Dodaj do ulubionych

Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy...

30.09.04, 20:19
Hej
Właśnie sobie przypomniałam. Pracowałam kiedyś w serwisie znanej firmy
telekominukacyjnej.
Miałam liczne obowiązki między innymi przyjmowanie sprzętu do naprawy wg
określonej procedury. Kiedy ktoś przynosił sprzęt, musiałam np. zapytać jakie
są objawy sugerujące, że rzecz się zepsuła.
Pewnego dnia przyszła elegancka kobieta. Tzn. elegancka z ubioru, bo co do
kultury...
Poprosiłam grzecznie o imię i nazwisko, nr telefonu (wypisywałam kwit), w
końcu zapytałam co się złego dzieje ze sprzętem (to był telefon), czy nie
działa sekretarka, czy przerywa, a może słychać szumy itd. W tym momencie
kobieta nie wytrzymała i wrzasnęła: A co to panią obchodzi?????
Zdębiałam dokumentnie. Zresztą nie tylko ja, ale również inni pracownicy.
Ja oczywiście rozumiem, że nie trzeba się na tym znać, ale skoro uznała, że
telefon nadaje się do naprawy, to musiała mieć jakiś powód. Nic nie dało
grzeczne tłumaczenie (my powinniśmy wiedzieć co nie działa, owszem, ale chyba
można powiedzieć co złego się dzieje). Rozpętała się niezła awantura z
udziałem szefa zreszta, po czym pani została wyproszona z biura (wyzywała mnie
i nie tylko mnie, przeklinała itd.). Nie byłam świadkiem wyjścia połączonego z
trzaskaniem drzwiami, gdyż po prostu zostawiłam kobietę z szefem i innymi
pracownikami i trzęsąc się z nerwów wyszłam na 30 minut z biura aby ochłonąć.
Miałyście kiedyś równie dziwne sytuacje w pracy?
Pozdrawiam
Cytrynka
Obserwuj wątek
    • devil1981 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 20:47
      Ja mam wiele śmiesznych syt w pracy, bo też pracuję z ludźmi ale o wiele więcej
      tych złych . Najgorsi są współpracownicy.
      • cytrynka3 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 21:03
        Hej
        Współczuję. U mnie ze współpracownikami też różnie bywało, ale po nich
        wiedziałam czego się spodziewać, a ta klientka, no po prostu mnie zamurowało.
        Pozdrawiam
        Cytrynka
        • mabrulki Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 22:03
          Cytrynko kochana
          Na sczęście i ku chwale Pana już nie pracuję w tej instytucji,ale miałam tą
          wątpliwą przyjemność-ZUS.
          Praca z klientem,a generalnie klient ZUS to klient niezadowolony.
          Kto przeszedł takie "szkolenie" (ja 3letnie sad )tego już nic w życiu nie
          zdziwi,zapewniam cię.Powiedzmy że sytuacja przez ciebie opisana to był taki
          zwykły,ani lekki ani najgorszy,przypadek,jakich codziennie wiele...
          • mabrulki Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 22:05
            A już rewelacja to był pan,który zaczął krzyczeć na nas-pracowników:"Bydło
            zusowskie!" z pianą na ustach.Nastepnie poszedł złożyć skargę do kiero i
            oczywiście...jedna z pracownic dostała reprymendę sad zapewniam że
            bezpodstawnie,ale klient nasz pan sad
            • cytrynka3 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 23:32
              Buuu, to współczuję. Oby nigdy więcej takich sytuacji.
              Pozdrawiam serdecznie
              Cytrynka
            • allaxx1 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 30.09.04, 23:40
              Wiesz -ja też miałm przygode w Zus.Unas te sprawy załatwia kadrowa ale okazało
              się ,że po moim urodzeniu dziecka brakuje jakiegoś "papierka".Pojechałam do
              Zus-u i......czekałam około 40 min.jak pani urzędniczka skończy kawę i zajmie
              się moją sprawą .Na delikatnie zwróconą uwagę ,że małe dziecko w domu zaczęła
              na mnie wrzeszczec,że ona nie ma czasu na kawę bo przychodza rózne paniusie i
              niewiadomo co chcą .Dodam,że była to młoda dziewczyna i chyba znudziła się jej
              praca na państwowym stołkusad.Poszłam do kierownika ale tylko dlatego,że
              czekałam 40 min.bez słowa a po zwróceniu uwagi pani wrzeszczła na mnie całe 10
              minut.Ogólnie mówiąc nie lubię Zussad((Klient wasz pan----nieprawda.
              • cytrynka3 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 01.10.04, 00:10
                Hej
                Nie można mierzyć wszystkich tą samą miarą. Wiesz, dzikanaty na mojej
                macierzystej uczelni miały opinię nienajlepszą - że trudno się dogadać, załatwić
                swoją sprawę.
                Kiedyś próbowałam odebrać swoje świadectwo maturalne (z wydziału, na którym
                próbowałam studiować drugi kierunek) i:
                usłyszałam, że nigdy im nie dałam świadectwa, względnie odebrałam, a tak poza
                tym jak się upieram, to żebym sama poszukała. No i szukałam w dokumentach, do
                którym absolutnie nie powinnam mieć dostępu.
                Nie znalazłam. Byłam zła. Pani obiecała (dopiero przyjęta do pracy, bardzo
                młoda), że poszuka jak znajdzie chwilę.
                Po kilku miesiącach otrzymałam kopertę, a w środku...moje świadectwo i ręcznie
                napisany list z przeprosinami.
                Było mi bardzo miło, nie zapomniała. Oddzwoniłam i podziękowałam. Jak widać, nie
                zawsze trafiamy na złych, olewających, pijących kawę pracowników, którzy wyznają
                zasadę, czy się stoi, czy się leży i tak się należy...
                Po prostu miałaś pecha, Zus to tysiące pracowników, zawsze się w takiej grupie
                ktoś taki znajdzie, kto będzie olewał klientów.
                Pozdrawiam
                Cytrynka
                • cytrynka3 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 01.10.04, 00:12
                  Przepraszam za literówki. Jutro idę rodzić i spieszę się ze zrobieniem różnych
                  rzeczy przed porodem.
                  Cytrynka
                  • berek_76 Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 01.10.04, 08:44
                    cytrynka3 napisała:

                    > Przepraszam za literówki. Jutro idę rodzić i spieszę się ze zrobieniem różnych
                    > rzeczy przed porodem.
                    > Cytrynka

                    O rany! Przepraszam za prywatę - przegapiłam, że to już! Cytrynko, dzielna bądź
                    i odezwij się jak najszybciej po wszystkim. Buziaki od całej naszej rodzinki w
                    trzech i pół sztukach plus koty dwa

                    Berek mama Żaby i Grosia in spe
                  • allaxx1 do cytrynki3 01.10.04, 08:56
                    jejku idziesz rodzic a jeszcze udzielasz się publicznesmile))
                    Powodzenia-szybkiego i bezbolesnegosmileporodu,zdrowego dzidziusia i wracaj szybko.
                  • ania.silenter_exunruzanka Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 01.10.04, 09:56
                    cytrynka3 napisała:

                    > Przepraszam za literówki. Jutro idę rodzić

                    Cytrynkosmile
                    Trzymam kciuki za szczesliwe rozwiazaniesmile. Odezwij sie jak juz ochloniesz po
                    wszystkimsmile.
                    pozdrawiam
                    • ania.silenter_exunruzanka to wczesniej to do Cytrynki:))) n/t 01.10.04, 09:57

                      • edzio_grubas Do Ani Silenter... 01.10.04, 11:25
                        Macie slodka coreczke, tylko Was nie bardzo widac na zdjeciach. Czyzby Ola
                        miala posciel do lozeczka z Glucka?
                        • ania.silenter_exunruzanka Re: Do Ani Silenter... 01.10.04, 11:43
                          Dzieki w imieniu Olenkismile. Ja jestem na 1 zdjeciu z Ola, moj maz tezwink. Jesli
                          chodzi o posciel, to szczerze mowiac nie wiem to chyba jest komplet z Drevexu
                          (producent lozeczka).
                          pozdrawiam
                          • tjoanna a ja na temat 01.10.04, 11:56
                            Sytuacja śmieszna wink
                            Mój pierwszy dzień w nowej pracy (gimnazjum). Wchodzę do toalety dla nauczycieli, a za mną jakaś nauczycielka, ze słowami:
                            - ale dziewczynko, tu jest dla nauczycieli, wy macie piętro wyżej.
                            • l.e.a Re: a ja na temat 01.10.04, 14:13
                              Witaj Cytryniątko smile

                              Ja miałam wiele fajnych przygód kiedy pracowałam w szpitalu na męskiej
                              internie wink
                              Nigdy nie zapomne kiedy pewnien dziadek lat 87 ! oświadczył mi się z bukietem
                              róż, klękając na kolanach w czasie wizyty wszystkich lekarzy i siostry
                              oddziałowej !

                              Miałam też pacjenta, który był po wylewie, miał jakieś zwidy i w nocy po 22 z 2
                              innych pacjentów ganialiśmy go po oddziale, bo facet nie chciał się ubrać i
                              latał na golasa, a najgorsze, ( teraz się z tego śmieje ale wtedy byłam
                              przerażona ) że na żeńskiej internie było przepełnienie i 1 pokój mieliśmy z
                              kobietami no i oczywiście ten pacjent tam chciał się przed nami ukryć.
                              Wyobraźcie sobie krzyk i przerażenie 2 babcinek koło 70-tki. Kiedy po ich
                              pokoju latał naguski Pan.

                              pozdrawiam serdecznie - lea
                            • sylvieska Re: a ja na temat 03.10.04, 13:57
                              tjoanna...w związku z Twoim postem...pierwszy dzień w pracy (nauczycielka w
                              liceum ) mojej znajomej ...nad wyraz młodzieńczo wyglądającej...przerwa
                              lekcyjna znajoma szuka sali gdzie ma miec lekcje ...przeciska się w tłumie
                              uczniów...w końcu zrezygnowana zapytuje młodzieńca przechodzącego
                              obok..."przepraszam bardzo nie wiesz gdzie jest sala 15?"...młodzieniec
                              odpowiada..."co kurwa nie możesz se sama poszukać?"...
                              A co do wyklinających klientów...dawno temu zachciało mi sie pracowac w
                              banku...uuuu...niby epizod w moim życiu ale nigdy więcej...na porządku dziennym
                              były wyzwiska w stylu..."Wy złodzieje...bandyci...ja wam płace...z moich
                              pieniedzy tu d..plaszczycie...itp."...może gdybym zarabiała kokosy to by mnie
                              tak nie denerwowało...ale najczęściej krzykacze mieli konta zawalone tysiącami
                              a ja pensje z minimalnym wynagrodzeniem...buuuuwink
                    • cytrynka3 Re: Bardziej lub mniej ... Urodziłam:-))) 03.10.04, 01:13
                      Wrócilismy juz do domku.
                      Dominik Piotr ur. 1 pazdziernika o 14.12. 3365 g i 49.5 cm.
                      Pisze bez polskich znakow, bo smok nie pozwalasmile))
                      Cytrynka
                      • l.e.a Re: Bardziej lub mniej ... Urodziłam:-))) 03.10.04, 09:09
                        CYTRYNKO _ GRATULACJE KOCHANA !!!
                        • benita5 Re: Bardziej lub mniej ... Urodziłam:-))) 05.10.04, 18:55
                          Podpisuję sie pod gratulacjami!!!
                          Ale sie uwinęłas... smile)
                      • ania.silenter_exunruzanka Bardzo sie cieszę:))) 03.10.04, 11:41
                        serdeczne gratulacjesmile.
                        pozdrawiam
                      • wrokk Gratulacje i życzenia wszystkiego naj... :-))) n/t 04.10.04, 21:15


    • le_lutki Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 01.10.04, 14:30
      Sytuacja 1.
      Jestem w oddziale banku w Paryzu i ma sie odbyc transakcja w gabinecie
      dyrektora banku, miedzy sprzedajacym obraz marszandem a mna, ktora kupuje obraz
      w imieniu wlasciciela galerii. Przyjechalismy na spotkanie dwie minuty przed
      czasem i sekretarka wpuscila nas do gabinetu dyrektora proszac, zebysmy
      poczekali bo "pan dyrektor wlasnie konczy bardzo wazne spotkanie pietro wyzej".
      W takim razie pan marszand stwierdzil, ze dobrze sie sklada i zapytal pania
      gdzie sa toalety. Wskazala mu droge i...coz, w toalecie pan marszand spotkal
      sie...z dyrektorem banku, ktory wlasnie skonczyl zalatwiac wazna sprawe smile
      Usmialismy sie w samochodzie wracajac z banku.
      Sytuacja 2: moj maz jest w trakcie prezentacji dla klientow, w sali zebran
      firmy, laptop ma podlaczony do videoprojektora - wiec obraz na ekranie.
      W pewnym momencie, pograzony w swoich wywodach, slyszy smiech z sali i
      komentarz: Jo, chyba dostales prywatnego maila...
      Moj maz ma tak ustawiony outlook, ze kiedy dostaje nowa wiadomosc wyswietla sie
      w rogu ekranu nadawca i...niestety, tytul maila.
      Coz, powiem jedynie, ze mail byl ode mnie a tytul odnosil sie do poprzedniej
      nocy i planow na nastepna...
      Pozdrawiam
    • e_madziq Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 04.10.04, 09:32
      Kiedyś, na studiach pracowałam w gabinecie stomatologicznym, gdzie byla
      poczekalnia na bardzo długim korytarzu. Jeżeli ktoś siedział na samym koncu to
      czasami nie mozna było zrozumiać co mówi. Pewnego dnia pani siedząca właśnie
      na samym koncu zapytała czy może skorzystać z t........ Przeważnie chodziło o
      toaletę, wiec odparłam oczywiście, zaprowadziłam ją do toalety (trzeba było
      przejsć przez gabinet) otworzyłam drzwi, powiedziałam grzecznie proszę i
      zamknełam za nią. Mineło ok. 2 min, otwierają się drzwi i pani zawiedziona "ale
      tu nie ma telefonu"

      Pozdrawiam, Magda

      Cytrynko - gratulacje i życzę dużo zdrówka dla Ciebie i Dominika.
      Skąd wiedziałaś, że "jutro będziesz rodzić" ?????????????
      • wrokk Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 04.10.04, 21:28
        e_madziq napisała:

        > Kiedyś, na studiach pracowałam w gabinecie stomatologicznym, gdzie byla
        > poczekalnia na bardzo długim korytarzu. Jeżeli ktoś siedział na samym koncu to
        > czasami nie mozna było zrozumiać co mówi. Pewnego dnia pani siedząca właśnie
        > na samym koncu zapytała czy może skorzystać z t........ Przeważnie chodziło o
        > toaletę, wiec odparłam oczywiście, zaprowadziłam ją do toalety (trzeba było
        > przejsć przez gabinet) otworzyłam drzwi, powiedziałam grzecznie proszę i
        > zamknełam za nią. Mineło ok. 2 min, otwierają się drzwi i pani zawiedziona "ale
        >
        > tu nie ma telefonu"

        no CUDO po prostu CUDO smile)))))

        Byłam właśnie w trakcie zmiany pracodawcy. W poprzedniej firmie na porządku dziennym było "wkręcanie" - każdy każdemu robił nieszkodliwe kawały ( np. ja umówiłam się telefonicznie z kolegą na wywiad dla Wyborczej - uwierzył i nawet zgodził się żebym przyprowadziła FOTOGRAFA smile))) . Któregoś dnia zadzwonił w domu telefon i poważny głos, łudząco podobny do największego z "wkręcaczy" poprosił mnie do telefonu. A ja:
        -Ale pani (...) nie chce z panem rozmawiać.
        -A dlaczego?
        -Bo pana nie lubi.
        -A skad pani wie?
        -Bo mi mówiła.
        -A wie pani kto mówi?
        -Jacek wkręcaczu, nie nabierzesz mnie !
        -Ale tu (i pada nazwisko mojego PRZYSZŁEGO KIEROWNIKA) z firmy (pada nazwa firmy w której staram sie o pracę)

        Cóż, nogi sie pode mną ugieły...
        Pracę dostałam, z szefem mam dobre układy smile)
    • mama_szefusia Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 05.10.04, 10:59
      Ja niedawno zachorowałam. Zadzwoniłam do koleżanki z pokoju i poprosiłam o
      przekazanie szefowej, że jestem chora i przyjdę do pracy za trzy dni. Koleżanka
      przeprowadziła z szefową następującą rozmowę:
      - Pani kierowniczko, Ola ma rotawirusa i nie będzie jej trzy dni.
      A szefowa na to:
      - A dlaczego ona, informatycy poradziliby sobie prędzej - (Myślała, że chodzi o
      wirus komputerowy).

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • mamaszyma Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 05.10.04, 11:10
      Rozmawiłam kiedyś z kolega z pracy, za którym nie przeopadałam (juz z nim nie
      prcauje na szczęście). No i on tak jakos dziwnie sie patrzył, niby na mnie ale
      jakos tak niepenie, no wogóle zachowywał sie jakoś dziwnie. W pewnym momencie
      zauważyłam, że koszula w której byłam jest rozpieta!!!! I to rozpieta tak, że
      trzymała sie na jednym, niestety dolnym guziku. Całe szczęście miałam ładny,
      seksowny stanik, ale nie wiedziąłm jak sie zachowac. Powiedziąłm tylko "chyba
      cos mi sie rozpięło" i wyszłam. BYło mi wstyd jak nie wienm, a jak
      opowiedziałam mężowi tę historie, to tylko stwierdził, no i dobrze, masz co
      pokazywac to pokazuj...
      Od tej pory sprawdzam bardzo często czu coś mi sie gdzieś nie rozpieło.
      • e_madziq Re: Bardziej lub mniej śmieszne sytuacje w pracy. 05.10.04, 12:14
        O!! Przypomniało mi sie jeszcze coś!!

        Szykowałam sie od rana na rozmowę w sprawie pracy i mam taki nietypowy sposób
        ubierania bluzki i marynarki. Najpierw zakładam bluzkę, zapinam ją tylko na
        jeden górny guzik (żeby mi się kołnierzyk nie rozjeżdżał) i zakładam marynarke,
        wykładam na wierzch kołnierzyk i zapinam po kolei wszystkie guziki. Na rozmowę
        pojechałam, miło sie gawędziło, ale z emocji zrobiło mi się strasznie gorąco,
        więc rozpiełam sobie marynarkę. Rozmowa trwała dobre pare minut, gdy
        zorientowałam sie, ze nie oprócz tego jednego guzika zapomniałam pozapinac
        całą resztę!!!! Bluzka mi sie ślicznie rozjechałą na boki. Wpadłam w popłoch,
        ale równocześnie ze stoickim spokojem, udając, ze nic (???) się nie stało
        pozapinałam guziki i kontynuowałam rozmowę. Nie wiem skad u mnie tyle zimnej
        krwi??

        Pracę dostałam i chcę wierzyc, ze to moje kwalifikacje o tym zadecydowały.

        Pozdrawiam , Magda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka