Miłym Paniom, które zapewne zaczęły podejrzewać mnie o dziwaczne upodobania żywieniowe, spieszę wyjaśnić: chodzi o rodzaj luźnej garderoby, składającej się ze spodni i bluzy (rozpinanej, lub nie), w której zwykliśmy udawać się na nocny odpoczynek, a który ja nazywam piżamą, a nieco archaicznej, choć również prawidłowej nazwy "pidżama", jak już wspomniałem nie "trawię".
P.S. Pozdrowionka dla Pade.