Tak mnie zainspirował sąsiedni wątek... Czeka mnie komunia chrześniaka, więc czas zacząć planować.
Wiem, było mnóstwo wątków na ten temat. Wiem, połowa odpowiedzi to "daj, ile możesz", a druga to "daj, ile uważasz". Ale mimo wszystko mam problem
Rzecz w tym, że gdybym miała dać tyle, ile chcę i uważam, to pewnie byłoby to 200-300 zł. Nie lubię tego prezentowego szaleństwa, zobowiązań, szukania na siłę, bo właśnie nadchodzą imieniny szwagierki itd. W najbliższej rodzinie (w przewadze, bo nie ze wszystkimi to działa) dajemy sobie raczej skromne prezenty, czasami organizujemy z takiej okazji wspólne wyjścia, czasami składamy się na coś większego, jeśli wiemy, że ktoś marzy o czymś bardziej kosztownym (ale właśnie jeśli wiemy o czymś konkretnym, a nie na zasadzie "na co by tu wydać")... Ale rodzina "komunisty" z innej bajki i wiem, że taka strategia nie zadziała. Nie chcę też sprawić przykrości chrześniakowi, który skromnym prezentem byłby pewnie rozczarowany. Rodzina zresztą niezamożna, więc to chyba naprawdę jedna z niewielu okazji, żeby dzieciak mógł uzbierać choćby na komputer czy inną konsolę. No nie chcę kosztem jego rozczarowania forsować mojego sposobu na życie.
Nie za bardzo mam kogo spytać, więc piszę tutaj. Jakie są teraz obyczaje? Pytam o takie ze środkowej półki, tzn. nie o rodziny, w których uznaje się komunię za przeżycie duchowe i daje skromne prezenty (bo to nie ten przypadek), ale też nie o takie, w których dzieciaki dostają quady (bo na to z kolei mnie nie stać).