danaide
10.02.17, 22:51
Walczę sobie z problemami skóry twarzy. Dermatolog przepisał mi Protopic. Zastrzegł, że lek może powodować pieczenie i jakby było nie do zniesienia lek należy odstawić. Nie wiem co to "do zniesienia", wiem z przyczyn tylko sobie znanych czemu kupiłam ten cholerny lek i po godzinie od nałożenia kremu uznałam, że to nie do zniesienia. Zwłaszcza, że w ulotce mignęło mi coś o nowotworach, czerniaku - oczywiście wystąpienie których nie ma potwierdzonego związku ze stosowaniem leku. O tym w czasie wizyty lekarz się nie zająknął, przyjemność lektury - 43 zeta. Lek stosowany często na AZS czy łuszczycę.
Rozmawiałam z lekarzem jak rasowa ematka. A co to, a po co, a może za ciężkie, a może za drogie. Powiedział, już zły, że ma taką pacjentkę. Wszystko kwestionuje. Odparłam, żeby się przyzwyczajał, bo coraz więcej ludzi będzie tak robić.
Dlaczego? Bo ile można służyć za królika doświadczalnego?
Protopic jest lekiem immunosupresyjnym. Nie jestem lekarzem. Ale tak na logikę, chłopską, nie chłopską, jak ktoś działa na obniżenie odporności immunologicznej, to nie widzę powodu, by się nie doczekał konsekwencji, które mają związek z immunologiczną ochroną naszego organizmu. Tym czymś jest, o ile się nie mylę, rak.
Na razie twarz piecze, nie wiem co robić, schładzam wodą, szykuję kompres z sody oczyszczonej z wodą, dziecko śpi, do szpitala droga daleka (zwłaszcza ze śpiącym dzieckiem).