Dodaj do ulubionych

Da się bez ofiar?

04.12.16, 16:03
Choć i tak zrobię po swojemu, to nie lubię, nawet teoretycznie, takich sytuacji.
Jest sobie zaprzyjaźniona (mocno) rodzina.
Wakacje, chrzciny, czasem święta, urodziny - zawsze razem.
I jedna osoba z tejże rodziny wystrzela w kosmos.
Zdrady, długi, szarpanina w sądzie o dzieci, horror.
Mąż nie może patrzeć na żonę, żona na męża. W jednym pomieszczeniu natychmiast jest kwas.
I teraz - kiedy nadal chcemy organizować urodziny i inne spotkania zapraszamy jedno z nich, ponieważ nie chcemy U SIEBIE mieć kwasu.
I zawsze któreś jest obrażone.
Zdradzone - bo nikomu krzywdy nie zrobiło, zdradzające - bo krzywdy nie zrobiło nam lub dzieciom, więc o co chodzi.
To trwa już dwa lata i nikt nie chce przestać nas lubić wink
Poza tym jesteśmy nawzajem chrzestnymi swoich dzieci i ciągle jest jakaś okazja.
Jak rozwiązujecie/rozwiązałybyście taką sytuację.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 16:09
      Dorośli ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że musicie ich zapraszać osobno i że nie macie obowiązku zerwać kontakt z jedną ze stron?
    • anorektycznazdzira Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 16:53
      Zapraszam kogo uważam a jak się któreś obrazi to jego problem.
    • marzeka1 Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 17:06
      "I zawsze któreś jest obrażone."
      W sumie w takiej sytuacji (i nie wierzę, że goszczenie wtedy jest fajne) nie widzę sensu jasnego postawienia swojego stanowiska, jak to widzicie i co sądzicie o obrażaniu się. Bo na dłuższą metę- to wkurza na maksa.
    • snakelilith Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 17:06
      Nie daję się szantażować i wciągać w ich wojnę, więc na następną imprezę zapraszam oboje. Przy czym uprzedzam, że się spotkają, tłumaczę, że nie jestem na tyle wysoką instancją moralną, by decydować, kto czemu jest winny i proszę o kulturalne zachowanie. Za zepsucie imprezy prowokatorowi grozi banicja na zawsze. Warunkiem jest oczywiście, że nie będą oni jedynymi gośćmi, bo wtedy automatycznie dojdzie do dyskusji. Do tego, skoro są naszymi przyjaciółmi, wykazuję się dobrą wolą i wspomagam oboje pewną funkcją moderatorską, znaczy w razie problemów rozdzielam koguty i surowo przypominam o umowie. Może nawet przez takie spotkania na obcym terenie uda im się jakoś ze sobą komunikować, w końcu mają wspólne dzieci. Ale to oczywiście jest tylko plan, który należałoby sprawdzić w rzeczywistości. Znajoma była w takiej sytuacji i jednoznacznie postawiła się za opuszczoną. Ale to była jej przyjaciółka z piaskownicy, jej męża znała krócej, a do tego pan chciał przychodzić i konfrontować eks z nową partnerką, co całe grono towarzyskie uznało za nieprzyzwoite.
      • koronka2012 Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 22:18
        Naprawdę przyjmowałabyś pod swoim dachem jakby nigdy nic kogoś, kto w stosunku do żony i dzieci zachował się jak ostatnie ścierwo (nie mówię o zdradzie)? w pewnych sytuacjach należy się określić, jeśli się tego nie robi - daje się społeczne przyzwolenie na nieakceptowalne zachowania.

        Nie liczyłabym w tej sytuacji na wyrzut sumienia winowajcy, ci zazwyczaj wykazują mega tupet. Praktyka jest taka, że nie przyjdzie osoba z większą klasą, czyli najczęściej "ofiara", żeby się nie narażać na dodatkowy stres. Z kolei winowajca będzie się napawał "poparciem" swojego postępowania.
    • anamatopeja Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 17:13
      Zależy jak duże świństwa któraś osoba zrobiła. Osobiście nie wyobrażam sobie przyjmować w gości mordercy, tłumacząc że poderżnął gardło obcej babie a nie komuś z mojej rodziny wink
    • antypomidorowa Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 21:33
      Jeśli rzeczywiście nie ma wątpliwości, kto był świnią, a kto tylko ofiarą, to raczej nie miałabym dylematu.
    • koronka2012 Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 22:09
      tryggia napisała:

      > Zdradzone - bo nikomu krzywdy nie zrobiło, zdradzające - bo krzywdy nie zrobiło
      > nam lub dzieciom, więc o co chodzi.

      Cóż - nie przyjmuję argumentu zdradzającego.

      Jeśli wiem, że ktoś jest szują, to nie muszę - i nie mam ochoty - doświadczyć tego na własnej skórze, żeby nie mieć ochoty z nim przestawać. Kwestia zaufania. Nie chodzi o zdradę co o okoliczności towarzyszące.

      Logiczne - jeśli widzę, że ktoś ujawnił wredny charakter i zachowania niedopuszczalne w stosunku do osoby, którą jeszcze chwilę temu kochał - to na co mają liczyć przyjaciele?
    • miss_fahrenheit Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 22:15
      Moje rozwiązanie w tej sytuacji - nie zapraszałabym osoby zdradzającej (poza jakimiś szczególnymi przypadkami).
    • inguszetia_2006 Re: Da się bez ofiar? 04.12.16, 22:18
      Witam
      U mnie się nie da. Moja (rogata;-P) przyjaciółka nie chce patrzeć na swego małżonka. Z kolei ja chodzę sama na przyjęcia organizowane przez przyjaciela mojego męża, bo żona(nowa) tegoż przyjaciela obraziła mojego męża i mój mąż chowa urazę.
      Pzdr.
      Ing

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka