Dodaj do ulubionych

jak bardzo...?

24.10.16, 13:37
Mąż oznajmia, że ma w weekend męską imprezę. Mimo wcześniejszej deklaracji, że tylko na chwilę na drinka, wraca z niej kompletnie zalany o 6.30 rano. Żona tknięta złym przeczuciem przegląda jego listę połączeń i znajduje połączenia z 2.00 w nocy wykonane do Ani. Ania okazuje się znacznie młodszą znajomą męża, z którą parę dni wcześniej zgadał się, że będą imprezować w tym samym czasie i postanowili się na chwile spotkać na mieście. Taka jest wersja męża opowiedziana na drugi dzień rano. Oczywiście przed imprezą o żadnym spotkaniu ze znajomą nie wspominał. Jak bardzo powinna się wkurzyć jego żona?
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: jak bardzo...? 24.10.16, 13:40
      Dostaniesz całe spektrum odpowiedzi - od wzburzenia, że grzebałaś mu w telefonie, po radę "wystaw walizki".
    • triss_merigold6 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 13:42
      Bardzo.
      Najpierw bym zapytała czy pana Bóg opuścił i co mu strzeliło do głowy, żeby znienacka spotykać się z "koleżanką" w środku nocy.
      • oqoq74 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:37
        Haha, Triss, Ty i argument "czy Cię Bóg opuścił"?
    • default Re: jak bardzo...? 24.10.16, 13:43
      Jak bardzo powinna się wkurzyć ? Cóż to za pytanie. Albo się wkurzyła, albo nie.
      Sugerujesz odgrywanie jakiejś sztucznej scenki przed mężem, w celach strategicznych ?
      Jeśli tak, to powinna się wkurzyć bardzo smile
      • poppy_pi Re: jak bardzo...? 24.10.16, 13:52
        Tak jakoś mi się to pytanie postawiło smile Chodziło bardziej o: jak bardzo Ty byś się wkurzyła w takiej sytuacji?
        • default Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:04
          Zabiłabym suspicious
          • oqoq74 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:38
            A potem usmażyła i zjadła z chlebkiemsmile
            • default Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:00
              E, nie, rzuciłabym psom na pożarcie. Nie moim (jeszcze by im zaszkodziło!) - sąsiada.
    • milka_milka Re: jak bardzo...? 24.10.16, 13:59
      Baaaaardzo!
    • bywalec.hoteli Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:20
      pytanie co robił przez 4,5 godziny
    • porzadkoodporna Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:26
      A żona dzwoniła do męża czemu go tak długo nie ma? No bo rozumiem jeśli mąż deklarowałby całonocną imprezę to żona nie chce wyjść na upierdliwca. Ale jeżeli mąż deklarował "na chwilę" to żona między 23.00 a 1.00 (w zależności od tego kiedy się impreza zaczęła) nerwowo wydzwania do męża czy aby nie leży gdzieś biedny, pobity pod mostem albo w rowie i jeżeli mąż odbiera to żona go przywołuje do porządku a jeżeli nie odbiera to już na tym etapie żona wkurza się bardzo i strzela takiego focha, że mąż się przez co najmniej tydzień nie pozbiera wink
    • anika772 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:27
      To zalezy jakie podejście ma żona do niewierności swojego męża.
    • lauren6 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:29
      To wszystko zależy od tego jak bardzo żonę wkurza fakt, że mąż bzyka lub chce bzykać Anię na boku i wymyśla nie trzymajaca się kupy historię, by to ukryć.
    • gama2003 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:36
      Oj, baaaardzo.
      W sytuacji wręcz przeciwnej, kiedy żona z babskiej zakrapianej imprezy ciemną nocą wydzwania atrakcyjnego kumpla i cichaczem się z nim spotyka ,osobą mocno wkurzoną ( delikatnie rzecz nazywam ) byłby mąż ? Czy też uznałby to za spontaniczną, imprezową zmianę planów ?
    • rysiowa85 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:37
      kiepsko skoro panu mężowi nawet nie chce się utrzymywać pozorów.
      To on nie może kulturalnie, czyli w godzinach pracy zdradzać cię z Anią
    • isanek Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:40
      Połączenia? więcej niż jedno połączenie? i odebrane przez Anię?
    • oqoq74 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:41
      A jak ematki napiszą, że ich mężowie robią podobnie, to się uspokoisz? I nie będziesz wkurzać?
    • spanish_fly Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:42
      Chyba bym się przeniosła do innego pokoju. Może bym się sama umówiła z kimś na drinka. Co dalej to by zależało do zachowania męża.
    • danaide Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:45
      A tak z innej beczki...
      Czy małżeństwo zawsze zawiera w sobie element pilnowania faceta - i siebie takżewink?

      Czy korzyści równoważą te straty?


      • mariola233 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:49
        Trzeba zbadać mu tarczycę
        • default Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:02
          A ją wysłać na terapię (biegusiem), gdyż jest współuzależniona.
          • oqoq74 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:06
            Od tarczycy?
            • default Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:09
              A kto ją tam wie. Grunt żeby poszła na terapię.
      • anika772 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 14:53
        Pilnowania to nie, to jednak upokarzajace. Ale element czujności i szybkiego reagowania, jak najbardziej.
      • porzadkoodporna Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:10
        Ale jakie straty? Przecież przyłapywanie faceta na różnego rodzaju niecnych uczynkach to czysta rozrywka wink

        A tak serio to nie - nie zawsze. Wszystko zależy od poziomu zaufania i poziomu tolerancji względem wykroczeń na które można przymknąć oko. I chyba jeszcze ogólnej atmosfery w związku bo jak w małżeństwie są kucyki rzygające tęczą na obłoczki z waty cukrowej to nikt nie szuka zrozumienia/pocieszenia/akceptacji/przygody/szczęścia gdzie indziej. Pilnowanie męża/siebie pojawia się wtedy kiedy istnieje uzasadniona obawa, że coś może być nie tak. Możliwe, że pojawia się sporadycznie w każdym związku ale chyba nie powinno być jego stałym elementem.
      • biotonne Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:26
        > Czy małżeństwo zawsze zawiera w sobie element pilnowania faceta - i siebie takż
        > ewink?

        Tak, samokontrola generalnie w stosunkach miedzyludzkich jest dosc wazna - pilnowanie siebie aby nie zranic innych, nie przekroczyc granic. A pilnowanie faceta? Hm...Zdefiniuj pilnowanie? smile
      • oqoq74 Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:33
        Pilnować to można dziecko, żeby sobie krzywdy nie zrobiło. A dorosły człowiek i tak zrobi co chce.
    • triismegistos Re: jak bardzo...? 24.10.16, 15:37
      Chociaż ostatnimi czasy rzadko zdarza mi się całonocnie balować to pamiętam, że podczas imprezowania na mieście zdarzało mi się w środku nocy zdzwaniać i spotykać ze znajomymi płci obojga. Aż do dzisiaj nie wiedziałam, że sypianie z nimi w takich okolicznościach było obligatoryjne.
      • spanish_fly Re: jak bardzo...? 24.10.16, 16:12
        Mój mąż też ma koleżanki i spotyka je na koncertach czy imprezach, ale taka kombinacja: wyjście rzekomo z kolegami na szybkiego drinka, a potem nocne zdzwanianie się z kobietą, o której pierwszy raz słyszę i powrót w stanie bardzo nietrzeźwym o szóstej rano to byłoby za dużo nawet jak na moją tolerancję.
    • kaz_nodzieja Re: jak bardzo...? 24.10.16, 16:20
      Jak jest hipsterem poczęstuj go ciasteczkiem z glutenem, to ostatecznie zakończy Twoje rozterki.
    • lilyrush Re: jak bardzo...? 24.10.16, 16:29
      w nocy upewniałabym sie, ze nic mu sie nie stało. Rano za to nie przyszłoby by mi do głowy grzebać w jego telefonie. Telefon, mail, poczta sa prywatne i dla mnie święte. Jeden facet z mojego życia wyleciał za przegrzebanie mojego telefonu.
      Armagedon byłby za głupotę oraz narażanie mnie na niepotrzebne nerwy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka