mhanutka
10.12.16, 21:57
Sytuacja śmieszna i straszna. Pojechał chłop do sklepu rtv po zamówiony wcześniej sprzęt. A że pralka nam dogorywa, zerknął i na pralki. A jak już zerknąl to i kupił, bo kupować kocha i zakupy robi z wielkim zapałem. Już po zakupie, w drodze do domu, z ową pralką zapakowaną do samochodu dwoni obwieścić radosna nowinę i chyba oczekuje aplauzu. Na co ja grzecznie pytam czy pralka ma takie to a takie funkcje (wymienilam trzy, na których mi zależy). Odpowiedział, że nie wie, ale na pewno będzie dobra. Pojęcia nawet nie miał o co go pytam, bo pralkę obsłużyć próbował raz i bez sukcesu (ale uważa się za znawcę, bo starą reperował kilka razy i z sukcesami). Wrócił do domu nadal bardzo dumny i mówi, że zamierza to cudo podłączyć. Ja mu na to , że zanim wniesiemy, życzę sobie sprawdzić, co to za pralka, czy ma to, na czym mi zależy, bo jak nie to trzeba ją z powrotem do sklepu zawieźć i już. Oraz zasugerowałam, że mógł ze sklepu zadzwonić, żeby skonsultować zakup, bo w końcu pranie robię tylko ja (w sprawie płatków i mięsa na obiad dzwoni bez oporów) Odpowiedzi o typ pralki odmówił stanowczo i zaprezentował focha wszechczasów. Skłonności do focha do tej pory nie miał, więc spodziwałam się, że do rana mu przejdzie i przemówi ludzkim głosem, ale gdzie tam, jest jescze gorzej. A nasza stara pralka stanowczo odmówiła dziś współpracy. Pranie zawiozlam do rodziców (blisko mieszkają) starannie omijając jego rzeczy. A teraz najlepsze: w konspiracji zakradłam się do jego samochodu i sprawdziłam typ pralki, bo ciekawość mnie żarła. Ma to, co potrzeba , więc trochę ochłonęłam ,ale sposób załatwienia sprawy mocno mnie wkurzył. Taki bezpodstawny foch to dla mnie nowe zjawisko. Co będzie e-matko, co-będzie?