zabawiana jestes.
                                    No a co jeśli ulubiona sa naleśniki ? I dziecko moze jest 7 dni w tygodniu? Bo absolutnie nie mozna mu nakazać do spróbowania ziemniaków czy mięsa. Czyli u nas w szkole sama przemoc bo dzieci musza jeść.
                                    • truscaveczka Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 09:39
                                      Ano przemoc, przemoc. O istnieniu zaburzeń SI na przykład ludzie mają minimalne pojęcie. Mój syn nie zje pewnych konsystencji choćbym się skichała i użyła pełnego autorytetu, przemocy i rurki do tuczenia gęsi. Ma alergie rozmaite, czasem dotyka czegoś ustami i odkłada. Jego ojciec to samo. Córka przez długi czas nie była w stanie w siebie wmusić przetworzonych warzyw (poza fasolką szparagową), jadła tylko surowe, za to na tony. Jedyne dania obiadowe, jakie smakowały wszystkim w pewnym okresie to był rosół i ryba smażona. Koniec.
                                      I człowiek, który nigdy nie był w sytuacji, kiedy jego dziecko kilkuletnie nie je przez trzy dni albo stoi w kuchni pełnej żarcia i płacze, że nie ma w domu nic, co ono UMIE zjeść, będzie wpędzał w poczucie winy tych, którzy mają problemy realne, nie wyciągnięte z zadka.
                                      • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 09:56
                                        Oczywiście, że przemoc. Akurat zmuszanie do jedzenia jest przemocą.
                                        • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 19:26
                                          verdana napisała:

                                          > Oczywiście, że przemoc. Akurat zmuszanie do jedzenia jest przemocą.

                                          No to sobie tak dalej myśl.
                                          Hehe, bo nikt nie każde choremu jeść nabiału, nikt nie każde jeść surowego mięsa.
                                          Gotuje sie normalne rzeczy, mniej ulubione i każe sie dziecku zjesc porcje, zeby z głodu nie jeczalo i nie najadła sie goownianych rzeczy typu czekolada czy jogurty nafaszerowane cukrem i chemia.


                                          A w szkole zmuszają do spróbowania, ( mozna wypluć) zeby uczyć smaków i konsystencji.
                                          Jest dziecko które je tylko zmielone jedzenie, i tak karmi sie go na szybko ,odwracając uwagę, zeby mógł zyc, i nie poduczyć go do medycznego karmienia.

                                          Wiec sobie wymyślaj dalej.
                                      • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 19:33
                                        truscaveczka napisała:

                                        > Ano przemoc, przemoc. O istnieniu zaburzeń SI na przykład ludzie mają minimalne
                                        > pojęcie. Mój syn nie zje pewnych konsystencji choćbym się skichała i użyła peł
                                        > nego autorytetu, przemocy i rurki do tuczenia gęsi. Ma alergie rozmaite, czasem
                                        > dotyka czegoś ustami i odkłada. Jego ojciec to samo. Córka przez długi czas ni
                                        > e była w stanie w siebie wmusić przetworzonych warzyw (poza fasolką szparagową)
                                        > , jadła tylko surowe, za to na tony. Jedyne dania obiadowe, jakie smakowały wsz
                                        > ystkim w pewnym okresie to był rosół i ryba smażona. Koniec.
                                        > I człowiek, który nigdy nie był w sytuacji, kiedy jego dziecko kilkuletnie nie
                                        > je przez trzy dni albo stoi w kuchni pełnej żarcia i płacze, że nie ma w domu n
                                        > ic, co ono UMIE zjeść, będzie wpędzał w poczucie winy tych, którzy mają problem
                                        > y realne, nie wyciągnięte z zadka.
                                        >

                                        Nie wierze ze nic z tego co jest w domu nie da sie zrobic tego co dziecko dałoby rade zjesc.

                                        Hehe jako matka autystycznego syna, z zaburzeniami SI, i pracująca w szkole z tymi dziećmi wiem doskonale o czym
                                        Napisałaś. Nie znaczy to ze nie da sie tego przepracować lub znaleść złoty środek.
                                        Moj syn 3 lata jechał na danio, chlebie z masłem ziemniakami ubitymi i czasem jajko.
                                        Produkty w kolorze jasnym zoltym, wyładował z anemia. Na lekach.
                                        Do dzis potrafi w surowce znaleść maciupiego pomidora.
                                        I tak musi próbować nowe rzeczy, najwyżej wypluje.
                                        Zreszta sam zaczął próbować , wypluć i próbować co innego.
                      • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:29
                        verdana napisała:

                        > Tak. Obiad, nawet niesmaczny trzeba zjeść. Nalezy nauczyć dziecko, że je sie w
                        > szystko, do końca, smakuje czy nie. Bo ma sie nie zmarnować.
                        nie sądzę żeby matki gotowały na obiady nielubiane potrawy, sa poprostu potrawy lubiane bardziej i mniej, są potrawy które ktos bardzo lubi a inny w rodzinie mniej. Bez przesady z tym dogadzaniem! Nie chodzi o jedzenie potraw nielubianych tylko o pewien zdrowy rozsądek: jest obied, ktoś wydał pieniądze, ktoś poświecił czas i sie zjada! Czasem trzeba się dostosować do innych.

                        • verdana Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:38
                          Nie. Jak sie nie chce, to się nie zjada. Jedzenie tylko dlatego, żeby sie nie zmarnowało jest bez sensu i szkodzi zdrowiu. Oczywiście, że zazwyczaj dziecko je, co dają, ale może też nie zjeść. Nic sie nie stanie.
                          • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:56
                            verdana napisała:

                            > Nie. Jak sie nie chce, to się nie zjada.

                            tylko że za pare minut jest szukanie byle czego do zjedzenia i zapychanie byle czym. Natury nie oszukasz!
                    • mamma_2012 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:15
                      Po to się pytam, żeby nie wyrzucać. Przecież posiłki w domu to najczęściej wynik jakiś uzgodnień.
                      A co złego w tym, że ktoś zjada coś za czym nie przepada i o tym mówi? Trudno gotować oddzielny posiłek dla każdego.
                      • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:22
                        Ale też w przypadku dzieci gotuje się tak, by dzieci jadły zdrowo i różnorodnie. Każdy ma jakieś ulubione potrawy, inne lubi mniej, a jeszcze inne zje sporadycznie. Ale dorosły je, przynajmniej stara się jeść, różnorodnie, bo to najprostszy sposób by dostarczyć organizmowi potrzebnych składników.
                        • klamkas Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:26
                          My jemy różnorodnie i to co lubimy ;p
                        • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:42
                          oqoq74 napisał(a):

                          > Ale też w przypadku dzieci gotuje się tak, by dzieci jadły zdrowo i różnorodnie
                          > . Każdy ma jakieś ulubione potrawy, inne lubi mniej, a jeszcze inne zje sporady
                          > cznie. Ale dorosły je, przynajmniej stara się jeść, różnorodnie, bo to najprost
                          > szy sposób by dostarczyć organizmowi potrzebnych składników.

                          no właśnie! powinno się jadac tez róznorodnie w miarę możliwości i tego tez warto uczyc dzieci. Nie chodzi o to, żeby wpychać cos czego dziecko nie znosi ale uczyć, żeby zjadło coś nawet mnie lubianego ale ugotowanego bo. np. jakiś inny członek rodziny bardzo lubi. Jedzenie to tez pewne kompromisy. U mnie w domu często był krupnik bo wiekszosc rodziny go lubiła. Ja nie bardzo ale jadłam bo nie jestem pępkiem świata, ja tez miałam takie potrawy, których inni nie bardzo lubili. W ogóle mało mam takich potraw, których nie tknę, bo mama gotowała bardzo roznorodnie.
                          • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:49
                            MNie bardziej chodziło o walor zdrowotny. Syn przez jakiś czas miał niedobór żelaza. Wiadomo było, że trzeba w diecie uwzględnić produkty bogate w ten składnik i inne, które ułatwiają jego przyswajanie. I w tym momencie jedzenie konkretnych rzeczy jest istotne z punktu widzenia zdrowia. Alternatywą są problemy zdrowotne i leki, sztuczne witaminy itd. A jednak najłatwiej i najzdrowiej te witaminy i inne składniki pozyskiwać z jedzenia.
                            • mama303 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:58
                              oqoq74 napisał(a):

                              > MNie bardziej chodziło o walor zdrowotny.

                              mnie tez chodzi o walor zdrowotny. Różnorodnie jest zdrowiej!
    • klamkas Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:34
      No cóż... powiedziałabym, że u nas nieeeee, ale sama dostaję szału jak w lodówce nie ma kabanosów i jak w lodówce ich nie ma, to nie ma co przegryź,ć a iść po nie na pewno mi się nie chce. U nas niestety lodówka musi zawierać przegryzki, które nie wymagają obróbki, taki must have to kabanosy, oliwki, żółty ser, bardzo pilnujemy, żeby tych produktów nie brakło wink.
    • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 20:46
      Ja w ogóle nie pozwalam na pęchcenie po lodówce i szafkach i posilanie się bezpośrednio z nich. Posiłki jemy wszyscy razem, takie same, w tym samym czasie. Różnica między (wczesnym) nastolatkiem a młodszymi dziećmi jest taka, że nastolatek je dużo więcej.
      • klamkas Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:01
        W sensie jak domownik zgłodnieje między zgodnymi z twoim grafikiem posiłkami, to nie może sobie zrobić kanapki? Czy w takiej sytuacji każdy musi zjeść z nim? wink
        • verdana Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:12
          Ja w ogóle nie rozumiem. Nastolatek chce coś zjeść, zagląda do lodówki, nic mu nie odpowiada. Nie je. Nie leci z pretensjami do rodziców, nie wymaga zakupu kawioru, ba - nawet kasy na to, by kupić sobie co innego. Matka ma pretensję,z ę syn nie je tego, co jest w lodówce, lubi czy nie, bo jak otworzył lodówkę to ma obowiązek zjeść chleb z dżemem, choćby ochoty nie miał. Wiecie, że nie rozumiem. Nie rozumiem pretensji, że po prostu nastolatek nie je tego, czego nie chce jeść i nie zgłasza przy tym szczególnych pretensji. Nie rozumiem, dlaczego nie mozna robić zakupów nieco częściej, tak, aby w lodówce nie było pusto i było coś, co nastolatek lubi. Nie rozumiem pretensji, że dziecko jest wybredne, jeśli nie domaga sie szykowania mu specjalnych potraw, tylko po prostu nie je,czego nie lubi. Tego, że nastolatek nie może zjeść niczego bez pozwolenia matki i ma prawo jeść tylko w wyznaczonych porach też nie rozumiem. Natomiast coraz bardziej rozumiem, dlaczego nastolatki są stale wściekłe i sie buntują.
          • korniz Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:50
            ja nie rozumiem jak mozna nie zjesc kanapki z czym kolwiek jesli jest sie glodnym.Jako nastolatek pokazuje bunt bo jesc nie bedzie to dla mnie absurd.I tez go olewam ,i nie mam zamiaru rozpieszczac .Zamist cieszyc sie ze nie mieszka w afryce i nie musi walczyc o okruchy to jeszcze ma pretensje ze z lodowki sie nie wysypuje.Nastolatki nie maja poczucia pokory i to nie tylko chodzi o jedzenie.
            • verdana Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:20
              A ja rozumiem świetnie. Często wolę być głodna, niż zrobić sobie kanapkę. Co ma to wspólnego z rozpieszczaniem? Nie wymagam od nikogo, aby mi coś zrobił, ten chłopak także nie. Pokora ma polegać na tym, ze nie nie mam ochoty ani na to, co jest w domu, ani nie chce i się z tego przyrządzać kanapki, ale dla umartwienia jem i tak?
              • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:29
                Co Ty wymyślasz? Jaka pokora? Często takie zaglądanie do lodówki nie jest związane z głodem tylko np. komuś się nudzi.
                • lokitty Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:12
                  Albo ma apetyt na coś. Co w tym złego?
                  • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:36
                    Nic, tylko dorabianie do tego zaraz całej historii, że dzieci zmusza się do jedzenia czego nie lubią, że nie dba si o to by zawsze były smakołyki itd. to jest przesada. Po prostu.
                    • lokitty Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:39
                      No to ja sobie nie wyobrażam, żeby w domu pełnym ludzi w lodówce był tylko ser, dżem i jajka wink.
                      • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:24
                        Przecież napisała, że przed zakupami.
                        Wychodzi na to, że to kolejny wątek, w którym co druga musi podkreślić jakie to wysokiej jakości jedzenie ma w lodówce i jak bardzo różnorodne. Paranoja.
              • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:18
                verdana napisała:

                > A ja rozumiem świetnie. Często wolę być głodna, niż zrobić sobie kanapkę. Co ma
                > to wspólnego z rozpieszczaniem? Nie wymagam od nikogo, aby mi coś zrobił, ten
                > chłopak także nie. Pokora ma polegać na tym, ze nie nie mam ochoty ani na to, c
                > o jest w domu, ani nie chce i się z tego przyrządzać kanapki, ale dla umartwien
                > ia jem i tak?

                Jakby przyszła wojna i musiałbyś jeść co jest to bys umarła z głodu? Bo nawet głodna nie ruszysz czegoś czego nie uwielbiasz?
                • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:33
                  Wiesz, chwilowo nie ma wojny. I ludzie "głodni" nie są głodni, tylko mają ochotę coś zjeść - bo słowo "głodny" ma faktycznie dwa znaczenia. A moja matka, która cudem nie umarła z głodu w czasie wojny o dziwo, wcale nie je wszystkiego - często własnie nie chce jej sie zrobiś sobie czegoś do jedzenia, albo narzeka, ze nic nie ma takiego, co by chętnie zjadła. Mówienie dziecku "Zjedz zupkę, bo ludzie w Afryce głodują" jest jednym z najgłupszych rodzicielskich zdań.
                  • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:11
                    verdana napisała:

                    > Wiesz, chwilowo nie ma wojny. I ludzie "głodni" nie są głodni, tylko mają ochot
                    > ę coś zjeść - bo słowo "głodny" ma faktycznie dwa znaczenia. A moja matka, któr
                    > a cudem nie umarła z głodu w czasie wojny o dziwo, wcale nie je wszystkiego - c
                    > zęsto własnie nie chce jej sie zrobiś sobie czegoś do jedzenia, albo narzeka, z
                    > e nic nie ma takiego, co by chętnie zjadła. Mówienie dziecku "Zjedz zupkę, bo l
                    > udzie w Afryce głodują" jest jednym z najgłupszych rodzicielskich zdań.

                    To spytaj jej co jadła w czasie wojny ? Moze dlatego ze wtedy musiała jesc z przymusu teraz je tylko co lubi.
                    I stad moze przekazała ci taki stosunek do jedzenia.

                    Ja tez nie jem wszytkiego, ale zjem kanapkę z serem bo na obiad jest ryba której nienawidzę. A głodna jestem.
                    A otwierając lodówkę widzę ze cos w niej jest do jedzenia, tyle ze ja nie mam na to ochoty.
                    Tyle ze z takimi zachciankami jest najtrudniej sobie poradzić. Bo moja lodówka to nie supermarket, i trzeba złożyć zamowienie.
                    • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:19
                      Twoje pojęcie, co jadło sie "w czasie wojny" umierając z głodu jest co najmniej świadectwem kompletnej niewiedzy. Ludzie w obozie koncentracyjnym nie jedli "z przymusu" tylko byli gotowi zabić za zgniły ziemniak.
                      A co do jedzenia przekazała mi bardzo dobrą radę - że sie nie je, jak sie nie ma ochoty. I nie je tylko dlatego "ze jest" i trzeba skończyć, aby sie nie zmarnowało.
            • naplaze Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:23
              >ja nie rozumiem jak mozna nie zjesc kanapki z czym kolwiek jesli jest sie glodnym. Jako nastolatek pokazuje bunt bo jesc nie bedzie to dla mnie absurd

              Można być głodnym po prostu, można być głodnym na coś konkretnego = organizm ma niedobory jakiejś witaminy czy minerału i się ich domaga. Podobnie funkcjonują tzw. zachcianki ciążowe. Jeśli nastolatek często nie może znaleźć w lodówce tego, co by chciał - zastanowiłabym się, czy wasza dieta nie jest zbyt monotonna i czy nie doprowadza do jakichś awitaminoz.
            • lokitty Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:12
              Po prostu może faktycznie nie lubi tego, co akurat zostało w lodówce...
              Ja np. nie lubię wędlin, nawet najlepszych.
              Jak nie mam sera żółtego, to siedzę i patrzę z bólem we wnętrze lodówki wink.
              Nie jestem nastolatką.
          • jolunia01 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 16:12
            verdana napisała:

            > Ja w ogóle nie rozumiem. Nastolatek chce coś zjeść, zagląda do lodówki, nic mu
            > nie odpowiada. Nie je. Nie leci z pretensjami do rodziców, nie wymaga zakupu ka
            > wioru, ba - nawet kasy na to, by kupić sobie co innego. ...

            W poście startowym było wyraźnie napisane: otwiera lodowke i mowi nie jem bo nic nie ma do jedzenia. oraz zawsze cos tam jest:jajka ser zolty dzem maslo ogorek

            Ja też nie rozumiem. Ani smarkacza, ani ciebie.

            ..." Nie rozumiem, dlaczego nie mozna robić zakupów nieco częściej, tak, aby w lodówce nie
            > było pusto i było coś, co nastolatek lubi."...

            Można, nawet codziennie, tylko nie ma potrzeby - w opisywanej lodówce nie było pusto. A co do "coś, co nastolatek lubi" - nie wiem, czy wtedy nie protestowaliby inni domownicy, zwłaszcza, że taki nastolatek może lubić wyłączne nutellę. Znam takie nastoletnie pachole, któremu słoik nutelli na dwa posiłki wystarcza.
            • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:02
              No tak, wiadomo, kazdy nastolatek powinien wyrażać sie precyzyjnie "Nie jem, bo w lodówce nie ma niczego na co mam w tej chwili ochotę". Inaczej dorosły nie zrozumie. Ja nie jem masła i szynki. Jak w lodówce jest masło i trzy rodzaje szynki, to dla mnie nie ma w niej nic do jedzenia. No i oczywiście, wiadomo, nastolatek jest zły. Jak sie nie kupuje tego, co lubi, to złośliwie wybrzydza i nie je. Jak mu sie da, to co lubi, to złośliwie zje.
        • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 23:33
          Grafik jest wspólny, nie mój. Ja jestem wręcz najbardziej elastyczna godzinowo, ze względu na charakter pracy. Nie podjadamy kanapek ani samych obkładów między posiłkami, to zbyt sycące, młodsze dzieci by nie zjadły warzyw na obiad. Można zjeść owoc, jeśli ktoś już nie może wytrzymać.
          • klamkas Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 23:56
            A jak ktoś nie lubi słodkiego smaku? Może zjeść paprykę, albo kiszonego ogórka, czy nie bardzo? wink

            PS. Bardzo mnie ciekawi jak to robicie (w sensie organizacyjnym - rodzice pracują, dzieci się uczą). Wychodzicie wszyscy o jednej porze i o jednej wracacie? Nie macie po powrocie żadnych innych aktywności? (bo my mamy w miarę stały rytm życia, ale nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy jadać tylko razem - nie da się tego zrobić, chociaż jest nas tylko troje).
            • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:21
              U nas wszyscy niestety lubią słodki smak. Więc słodycz poobiednia przysługuje dopiero po zjedzeniu odpowiedniej ilości warzyw i białka.
              Oczywiście, że nie da się w tygodniu jadać tylko wspólnie całą rodziną. Dzieci jedzą śniadanie i pierwszy obiad w szkole i przedszkolu (wspólnie z innymi dziećmi), ale rytm pozostaje podobny. Obiad szkolny jest ok. 3 godziny przed wspólnym domowym. Dłuższe treningi, zaburzające rytm posiłków ma tylko nastolatek - to już trochę bardziej skomplikowane, bo trzeba się wstrzelić z posiłkiem tak, żeby przed miał jeszcze zapas energii, ale już nie pełny brzuch. Nie zmienia to faktu, że po powrocie z treningu też nie pęchci po szafkach w poszukiwaniu smakołyków tylko dostaje zbilansowany posiłek.
              Młodszy syn ma też 2 dłuższe treningi tygodniowo, ale jego sport jest bliżej domu.
              U nas ten system się sprawdza - nie nawracam na niego jako na jedynie słuszny, tylko podaję wątkodajce jako sugestię.
              • verdana Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 14:42
                Ale zdajesz sobie sprawę, ze słodycze jako swoista nagroda za zjedzenie obiadu powodują, że coraz bardziej dzieci lubią słodycze, a coraz mniej to, co zjeść muszą, aby tą poobiednią słodycz dostać?
                • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:52
                  Nigdy nie nagradzam/nie karzę jedzeniem/brakiem jedzenia i nigdy nie zmuszam do jedzenia. Deser po zbilansowanym posiłku to tylko następstwo czasowe. Nie obserwuję zwiększenia apetytu na słodycze od ich ograniczania, nie kupuję tej teorii.
                  Zauważcie, że ja was do niczego nie namawiam - podjadajcie sobie swoje kabanosy z lodówki i ciastka z szafki między posiłkami na zdrowie! U nas między posiłkami tylko surowe owoce.
              • klamkas Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:40
                Tak czy inaczej - zakaz jedzenia poza wyznaczonymi posiłkami jest dla mnie formą przemocy.
                • zuleyka.z.talgaru Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 19:53
                  Dokładnie.
                • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:13
                  Nie ma zakazu jedzenia - leżą owoce. Jest zakaz myszkowania między posiłkami po lodówce i szafkach i wyżerania z nich tego, na co się ma akurat ochotę. To dwie różne rzeczy.
                  W ogóle wszelkie zasady współżycia społecznego są formą przymusu - trzeba się dostosować, bo inaczej człowieka spotykają sankcje społeczne. Dostosowanie się do innych i niewyżarcie im kabanosów z lodówki może być bolesne i przykre, ale przykrość tę odczuwa się dużo mniej dotkliwie, jeżeli ma się nawyk niewyżerania kabanosów, a poza tym niewyżarcie zapewnia gwarancję, że nikt inny NAM tych kabanosów nie wyżrewink
                  Poza tym akurat mam sportowców i oni coś-tam już o żywieniu wiedzą z innych źródeł, więc nie ma raczej sprzeciwów.
                • 3-mamuska Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 22:27
                  klamkas napisała:

                  > Tak czy inaczej - zakaz jedzenia poza wyznaczonymi posiłkami jest dla mnie form
                  > ą przemocy.

                  Aha czyli w szkole i w przedszkolach to przemoc wobec ludzi bo musza czekać na pory posiłków hehe, zabawne jesteście. A i na niemowlakach tez sie znęcają dając im mleko co 2-3 godziny. (Butelkowe)
                  U mnie tez tak kiedys było, jak dzieci były młodsze to nie buszowały po szafkach, bo nie dosięgały. Posiłki były o stałych porach. Plus jakis deser po obiedzie. Jedliśmy zawsze razem , oprocz meza bo wracał pozno.

                  Fakt ze teraz odpuściłam. Bo czasem sie z obiadem sie nie wyrobie.Ale staram sie robic tak zeby posiłek był na czas powrotu ze szkoły.
                  To samo ze śniadaniem, nie jedzą kabanosów z lodówki skoro robię kanapki ,w szkole lunch , i żadne dziecko na boisku szkolnym z jedzeniem nie biega , i na lekcjach nie je. No chyba ze jest to dziecko na tyle chore ze trzeba sie dostosować.
                  • klamkas Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 23:04
                    Masz problem z interpretacją czytanego tekstu w jego kontekście, czy ogólnie z rozumieniem tekstu czytanego?
      • konsta-is-me Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:16
        Nie może nic zjeść między posiłkami??
        Bezpośrednio z lodówki nie, czyli jak?
        Posiłku też nie może sobie przygotować?
        Masakra.
        • paloma_blauwinder Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 23:46
          Posiłki są co 3-4 godziny, same w sobie też coś trwają. A człowiek nie koń, nie ma układu pokarmowego przystosowanego do ciągłego pobierania pokarmu. Oczywiście, że nastolatek (i nie tylko) może przygotowywać posiłki/pomagać w przygotowaniu, ba, wręcz musi. Ale nie tylko dla siebie, a dla całej rodziny.
      • miruka Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:34
        fajny ten wątek, ja też słyszałam takie uwagi nad lodówką, teraz pomyślę - nie jestem sama. ale pilnowanie żeby były jajka, ser szynka i pieczywo tostowe pomaga. Bo kabanosy lubi tylko jedna z córek więc ...
      • morekac Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 05:11
        Jak bardzo wczesny ten nastolatek? Może jeszcze nie jest na etapie, że się zbuntuje z tego powodu... Moja własna córcia, od zawsze uznawana za niejadka, wymiatała w pewnym czasie lodówkę (oczywiście z produktów jedzonych przez nią)...
    • rosapulchra-0 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 21:08
      Zdarza się im powiedzieć, że nie ma nic do jedzenia, choć lodówka pełna. Wtedy stosuję matodę - idz do sklepu i kup. Za swoje. Najczęściej działa wink
      Ale samej zdarza mi się nie zjeść nic, bo albo są to rzeczy dla mnie niedozwolone, albo nie mam na to, co jest w lodówce, ochoty. Jednak nie biegnę do sklepu, bo zwyczajnie mi się nie chce wink
    • aya-breya Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:12
      Nie, moje jeśli muszą coś zjeść między posiłkami to robią sobie sami. Ale u mnie lodówka zawsze jest po korek, jak np kabanosy zjedzą jednego dnia to na drugi są kupione, kto zjada ostatnią sztukę ten pisze na kartce na lodówce co dokupić i ktoś na drugi dzień uzupełnia produkty z listy.
    • kropkacom Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:21
      Troll.
    • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 22:27
      Dopiero co kilka dni temu był wątek, w którym udowadniano, że rodzic jest od wychowywania i powinien wyznaczać granicę. A tutaj okazuje się, że nastolatek powinien mieć zapełnioną lodówkę po brzegi tym co lubi, bo zjedzenie kanapki z serem, który aktualnie jest, czy też dżemem albo wędliną, to utrudnianie życia.
      A za dwa dni znowu powstanie wątek o tym, jak to ematki w czasach młodości, gdy zaczynały życie na swoim zajadały się chlebem z dżemem.
      Serio? To taki problem jak jednego dnia, nie ma w lodówce ulubionych smakołyków nastolatka? Jak jest kilka rzeczy do wyboru?
      • rosapulchra-0 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 00:09
        Zwracam szczególną uwagę na wpisy tris w tamtym wątku i w tym.
    • kalina_lin Re: nastolatek i lodowka 15.10.16, 23:44
      >>Pamietam moje zycie jako dziecko czy jako nastolatka zawsze jadlo sie to co bylo bez narzekania i szemrania

      Ja tak nie miałam. Zawsze miałam silnie sprecyzowny gust żywieniowy i były rzeczy których nie tykałam.
    • feniks_z_popiolu Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 06:03
      Momenty "nie ma w lodówce nic do jedzenia" przechodzą u mnie i nastolatki i mąż i też czasami ja. Tylko wszyscy jakoś inaczej smile Mąż mówi zjadlbym coś. OK ,bierz co chcesz. Nastolatki z fochem znowu nic nie ma do jedzenia. I ten ton wpędza mnie w chwilowe poczucie winy. Ale wystarczy uodpornić się na niego. I znów życie jest piękne...Ostatecznie nie jestem magazynem rzeczy wszystkich, nie da się po prostu przewidzieć wszystkich zachcianek.Tym bardziej, że gusty się zmieniają. Do wczoraj zupa cebulowa i żółty ser były niejadalne. Wczoraj foch bo nie ma żółtego sera ! No ludzie...
      U mnie z nastolatkami jest natomiast problem obiadokolacji. Teoretycznie o ustalonej i zaakceptowanej przez wszystkich porze. Tymczasem praktyka...szlag mnie trafia... mamo jadłem na mieście, mamo będę 2 godziny później, mamo jadłem już u Marcina, mamo nie mam ochoty na...A ja latam z tymi garami. I zastanawiam się gotować im czy nie gotować oto jest pytanie.
    • vaikiria Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:35
      No to niech nie je. Widocznie nie jest aż taki głodny. W czym problem?
    • lola211 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:37
      Moja córka tez tak ma.
      I ja równiez.
      Jesli nie ma tego na co mamy ochote, wolimy nie zjesc nic.Napiję sie herbaty i juz.
      A juz zapychanie sie chlebem w ogóle nie wchodzi w gre.
      Ma to swoje duze plusy- nie podjadamy miedzy posilkami.Zawsze jest cos na sniadanie, jest przygotowany obiad i kolacja.
      Nauczylam sie nie kupowac przegryzek, wiec wiemy ze nalezy jesc solidny posilek by głod pomiedzy nie groził.
      • kouda Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 14:46
        Moj nastolatek po lodowce nie buszuje wcale, ani tym bardziej nie narzeka, dziwne
        Ale faktycznie od posilku do posilku nie podjada
        W sumie my tez nie
        Wiekszosc przegryzek typu jogurty czy cos tam mi sie przeterminowuje niestety
    • agniesia331 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 13:49
      Ser i jajka,dżem,m iod to jadą moj maz,jesli on chce mieć w lodówce takie rzeczy,to ja uważam za słuszne,by syn miał rzeczy,ktore on lubi,a lubi szynkę,ogorki kabanosy,jogobelle,jogurty do picia. Doceni też kotlet i ryz z obiadu-zawsze! Ja lubię zupy kremy ,fetę,camembert. Wiedząc,ze mam tylko pozycję dla męża zrobilabym młodemu omlet lub wyjęła frytki z zamrażarki do piekarnika. Pokazując mu co można wyczarować z zawartości lodówki. Ale u nas po prostu są rzeczy w lodówce takie jakie lubią wszyscy.
      • agniesia331 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 14:03
        A wymiatanie po nocy mnie męczy strasznie,,bo wymiata soki,jogurty,kabanosy,a potem mówi,ze nic nie ma. Nie jestem w stanie się przemoc do zakupów supermarkeciw częściej niz raz na tydz a wiadomo,ze tam jest najwięcej tego,co wymiata
      • vaikiria Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 14:06
        Wiesz, u nas w lodówce też jest sporo rzeczy, które lubię. Ale jedyna rzecz na jaką mam teraz ochotę to parówki zapiekane z serem i pomidor z majonezem i cebulką. A że składników nie ma to trudno. Gdyby chodziło o głód a nie zachciankę to bym sobie np. jajecznicę zrobiła, albo zjadła kanapki.
        • niutaki Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 21:11
          Moja nastolatka ma to samo, sa w domu przynajmniej dwa rodzaje wedlin, zolty ser, jajka, jakis twarozek, prawie zawsze wedzona ryba, parowki, pomidor, ogorek, dzem, pieczywo tez, a ona dzwoni do mnie: jak bedziesz wracala z pracy to kup mi cos do jedzenia wrrrrrrrr. Czasem mnie to doprowadza do szalu. A co do wybrzydzania lub nie, to ja tez lata 70 i nigdy, nigdy nie jadlam: salcesonu, flakow, jakichs nereczek, watrobki i innych tego typu rzeczy, rodzice mnie nigdy nie zmuszali i ja tez nie zmuszam moich dzieci do jedzenia tego, czego wiem, ze nie lubia.
    • ana119 Re: nastolatek i lodowka 16.10.16, 20:57
      Nic nie wiadomo o waszych posiłkach i porach "karmienia". Mnie takie przegyzkii pomiędzy posiłkami denerwują. Wyjdanie kabanosow sera czy plastrów wędliny prosto z lodówki. Kanapki miały być zamiast kolacji czy przed kolacją? Bi może nastolatek sam ma sobie robić ta nieszczęsna kolacje i to jest deprymujace kiedy nie ma tego co lubi. Konflikty biorą się z tego w jakiej formie rodzina komunikuje się. Czy potrafią rozmawiać szczerze. Mam z dzieciństwa uraz do słów ze w lodówce jest wszystko tylko ze było tam wszystko co lubiła moja mama. Nie było dbania o to ze ktoś lubi pasztet a drugi zywiecka tylko to sama uznała za odpowiednie. Teraz czasy są inne ale rozmawiamy szczerze i nie ma problemu powiedzieć miałam ciężki dzień i jutro będa zakupy a też można zrobić jajecznice czy jajko na miękko;0
    • an.16 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 08:47
      Moja nastolatka ma to samo, sa w domu przynajmniej dwa rodzaje wedlin, zolty ser, jajka, jakis twarozek, prawie zawsze wedzona ryba, parowki, pomidor, ogorek, dzem, pieczywo tez, a ona dzwoni do mnie: jak bedziesz wracala z pracy to kup mi cos do jedzenia wrrrrrrrr. Czasem mnie to doprowadza do szalu.

      I to jest ten "wybór", który przeciwstawiasz flakom czy baraninie? daruj, ale proponujesz byle co, jakąś nędzną garmażerkę, które trudno nazwać jedzeniem. Gdyby moje dziecko miał sobie zrobić z tego posiłek, to wcale by mnie zdziwiło, że mówi, ze nic nie ma Bo faktycznie nie ma nic.
      • astramastra Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 09:19
        moja 9 -letnia córka też czasem ma tak, że zaglądając do lodówki nie wie co chce.Bywa,że mnie to denerwuje no bo przecież tyle tam rzeczy, ale rozumiem ją,też tak miewam coś bym zjadła ale nie wiem co.Mąż patrząc na składniki w lodówce widzi tylko składniki, ja patrząc na te same składniki mam zazwyczaj wizję dania/ przekąski, ale tez nie zawsze.Czasem tak jest,że zjadłoby się coś czego nie ma albo coś ale nie wiadomo co.
        • yvona73pol Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 10:39
          Alescie pojechaly wink

          A post zalozycielski byl tak banalnie prosty. Syn ma tzw glod przelykowy, znaczy cos by zjadl, ale niekoniecznie sie wylacznie pozywil. Stad jego marudzenie, przypuszczam ze w strone mamy, z nutka pretensji w glosie.
          W zwiazku z czym matka, bardzo mozliwe, ze uznajaza zasade "nie jestes glodny to nie jedz" dostala chwilowego irytensa i pomyslala sobie przez moment o rozpuszczeniu dzisiejszej mlodziezy wink no juz przeblysku mysli nie mozna miec? wink
          A forum juz elaboraty przemocow0 psychologiczne rysuje big_grin
          • oqoq74 Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 10:46
            Prawda? Po prostu żenujące doszukiwanie się problemów, tak gdzie ich nie ma.
      • niutaki Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 13:33
        an.16 napisała:
        > I to jest ten "wybór", który przeciwstawiasz flakom czy baraninie? daruj, ale p
        > roponujesz byle co, jakąś nędzną garmażerkę, które trudno nazwać jedzeniem.
        nigdzie nie napisalam, ze przeciwstawiam zawartosc mojej lodowki flakom smile tejket izi, czesc mojej wypowiedzi dotyczaca tych produktow dotyczyla "wybrzydzania". Czytasz, czy tak tylko przyp..... sie bez powodu?
    • feniks_z_popiolu Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 10:41
      W sumie to dzięki za ten wątek autorce i wszystkim tutaj się wypowiadającym. Utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie warto się spinać akurat w kwestii jedzenia. O ile naturalnie nie jest to tylko i wyłącznie jedzenie śmieciowe smile
    • dziennik-niecodziennik Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 11:15
      nastolatki jak nastolatki, mój mąż taki jest!
      ale to francuski piesek, wiecej rzeczy nie je niż je.
    • hallbera.jarlakappi Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 18:10
      ja mam tak ostatnio z pieczarkami
      są pieczarki - jest co jeść ( choćby były tylko pieczarki)
      nie ma pieczarek - nie ma co jeść
      • miruka Re: nastolatek i lodowka 17.10.16, 18:45
        ja też dziękuję za wątek, uświadomił mi że bywałam w tej sytuacji i zaczęłam jej unikać pilnując zaledwie kilku rzeczy choć wiadomo zdarzają się wpadki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka