Dodaj do ulubionych

Manify, debaty... a ja siedzę

04.03.17, 16:34
Co mi zrobiły te kobiety, że mam taki opór, żeby się do nich dołączyć?
Do Komuny Kobiet miałabym kwadrans piechotą...

W "Szwedzkiej teorii miłości" prof. Baumann mówi(ł), że relacje online są dziecinnie proste. Jak ktoś cię denerwuje, to go odcinasz.
Nie mam siły na relacje realne.

Pójść, posłuchać, popatrzeć z boku? Maks moich możliwości.
Przeglądam plan jutrzejszych obchodów... Sama z dzieckiem w tłumie głównie bab? Spróbowałam raz czy drugi. Uciekałam potem na plac zabaw, kawę.
Mam coś iść zmalować na siedzibie pewnej partii? Kwadrans piechotą...
Obserwuj wątek
    • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 16:34
      Cofam jedno n...
      • nino.rota Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 22:50
        Ja też "siedzę", a raczej wolę spędzić wolny czas (ciągle go za mało!) ze swoim chłopem i dzieciaczkiem. W środę pracuję, a weekendowe spędy KODziarzy, manify, radosne pląsy, bo jestem miliard, ignoruję i zamieniam na wspólne wyjście na basen, spacer, obiad w fajnej restauracyjce.
        Te manify są bardzo zideologizowane, a problemy często marginalne, dotyczące wąskiego grona. Naprawdę w Polsce kobiety (oprócz incydentów patologicznych) traktuje się dobrze, faceci są pomocni, bywają szarmanccy, a kwiaciarnie i restauracje jutro znowu będą przeżywać oblężenie smile
        • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:06
          nino.rota napisała:

          > Ja też "siedzę", a raczej wolę spędzić wolny czas (ciągle go za mało!) ze swoim chłopem i dzieciaczkiem. W środę pracuję, a weekendowe spędy KODziarzy, manify, radosne pląsy, bo jestem miliard, ignoruję i zamieniam na wspólne wyjście na basen, spacer, obiad w fajnej restauracyjce.


          Z tego co zauważyłam, to większość tak woli jak Ty.


          > Te manify są bardzo zideologizowane, a problemy często marginalne, dotyczące wąskiego grona. Naprawdę w Polsce kobiety (oprócz incydentów patologicznych) traktuje się dobrze, faceci są pomocni, bywają szarmanccy, ...

          Nowy nicku, rozumiem, że jak Ciebie kiedyś, będzie osobiście dotyczyła sytuacja, przeciwko którym kobiety protestowały i nadal protestują, to nie będziesz na bezczela wtedy korzystać z tego, co wywalczyły protestujące kobiety. No bo jak sama napisałaś, to są tylko patologiczne incydenty i marginalne zjawiska. suspicious
          • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:26
            Oczywiste, że koszula bliższa ciału. Moja świadomość też ulegała zmianom. Kobietom, które dzisiejszy dzień spędzą oblane szampanem na łożu wysypanym płatkami róż się nie dziwię.

            Inna sprawa, że ostatnio znów doszłam do wniosku, że jednak reprodukcja jest postawiona na piedestale. Wg jednych ma wyglądać tak, wg innych śmak, ale jak się już zreprodukujesz - jeden tryb dla wszystkichsmile Jak Ci się noga powinie ocierasz masz szanse otrzeć się o patologię i margineswink
        • jaan-ka76 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:58
          nino.rota czy Ty nie jesteś trollem internetowym? Cos mi się kojarzysz z negatywnym, bezrefleksyjnymi wypowiedziami politycznymi. I jesteś mało wiarygodny jako kobieta/matka. Chcesz tylko zdyskredytować kobiety, które walczą o respektowanie swoich praw. Dobrze, że napisałeś mężczyźni bywają szarmanccy, bo to tylko incydentalne zachowania. Ale częściej zwłaszcza ci, którzy maja wpływ na stanowienie prawa kobiet nie szanują, nie respektują ich praw i chcą za nie decydować. A tak a propos wcześniejszego wpisu o braku zaangażowania, dane jest ono osobom refleksyjnym, wyciągającym wnioski, empatycznym, rozumiejącym, że to co spotyka inne za chwilę może dotknąć mnie lub członków mojej rodziny. I jeszcze jedna refleksja. Ludzie potrafią zyc ze świadomością , że na nic nie maja wpływu i nie są z tego powodu nieszczęśliwi. Zrobiono badanie, w którym wyszło, ze Iranki są jednymi z najszczęśliwszych kobiet na świecie. Zadowolone są bo nie dokonują wyborów. Dlatego emanacja wolności czyli prawo do dokonywania wyborów nie daje szczęścia, ale daje poczucie sprawczości.
          A to cytat z nino.rota.
          "nino.rota3 godziny temu

          Oceniono 10 razy4

          Tak dobrze żarło no i zdechło.
          Nie udało się z wszystkimi wyciąganymi przez tez załosną opozycję krolikami z kapelusza: Bolkiem Wałęsą, Rzeplinskim, Petru, Kijowskim.
          Żenada, Wstyd, Obciach."
          • lauren6 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 10:06
            Szarmancki to będzie wobec niej pan doktor na porodówce gdy od niego usłyszy: trzeba było d... nie dawać to by teraz nie bolało.

            Ale w końcu procedury okołoporodowe dotyczą wąskiej grupy obywateli Polski, jakiś tam kobiet w wieku rozrodczym i noworodków. Kto by się takimi przejmował?
          • echtom Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 10:34
            > Ludzie potrafią zyc ze świadomością , że na nic nie maja wpływu i nie są z tego powodu nieszczęśliwi.

            "Na nic" to przesada, ale po 26 latach regularnego chodzenia na wybory dotarło do mnie, że akurat na politykę nie mam wpływu. Partia, na którą głosuję, niekoniecznie musi wygrać wybory, a nawet jeśli wygra, niekoniecznie zrobi to, co obiecała wyborcom. Tyle w temacie demokracji, mogłabym jeszcze zacytować Churchilla, ale w sumie po co.

            > Dlatego emanacja wolności czyli prawo do dokonywania wyborów nie daje szczęścia, ale daje poczucie sprawczości.

            Które niezwykle sobie cenię, ale w dziedzinach życia, na które mam realny wpływ. Wyborów pozornych mogę oczywiście dokonywać we wszystkim, ale po co się oszukiwać?
            • jaan-ka76 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 14:28
              Oczywiście, że nie każde działanie skutkuje tak jak zakładamy. Ale wszystko zaczyna się od wyboru: działam, nie działam, przyłączam się lub nie, wypowiadam się lub nie, głosuję nie głosuję itd. Gdybym miała podejmować działania/wybory tylko wtedy gdy jestem pewna oczekiwanego rezultatu wiele bym nie zdziałała. Sprowadzając rozważania do przykładu, żadna z kobiet, które dokonały wyboru, iść, albo nie na czarny marsz też z góry nie wiedziała czy ich działanie odniesie wpływ, ale odniosło. To po pierwsze. Po drugie stało się inspiracja dla dalszego działania, dla dyskusji itd. Gdyby z góry założyły nie maja wpływu to wszystko by się nie zadziało. Ja na to patrzę tak, jedyne na co mam realny wpływ to próbować, działać, rezultat to cos niepewnego. Rozczarowanie choć przykre, mam często wliczone w ryzyko.
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 15:53
                A ja nie lubię tracić czasu naderemno.
    • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 17:23
      A dlaczego masz się zmuszać, najwidoczniej nie czujesz aż takiej potrzeby, żeby iść.
      Jakbyś czuła, to być poszła.
      Wczoraj po raz pierwszy byłam na jakimkolwiek zgromadzeniu, wku...ona do białości, przed naszym lokalnym schroniskiem dla zwierząt. Po prostu musiałam, czułam, że muszę i poszłam.
      A normalnie to jest tak jak u Ciebie - bo podłożem jest brak przekonania, tak po prostu.
      Lepiej idź na film o Marii Skłodowskiej-Curie, nakręcony ponoć z perspektywy feministycznej, i powiedz mi, czy warto zainwestować czas i kasę w bilety wink.
      • afro.ninja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 17:42
        A co się z waszym schroniskiem?
        • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:56
          Wolontariuszki z kociego stowarzyszenia znalazły pseudo hodowlę piesków na działkach, tragiczne warunki, zwierzaki gnijące we własnych odchodach itp. Część trafiła do domów tymczasowych. Część zabrało schronisko i nie chce przekazać chętnym na tymczas, bo "nie ma podstaw prawnych". Psy w takim stanie, że dalszy pobyt w klatkach to dla nich śmierć. A będą w klatkach i niekoniecznie tak dopilnowane, jak powinny być.
          • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 19:04
            Nasze schronisko ma opinię umieralni, że tak dodam.
            • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 11:18
              Słyszałam o tym chyba już z 10 lat temu. Nic się nie zmieniło? Masz konto na Dogomanii? Może tam się włącz?
      • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 17:44
        zlababa35 napisał(a):

        ... bo podłożem jest brak przekonania, tak po prostu.


        Tu nie o brak przekonania chodzi, tylko o: nie chce mi się, pora nie taka, zimno, pada, mam coś ciekawszego, pilniejszego do roboty. A i tak przecież skorzystam, jak inni wywalczą.


        > Lepiej idź na film o Marii Skłodowskiej-Curie, nakręcony ponoć z perspektywy feministycznej, i powiedz mi, czy warto zainwestować czas i kasę w bilety wink.

        No właśnie: po co chodzić na jakieś marsze protestacyjne w zimnie, deszczu czy na mrozie, jak można przyjemniej spędzić czas (choćby w kinie) lub cieplutkim domku, popijając dobrą kawusię lub gotując obiad. Niech się inni poświęcają, niech inni protestują, jeszcze się pisiowej władzy narażę i dopiero będzie. suspicious


        ---------------
        • zla.m Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 17:59
          Taaak, na pewno takimi miłymi postami zachęcisz niechętne i przekonasz nieprzekonane.
        • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:23
          Jakim mrozie? Plus 13?
          Curie w Tygodniku Kulturalnym zjechali. I ja im wierzę. Podobno nie widać krwi i potu, jaki Maria włożyła w to kim jest. Brnę teraz, no brnę, bo po pensjonarsku napisana, biografię Curie pióra jej córki. I tam jest, jak Maria mdleje, bo przez 24h zjadła garść owoców i pęczek rzodkiewek, a w ogóle, co tam, chleb, herbata, czasem kawałek czekolady, byleby dać radę się utrzymać samej (towarzystwo i rozrywki rozpraszają) w jakiejś mansardzie czy chambre de bone, bez marnowania czasu na skombinowanie rosołu czy szycie, za które frank czy dwa by wpadły... Więc nawet jeśli zrobili temat feministyczny, a nie film o tym, że kobieta sukces czasem musi okupić cholernie ciężką pracą (niepopularny temat, no jakże, klikasz i kosisz kasę, co nie?) - to beze mnie, przebrnę przez książkę.
          • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 19:02
            Też czytałam, że film zbyt "malarski", zbyt "urodziwy". I jednak chyba nie pójdę. Zamówiłam z biblioteki książkę"W poszukiwaniu światła", młoda będzie czytać wink.
          • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:43
            danaide napisała:

            > Jakim mrozie? Plus 13?


            No przecież nie mam na myśli dzisiejszych protestów, tylko te które już się odbyły czy to KOD-u czy np, czarne protesty.
        • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:30
          Marsze nic nie dają.
          Daje nudna i cierpliwa praca u podstaw.
        • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:34
          Teraz doczytałam ostatni akapit asi...
          Hmm... wiesz do kogo piszesz? Tak naprawdę, czy przyłożyłaś swoją średnią wyobrażeniową i jazdaaa.

          Nienawidzę gotować, weekendy z dzieckiem, początek tygodnia też, bo szkoła idzie do kościoła... Ja nie widzę poświęcenia na demo. Wiesz, ja widzę sporo dobrego funu, witanie się ze znajomymi, pogaduszki. Jakbym miała z kim się pośmiać w tłumie, to czemu nie?
          Widzę na demo dziewczyny, do których podchodziłam, miałam jakąś propozycję czegoś dla kobiet, tak, tak, to my to zrobimy w ramach projektu. Projekt ... strzelił. Drugi raz nie podeszłam.

          Poza tym... wiesz, oni - pis, nie pis - pozwalają kobietom krzyczeć. Aż tyle i tylko tyle. I dalej robią swoje.
          Moje zdanie na temat wykrzykiwania w niedzielę na forum już napisałam. Bylebyście się do roboty w poniedziałek stawiły. A potem do piątku minimum.
          • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:51
            danaide napisała:

            > Teraz doczytałam ostatni akapit asi...
            > Hmm... wiesz do kogo piszesz? Tak naprawdę, czy przyłożyłaś swoją średnią wyobrażeniową i jazdaaa


            Wiem. Byłam w moim mieście na Marszu Wkurzonych Kobiet i może było z 50 osób razem z ochroniarzami i organizatorami. Nie widziałam nikogo znajomego, ludzi było bardzo mało, znaczy się zdecydowana większość miała ten protest w doopie. Poszłam ja - stara baba, której to nie dotyczy. Marsz był w niedzielę w południe, a jak wychodziłam na ten marsz to lało, a nie padało i było zimno. Zamiast sobie gotować obiad w ciepłym domu, to ja głupia poszłam, mokłam i marzłam - PO CO? i dla kogo?
            Jak był czarny protest, to w pracy byłam jedyną kobietą ubraną na czarno, nawet się ubrać żadnej na czarno nie chciało, nie mówiąc żeby któraś po pracy poszła na ten protest. Znowu poszłam ja, stara baba, bez dzieci, której to nie dotyczy ani bezpośrednio, ani pośrednio. Nie idę więcej na żaden protest. Też teraz będę mieć w doopie coś, co mnie nie dotyczy.
            • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 11:20
              I co daje ubranie się w czarne szatki? Ale - znowu, konkretnie co? Przynajmniej legalne aborcje będą łatwiejsze, kobiety mniej odsyłane?
              • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:23
                kaz_nodzieja napisała:

                > I co daje ubranie się w czarne szatki? Ale - znowu, konkretnie co? Przynajmniej legalne aborcje będą łatwiejsze, kobiety mniej odsyłane?
                >


                To się nazywa solidarność.
                W tych protestach chodziło i chodzi o to, żeby kobieta miała wybór, żeby sama o sobie mogła decydować.
                • purchawkapuknieta Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:37
                  W takim razie kobiety w twojej pracy dokonaly wyboru i nie solidaryzowaly sie z macicami wykletymi w czarnych szatkach. Wolno im?
                  • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:47
                    purchawkapuknieta napisała:

                    > W takim razie kobiety w twojej pracy dokonaly wyboru i nie solidaryzowaly sie z macicami wykletymi w czarnych szatkach. Wolno im?
                    >


                    Pewnie, że im wolno. Tylko jedna z nich jest za całkowitym zakazem aborcji, ale też dlatego że, jej aborcja nie dotyczy. Ma 45 lat, nie ma dzieci (bo nie mogą mieć dzieci), mąż jest katechetą, ciągle przesiadują w kościele, jej mąż jest członkiem PiS-u, ona czy jest członkiem PiS-u to nie wiem, ale wiem na 100%, że jeżdżą na szkolenia pisowskie do innego miasta, są na wszystkich konwencjach, zebraniach, spotkaniach, itd. pisowskich.
                    Inne dziewczyny mają już dzieci (odchowane), nie popierają całkowitego zakazu, bo wiem to z rozmów z nimi, ale nie chce im się kiwnąć nawet palcem w bucie. Tylko pobiją pianę i na tym koniec. Nawet żadnej petycji podpisać się im nie chce. No chyba, żeby ktoś im tą petycję pod nos posunął i po podpisaniu zabrał, to może łaskawie by podpisały. Wiem co piszę, bo je znam od lat.
                    • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:50
                      Petycje nic nie dają. Zresztą - niezależnie jakiej sprawy by dotyczyły.
                    • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:54
                      Cóż - to co napisał złababa - brak motywacji jest tym właśnie, nie czujesz przełożenia na swoje prawa, nie działasz. Wielu kobietom i tak aż nadto tego co im feministki wywalczyły. Sądzisz, że wszystkie dobrze się odnajdują w walce o (jakiekolwiek) stanowisko, bo przecież z jednej pensji nie idzie wyżyć (albo nie na takim poziomie)?
                  • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:48
                    Mimo wszystko uznajmy, że skoro purchawkapuknieta udziela się w tym wątku, to znaczy ze kwestia organizowania się kobiet ma niejakie znaczenie dla władzy;D
                • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:41
                  Ale marsze i demonstracje tego nie załatwią.
                  I proszę, nie szczajcie pod siebie, że PO była pod tym względem tak wiele lepsza.
                  Nie kiwnęła palcem aby złagodzić prawo (do tego, które obowiązuje w całej prawie Europie) ani by choć te nieliczne legalne aborcje odbywały się bezproblemowo.
                  Po ponad 8 latach Paniusie się obudziły, że są dymane w kakao.
            • purchawkapuknieta Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 12:29
              A nie przyszło ci do glowy, ze dla większości kobiet fundamentalnym prawem nie jest mozliwość radosnej aborcji?
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 12:42
                Statystyki w tym względzie mniej więcej pokazują 50 na 50.
                A gdyby odrzucić mężczyzn i Panie, które mają powyżej 50 zł więc ta kwestia nie powinna ich obchodzić bezpośrednio to myślę, że przewaga byłaby po stronie osób stojących za prawem do aborcji.
              • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:27
                purchawkapuknieta napisała:

                > A nie przyszło ci do glowy, ze dla większości kobiet fundamentalnym prawem nie
                > jest mozliwość radosnej aborcji?


                A Tobie nie przyszło do głowy, że jeżeli prawo pozwala na dokonanie aborcji, to daje kobiecie możliwość wyboru i to kobieta, której to dotyczy sama podejmuje decyzję, a nie ktoś obcy za nią.
                To że jest możliwość wyboru nie znaczy, że jest to nakaz dokonania aborcji. Natomiast brak wyboru, oznacza nakaz urodzenia dziecka, którego kobieta nie chce i decyduje o tym jakaś obca osoba, która później tej kobiecie ani dziecku nie pomoże. suspicious
                • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:43
                  Jej nie przyszło. Ona ma w głowie tylko to, co z centrali przyślą. A problemy innych kobiet ma gdzieś.
            • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:06
              Marsz Wkurzonych był po proteście? Czy to ten, który miał coś wspólnego z blokowaniem przejść na Dmowskiego, w godzinach szczytu, uniemożliwiając ludziom wracającym z pracy powrót do domu. Jeśli nie ten, to przepraszam. A jak ten, to cóż - trzeba czasem myśleć zanim się coś wymyśli. Wiem, że blokowanie przejść zostało odwołane - może do organizatorek dotarło, że uderzanie w niewinnych kija warte - ale sygnał poszedł. Negatywny.

              Maszerowanie i krzyczenie to mało. Kiedy byłam na debacie po Czarnym najbardziej zszokowało mnie wystąpienie kobiety z Federacji Planowania Rodziny, czy jak to się zowie. Mówiła o tym, jaką teorią jest tzw. kompromis aborcyjny. O tym, że takich Alicji Tysiąc jest... nomem omen tysiące, ale one nie mówią o tym głośno - ból, wstyd, wybierz co chcesz. I dla mnie to jest bardzo znaczące. Bo nie ma co wrzeszczeć o prawie do aborcji - mnóstwo kobiet nie zorientowanych w temacie WIERZY, że kompromis aborcyjny istnieje. Dlatego tylko całkowity zakaz aborcji je przeraża, nie ograniczenia. Sama nie byłam zorientowana - miałam ciążę bez komplikacji, częściowo prowadzoną za granicą. Nie miałam dylematów, nie przerobiłam ich na sobie. Dlaczego zamiast głośnego krzyku nie opowiada się głośno, ale raczej normalnym tonem jak rzeczy mają się naprawdę? Nie każda kobieta obejrzy "Podziemne państwo kobiet" czy ma koleżankę, która miała taki dylemat i której nie da się osądzić tak prosto jak Natalii Przybysz. Wiem, kobiety, które to dotknęło nie chcą mówić, a Fundacja, szanując ich prawo do prywatności nie powie za nie. Ale na tym to polega - trzeba zacząć mówić, walczyć z tzw. fałszywym wstydem. Bo to nie te kobiety powinny się wstydzić i czuć ból, ale sprawcy ich cierpienia.

              A najlepiej się walczy opowiadając swoją historię. Zwłaszcza w tłumie sobie podobnych.

              Na razie kobiety, które doznały molestowania, nie mogły dokonać aborcji albo dokonały jej nielegalnie albo te, które samotnie wychowują dzieci siedząc z nimi w domu w każdy weekend i w każdy wieczór i którym mózg się od tego lasuje - nie od pieluszek, ale właśnie od tej codziennej samotności - wstydzą się bardziej niż System, który nie widzi problemu, poza wyłączną winą tych kobiet albo co najmniej niefartem...
              • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:52
                danaide napisała:

                > Marsz Wkurzonych był po proteście? Czy to ten, który miał coś wspólnego z blokowaniem przejść na Dmowskiego,...


                Nie. Pisałam o marszu w moim mieście (nie Warszawa), który był w niedzielę, w południe, chyba kilka tygodni przed tym słynnym, wielkim czarnym protestem w całej Polsce. W moim mieście nikt niczego nie blokował.
        • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:37
          Inna sprawa - jak się narażę komukolwiek, gdzie będzie asiu?
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:52
            Ona histeryzuje. Ja byłam kilka razy na marszu KODU (w jego początkach, wiem, wstyd) i ani razu nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego. Co miałoby mnie nieprzyjemnego spotkać akurat na tym marszu?
            • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:03
              Taa, jasne, chodziłeś na marsze i jesteś kobietą big_grin.
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 11:20
                Tak, byłam na dwóch marszach KOD-u i jestem kobietą.
            • gogologog Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 14:41
              > Ja byłam kilka razy na marszu KODU (w jego początkach, wiem, wstyd)

              czemu wstyd? pieknie pieknie, chwali sie postawa, wsparcie dla alimenciarza jest ok.
              teraz do ferajny dochodzi jeszcze rzeplinski wiec to juz pelen altorytet
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 16:19
                Akurat ja od początku (mimo początkowego poparcia samej idei KOD-u) uważałam, że alimenciarz nie jest dobrą osobą na tej funkcji. Pisałam to od samego początku.
          • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:53
            danaide napisała:

            > Inna sprawa - jak się narażę komukolwiek, gdzie będzie asiu?


            Ja się narazisz władzy, to sama zobaczysz.
            • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:59
              To znaczy - jak się narazi?
              Nie histeryzujmy.
              Pomijam nauczycielki, bo tu można było się niestety przyczepić, że prezentują poglądy polityczne poprzez FB, zresztą to nie władza chyba się przyczepiła, tylko ich dyrekcja kochana (dyrekcje szkół w ogóle bardzo gorliwe są w realizowaniu linii aktualnych władz, i teraz, i jakieś 30 lat temu tongue_out)
              • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:05
                zlababa35 napisał(a):

                > To znaczy - jak się narazi?
                > Nie histeryzujmy.
                > Pomijam nauczycielki, bo tu można było się niestety przyczepić, że prezentują poglądy polityczne poprzez FB, zresztą to nie władza chyba się przyczepiła, tylko ich dyrekcja kochana (dyrekcje szkół w ogóle bardzo gorliwe są w realizowaniu linii aktualnych władz, i teraz, i jakieś 30 lat temu tongue_out)



                Pisięta chodzące do komunii nie wybaczają. U nich nie ma litości i nie ma zmiłuj się.
                Ja się nie boję, że im podpadnę, że się narażę. Mnie niesamowicie wkurza, że większość Polaków zwłaszcza młodych, ma wszystko w doopie.
                • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 22:41
                  Kurczę, może by mi azyl polityczny w jakim miłym kraju dali? W jakiejś ostoi wolnej myśli i czynu...
                  Rozmarzyłam się...
                • volta2 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 00:56
                  ale czemu zakładasz że w doopie? jesteś w stanie założyć, że mają poglądy dokładnie przeciwstawne w tych sprawach co ty?
                  i dlatego nie idą?

                  a nie, że od razu w upie.

                  • larrisa Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 12:47
                    Asia ma rację przecież, narzeka mnóstwo ludzi, tyle że na forach, siedząc przed kompem na fotelu, ale wyjść, zademonstrować, zrobić coś więcej - tylko garstce się chce. Taki zawsze był elektorat nie związany z PIS-em. Ciężko było ruszyć tyłki na wybory, a co dopiero na demonstracje.
                    • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 12:55
                      Ja byłam na wszystkich wyborach przez ostatnie 10 - 15 lat (nawet na lokalne chodzę). Na demonstracje obecnie nie chodzę, nie widzę w tym po prostu żadnego sensu ani realnego efektu.
                      • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:55
                        kaz_nodzieja napisała:

                        > Ja byłam na wszystkich wyborach przez ostatnie 10 - 15 lat (nawet na lokalne chodzę). Na demonstracje obecnie nie chodzę, nie widzę w tym po prostu żadnego sensu ani realnego efektu.>


                        gazeciarz, już Ci to kiedyś pisałam, a więc jeszcze raz.
                        Jak była pierwsza demonstracja KOD-u w Warszawie, to lamentowałeś tu na tym forum, że pojechałbyś na tą demonstrację, ale nie stać Cię na bilet na pociąg z Krakowa do Warszawy, a wciskasz nam tu kit, że masz firmę budowlaną. big_grin Ciebie, przedsiębiorcę nie stać na bilet z Krakowa do Warszawy big_grin
                  • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:35
                    volta2 napisała:

                    > ale czemu zakładasz że w doopie? jesteś w stanie założyć, że mają poglądy dokładnie przeciwstawne w tych sprawach co ty? i dlatego nie idą?
                    >
                    > a nie, że od razu w upie.


                    Oczywiście, że są takie kobiety, które mają inne poglądy, czyli są za całkowitym zakazem aborcji, niezależnie od sytuacji. Sama znam takie, ale to jest zdecydowana mniejszość. Są to kobiety, których aborcja nie dotyczyła lub nie dotyczy, bo są albo bezpłodne, albo stare. Niemniej dam sobie głowę uciąć, że gdyby ich sytuacja zaczęła dotyczyć, np. ciąża z gwałtu zbiorowego, to optyka by się natychmiast zmieniła, bo one to ludzie i mają uczucia, a ich sytuacja jest wyjątkowa.
                    Zdecydowana większość kobiet, jednak woli mieć wybór, a nie odgórny zakaz.
        • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 18:58
          Cherie, każdy protestuje tak, jak mu pasuje i wobec tego, co go najbardziej bulwersuje. Jeśli ktoś nie chce iść na spotkanie ani włączyć się w dany protest, to najwidoczniej go to aż tak nie dotyka.
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 19:01
            Danaidowy trud. Który marsz z ostatnich lat przyniósł jedną, jakąkolwiek zmianę? Ale konkretnie, co się tym załatwiło, bez wypierdzin "połączyło to ludzi".
            • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:26
              Czarny protest. Gdyby go nie bylo to juz bys mial calkowity zakaz aborcji.
              • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:37
                Akurat mam inne zdanie -uważam, że pisiarze po mistrzowsku podpuścili społeczeństwo i kobiety, kanalizując ich emocje i niezadowolenie w tak kontrowersyjnej sprawie, że mieli świadomość skali sprzeciwu, który wywoła projekt Ordo Iuris i mogli zachować się jak jakiś "ludzki pan" ZACHOWUJĄC TEN SAM G...NIANY UKŁAD, KTÓRY OBOWIĄZUJE OD XX LAT.
                To jest jak w bajce o rabinie i kozie.
                • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:57
                  Jasne,jasne. PiS wkurza ludzi zeby im potem laskawie ustapic. Ciekawe jaki spec im to doradzil- bo to dosyc ryzykowana zabawa wink
                  • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:00
                    Temat aborcji jest społecznie nośny. Wystarczy go wyciągnąć, żeby przykryć nim inne rządowe g...
                    Nie wierzę i nie uwierzę w jakikolwiek strach obecnych tumanów u koryta czy jakiekolwiek liczenie się z opinią publiczną, mają wszystkich w du... w zdecydowanie większym stopniu, niż wszystkie poprzednie tumany u koryta.
                    • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:05
                      To popatrz jak sie np Szydlo potrafi miotac i wlasne slowa odwolywac. A czemu niby Kaczynski kazal poprawic ustawe Szyszki o wycince drzew? Bo sie jednak ciagle ludzi troche boja. Troche.
                      • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 22:28
                        Oby. Ja tam czekam na kolejne wybory.
                        Tak, jak mnóstwo ludzi głosowało przeciwko ośmiorniczkom, teraz mnóstwo będzie przeciwko pisuarom wink.
                        • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:38
                          zlababa35 napisał(a):

                          > Oby. Ja tam czekam na kolejne wybory.
                          > Tak, jak mnóstwo ludzi głosowało przeciwko ośmiorniczkom, teraz mnóstwo będzie
                          > przeciwko pisuarom wink.


                          A ja się zastanawiam, czy będą następne wybory. Opozycja mówi, że jak odzyska władzę, to wiele pisiąt na wysokich stołkach, pójdzie siedzieć, za to co teraz wyprawiają. Myślę, że pisięta zrobią wszystko, ale dokładnie wszystko, żeby nikt nie dobrał im się do skóry, gdyby przegrali wybory.
                • paszczakowna1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:59
                  Bawi mnie ta wiara we wszechwiedzę i rzekome 'mistrzostwo' delikatnie mówiąc mało lotnych pisiorów. Nie, ewidentnie przelicytowali (chcieli przeprowadzić przynajmniej zakaz aborcji ze względu na zespół Downa).
                  • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:02
                    Tam same miszcze siedza big_grin
                    • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:03
                      Takie cieniasy, nie miszcze, a patrz, jak kur... już większość Polski rozpier....
                      • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:04
                        Rozwalić jest łatwo, byle idiota potrafi.
                  • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:02
                    Z reguły jakoś tak jest, że mało lotny chłopek-cwaniaczek ogrywa swoimi prostackimi posunięciami tego mądrzejszego sad.
                    • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:04
                      W bajkach...
                • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 11:21
                  zlababa35 napisał(a):

                  > Akurat mam inne zdanie -uważam, że pisiarze po mistrzowsku podpuścili społeczeń
                  > stwo i kobiety, kanalizując ich emocje i niezadowolenie w tak kontrowersyjnej s
                  > prawie, że mieli świadomość skali sprzeciwu, który wywoła projekt Ordo Iuris i
                  > mogli zachować się jak jakiś "ludzki pan" ZACHOWUJĄC TEN SAM G...NIANY UKŁAD, K
                  > TÓRY OBOWIĄZUJE OD XX LAT.
                  > To jest jak w bajce o rabinie i kozie.

                  100/100
        • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:49
          To może jeszcze dodam, że akurat jestem ostatnia chętna do korzystania z praw reprodukcyjnych w jakiejkolwiek formie.
          A jeśli nie jestem w stanie prostować dla dobra innych, to może dlatego, że nie czułam, by inny byli przy mnie w przełomowych momentach życia.
    • paszczakowna1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 20:57
      Manifestacje mają to do siebie, że poznaje się fajnych ludzi. Jedyną dobrą stroną obecnej sytuacji politycznej dla mnie jest to, że poszerzyłam krąg znajomych o naprawdę wspaniałe osoby. Jutro zatem idę (z dzieckiem, a jakże) na Plac Defilad bo będą ludzie, których znam i lubię (akurat w tym przypadku w większości płci męskiej)
      • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:01
        paszczakowna1 napisała:

        > Manifestacje mają to do siebie, że poznaje się fajnych ludzi. Jedyną dobrą stroną obecnej sytuacji politycznej dla mnie jest to, że poszerzyłam krąg znajomych o naprawdę wspaniałe osoby. Jutro zatem idę (z dzieckiem, a jakże) na Plac Defilad bo będą ludzie, których znam i lubię (akurat w tym przypadku w większości płci męskiej)
        >


        Jak już pisałam w innych wątkach, podziwiam Cię, że masz tyle chęci, że jesteś taka zaangażowana, w to co robisz. Ja odpuściłam, widzę że większość ma w nosie, to ja nie będę protestować, zwłaszcza w sprawach, które mnie nie dotyczą.
        • claudel6 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:31
          ja idę w środę. i biorę udział w strajku. ale ja jestem generacja X, czyli to pokolenie, to, które przywództwo jednej partii jeszcze dość dobrze pamięta. i pamiętam czasy, gdy aborcja była po prostu dostępna.
        • paszczakowna1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 23:50
          Większość zawsze miała w nosie (poza bardzo nielicznymi chwilami w dziejach, gdy nie miała, ale to wyjątki). Dla mnie to oczywistość. A udziału w manifestacjach nie ma co podziwiać, to rozrywka. Czarną robotę (którą mało kto zauważa) się robi pomiędzy.
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 11:23
            I tu się zgadzamy.
          • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 17:47
            Cóż, zawsze nadawałam się do czarnej roboty, do zabawy gorzej. Inna sprawa, że jak wykonujesz czarną robotę, a potem nawet do zabawy Cię nie zaproszą, to zastanawiasz się, czy robienie czegokolwiek dla ludzi ma sens.

            Pamiętam zresztą, wielokrotnie o tym ostatnio myślałam, jak poszłam na jakiś feministyczno-uczelniany spęd pod koniec moich studiów. Fiesta trwała dwa dni. Pod koniec drugiego zadałam pytanie - znałam teorię, nie znałam praktyki, nie miałam męża/dziecka, miałam prawo. Któraś z panelu zjechała mnie orzekając, że "nie jestem feministką". Niedawno poszłam na debatę, bardzo chciałam, zabrałam dziecko. Spędziłam tam kilka godzin. Miałam pytania. Nie odważyłam się ich zadać. Mogę rozmawiać twarzą w twarz, nie twarzą w tłum. Wiem, że po iluś latach, siedząc w domu noc w noc i dzień w dzień i robiąc wszystko, żeby nie zwariować, mam świadomość będącą odpryskiem mojego bytu. Co mi po prawach reprodukcyjnych, z których za wszelką cenę staram się nie korzystać? Władze w moim życiu? Mi życie złamano za PO, nie PISu. Za PISu czuję rosnącą bezsilność. I... nieprzysiadalność. Ale one zaczęły się wcześniej...

            Tym ematkom, które coś wypisują o radosnym pichceniu obiadków i bieganiu w podskokach do kościoła nie będę nawet odpisywać, bo one nie dyskutują ze mną, tylko ze swoimi wyobrażeniami o Polkach. Niech dyskutują, może im te Polki odpiszą.
            • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:49
              Podpisuję się pod Tobą. W całości.
              Czeka nas trudna, ciężka i mozolna praca. Marsze i "panele" tego nie załatwią, a nawet i nie docenią.
              • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:54
                Jakich "nas", trollu?
                • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:56
                  No, może jego kobiecą część czeka...
                • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:02
                  Widzę, że nie tylko PiS-u interesuje zawartość cudzych majtek...
            • paszczakowna1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 23:26
              >czy robienie czegokolwiek dla ludzi ma sens

              Nie bardzo. Sorry za filozofowanie, ale rzeczy się robi tak naprawdę dla siebie. Z ludźmi, tak.

              >Któraś z panelu zjechała mnie orzekając, że "nie jestem feministką".

              Normalka. Zawsze są egzemplarze świętsze od papieża.
    • iziula1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 21:57
      Ja chodzę sama. Czasem z rowerem.
      Nie musisz z nikim rozmawiać, nic malować, nie musisz krzyczeć.
      Jeśli popierasz po prostu bądź. Zwłaszcza że masz córkę. Bądź dla niej.
      Nie sądziłam,że nadejdą czasy kiedy nie wolno nam być neutralnym. Nie wolno.

      Czasem jak czytam co się dzieję to, aż się dusze z bezsilności.
      Najbardziej boli taka "zemsta" jak likwidacja znieczulenia przy porodzie, tabletka po na receptę, zmniejszenie wydatków na leczenia, najprostsza mechaniczna antykoncepcja na receptę...czuje bezsilność i złość.

      Bycie na demonstracji daje mi nadzieję,że nie jestem sama. Widzę wokół siebie młode kobiety i zaczynam wierzyć że wszytko będzie dobrze,że się nie damy.
      • zona_glusia Re: Manify, debaty... a ja siedzę 04.03.17, 22:25
        Też czasami chodzę sama.
        Nie maluję się, nie krzyczę. I ponieważ czuję się nieswojo w tłumie, staje zazwyczaj na jego obrzeżach.
        Chodzę na te demonstracje, które niekoniecznie mnie osobiście dotyczą, ale które uważam za słuszne.
        8 marca będę w moim mieście.
    • woman_in_love ja nie chodze do kościoła bo mam tak samo 05.03.17, 11:59
      Co zrobili mi ci ludzie, że mam taki opór, żeby się do nich dołączyć?
      Do kościoła miałabym kwadrans piechotą...

      A już wiem! Nie chcę tam stać obok kreatur moralnych pokroju platera, przyjmować komunii z rąk człowieka, który z dużym prawdopodobieństwem się masturbował 2 h wcześniej nad zdjęciami 6-letniego dziecka czy słuchać listów duszpasterskich podżegacza z Ruandy.
      • zlababa35 Re: ja nie chodze do kościoła bo mam tak samo 05.03.17, 12:48
        Sądzisz, że panie, o których pisze danaide, są podobnego moralnego pokroju?
        • woman_in_love Re: ja nie chodze do kościoła bo mam tak samo 05.03.17, 13:04
          Na pewno nie. Trudno być takim złym człowiekiem jak "dobry" członek KK.
    • jesienna.nuta Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 13:13
      "Co mi zrobiły te kobiety, że mam taki opór, żeby się do nich dołączyć? "

      Nie chcesz, żeby ktoś przypadkowo przechodzący uznał Cię za idiotkę big_grin
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 16:21
        Jak na głównej strony GW zobaczyłam jakąś mądrą z transparentem "Lubię swoją cipkę" uznałam, że jak zwykle marsz zostanie ośmieszony przez niektóre Panie dziwnie traktujące termin "feminizm" czy "walka o swoje prawa".
        • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 16:21
          P.s. I tak samo skrytykowałabym Pana z transparentem "Lubię swoje jaja".
        • iziula1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:27
          kaz_nodzieja napisała:

          > Jak na głównej strony GW zobaczyłam jakąś mądrą z transparentem "Lubię swoją ci
          > pkę" uznałam, że jak zwykle marsz zostanie ośmieszony przez niektóre Panie dziw
          > nie traktujące termin "feminizm" czy "walka o swoje prawa".
          >
          No tak, bo kobiety to grzecznie rączki na kołdrze wink
          Doceniam kobiety z takimi transparentami bo zrywają z wizerunkiem "grzecznej" i "łagodnej" .
          Jesteśmy takie same jak mężczyźni. Jesteśmy mądre, silne, wulgarne, zadziorne, odważne, nieskrępowane, żłopiemy piwo, masturbujemy się, krzyczymy na ulicach, mamy ambicje, lubimy jeździć samochodami i jesteśmy dobre w tzw męskich zawodach. Jesteśmy uparte, zadziorne, nieustępliwe, rugamy się i plujemy na ulicy. Pijemy wódkę, upijamy się, sypiamy z innymi kiedy chcemy. Lubimy orgazmy , nie zawsze chcemy być matkami a jesłi ju z to chcemy rodzić bez bólu, mieć wybór.
          • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:36
            A poza tym, umówmy się - znieczulenie przy porodzie dało mi 45 minut wytchnienia po kilku dniach skurczów i zanim nastąpiła tzw. akcja. Ale zawsze. Więc nawet jeśli jakiś geniusz opieki okołoporodowej wyobraża sobie, że ze znieczuleniem zlikwiduje moje cierpienie porodowe - a nie zlikwiduje, tylko złagodzi - i przypadkiem wolałby tego nie robić, to mówię: luz, naprawdę, swoje przejdę...
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:44
            Te Panie są przede wszystkim niesmaczne i wulgarne, nie chcę iść w jedynym szeregu z takim językiem.
            Ty możesz.
            Odwaga to nie jest używanie wulgarnych słów na określenie własnych narządów płciowych, to potrafi byle dresiara z gimnazjum.
            • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:45
              Moja córka i ja też mówimy cipka.
              Co proponujesz w zamian?
              • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:53
                Kaz_nodzieja vel gazeta_mi_płąci To facet, mizogin nb., w dodatku podniecający się pewnymi aspektami kobiecej fizjologii. Nie rozmawiaj z nim ntt., bo będzie stukać w klawiaturę jedną ręką.
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:04
                Z dzieckiem użyłabym formy - pochwa.
                W przestrzeni publicznej nie użyłabym nazwy tego co mam w majtkach bo to niesmaczne i tyle.
                • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:26
                  O cipce mówisz pochwa? I w majtkach ją masz? Dobrze, że seks uprawiasz wyłącznie sam ze sobą big_grin.
                  • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 14:31
                    Przede wszystkim o tym co mam w majtkach nie mówię nikomu, za wyjątkiem kochanka i jak kiedyś trzeba będzie - lekarki. Taka jestem mało nowoczesna....
              • iziula1 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:23
                danaide napisała:

                > Moja córka i ja też mówimy cipka.
                > Co proponujesz w zamian?

                Nie używam tego słowa w domu ani poza nim.
                Używam słowa: pochwa, wargi sromowe. Przy pielęgnacji córki. Przy edukacji synów.
                W sytuacjach intymnych z mężem...nie twoja sprawa wink
              • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:26
                A jak idziesz do lekarza to mówisz "Cipka mnie piecze"?
      • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:14
        Nie za takie mnie uznawano...
    • albertynaa Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:27
      Jak słyszę "Dość dyktatury kobiet!" albo widzę "feministkę" z różowym serduszkiem na łbie i bełkotem na ustacb to odechciewa się wspierana jakichkolwiek inicjatyw pań z czarnymi parasolkamj, które wystarczająco mocno same się ośmieszają.
      • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:37
        Dość czyjej dyktatury?
        • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:57
          danaide napisała:

          > Dość czyjej dyktatury?


          albert, "pije" do wypowiedzi posłanki z Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus, która się przejęzyczyła i na demonstracji powiedziała "dość dyktatury kobiet" zamiast dość dyktatury mężczyzn.
          • tiszantul Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 19:50
            > albert, "pije" do wypowiedzi posłanki z Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus, k
            > tóra się przejęzyczyła i na demonstracji powiedziała "dość dyktatury kobiet" za
            > miast dość dyktatury mężczyzn.

            nie tyle powiedziała, co wykrzykiwała do mikrofonu

            www.youtube.com/watch?v=yNupy_kHD9c
      • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 18:50
        A kiedyś wspierałaś, albertynoo? Kłamczuszka. A co do przejęzyczeń, to może coś na temat swoich idoli się wypowiesz Kaczyńskiego "i żadne krzyki" czy Waszczykowskiego "San Escobar"?
        • pani07 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:01
          Poznań, hasełko feministek w manifie "Aborcja jest eko"- nie mają już mózgu, żadnego.
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:03
            Żartujesz? Choć w zasadzie mają rację. Bachor zużywa ogromne zasoby wody, pieluch, które rozkładają się kilkadziesiąt lat itp.
            • zlababa35 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 14:18
              A ile kasy wydajemy na nowo pojawiające się na świecie dziecko, zamiast przeznaczyć środki na te już istniejące wink.
              • albertynaa Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 16:28
                zlababa35 napisał(a):

                > A ile kasy wydajemy na nowo pojawiające się na świecie dziecko, zamiast przezna
                > czyć środki na te już istniejące wink.

                Powiedz to mnożącym się na potęgę Afrykańczykom wink
                • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 16:34
                  Ja powtarzam, że ratunkiem dla Afryki nie są studnie i szczepionki tylko wprowadzenie antykoncepcji dla tamtejszych kobiet, łącznie ze sterylizacją.
                  • albertynaa Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 17:22
                    Gdyby studnie stanowiły jakiekolwiek rozwiązanie/ polepszenie komfortu życia- to by je sobie WŁASNORĘCZNIE wykopali. Rąk jest tam zanadto, tylko... nie do pracy wink
                    • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 18:55
                      Za to sądząc po demografii inne części ciała mają wydolne i zawsze chętne wink
                      • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 20:10
                        kaz_nodzieja napisała:

                        > Za to sądząc po demografii inne części ciała mają wydolne i zawsze chętne wink>


                        big_grin big_grin
          • mdro Re: Manify, debaty... a ja siedzę 05.03.17, 19:29
            Cóż, generalnie hasło prawdziwe - nadmiar ludzi jest nieekologiczny, choć zapewne zamysł był inny. A ty nawet jeśli mózg masz, to go nie używasz, a takiego pojęcia jak autoironia nawet w słowniku nie widziałaś.
    • lusitania2 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 17:30
      eh, stare, a znówu aktualne:
      www.youtube.com/watch?v=G7OgVpWQs5s

      a ty, danaide, siedź se dalej na kanapie w domu.
    • echtom Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 19:14
      Byłam na czarnym proteście 3 października. Na kolejny nie poszłam, bo stwierdziłam, że choć się zgadzam z paniami w wielu kwestiach merytorycznych, za bardzo mi z nimi nie po drodze ideologicznie i językowo.
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 06.03.17, 19:18
        Czyżbyś nie była dumna ze swojej cipki? wink
    • delfina77 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 19:28
      Weź koleżankę, będzie wam raźniej. Ja byłam na ostatniej manifie, nigdy wcześniej nie czułam się zmuszona protestować, ale przy obecnej władzy to już 3ci raz i pewnie niestety nie ostatni. Siedzeniem w domu i lajkowaniem jeszcze nikt niczego nie zwojował
      • delfina77 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 19:33
        Miałyśmy obie gwizdki i było bombowo. Było całe morze kobiet i mężczyzn, tych ubranych na czarno i tych w innych kolorach. Nie sądziłam nawet, że udział w proteście może być frajdąsmile Jutro też się wybiorę i prosto stamtąd-do kinasmile
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 21:25
        Marszami pokojowymi też nie.
    • amorvertical Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 20:57
      Siedź. W końcu przyjdą i po ciebie. A potem i po twoje dziecko.
    • solejrolia Re: Manify, debaty... a ja siedzę 07.03.17, 23:06
      Chodzę sama, albo ze znajomymi.
      krzyczę, lub nie, jak mam to też macham flagą.
      8marca nie pracuję, bo tak postanowiłam, wolno mi- mam wybór, wybieram niepracowanie.
      i oczywiście ubiorę się na czarno, bezwzględnie.

      Chcę brać w tym udział, nie wyobrażam sobie patrzeć na to i popierać z pozycji kanapy.
      Nie robię tego dla kogoś (cyt.Co mi zrobiły te kobiety, że mam taki opór, żeby się do nich dołączyć?) a robię to dla siebie, bo dla mnie to jest ważne.
      Nigdy wcześniej nie interesowałam się polityką, uważałam, ze mnie to nie dotyczy, dopiero pis i jego dobra zmiana obudziły mnie (i nie chodzi tylko o aborcję, antykoncepcję, czy ograniczenie do badań prenatalnych-chociaż to mnie bezpośrednio dotknęło, ale i bez poradzę sobie, chodzi o całokształt zmian, o upokarzanie kobiet i przedmiotowe traktowanie)
      Oczywiście strojem pokazuję, ze solidaryzuję się z całą resztą protestujących, ale ja tam idę bo dla mnie to jest ważne.
      Swoją obecnością wyrażam swój sprzeciw.
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:07
        Gdyby obecni zagorzali przeciwnicy władzy wcześniej interesowali się polityką i przynajmniej poszli na wybory to najprawdopodobniej nie wygrałby PiS.
        Ale do wyborów nie pójdę, a potem będę miauczeć i gardłować, co zresztą realnego efektu i tak nie przynosi.
        • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:58
          kaz_nodzieja napisała:

          > Gdyby obecni zagorzali przeciwnicy władzy wcześniej interesowali się polityką i przynajmniej poszli na wybory to najprawdopodobniej nie wygrałby PiS.


          Zawsze się trochę interesowałam polityką i świadomie na wybory nie poszłam. Dlaczego, to już na tym forum pisałam "milion dwieście razy" i kolejny raz mi się pisać nie chce.


          > Ale do wyborów nie pójdę, a potem będę miauczeć i gardłować, co zresztą realnego efektu i tak nie przynosi.


          A Ty byłeś na wyborach i też efekt jest inny niż chciałeś.
          A z PiS-em, zgadzam się w temacie, pseudo uchodźców.
          • echtom Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 10:38
            > i świadomie na wybory nie poszłam.

            Ja poszłam, ale w ramach protestu zagłosowałam na partię spoza głównego nurtu politycznego. Po raz pierwszy miałam poczucie, że nie mam na kogo głosować, i było to dość przygnębiające.
          • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 16:00
            Tak, bo oddanie głosu to realne działanie, przekładają się na wygraną danej partii, mniej lub bardziej szkodliwej kobietom (bo przyjaznej nie ma). Pójście na marsz nie ma żadnego realnego przełożenia. Pokrzyczą sobie baby, pośpiewają i po godzince rozejdą się do swoich domów z uczuciem dobrze spełnionego obowiązku, a rządzić nadal będzie PiS.
    • flat_hu Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 07:54
      Nie idź - wystarczy że zrobisz mema. Na pewno Radziwił z Kaczyńskim się przejmą.

      A tak szczerze - Polska to kraj leniwych marud, które od dawna, dawna, bardzo dawna dają się strzyc jak owce. Co ten internet z was zrobił, kiedyś dumny narodzie...
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 09:15
        Na pewno po pokojowym marszu Kaczyński zwolni Radziwiłła, a nawet złagodzi ustawę.
    • lady-z-gaga Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 10:49
      >Co mi zrobiły te kobiety, że mam taki opór, żeby się do nich dołączyć?

      Nie wiem, co Tobie zrobiły. Mnie nie zrobiły ani dobrze, ani źle, nie zastanawiam się nad tym. Idę protestować przeciwko czemuś, a jesli w tym samym marszu spotkają się środowiska kompletnie sobie obce na co dzień, tym lepiej.

      >Przeglądam plan jutrzejszych obchodów... Sama z dzieckiem w tłumie głównie bab?

      A kogo byś tam chciała? chippendalesow?

      Nie można szczerze i otwarcie napisać "niby popieram, ale nie chce mi się doopy ruszyć"? trzeba wymyślać jakieś egzystencjalne rozkminy, świadczące o skomplikowanej psychice piszących?
      • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:02
        100/100
      • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:07
        lady-z-gaga napisała:

        > Nie można szczerze i otwarcie napisać "niby popieram, ale nie chce mi się doopy ruszyć"? trzeba wymyślać jakieś egzystencjalne rozkminy, świadczące o skomplikowanej psychice piszących?

        >
        Bardzo dobrze to określiłaś. To samo, tylko inny słowami, piszę tu o tym w różnych wątkach.
        Ty określiłaś to lepiej, krócej i bardzo w punkt. smile
      • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:11
        Powiem Ci zgaga krótko - bycie kobietą i matką nauczyło mnie jednego - nigdy nie spowiadać się z ruszania własnej dupy.

        Tyle o mnie wiesz ile wyczytasz z tego co Ci napiszę.
        • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:18
          A z tego co napisalas wynika wlasnie to co Zgaga pisze... Wiec o co chodzi?
        • lady-z-gaga Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:19
          >Tyle o mnie wiesz ile wyczytasz z tego co Ci napiszę.

          Po to własnie piszesz, aby inni czytali. A jesli obraz, ktory się z tej pisaniny wyłania, jest nieprawdziwy, to już Twoja wina, nie moja. Ja nie wymagam od nikogo zwierzeń i sama ich na forum nie uprawiam, a więc godzę się z tym, że ludzie mnie oceniają po poglądach, nie po czynach smile
          • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:30
            Załóżmy, że rozkminy są prawdziwe, choć Ty wolisz swoją prawdę. Wól sobie.
            Ustosunkujesz się? A po co!

            Pytam o podstawy solidarności kobiet. O poczucie bezsilności, którego teoretyczna solidarność nie zmieni. Zadasz pytanie absolwentce gender to usłyszysz: MY takich terminów nie używamy. Pytam o walkę o innych, o pomoc, realną, innym kobietom, które nie pomagają Ci gdy Ty z kolei tej pomocy potrzebujesz. O poczucie, że mnie to nie dotyczy, biorące się z drogi którą przeszłam i punkt do którego doszłam.

            Ups. Ciebie to nie dotyczy. Rzeczywistość równoległa - mnie kobiety krzywdziły. Więc piszesz o dojpie.
            Pisz sobie, pisz.
            • danaide Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:35
              Czytałam post factum pewien znany wątek. Najazd na samotną matkę, która czuła lęk. Nie wiem ile postów przeczytałam, by przeczytać ten, w którym ktoś zaoferował jej wsparcie transportowe. A może ten post powstał tylko w mojej głowie?

              Spoko, tu na mnie najadą tylko za to, że pichcę obiadek. No, średnio co drugi-trzeci dzień pichcę. Nie upichcę to dziecko głodne chodzi. Tak lepiej?
              • asia-loi Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 12:02
                danaide napisała:

                > Spoko, tu na mnie najadą tylko za to, że pichcę obiadek. No, średnio co drugi-trzeci dzień pichcę. Nie upichcę to dziecko głodne chodzi. Tak lepiej?


                No właśnie: pichcę obiadek, niech inni w tym czasie protestują, a ja jakby co, to przecież i tak skorzystam, bo inni wywalczyli. Ja rozumiem, że nie każdy może być na proteście, bo są różne sytuacje: np. jest się w pracy, jest się chorym, ma się małe, chore dziecko. Trudno przecież zostawić małe, chore dziecko w domu, a samemu być na proteście, czy nie iść do pracy i wiele jeszcze innych ważnych powodów. Ale akurat pichcenie obiadku można sobie tak zorganizować, żeby był i obiadek upichcony i protest zaliczony. W tym wypadku wszystko zależy od chęci i organizacji.
                Pisałam już w innym wątku, wybór godzin na te protesty, też jest źle dobierany, bo w godzinach południowych, kiedy właśnie się zazwyczaj pichci obiad, i często w soboty. Gdyby te protesty odbywały się np. w niedzielę, ale po obiedzie, kiedy ludzie wychodzą na spacery, to wtedy pewnie więcej byłoby na nich ludzi.
            • lady-z-gaga Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:46
              >Pytam o podstawy solidarności kobiet.

              Kogo pytasz? może siebie zapytaj i w sobie poszukaj tych podstaw? ale skoro wolisz filozofować, zamiast reagować - ok, Twoj wybor.
              Chyba, że coś przeoczyłam - może nie mieszkasz w Polsce i nie dotyczy Cię to wszystko, co tu się dzieje?
              A w ogole to przypominasz mi niejaką vilez/nabakier - ona tez lubiła odpowiadać w stylu "nie rozumiesz - trudno, widocznie jestem za mądra i piszę rzeczy za trudne dla ciebie" big_grin
            • fornitta69 Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 11:59
              danaide napisała:

              > Pytam o podstawy solidarności kobiet. O poczucie bezsilności, którego teoretycz
              > na solidarność nie zmieni. Zadasz pytanie absolwentce gender to usłyszysz: MY t
              > akich terminów nie używamy. Pytam o walkę o innych, o pomoc, realną, innym kobi
              > etom, które nie pomagają Ci gdy Ty z kolei tej pomocy potrzebujesz. O poczucie,
              > że mnie to nie dotyczy, biorące się z drogi którą przeszłam i punkt do którego
              > doszłam.
              A ja mam gdzies solidarnosc jajnikow. Interesuje mnie wylacznie solidarnosc ludzka. Dzisiaj dzieje sie krzywda kobietom,jutro moze sie dziad komus innemu. Niszcza przyrode - to ide protestowac,mimo ze drzewa nie maja cycków wink
              > Ups. Ciebie to nie dotyczy. Rzeczywistość równoległa - mnie kobiety krzywdziły.
              Ach,Ach kobiety Cie krzywdzily- niesamowite. A mnie krzywdzili i mezczyzni i kobiety,normalne,tak w zyciu bywa. Kiedys mnie pies pogryzl i nie bojkotuje z tego powodu petycji i zbiorek majacych na celu pomaganie psom...
        • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 15:50
          Nie jestem matką, ale uważam tak samo jak Ty.
          I irytowały mnie tzw. feministki, które naciskały Agatę Dudę by wypowiedziała się w kwestii aborcji, a potem ją za milczenie krytykowały.
          Wszak skorzystała z prawa do tego, że nie musi spełniać oczekiwań społeczeńswa. I zachowała milczenie do którego miała prawo.
      • kaz_nodzieja Re: Manify, debaty... a ja siedzę 08.03.17, 15:57
        Popieram prawo do aborcji, całkowicie poza tzw. kompromisem czyli na życzenie. Marszów ani nie popieram, ani popieram. Uważam, że nie prowadzą do żadnych realnych zmian, ale jestem tolerancyjna, jeżeli ktoś uważa, że to pomaga to niech sobie uważa i idzie na marsz. Nawet dzierżąc hasło "Lubię swoją cipkę". Ja jednak w tym szeregu nie pójdę, nadal walcząc o prawa kobiet w taki sposób jaki umiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka